Hm... lepiej niz zawsze:evil_lol:
Wczoraj biegał na polach przez dwie godzinki, bo juz go energia rospierała, ale ja i tak narazie jestem za tym, aby spokojnie się zachowywał przez najblizszy tydzień.
Wczoraj zaatakował yorczka, którego dotat bardzo lubił. Wczora sie z nim spotkał w gronie swych koleżanek i go zaatakował raz, a drugi trochę go poszarpał, gdyz przez Sopla zwariowane kolezanki nie mogłam sie do psa dostać. Oczywiście padło mnóstwo uwag, jaki to jest zły i głupi pies, że kaganiec albo łańcuch, zrobiło mi się bardzo przykro i udaliśmy się na samotny spacerek.:-(
Nigdy mu się tak jeszcze nie zdażało, muszę mamę zacząć goręcej namawiac na ChoPo