Wydaje mi się że psychicznie Doris ma się lepiej.
Dzisiaj jak wróciłam z pracy bardzo się ucieszyla, na tyle że sama weszla i wyszla z domu na spacer.
Nie musiałam jej zapinać na smycz i prosić by wyszła na ogród. :razz:
chyba ze szczęścia nie zauważyła :cool3:
W domu była mega grzeczna, aż sama jestem w szoku że ten gówniarz nic nie zrobił.
No ale nie chwalmy dnia przez zachodem slońca :diabloti:
Wszystko stało na swoim miejscu, w jednym kawałku i nawet podłoga była czysta.
Doris przypomniało się co to zabawa i nawet dzisiaj próbowała :loveu:
Generalnie jest mega chuda i muszę uważać z jedzeniem, bo przy zbyt dużej ilości połkniętego na raz jedzenie po prostu je zwraca.
Wczoraj miała katarek, dzisiaj już lepiej. Zobaczymy za kilka dni.