No cóż początki są zawsze trudne.Dokładnie tak samo było z moją Funią ,strach przed wszystkim ,strach przed pozostaniem samej w domu (jak ona wtedy rozpaczała) ale czas zrobił swoje i dzisiaj jest radosną i ufną sunią. Tusia potrzebuje czasu by uwierzyć,że teraz naprawdę jest u siebie w domku bezpieczna i kochana.Wierzę,że Pan da Tusi tę szansę a wtedy przekona się,że będzie miał w domu najwierniejszego przyjaciela. Tusieńko wciąż trzymam zaciśnięte kciuki a Funia łapki za twoją aklimatyzację,
Czy imię pozostaje ?