-
Posts
7796 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Dana i Muszkieterowie
-
Wreszcie zrobiło się tu po pewnym czasie znowu tak... merytorycznie ;). Olej z pestek winogron jest świetny. Podaję go codziennie do karmy swoim psiakom ( Bariemu, labradorowi i Murzynkowi, znalezionemu na 10 stopniowym mrozie prawie szpicowi, no dobra, prawdziwemu wielorasowcowi, za to przepięknej zaiste urody, co może mam nadzieję potwierdzić ciocia Wellngton ) :lol:. Jednak Bari jako alergik od czasu do czasu ma jednak problemy z przestrzeniami międzypalcowymi. A propos dziękuję raz jeszcze Pani Teresie za rady :lol:. Może jednak podawałam ten olej z pestek winogron w za małej ilości, przetestujemy ilości proponowane przez Ciebie, Psie Wolny. :lol:
-
[quote name='wellington']Testosteron potrafi przezwyciezyc wszystkie zapory i biec na oslep za goraca suka. Dana, jestes pewna ze dopoki Agat nie jest ciachniety, on Ci nie zwieje ? Wystarczy ze ktos wychodzac uchyli drzwi/brame i tyle Agata widzialas.[/QUOTE] [B]Wellington[/B], dlatego też zastanawiam się nad przyśpieszeniem kastracji, ten nasz mały Don Juan jest teraz taki napalony, że na spacerze natychmiast zmienia się w gorliwego Sherlocka Holmesa poszukującego najmniejszych śladów suczek ;). Pilnujemy bramy i furtki, na spacerze teraz nie jest spuszczany ze smyczy, trudno, wolę, żeby był bezpieczny, nadrabiamy bieganiem w obrębie ogrodzenia. Przedtem bardzo się pilnował, teraz jest więc mocno rozczarowany, że spaceruje na smyczce... [quote name='wapiszon']Dana, Murzynek się uspokoi to raz. A dwa i chyba najważniejsze = nie będzie małych Murzyniątek :) A zabieg wykonany przez dobrego weta nie jest zagrożeniem.[/QUOTE] [B]Wapiszon[/B], mamy wielką nadzieję, że Murzynek po kastracji się uspokoi :lol:. Oczywista oczywistość ;), że nie chciałabym następnych bezdomnych szczeniaczków, co do zagrożenia, to jak pisałam, to jednak zawsze jest zabieg.... [quote name='Lida']Z tym uciekaniem to prawda. Wystarczy chwila nieuwagi i pies goni za suką. No, a wtedy ciężko go złapać. No i o szczeniaki nietrudno. A problem ma zawsze właściciel suki. Przeżywałam bardzo sterylizację swojej Tinki. Mój mąż zawiózł ją i był przy usypianiu, a ja pojechałam odebrać. Bardzo ją bolało, mimo leków przeciwbólowych, ale na pocieszenie, to tylko trzy-cztery dni. Został tylko Tinie uraz do weterynarza. Zawsze jak tam wchodzimy, jest spięta, choć kiedyś wesoła wbiegała do gabinetu. Przegadaj to jeszcze ze swoim wet.[/QUOTE] [B]Lida[/B], wiem co czułaś :loveu:. Też przeżywam, przedyskutuję z wetem jutro wszystko, jadę bowiem z Barim na planowane szczepienie. Ciekawe, jak długo tak naprawdę trwa rekonwalescencja po kastracji ? [B]Wellington[/B], na pewno to wiesz ? Chodzi mi o to, kiedy na przykład mały będzie się mógł wykąpać w jeziorze ?
-
[B]Wellington[/B], trochę się jednak boję o Murzynka, tego znieczulenia też.... Świetnie to określasz, teraz to właśnie taki mały Don Juan;), a te zapędy to ma :evil_lol::crazyeye:. [B]Lida[/B], też mam mieszane odczucia. Z wetem konsultowałam, to rzeczywiście niewielki zabieg, ale decyzja trudna.... Nadpobudliwość Murzynka jest aktualnie ewidentna, po prostu istne szaleństwo, ADHD na pewno, to już pisałam, ale nie tylko, mały jest teraz po prostu baaardzo napalonym psiakiem... Dojrzał, strasznie interesuje się teraz suczkami, sam testosteron, obawiam się ewntualnych kłopotów. Podobno wiek około 14 miesięcy jest odpowiedni do kastracji psa.
-
[quote name='TERESA BORCZ']..................... ALE DO MERITUM, mam świetne dobrze wypróbowane środki na leczenie takiej dolegliwości, mam psa w gorszym stanie na leczeniu w moim szpitaliku, trzeba kupićolej kokosowy w aptece zielarskiej duży słoik za 23 zł, po niedużej porcji rozrobić z olejkiem z drzewa herbacianego, to ułatwi i zekonomizuje wsmarowywanie olejku który jest idealnym antybiotykiem naturalnym, a sam olej kokosowy jest ogromnym lekiem, MOJA SUNIA JUŻ ZARASTA PIĘKNIE, NIE MA ZACZERIENIEŃ/ MOŻ,NA PODAWĆ KAPSUŁKI SUFRINU, BIOPRZYSWAJALNEJ NIEUTLENIONEJ SIARKI ORGANICZNEJ NA BAZIE OLEJKU PINIOWEGO I LNIANEGO, WSPANIAŁY NA SKÓRĘ PODAWANY TAKŻE PRZY ŁUSZCZYCY I WSZELKICH PROBLEMACH SKÓRNYCK/ TO WAŻNE POCZYTAĆ WIECEJ NA TEN TEMAT/[/QUOTE] To jest ważne, może trzeba wypróbować ? Żenujące są te dywagacje Zazulki... [B]Temido[/B], pozdrowienia dla Ciebie i dla Nero :lol:.
-
[quote name='Lida']No to nie jest źle z Murzynkiem. Moja młodsza sunia te mi się wydaje bardzo chuda, więc co jestem na wzycie u weterynarza,to ją ważę i zawsze jest więcej niż poprzednio :-)[/QUOTE] [B]Lida[/B], jak to miło, że zajrzałaś do Murzynka, dziękuję, że nas odwiedzasz :loveu:. Nawet dokładnie nie zapamiętałam, ile mały ważył, pamiętałam tylko, że około 6 kg, okazało się, że u weta w komputerze jest precyzyjna informacja - 5,9 kg. Teraz Murzynek ma już wszystko ładnie wpisane w swoją osobistą książeczkę, z imieniem. Zastanawiam się, jaką decyzję podjąć w sprawie kastracji, czy nie przyspieszyć zabiegu, bowiem Murzynek okazał się ostatnio bardzo .... jurnym chłopakiem, interesuje się teraz baaardzo mocno pannami, lepiej dmuchać na zimne;). Ponadto dwa razy były problemy, no cóż, trzeba nazwać rzecz po imieniu, hmmm... miał taki wzwód, że potrzebna była interwencja. Konsultowałam to z weterynarzem. W poniedziałek uzgodnię chyba terminy, poproszę o ewentualne rady :lol:.
-
Przez dwa tygodnie będę najprawdopodobniej bez dostępu do neta. :lol: Żebym nie zapomniała, byłam oczywiście z Murzynkiem u weterynarza. Maluch kiedy Go znalazłam, ważył dokładnie 5,9 kg. Wydawało mi się ostatnio, że jest trochę jakby za szczupły, jak na cztery już :crazyeye: miesiące dobrego jedzonka;). Okazało się jednak po superdokładnym zważeniu, że Murzynek już nie jest tym wychudzonym maluszkiem, któremu było widać wszystkie kosteczki. Uroczyście ogłaszam, że nasze Murzyniątko waży teraz już 7,7 kg :Cool!::Cool!::Cool!:. Kastracja malucha jest zaplanowana na sierpień, jak się skończą upały, jesteśmy już umówieni z naszym weterynarzem.
-
Kiedyś był owczarkiem - Moon za TM...
Dana i Muszkieterowie replied to Frotka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Asior, potrafisz przeprosić, to miłe :loveu:. Nic nie pisałam o chamstwie, to nadinterpretacja ;). Nie lubię kłótni na dogo, normalne rozmowy o psach, owszem, uwielbiam. Zaś co do Moonka, zwyczajnie i po prostu, od czasu do czasu zapytam o pieska, który tyle przeszedł :lol:. -
Kiedyś był owczarkiem - Moon za TM...
Dana i Muszkieterowie replied to Frotka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Asior, przykro mi, że mnie źle zrozumiałaś. Nie pisałam przecież nic o ukrywaniu czegokolwiek :crazyeye:. Nie pisałam też nic o potencjalnych wycieczkach.... Zdanie wyrwane z kontekstu mojej wypowiedzi nie oddaje całości. Pytam, mam do tego prawo. Podzielone zdania, niemiły ton, krzyk, lekceważące wypowiedzi, stają się na dogo niestety normą... Azalio, myślę, że masz rację, przecież sytuacja Moonka była specyficzna, to pies, który zapadł w pamięć wielu osobom. -
Wątek zbiorczy podopiecznych Fundacji "EMIR"
Dana i Muszkieterowie replied to J_ulia's topic in Już w nowym domu
[quote name='J_ulia']Nie potrzebuje kolejnego "zobowiązania" pochłaniającego jednak trochę czasu, bo już w Fundacji mam aż nadto do roboty, ale chyba nie będę miała wyjścia. Bo ten wątek umarł, jest nie aktualny i wygląda tak , jakby w Emire nic się nie działo i nic nie robiono...[/QUOTE] Zaglądałam tu czasami, rzeczywiście nic się na tym wątku nie dzieje... -
[quote name='zuzlikowa']Kochane.... u Marcinka wszystko w porządku, [B]poza brakiem pieniążków na karmę :(...[/B] musiał nawet pożyczać pieniążki od Wiktora... tylko z czego odda, a za chwilę znowu trzeba wór karmy kupić?... jednak nie można jej zmienić, bo na tę bardzo ładnie jego żołądek i jelitka zareagowały, uspokoiły się i pozwalają Marcinkowi żyć w jego tempie i zgodnie z jego potrzebami. ........................[/QUOTE] [B]Zuzliku[/B], a jak wygladają na dzisiaj deklaracje dla Marcinka ? Jest tak tragicznie finansowo ?
-
Coś się tam chyba dzieje bardzo ciekawego na dole, zajrzyjmy... ;) [IMG]http://i54.tinypic.com/2gtchm1.jpg[/IMG] Dostaliśmy pyszne, chłodne jogurty, naprawdę były dobre, nawet nosek sobie pobrudziłem. Bari zjada zawsze wszystko bardzo szybko, ja zdecydowanie wolniej, ale się nie kłócimy :lol:. [IMG]http://i52.tinypic.com/a4t11d.jpg[/IMG] Jogurt ładnie zjedzony, teraz mogę sobie trochę pospać na słoneczku, pilnując oczywiście jednym okiem żółtej piłeczki ;). Bari woli spać w cieniu, w domu :lol:. [IMG]http://i52.tinypic.com/10yhy83.jpg[/IMG] Te wszystkie zajęcia są takie wyczerpujące.... Przeniosłem się jednak do Bariego, pośpimy sobie razem w kuchni :lol:. [IMG]http://i55.tinypic.com/2chxq43.jpg[/IMG]
-
[quote name='zuzlikowa']... to podobnie jak ze mną i naszym Bercikiem... a teraz [B]wszystko wygląda, że i z Lucusiem także[/B]... takie z nas domki tymczasowe stałe. Choć przyznam,że chwilami miałam wrażenie,że to te draby nas sobie znalazły! :)[/QUOTE] [B]Lucuś[/B] lepiej nie mógł trafić :lol:. Tylko wrażenie, Zuzliku ? :evil_lol: Chwilami ;) ? Murzynek dalej bardzo się boi jazdy samochodem. Kiedy jedzie z Barim, nie denerwuje się aż tak bardzo. Natomiast odcinek jazdy bez Baritki to była rozpacz :-(. Mimo tego, że jedzie u mnie na kolanach, zawsze płacze, rozgląda się z przerażeniem.... widać, że się boi. Powrót do domu jest nadal najpiękniejszy. Bardzo dobrze czuje się u moich rodziców, leżał u nich na łóżku :evil_lol:. Powiedzieli, jest taki kochany ;).
-
[quote name='wapiszon']Większość na Dogo ma stałe tymczasy :) Mysię wyleczyliśmy, wysterylizowaliśmy i szukaliśmy domku. Domek się znalazł - chcieli kota do chlewika ;) No i Mysia została ( a znalazłam ją przed pogrzebem mojej Przyjaciółki wielkiej kociary :) ) Reksa zaczęłam karmić i szukać mu domu. [B]Szukałam, szukałam[/B] .....aż znalazłam - u nas :)[/QUOTE] No, to były takie bardzo intensywne poszukiwania :lol:.
-
Wiesz Murzynku, nie bardzo mi się chce dzisiaj spacerować :cool3::cool3: [IMG]http://i52.tinypic.com/2ik5wmf.jpg[/IMG] Zdecydowanie przyjemniej jest pod tym krzaczkiem ;) [IMG]http://i52.tinypic.com/af7tk9.jpg[/IMG] A ja wam powiem, że te wspólne spacery, nawet jak jest tak gorąco, są bardzo fajne. Będę za Wami tęsknić.... Może kiedyś znowu tutaj przyjadę w odwiedziny :lol: [IMG]http://i51.tinypic.com/beyr01.jpg[/IMG]
-
[quote name='zuzlikowa']...... A tak... na foteczkach brakuje Zuzieńki. Ta już nie pozwala na stresy wokół siebie i zaraz też podnosi rwetes, że nie dają jej spokojnie pospać...:lol: [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/148/1001965g.jpg/"][/URL] .........................[/QUOTE] [B]Zuzliku[/B], właśnie [B]Zuz[/B]i mi brakowało na tych poprzednich fotkach :lol:.
-
[quote name='Lida']My też jesteśmy szczęściarze, że ją mamy. Wzięliśmy ją z moim mężem ją na tymczas. Wcześniej mieliśmy jedną suczkę. Po 15 minutach wiedzieliśmy, że mała zostanie z nami na zawsze :-) Tak więc mamy dwie psinki. Jedną - Tinkę - zabraną z ciężkich bardzo warunkow (ma niecałe 2 lata) i drugą - Lili - ze schroniska (ma niecały rok). Kochane są, ale wyjścia na spacer to na razie mordęgą. Spuszczone ze smyczy okropnie się tłuką :-( Starsza oczywiście młodszą, choć i Lili nie jest bez winy. Wiecznie zaczepia Tinkę, łazi za nią jak cień i Tina ani na chwilkę nie moze byc sama. Za co mała ciągle obrywa.[/QUOTE] [B]Lida[/B], nasz Bari też na początku na Murzynka warczał, nie pozwalał na "poufałości" . Mały nie mógł wejść tam, gdzie chciał, o zbyt bliskie podejście do Bariego była cała wielka awantura. Teraz maluch chodzi Baritce po głowie, wtula się w Bariego jak śpią, jedzą razem bez kłopotów, kłótnie są natomiast o.....piłeczkę, co już chyba opisywałam:evil_lol:. Murzynek też za Barim chodzi jak cień, co pewnie jest nieco irytujące :evil_lol:. To też macie teraz stały tymczas:evil_lol:.