Fajny domek trafił się Derkowi. A mało brakowała, żeby uciekł, bo "zawaliła" nam się wizyta przed adopcyjna. Zadzwoniłam do państwa, żeby dowiedzieć się, jak przebiegła i dowiedziałam się, że wcale się nie odbyła i na dodatek nikt nawet nie próbował się z nimi kontaktować. Niby nic, ale państwo dziś wybierali się po zupełnie innego psa...
Postanowiłyśmy zaryzykować i zaprosić Państwa po Derka, poznać osobiście, a potem zorganizować 2 w 1, czyli wizytę przed i po adopcyjną za jednym razem. I nie żałujemy:)