Dopiero teraz dowiedziałam się, Renatko, strasznie Ci współczuję :( tyle przeszłaś w tym roku, jeszcze niedawno opłakiwaliśmy Antosia, a tu już Opaliś...:( ale był szczęśliwy, kochany u Ciebie przez swoje ostatnie pół roku życia i to jest piękne. Teraz na pewno radośnie macha do Ciebie ogonkiem tam z góry. Renatko kochana, trzymaj się dzielnie. Strasznie mi żal Opalisia :(