Jump to content
Dogomania

kuba123

Members
  • Posts

    2378
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by kuba123

  1. to co dziś zobaczyłam to jakaś masakra Bazyl nie potrafi ustać na łapach pilne DT - ma czas do soboty jego trzeba zdiagnozować bo to nie wygląda na padaczkę- nie tylko trzymanie go w takim stanie w schronie to według mnie bestialstwo zbieramy kasę na diagnostykę inaczej MORBITAL- w tym wypadku najbardziej humanitarny
  2. DT potrzebny na hiper-cito po tym jak go ostatnio zobaczyłam w schronie- jeszcze na boksie 36 to uwierzcie mi dla tego psa Morbital lepszy niż schron mam wrażenie, że on ma ciągle ataki, wyszedł na zewnętrzną część chyba po dobrych 5 minutach nawoływania pod boksem wyszedł i wyglądał jak naćpany- błędny wzrok, plączące się łapy, zero kontaktu z otoczeniem chciałabym zobaczyć czy w domu to przejdzie i czy zareaguje na jakieś leczenie ale do tego potrzeba DT/DS
  3. przesłałam posta Jenny mailem Anecie jutro będę miała odpowiedź zapytaj Pani czy zgadza się na propozycję zapki , będziemy mieć jasność co do Bazyla DT potrzebny na hiper-cito po tym jak go ostatnio zobaczyłam w schronie- jeszcze na boksie 36 to uwierzcie mi dla tego psa Morbital lepszy niż schron mam wrażenie, że on ma ciągle ataki, wyszedł na zewnętrzną część chyba po dobrych 5 minutach nawoływania pod boksem wyszedł i wyglądał jak naćpany- błędny wzrok, plączące się łapy, zero kontaktu z otoczeniem chciałabym zobaczyć czy w domu to przejdzie i czy zareaguje na jakieś leczenie ale do tego potrzeba DT/DS
  4. myślę,że należy powiedzieć głośno co się stało czy się to komuś podoba, czy nie Niedziela rano ok 10,00 telefon- dzwoni Sylwia z ''cudowną'' informacją W boskie 29 kocia wolontariuszka widziała pełzające szczeniaki Dla mnie SZOK, jak to?? przecież to boks bytowy dorosłych psów- suki siedzą tam z wykastrowanym psem Zbieram myśli i pierwsza decyzja- UŚPIĆ Sylwia ma słowotok klnie, narzeka, prosi- proszę o chwilę na zastanowienie i mówię,że oddzwonię Wybierałam się na giełdę, może nie po drodze, ale postanawiam jechać do niej W tym czasie dzwoni telefon- ZNOWU- o zgrozo... Odbieram i słyszę Anetę- z Dziadkiem, naszym 17-letnim ON-kiem jest źle, trzeba go wieźć na Brynów Odbijam piłeczkę, informując o szczeniakach- w słuchawce chwila ciszy potem cichy pomruk( wiem co powiedziała) Decyzja szybka, zabiorę Dziadka- giełda może poczekać W międzyczasie telefony od Sylwii, Iza może dojechać za godzinę W głowie totalny chaos, jak to wszystko zebrać do kupy , tym bardziej że Sylwia bez kasy , a za eutanazję w jakiejkolwiek lecznicy trzeba zapłacić Jadę samochodem i układam plan Sylwię ściągam do Szopienic, tam mam odebrać Dziadka- Chwała ludziom, którzy zabierali tą maleńka psinkę z kwarantanny do domu i podrzucili ją z oseskami na Szopienice Zabieram ją do auta, jedziemy po Dziadka- maluchy piszczą zmarznięte Szczylki- 8 sztuk w konenerku przykryte jakimś starym obrusem Sylwia na granicy wytrzymałości nerwowej- jedziemy na Brynów Zabieram szczeniaki i idę z nimi i Damianem na dół- nie proponowałam jej nawet, żeby szła z nami Po kolei wyciągam małe z kontenerka, podaję Damianowi , potem biorę na ręce Cała ósemka odchodzi w moich ramionach (*) Wracam na górę, do Sylwii i Dziadka Wchodzimy do gabinetu, doktor Marta ogląda psa, bada go- my wiemy, jak to się skończy Wspólnie podejmujemy kolejną trudną decyzję i pozwalamy mu odejść Byłyśmy przy nim obie, nie umierał samotnie(*) w schronisku dowiedzieliśmy się, że Delma urodziła w piątek- nikt nas o tym nie poinformował mimo, że ludzie od nas byli wczoraj w schronie
  5. umówiłam się Gisic87, że przyjedzie po Agrę w środę z naszym wsparciem szybciej to załatwimy
  6. myślę,że należy powiedzieć głośno co się stało czy się to komuś podoba, czy nie Niedziela rano ok 10,00 telefon- dzwoni Sylwia z ''cudowną'' informacją W boskie 29 kocia wolontariuszka widziała pełzające szczeniaki Dla mnie SZOK, jak to?? przecież to boks bytowy dorosłych psów- suki siedzą tam z wykastrowanym psem Zbieram myśli i pierwsza decyzja- UŚPIĆ Sylwia ma słowotok klnie, narzeka, prosi- proszę o chwilę na zastanowienie i mówię,że oddzwonię Wybierałam się na giełdę, może nie po drodze, ale postanawiam jechać do niej W tym czasie dzwoni telefon- ZNOWU- o zgrozo... Odbieram i słyszę Anetę- z Dziadkiem, naszym 17-letnim ON-kiem jest źle, trzeba go wieźć na Brynów Odbijam piłeczkę, informując o szczeniakach- w słuchawce chwila ciszy potem cichy pomruk( wiem co powiedziała) Decyzja szybka, zabiorę Dziadka- giełda może poczekać W międzyczasie telefony od Sylwii, Iza może dojechać za godzinę W głowie totalny chaos, jak to wszystko zebrać do kupy , tym bardziej że Sylwia bez kasy , a za eutanazję w jakiejkolwiek lecznicy trzeba zapłacić Jadę samochodem i układam plan Sylwię ściągam do Szopienic, tam mam odebrać Dziadka- Chwała ludziom, którzy zabierali tą maleńka psinkę z kwarantanny do domu i podrzucili ją z oseskami na Szopienice Zabieram ją do auta, jedziemy po Dziadka- maluchy piszczą zmarznięte Szczylki- 8 sztuk w konenerku przykryte jakimś starym obrusem Sylwia na granicy wytrzymałości nerwowej- jedziemy na Brynów Zabieram szczeniaki i idę z nimi i Damianem na dół- nie proponowałam jej nawet, żeby szła z nami Po kolei wyciągam małe z kontenerka, podaję Damianowi , potem biorę na ręce Cała ósemka odchodzi w moich ramionach (*) Wracam na górę, do Sylwii i Dziadka Wchodzimy do gabinetu, doktor Marta ogląda psa, bada go- my wiemy, jak to się skończy Wspólnie podejmujemy kolejną trudną decyzję i pozwalamy mu odejść Byłyśmy przy nim obie, nie umierał samotnie(*) w schronisku dowiedzieliśmy się, że Delma urodziła w piątek- nikt nas o tym nie poinformował mimo, że ludzie od nas byli wczoraj w schronie
  7. myślę,że należy powiedzieć głośno co się stało i co to za zdjęcie czy się to komuś podoba, czy nie Niedziela rano ok 9.30 telefon- dzwoni Sylwia z ''cudowną'' informacją W boskie 29 kocia wolontariuszka widziała pełzające szczeniaki Dla mnie SZOK, jak to?? przecież to boks bytowy dorosłych psów- suki siedzą tam z wykastrowanym psem Zbieram myśli i pierwsza decyzja- UŚPIĆ Sylwia ma słowotok klnie, narzeka, prosi- proszę o chwilę na zastanowienie i mówię,że oddzwonię Wybierałam się na giełdę, może nie po drodze, ale postanawiam jechać do niej W tym czasie dzwoni telefon- ZNOWU- o zgrozo... Odbieram i słyszę Anetę- z Dziadkiem, naszym 17-letnim ON-kiem jest źle, trzeba go wieźć na Brynów Odbijam piłeczkę, informując o szczeniakach- w słuchawce chwila ciszy potem cichy pomruk( wiem co powiedziała) Decyzja szybka, zabiorę Dziadka- giełda może poczekać W międzyczasie telefony od Sylwii, Iza może dojechać za godzinę W głowie totalny chaos, jak to wszystko zebrać do kupy , tym bardziej że Sylwia bez kasy , a za eutanazję w jakiejkolwiek lecznicy trzeba zapłacić Jadę samochodem i układam plan Sylwię ściągam do Szopienic, tam mam odebrać Dziadka- Chwała ludziom, którzy zabierali tą maleńka psinkę z kwarantanny do domu i podrzucili ją z oseskami na Szopienice Zabieram ją do auta, jedziemy po Dziadka- maluchy piszczą zmarznięte Szczylki- 8 sztuk w konenerku przykryte jakimś starym obrusem Sylwia na granicy wytrzymałości nerwowej- jedziemy na Brynów Zabieram szczeniaki i idę z nimi i Damianem na dół- nie proponowałam jej nawet, żeby szła z nami Po kolei wyciągam małe z kontenerka, podaję Damianowi , potem biorę na ręce Cała ósemka odchodzi w moich ramionach (*) Wracam na górę, do Sylwii i Dziadka Wchodzimy do gabinetu, doktor Marta ogląda psa, bada go- my wiemy, jak to się skończy Wspólnie podejmujemy kolejną trudną decyzję i pozwalamy mu odejść Byłyśmy przy nim obie, nie umierał samotnie(*) w schronisku dowiedzieliśmy się, że Delma urodziła w piątek- nikt nas o tym nie poinformował mimo, że ludzie od nas byli wczoraj w schronie
  8. chyba mnie tu nie było jeszcze, ale wstyd :oops:
  9. próbowałam kilka razy dzwonić, ale nic z tego a w pracy też jej nie złapałam
  10. Emi zlokalizowana w Sosnowcu- mam nadzieję, że już w domku
  11. jak tylko będę miała wycieraczki sprawne lub nie będzie śnieżycy to ci ją przywiozę, bo sama to ty się do schronu nie wybieraj, bo jak zjedziesz na dół to już do góry nie wyjedziesz jeśli faktycznie nie masz zimówek
  12. Roksana wczoraj była w pracy
  13. Znam sytuację rodziny, która miała Bratka , jednak uważam, że to nie jest temat na forum teraz trzeba szukać Bratkowi nowego domu, a nie rozpamiętywać stary
  14. spokojnie dziewczyny - spróbujemy następnym razem z kantarem
  15. małe Wam się znudziły:razz:
  16. niestety, Bratek gryzł przede wszystkim buty i to się dało opanować- po prostu chowali buty i tyle jednak Bratek - nie wiadomo jakim cudem właził na szafki kuchenne i pożerał z nich wszystko co się dało nawet do zlewu w kuchni się wdrapał i pochłonął mięso na obiad na dwa dni żeby dopełnić dzieła Bratek zaczął załatwiać się w domu po dwu, trzygodzinnym spacerze wpadał do domu pod łóżko do córki i tam walił kupe i sikał nie było możliwości go upilnować Rodzina która go wzięła miała przed adopcją tylko jedną prośbę dotyczącą psa by nie niszczył a Bratkowi odwaliło w ciągu dwóch tygodni połapał,że nie należy załatwiać się w domu i jakiś czas było ok., a potem wszystko się odwróciło
  17. nie trzeba czekać do następnej akcji kalendarze są u Anety najpóźniej w sobotę mogę je dostarczyć do schronu
  18. [quote name='catherine31']A co z bezdomnymi psiakami z jaworzna? Gdzie one są wysyłane?[/QUOTE] do Mysłowic
  19. matko jedyna ja mam z nią dziecko:crazyeye::lying::mdleje: co mnie na starość spotkało:placz:
  20. od dzisiaj Bart ma swój własny, kochający dom
  21. załatwiamy to na razie program naprawczy w tej sytuacji mam odebrać jutro trzymamy rękę na pulsie na razie podjęłyśmy już pewne kroki i czekamy na efekty
  22. zgadzam się z Wami, lecz w obecnej sytuacji ( jaka zaistniała w schronie) ten DS jest dla Agi BYĆ albo NIE BYĆ przed wydaniem psa przeprowadzony zostanie test na nosówkę, ale niestety czas nagli w schronisku jest kilka przypadków zachorowań, a suka żyjąca w takim stresie jest mniej odporna więc musi znaleźć dom natychmiast, albo po prostu zapalimy jej świeczkę niedługo nie lubię adopcji '' na chybcika'', ale w tym wypadku nie mamy czasu sprawa wygląda naprawdę poważnie
  23. powiedz to Ani
  24. Dnia 4 grudnia wszyscy sosnowieccy wolontariusze jadą do schroniska w Katowicach na Dni Otwarte zorganizujemy transport- jeśli będzie potrzebny o szczegółach porozmawiamy w najbliższą sobotę proszę o liczne przybycie
×
×
  • Create New...