Jump to content
Dogomania

harpoonka

Members
  • Posts

    775
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by harpoonka

  1. [quote name='wykrywka'] To nie jedyny z przypadków, jaki znalazłam ostatnio na dogo :shake:. Takie wątki dają do myślenia, każą zastanowić się, by pomagać z głową i przede wszystkim nie szkodzić. W poruszanej tragedii nawet nie staram sobie wyobrazić co odczuwa toyota pomagająca w adopcji, dziewczyna w pojedynkę działająca w schronie, gdzie nie ma wolontariatu, dokonująca niemal cudów w znajdowaniu domów, czy szuwar, która przygarnęła suczkę. Teraz wszyscy szukają winnego tragedii, ale czy można w takiej sytuacji mówić o czyjejś winie, gdzie wszyscy chcieli dobrze. Trudno też winić psa.[/QUOTE] Przejrzałam oba wątki i przyznam, że trochę mnie zatkało. I zrobiło się smutno po przeczytaniu niektórych wypowiedzi. A z tych sytuacji jasno wynika, że winne nie jest zwierzę, a człowiek. Jego niedopatrzenie, niedopilnowanie... To przede wszystkim nasze zadanie, żeby dopilnować psa, zastosować zasadę ograniczonego zaufania w stosunku do nowego zwierzaka. To są jednak psy - one nie zrozumieją słów: "nie wolno ci zachowywać się agresywnie". Przede wszystkim trzeba uświadamiać adoptujących, żeby na początku pilnowali adoptowane zwierzę. Że zachowanie może się zmienić w nowych warunkach, bo to dla psa ogromny stres - mimo że w końcu opuszcza schronisko i trafia do domu. I wypowiedzi niektórych, że każde, agresywnie zachowujące się zwierzę, powinno się od razu uśpić... Przeraża mnie takie podejście. Nie szukajmy winy w tych psach - bardzo często praca z behawiorystą może je "naprostować". Zdarzają się pewnie przypadki niereformowalne, ale to raczej mniejszość. Nawet Batkus może tu posłużyć za przykład. Wykrywko, sama wspominałaś, że on w schronisku nie zachowywał się agresywnie do innych psów, a teraz na spacerach niestety taki jest. Nigdy wprawdzie nie zabił, ale podejrzewam, że by to zrobił, gdybym go nie odciągnęła. Według niektórych powinnam go uśpić, bo ktoś inny nie chciałby mnie spotkać na spacerze ze swoim psem. I w tej sytuacji do mnie należy obowiązek dopilnowania, żeby nie doszło do tragedii. To nie jest jego wina, że miał taką przeszłość a nie inną, że nie był socjalizowany i być może został skrzywdzony. Na spacery wychodzimy w szelkach (z których nie ma możliwości się wyrwać) i w obroży, którą łatwiej mi nim "kierować". Między ludzi i tam, gdzie możemy spotkać więcej psów (bez możliwości ominięcia) - zawsze w kagańcu. Gdyby coś się stało - to będzie moja wina, nie jego. Wprowadzałam mała sunię do domu - na początku nie zostawiałam ich razem, spały osobno, a jak wychodziłam z domu, każde zamykałam w innym pomieszczeniu. Batkus nie wykazał ani odrobiny agresji do Pusi, ale wolałam dmuchać na zimne. Nigdy też nie zostawiłabym go samego z kotem, mimo że koty mojej babci już toleruje i nawet ich nie zaczepia. Pies jednak zawsze będzie psem. I doceniam pracę osób takich jak Toyota. Działa sama, nie może przewidzieć każdej sytuacji. I absolutnie nie zasłużyła sobie na to, żeby obwiniać ją za tragedię, jaka się wydarzyła.
  2. [quote name='faith35']Niestety, Pan zrezygnował z adopcji Roya....:(, ale ma znajomych psiarzy, popyta, może akurat ;) Chociaż ja nie wierzę zwykle w tego typu adopcje, ale skoro Muffinkowi się udało, to może i Royowi się poszczęści, trzeba w to wierzyć :)[/QUOTE] A mówił może, dlaczego rezygnuje? :(
  3. [quote name='faith35']Mam Pana chętnego na adopcję Roya, wysłałam zdjęcia na maila wraz ze szczegółowym opisem jego charakteru, proszę o kciuki! :thumbs:[/QUOTE] Byłoby cudownie, gdyby się zdecydowała. Kciuki będę trzymać :)
  4. [quote name='andegawenka']Może to nic takiego, uczulenie na pokarm. Nie martw sie tak od razu. Pewnie lekarz weźmie zeskrobinę jesli od razu nie rozpozna. Nie masz pomieszczenia z wysokim oknem?[/QUOTE] Ja od razu przeżywam, jak jakieś moje zwierzę ma coś nie tak ze zdrowiem ;) Karmy jej nie zmieniałam, mogłaby tak nagle rozwinąć uczulenie? Albo zeżarła coś na dworze? Ale ona na spacery chodzi ze mną, zauważyłabym, gdyby coś zjadła. Jedzenie w domu też chowam, bo mała pakuje się na stoły. I niestety nie mam takiego pomieszczenia, gdzie jest wysokie okno. Jedynie w przedpokoju nie sięga, ale jest połączony z kuchnią - a tam niestety ciągle włazi. Myślałam, żeby może czymś zablokowywać przejście do kuchni jak mnie nie ma w domu? Muszę nad tym pomyśleć. Tu już nie chodzi nawet o mnie. Ja jakoś nie denerwuję się aż tak na pozrzucane kwiatki i brudne okna ;) Ale mój partner już niekoniecznie. [quote name='toyota']Mam podobny problem z moją Pusią też z tego schroniska:[URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/223766-Mała-starsza-sunia-po-pogryzieniu-w-schronie-u-mnie-w-DT-)?p=19515444#post19515444[/URL] Jest w trakcie leczenia. Na razie nie ma diagnozy. W zeskrobinie nic nie znaleziono. Ma już całe łyse podbrzusze i okolice odbytu. Cholera, albo to zbieg okoliczności, albo mają jakąś chorobę w schronie, ale dużo psiaków stamtąd zabrałam i mam kontakt z DT i nikt nie miał tego problemu z psem.[/QUOTE] Gdyby to faktycznie było coś w schronie to mogłoby nie dawać żadnych objawów aż do teraz? Chyba nie ma co spekulować. Jutro skoczę z nią do weta i zobaczymy.
  5. [quote name='Lozik']Dwa lata temu p.Dorota znalazła na poboczu ulicy na zielonogórskim Jędrzychowie psa-bryłę lodu,zapakowała go do samochodu ,przywiozła do nas,obiecała odwiedzać ...Ale własne psy,obowiazki rodzinne i zawodowe i tzw.życie ,-minęły 2 lata ,znajoma podarowała jej sporo makaronu ,postanowiła podzielić się ze schroniskiem.Przyjechała wczoraj ,zapytała o "takiego pieska zamarżnietego" i dopiero wtedy dowiedziała się,ze piesek był niewidomy,przeżył,odchorował ale jakoś nie ma chętnych na niewidome kundelki,więc...może chciałaby pójść z nim na spacer? Mocno musiała być wstrząśnięta,bo dziś telefon-ma znajomych,którzy mają już niewidomego psiaka,w podobnym wieku i wielkości -pojechali,wielka sympatia od pierwszego powąchania i został w domku z ogrodem,z drugim niewidomym psiakiem i ludżmi o wielkich sercach.:) Gdyby tak wszystkie wrażliwe panie które przywoziły do schroniska psy -wcale niekoniecznie zamarzające w zaspie, miały taką rękę do dobrych domków ,to by było FANTASTYCZNIE wprost.I gdyby tak nie trwało to 2 lata...[/QUOTE] Wspaniale jest czytać takie szczęśliwe zakończenia :)
  6. [quote name='malagos']He, he, babcia stara ale jara :) Teraz najgorsze dni, bo płodne........[/QUOTE] Pusi pilnuję, nie puszczam luzem teraz, więc nie ma strachu. Mogą sobie być dni płodne, do ciąży nie dopuścimy :) A z gorszych wiadomości. Pusia ledwo przeszła ostre zatrucie pokarmowe, a teraz coś dzieje się jej ze skórą. Drapie się jak opętana (pcheł nie ma, sprawdzałam dokładnie) aż się robią małe strupki. Jutro zabiorę ją do weta, bo takie rzeczy zapewne szybko się przenoszą i Batkus też podłapie... Dziwne to w ogóle jest. Ona nigdzie sama nie łazi, z obcymi psami nie ma kontaktu, w sumie przebywa tylko tam, gdzie Batkus a on żadnych problemów skórnych nie ma. Może to inny powód niż mi się wydaje? Poza tym nic jej nie dolega. Dalej szaleje jak młoda ;) Najgorsze jest, że ostatnio co noc mnie budzi w okolicach godziny 4, bo szczeka :/ Zna ktoś jakiś sposób na oduczenie psa szczekania na każdy odgłos zza okna? I jak ją oduczyć skakania po parapetach :( Mam okno dość nisko i ona spokojnie wskakuje sobie na nie z krzeseł...
  7. Muffin poszedł do domu????? Jak to przeczytałam, nie mogłam uwierzyć. Toż to wspaniała wiadomość! Mam tylko nadzieję, że to będzie domek z prawdziwego zdarzenia, taki kochający do końca :)
  8. [quote name='shera9']understandme mówię ci,że kotkowi się poprawiło,choc trzeba uważać.[/QUOTE] Ale tu nikt nie pyta, czy kotkowi się poprawiło. Każdy chciałby wiedzieć, co mu właściwie jest i czy jest w jakiś sposób leczony. A Ty tylko ignorujesz nasze pytania.
  9. [quote name='Lozik']Tak,świetny psiak ma dom,dzisiaj do domu - na razie tymczasowego poszła też Płocha,co dziwne odnalazła ją w schronisku pani ,która przez kilka tygodni oswajała psinkę,karmiła i próbowała zabrać znad Dąbia...[/QUOTE] Co za wspaniały zbieg okoliczności :) Może się uda i sunia zostanie u tej pani na zawsze? Będę trzymać kciuki.
  10. Widziałam na fb, że Orbis (wykrywka często o nim pisała) poszedł do nowego domu :) Cieszę się, że mu się poszczęściło!
  11. [quote name='Ptysiak']Przeglądając i czytając ten wątek.... mam obawy, że się niczego konkretnego nie dowiemy...[/QUOTE] Jak widać, masz rację.
  12. [quote name='malagos']A jak cieczka, jest jednak?[/QUOTE] Tak, zdecydowanie. Chociaż już się powoli kończy z tego, co widzę. Pusi przestało odbijać, ale psy jeszcze za nią latają.
  13. Nikt coś do suni nie zagląda i patrzcie, jaka jest zawiedziona: [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-k1EpDQF6EqU/UDerT07jQ3I/AAAAAAAAAo0/OxPP1wo4jdc/s720/Zdjęcie0151.jpg[/IMG] Poza tym wzięłam się w końcu za rozliczenie na tę chwilę: [URL="https://lh5.googleusercontent.com/-IcgxUM9tJVM/UDeruJsN4WI/AAAAAAAAApA/kecKv91dLMk/s512/Zdjęcie0155.jpg"]Transport 1[/URL] [URL="https://lh3.googleusercontent.com/-b36BMdanSI4/UDesH-fk8mI/AAAAAAAAApY/q2go1llhneI/s720/Zdjęcie0156.jpg"]Transport 2[/URL] [URL="https://lh5.googleusercontent.com/-OfqB6lTeo2s/UDesHBNFi3I/AAAAAAAAApU/LmQPF1SKUn4/s512/Zdjęcie0157.jpg"]Wizyta u weta, leki i maść na rany[/URL] [URL="https://lh4.googleusercontent.com/-JvvUx59aDUA/UDesIZ1nIvI/AAAAAAAAApg/0GBWUY2d91M/s512/Zdjęcie0160.jpg"]Dzisiejsza wizyta u weta[/URL] -> Dzisiaj byłam z sunią u weterynarza, bo wczoraj czymś się mocno zatruła. Wymiotowała cały wieczór, w nocy też, a dzisiaj chodziła osowiała i wyglądała, jakby nie miała siły się ruszać. Nic nie jadła, nawet pić nie chciała i cały czas tylko dyszała ciężko. Wolałam nie ryzykować i od razu poleciałam do lekarza. Na szczęście teraz czuje się już lepiej. Ps. Przepraszam za jakoś zdjęć paragonów, ale musiałam robić je telefonem. Da się odczytać dane, więc myślę, że nie będzie z tym problemu.
  14. [quote name='feliksik']o rany, jakż to z niej babuleńka haha!!! ona gania jak młody zając:crazyeye:! świetny filmik - uśmiałam się. Aż jej uszy zawiewa do tyłu:evil_lol:[/QUOTE] Gania, gania :) Bardzo żywiołowa z niej "babulinka". [quote name='kolejna kobietka']hehehe biedny Batkus :lol: na szczescie z nim tak latwo nie pojdzie :eviltong:[/QUOTE] Oj nie :D Pusi chyba cieczka się kończy, mniej się nastawia, chociaż psy za nią ganiają. Wczoraj do domu odprowadził mnie śliczny labradorek. Na szczęście był przyjaźnie nastawiony (albo i na NIEszczęście, bo za nic nie dało się go pogonić). Pusia od niego uciekała, a do domu wróciła na rękach. Labrador pchał mi się na siłę na podwórko, taką miał ochotę na Pusię... A ja jeszcze mu wody zaniosłam, bo było strasznie gorąco i żal mi było biedaka ;) A dzisiaj za to miałam bardzo nieprzyjemną sytuację z psem. Pusia chodzi ze mną ba spacery osobno (Batkus czeka na swój spacer z Argosem), dlatego Batkus mi nie odgania obcych psów. Z parku przybiegł do nas mały psiak (większy jednak od Pusi) i napalał się na sunię. Ona chciała go pogonić, a ten rzucił się na nią z zębami. Serce o mało mi nie stanęło, szybko Pusia powędrowała na ręce, a ten piesek szedł za mną i szczekał. Pusia na rękach wyrywała się do niego, rozerwała mi siatkę z zakupami, a ten leci jak wariat i skacze do niej. Myślałam, że zwariuję. Pomógł dopiero jakiś badyl, którego kundelek się wystraszył i uciekł. Całe szczęście, bo chyba nie dałabym rady dojść do domu. Coraz bardziej "rozumiem", dlaczego Pusia mogła być pogryziona w schronisku. Ona jest okropnie zadziorna. Jak coś jej się nie spodoba w zachowaniu innego psa, w ogóle się nie zastanawia i leci z zębami. Odkąd nie interesują jej tak bardzo psy, zaczęła też być wredna dla Batkusa. Nie pozwala mu wejść do pokoju, w którym ona jest. Przechodzi koło niego i potrafi skoczyć z zębami. Tak sama z siebie, on nic kompletnie nie musi robić. Poza tym ciężki z niej przypadek ;) Oporna jest w nauce - tzn. mam wrażenie, że ona rozumie, czego się od niej chce, ale jest bardzo uparta i dalej robi swoje. Tym sposobem regularnie zrzuca mi kwiatki z parapetów przy okazji notorycznie brudząc okna noskiem i łapkami, zostawia śliczne ślady łapek na stole i laptopie, wyjada wszystko, co się zostawi na wierzchu i ona jest w stanie dosięgnąć, wywraca kosz na śmieci, szczeka tysiąc razy dziennie i kilka razy budzi mnie szczekaniem w nocy, śpi na łóżku jak nie patrzę i tak mogłabym jeszcze wymieniać i wymieniać. I tak jak mówiła toyota, trzeba z nią uważać na spacerach przy drodze, bo lubi rzucić się w stronę samochodu. Ale poza tym jest bardzo kochana :D
  15. [quote name='Joann']a ja mam odwrotne odczucia, jak ide z moimi na obroży to mogę kontrolować głowę a na szelkach psy ruszają sie w każda stronę i dość daleko mogą odejsc od nogi;] ale co kto lubi;][/QUOTE] Te szelki u mnie zdają egzamin na razie, bo Batkus próbuje wyciągnąć głowę z obroży. A w szelkach nie ma takiej opcji. Jakoś łatwiej jest mi go trzymać przy sobie, jeśli zachce mu się szaleć do psa. Zobaczymy jak to będzie z czasem ;) [quote name='Gezowa']Tak, właśnie z tym "cofam się" miałam na myśli zawracanie :) Często kawałek przed domem dostaje takiej szajby i ciągnie, bo on już chce do domu, chce się napić, przywitać kota, wycałować moją mamę, obwąchać babcię, poskubać dziadka i tak dalej... :razz:[/QUOTE] Myślałam, że po prostu robisz kilka kroków do tyłu ;) Ja na początku tak robiłam, ale to nie zdawało egzaminu. Batkus wracał do mnie, ale jak tylko robiłam krok do przodu, znowu ciągnął. I mam odwrotnie, kiedy wracamy do domu. Wtedy psisko zwalnia i idzie od niechcenia - on nie lubi wracać do domu, najchętniej całe dnie by szalał na dworze :D
  16. [quote name='Gezowa']Haha, popróbujemy jak będzie stawiał opór :) Podejrzewam, że zrobi wszystko za piłeczkę, ewentualnie mięsko :evil_lol: Dla mojego malucha też muszę kupić szelki, bo bywa, że mi się wyrywa do przodu, a ja nie chcę go dusić, więc jak ten słup pozostaje mi czekać, aż smycz zrobi się luźna. Początkowo załapał o co chodzi, ale teraz jest schemat: ciągnie, widzi, że staję to od razu cofa się i siada, ruszamy, ciągnie znowu. Nie poddaję się, czasami cofam się, lekko go pociągając z tekstem: "chodź" i tak krążymy. Ludzie dziwnie się patrzą... :razz:[/QUOTE] Haha, ja pierwszy raz poczęstowałam go kiełbaską, a kolejny kawałek wrzuciłam do stawu. Zadziałało :D A z tym ciągnięciem - spróbuj zawracać. Ja tak robię Batkusowi jak ciągnie np. za kotem. Napina smycz - ja zwracam i idziemy sobie w przeciwnym kierunku. Szybko łapie, że jak będzie ciągnął, NIGDY do kota nie dojdzie ;) I tak do niego nie podejdziemy, ale on tego nie wie. Odnośnie kotów :D Obok mnie urzęduje taka wredna bestia. Jak tylko widzi mnie z Batkusem, od razu wyłazi na środek drogi i tak siedzi. Nauczył się, że Batkus i tak go nie dopadnie, to robi nam na złość. Dosłownie tak to wygląda. Siada i nas obserwuje aż się znacznie nie oddalimy :)
  17. Leki przeciwbólowe podaje się zwierzęciu, jak coś jest nie tak, coś boli i sprawia, że życie jest niekomfortowe. Co sprawia, że Twój kotek dostaje takie leki? Co mu jest? Pisałaś coś, że ma wrzody (?), o ile dobrze pamiętam. Czy ten kot w ogóle widział weta, odkąd zaczął się gorzej czuć? Bo zaczynam mieć co do tego wątpliwości. Wybacz shera, ale jakoś nie interesują mnie teraz zdjęcia psiaków, a chciałabym wiedzieć, co z kotkiem. Nie tylko ja zresztą.
  18. [quote name='Gezowa']Świetny jest! Lubię pręguski... :loveu: A filmik z wodą super :) Mój lubi brodzić w strumykach, ale jeszcze sprawdzę jego zachowanie w starciu z jeziorem. Do wanny ostatnio sam się pcha, a zawsze uciekał... :cool3: A podobno whippety nie przepadają za wodą (w każdej rasie są wyjątki :D).[/QUOTE] Ja też lubię pręguski :)) Batkus początkowo bardzo bał się wody. Ledwo zamoczył łapki i więcej nie chciał. Przekonał się, jak rzucaliśmy do wody coś, co bardzo chciał dostać i teraz pływa jak szalony ;) Przy okazji - już jakiś czas myślałam o szelkach dla niego, ale ciągle miałam ważniejsze wydatki. Dzisiaj wyregulowałam szelki po Perełce i rozwinięte maksymalnie idealnie na niego pasują. Po pierwszym spacerze jestem bardzo zadowolona. Mam większą kontrolę nad nim jak chce odstawiać cyrki do innych psów. No i najważniejsze - nie ma możliwości mi się z nich wyrwać. Niestety wycwanił się i potrafi wyślizgnąć się z obroży... Ma dość szeroką szyję i daje radę przecisnąć łeb przez zapiętą obrożę. I jak gdzieś wyrwie za zwierzyną, to nie boję się już, że sobie kark skręci (siłę to on ma).
  19. To młody, mądry psiak, więc na pewno dasz radę go ładnie ułożyć :)
  20. Wygodna pozycja: [url]https://lh5.googleusercontent.com/-if3vqIKw2OE/UDUbnloVd_I/AAAAAAAABnI/FAgcDl2N5t8/s512/image034.jpg[/url] :D
  21. Jakie słodkie niewiniątko [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-fvw-j6fmwHY/UDYdtuhYTZI/AAAAAAAAB7g/5PXkuZWEfoA/s640/DSCF0765.JPG[/IMG] Zaglądam od jakiegoś czasu do Ciebie i postanowiłam w końcu zapisać sobie wątek :)
  22. O jaaa, akcja z dzikami spowodowałaby u mnie chyba zawał serca. Dobrze, że w mojej okolicy ich specjalnie nie ma. Dobrze, że psiaki posłuszne i wróciły na zawołanie. Z moim wciąż pracujemy nad posłuszeństwem na spacerach i pewnie tak łatwo by dzikom nie odpuścił. Ps. PROSZĘ, wyznaj mi sekret, jak przekonujesz swoje psy do tak efektownego skakania? :)
  23. Zajrzałam po raz pierwszy i po prostu muszę napisać - Aedan jest przepiękny i z opisów wynika, że też wspaniały z niego kompan. :)) Będę częściej zaglądać :)
  24. Mnie już kilka razy na tym wątku uderzył brak zainteresowania zdrowiem zwierzaków. Tak samo było z Megi, kiedy chorowała. Chciałyśmy się dowiedzieć, co z nią, ale jedynie informacje wyglądały tak: "z megi już lepiej", kilka postów później: "Megi źle się czuje:(". Odpuściłam temat, ale cały czas zastanawiałam się, czy sunia w ogóle była leczona. A teraz sprawa z kotkiem... Ja tu widzę takie podejście, że kotek bardzo cierpi, ale jest stary więc niedługo zdechnie. Ja bym nie umiała się cieszyć z tego, że przybędzie mi "nowy" zwierzak, podczas gdy "stary" potrzebuje pomocy lekarskiej i być może są to jego ostatnie dni. Włożyłabym dużo energii, żeby pomóc choremu zwierzakowi - w końcu to mój przyjaciel, był ze mną tyle lat i zależy mi na nim. Jeśli sama nie możesz nic zrobić ze względu na wiek, to porozmawiaj z rodzicami. Zawsze można jakoś pomóc, tylko trzeba się postarać, a nie olewać. Nikt tutaj Ciebie nie atakuje shera9, ale ludzie na dogo to osoby kochające zwierzęta. I kiedy czytamy, że nie pomagacie kociakowi, tylko oczekujecie jego śmierci, to przykro się robi...
×
×
  • Create New...