Jump to content
Dogomania

harpoonka

Members
  • Posts

    775
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by harpoonka

  1. Witam ;) Tak przeglądam ten wątek i widzę, że jest tu sporo osób, które udzielają się w schronisku i do tych właśnie osób mam pytanko :) W zeszłą środę adoptowałam ze schroniska Farella (teraz Butkus). Pracownicy nie potrafili mi powiedzieć właściwie nic na jego temat, a w sumie bardzo mnie to interesuje, jakim psem był w schronisku i jak się tam znalazł. :] Może ktoś coś więcej o nim wie? Będę wdzięczna ;) Tu kilka jego fotek: [URL]http://www.facebook.com/media/set/?set=a.373527365998293.94899.100000230976142&type=3[/URL] (jak będę w domu, poprawię link, bo prawdopodobnie jest widoczny tylko dla osób, które mają konto na fb)
  2. Prześlij mi dane do przelewu na konto, wpłacę jakieś pieniążki dla biedaków :( Normalnie nie mogę powstrzymać łez, jak to czytam ;(
  3. Ja jeżdżę do innego weta. Nie tak blisko, ale co zrobić. Chodziło mi raczej o innych ludzi, którzy wciąż do nieo chodzą :-(
  4. Gdzieś w którymś wątku pisałam, że mam złe doświadczenia, jeśli chodzi o weterynarzy... Postanowiłam zapytać Was, czy coś ze sprawą jestem w stanie zrobić. Już dość dawno temu miałam kotkę. Cudowna młoda kociczka :-( zachorowała na zapalenie gruczołów mlecznych. Zabraliśmy ją do weta, zdiagnozował i zaczął faszerować lekami (kicia dostała mnóstwo zastrzyków, których strasznie się bała - u weta robiła pod siebie ze stresu:-( ). Niestety nic jej się nie polepszało, kicia "puchła" z dnia na dzień. W okolicach sutków skóra zaczynała już pękać, ale wet powiedział, że opatrunku zakładać nie trzeba, mimo że kotka uparcie się tam lizała. W końcu nie wytrzymałam, zabrałam kotkę do weta oddalonego o kilkadziesiąt kilometrów. Tak, to było zapalenie gróczołów, ale ŹLE leczone doprowadziło do takich powikłań, że kotka nie miała szans na wyleczenie :( Została uśpiona :placz: Kolejna sprawa. Miałam kocurka, który często biegał sobie po podwórku. Niestety potrącił go samochód :mad: Kotek żył, ale miał strasznie pokiereszowany pyszczek (jak go znalazłam, spodziewałam się najgorszego) i był koszmarnie wystraszony. Zadzwoniliśmy po weta. Przyjechał, obejrzał kota, dał coś przeciwbólowego i dosłownie powiedział: "Jak zwierzak przeżyje do rana, będzie dobrze". :shake: Kocurek całą noc przesiedział schowany w tapczanie, a z rana zadzwoniliśmy po innego lekarza (cud, że zgodził się przyjechać taki kawał drogi, ja nie miałam transportu na chorego zwierzaczka). Co się okazało? Kotek miał żuchwę złamaną dosłownie na pół. Został zoperowany i doszedł do siebie. Poprzedni weterynarz nie chciał z nami rozmawiać... Całkiem niedawno zapalenie skóry labradorki mojej koleżanki leczył, tak, że później pies musiał przejść hospitalizację ze względu na powikłania, a jeśli nie wie, jak leczyć proponuje uśpienie... Wszystkim znajomym mówię, żeby wystrzegali się weta jak ognia, ale przecież są ludzie, którzy nadal chodzą do niego ze swoimi pupilami (zwłaszcza, że w moim mieście nie ma innego weta). Czy mogę coś z tym zrobić, jesli nie mam dowodów? Kurczę, chciałabym ratować kolejnych potencjalnych klientów tego człowieka :(
  5. Dziękuje wszystkim za odpowiedzi :) Teraz ostatnie pytanie (a w zasadzie dwa). Czy zabieg jest niebezpieczny dla pieska w jakikolwiek sposób? I ponawiam pytanie o dobrą, sprawdzoną lecznicę dla zwierząt w lubuskim. Niezależnie w jakim mieście - dojadę... Z góry dziękuję :)
  6. Witam. Mam około 2-letnią suczkę. Chciałam wysterylizować ją wcześniej, niestety nie zrobiłam tego z powodów finansowych. Teraz mnie na to stać, ale mam pewne obawy. Czy 2-letnią suczkę można bez obaw wysterylizować? Dodam, że niestety raz udało jej się wymknąć podczas cieczki i "połączyć" z samcem (około pół roku temu). Weterynarz dał jej zastrzyk "po", który (jak się później dowiedziałam) mógł doprowadzić do ropomacicza :roll: Na szczęście suczka jest zdrowa, ale wspomniałam o tym w razie, gdyby miało jakieś znaczenie podczas sterylizacji. Pytam na forum, gdyż do was mam większe zaufanie niż do lekarzy weterynarii (przykre doświadczenia z innymi stworzonkami :( Mam jeszcze jedno pytanie. Czy sterylizacja ma jakiś widoczny wpływ na charakter zwierzaczka? Nie interesuje mnie teoria, a raczej wasze doswiadczenia. Ps. Mieszkam w województwie lubuskim. Znacie jakieś porządne lecznice, gdzie bez obaw mogę poddać sunię zabiegowi? W mojej mieścinie weterynarze to takie lepy na kasę, których los zwierząt niewiele obchodzi :( Z góry dziękuję za odpowiedzi :)
  7. Moja sunia ma już troszkę ponad 11 lat. Nadal jest bardzo energiczna i skora do zabawy, chociaż może troszkę szybciej się męczy. I zauważyłam, że jej żołądek, od zawsze delikatny, jest jeszcze bardziej słaby :( I sunia strachliwa się zrobiła ;) Bywa, że jak jesteśmy na spacerze w parku i coś w krzakach zaszeleści - ona podskakuje i ucieka jakby się paliło ;] Ogólnie nie widać po niej tych 11 lat. Niektórzy wciąż mylą ją z młodym psiaczkiem, chociaż posiwiała kochana nieco :)
×
×
  • Create New...