wczoraj byłam z suczą pofrizbować, puszczam ją ze smyczy i rzucam jej dysk. Za nami stał facet z jakimś małym (zaniedbanym i brzydkim) kundelkiem, puścił go bez smyczy i pies od razu pobiegł do nas. Carmen z zębami, bo wiadomo, trzeba bronić zabaweczki, a ja się kulturalnie pytam faceta czy może zabrać psa, a ten mi na to, że on też chce się pobawić. Powiedziałam mu, zeby w takim razie wziął tego psa i się z nim pobawił, bo ja wyszłam ze swoim psem i nie muszę wyprowadzać przy okazji połowy psów z osiedla.
Facet z wielkim fochem zabrał pieska a następnie zaczął mnie przekonywać, zebym dała mu poczęstować mojego psa Chappi :angryy: Natręt. Najlepsze jest to ze jego pies prawie ZAWSZE biega po całym osiedlu bez smyczy :mad: