Jump to content
Dogomania

Maruda666

Members
  • Posts

    18804
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by Maruda666

  1. Jeszcze kilka słów o Ryśku i praktycznie streściłam tych kilka lat od początku wątku. Nie mam chyba już zdjęć kilkunastu kociąt i kotek od pani Krysi, które wyadoptowaliśmy jeszcze razem z TOZem - część rudasów była u nas, Gucio i Ciniutka troskliwie je niańczyli :) Rysiek trafił do nas latem, krótko po Marudzie. Miał chyba za dwa miesiące. Maruda, wtedy ledwo co po sterylce, praktycznie go wychowała, nawet wykarmiła własnym mlekiem :) Trochę później, już jesienią matkowała też Kropce i Ciniucie, ale Ryśka traktowała jak własne dziecko:) Ryśko, po kilku latach przeprowadził się do mojej mamy i tam jest do dzisiaj :) Tu malutki z Marudą. W tle jeszcze nasz Cezarek :) I tu już w Cieszynie, u mojej mamy
  2. No i jeszcze Jaśko. W grudniu 2014 odłowiony na wsi razem z bratem. Nie udało nam się złapać matki, która co rusz tam rodziła i niestety krótko potem zniknęła, tak jak znikały wszystkie kocięta z jej wcześniejszych miotów :( Bąbel, brat Jaśka szybko został kotem domowym i po miesiącu pojechał do swojego nowego domku. Jaśkowi nadal do tego daleko :( Przez pierwsze miesiące w ogóle go nie widywaliśmy, mieszkał w wersalce. Teraz, dzięki zaangażowaniu Gucia, a po odejściu Gućka Lolka, który przejął nad nim opiekę, Jaśko jest kotem domowym, ale pasował by mu dom bez ludzi - Jaśko potrzebuje człowieka tylko do podania jedzenia. Można wprawdzie już koło niego przechodzić, uwielbia też męża poduszkę, ale na widok wyciąganej ręki, może już nie ucieka w panice, ale przezornie wycofuje się na z góry upatrzone pozycje ;) Początkowy okres po wyjściu z kanapy - tutaj jeszcze z Ciniutą. Na ten moment czekałam prawie rok - Jaśko na kocim posłanku, nie uciekł na mój widok, ba mogłam się nawet w miarę zbliżyć. Ale te oczy mówią - nie zbliżaj się bardziej , bo ucieknę :( Czyż oni nie są podobni :) Jaśko z Lolkiem, lustrzane odbicie
  3. Kilka lat po Kropce przyszedł Guć, a po kolejnym roku Lolek. Lolek wychował się w okolicach naszego śmietnika( większość kotów zgarniałam stamtąd). Mieszkał tak około 5 lat. Wyglądał dziwnie - taki jakiś grubawy, cały czas polegujący i taki jakiś ,, podkurczony". Spod śmietnika przeniósł się pod naszą klatkę schodową i tam najczęściej leżał. W końcu pewnego zimowego dnia mąż wracając ze sklepu przyniósł go do domu. Lolek ma niedoczynność tarczycy, stąd jego wygląd i spowolnienie. Wyniki ma już w sumie dobre, ale waga zamiast spaść wzrosła - Lolek je, śpi, myje się i zaczyna cykl od nowa. Ostatnio ostro się za niego biorę - już jest na mnie obrażony, bo mu miskę od ust zabieram ;) Pierwsze dni Lola u nas - widać tę jego dziwną postawę : Lol balkonowy :)
  4. No i dalej, w kolejności w jakiej do nas trafiały :) Kolejnym kotem był Rysiek, ale o Rysiaczku, napiszę później. Rysiek trafił do nas w wiosną 2008, a jesienią przyprowadził nam pod blok panienkę - Kropeczkę. Jako że nie kastrowana, skończyło się sterylką aborcyjną no i oczywiści została. Jakieś dwa miesiące potem zabrałyśmy z ulicy Ciniutę . Ten 2008 jakiś taki u nas obfitujący w koty - trafiły aż cztery. No i Kropeczka, najlepsza modelka :) Kropa w ulubionej pozycji :)
  5. Asiu dobrze klikasz :) Tylko nie wiem na ile tych kliknięć wystarczy ;) - pewnie tak jak polubienia , w ograniczonej ilości ;) Większość zdjęć wcześniej już pewnie była, ale skoro wszystko poznikało, to dla przypomnienia. Ktoś wie, czy te obserwowane można ustawić w kolejności pojawiania się nowych postów?? Usiłowałam to rozgryźć i wykasowałam sobie całą pierwszą stronę obserwowanych wątków :( .
  6. No i Mała Kota, czyli Palikota. Zabrana z meliny. Prawie łysa, zagłodzona, zapchlona chyba tak jak Szeryf na początku, do tego jeszcze z alergią na pchły i zanikami mięśni w tylnych łapkach. W zamyśle miała być towarzyszką zabaw Szeryfa - jako że Szer męczył przeokrutnie naszego Cezarka ( ten z mojego awatarka). Niestety oboje mają usposobienie raczej samotnicze ;) Tu jeszcze na melinie :( Marudzia :) Łaziła za nami ( ja i Cezar na spacerach) prawie pół roku - nie wiem za kim bardziej :) W końcu w Dzień Kota w 2008r wieczorem wzięłam kocicę pod pachę i do domu. Darła się przeokrutnie. Wet oglądając ją na drugi dzień stwierdził, że była pobita - myślę, że na podstawie jej wrzasków przy każdym dotknięciu. Opierając się na tym, można powiedzieć, że jest cały czas bita ;)
  7. A teraz nasi rezydenci. We wrześniu 2005 Sonka ze spaceru z Cezarem przyniosła .... no właśnie, co przyniosła? Było to takie małe, że wet stwierdził, że to kotka, więc została Kaśką. Przez pół roku walczyliśmy ze świerzbem, pchłami i kocim katarem. W międzyczasie okazało się, że Kaśka to nie Kaśka, tylko Szprot ;) a potem został przemianowany na Szeryfa. Jest najmniejszy z całego stada, to chyba wynik ciężkiego dzieciństwa i niedożywienia na początku swej życiowej drogi. Jest kotem neurotycznym, zdystansowanym nieco do reszty kotów. Szeryf i Palikota to koty, które nie życzą sobie towarzystwa reszty przy misce, do snu też układają się raczej daleko od innych. Do tego wszystkiego Szeryfowi wydaje się, że jest przywódcą stada ;), Trochę Szeryfa: Szercio po zakropelkowaniu na pchełki :) Nie byłam pewna, czy to Maruda, czy Szeryf, ale Sonka daje głowę, że to Szer.
  8. Leci Różo, leci ten czas :( Ale my coraz młodsze :)
  9. Widzę, że chyba wszystkie zdjęcia z poprzednich stron poznikały :( - też tak macie? Dlaczego tak?
  10. Został jeszcze Maniuś. Dlaczego zabrałam z ulicy Mańka, do dzisiaj nie wiem. Kilka razy przyszedł gdy wystawiałam jedzenie dla ,,dziusów" ale miską nie był za bardzo zainteresowany. Siadał na wprost mnie i rozkazująco miauczał. Chyba przy trzecim spotkaniu nie wytrzymałam, złapałam kota pod pachę i zabrałam do domu. Tak sobie myślę, że może wiedział, że będzie potrzebował pomocy i szukał domu. Maniuś był u nas chyba coś około 3 lat, ostatnie miesiące walczyliśmy z mocznicą.
  11. Myszko, aż mi wstyd, już tyle razy się przymierzałam, że coś powstawiam, ale jakoś nie mogłam. Chyba potrzebowałam trochę czasu po odejściu Gucia i Ciniuty. . Obiecuję, że teraz już będę pisać, a trochę się działo :) Troszkę Ciniuty. Nasza księżniczka :) W książeczce miała wpisane Cini-mini. Była już u nas Maruda ( maxi kot), była kota ( midi) i trafiło coś takiego małego, pierwsze co przyszło Soni do głowy to Cini- Mini. Cinia miała około 6 mies, rokowań też nie miała dobrych - trafiła z ulicy, z zapaleniem płuc a na zdjęciu wyszły zwłóknienia. Miała mieć do końca życia problemy, na szczęście, nigdy więcej nawet nie zakaszlała. Odeszła w wieku 7 lat z powodu FIPa. Cinia młodziutka, jeszcze zgrabniutka :) Kilka lat temu Sonka z wakacji na Mazurach przywiozła te dwie myszy. W opłakanym stanie, z kocim katarem, Edzio miał ogromną przepuklinę pępkową. Zoperowaliśmy brzuszek, odkurowaliśmy. Niestety, Edzio był z nami tylko kilka miesięcy - zmarł na FIPa. Artemidka miała wspaniały domek, ale też cieszyła się nim krótko, około roku. Mała miała białaczkę :( Oba kociaki trafiły z gospodarstwa agro-turtstycznego, totalnie zaniedbane :( ludzie przyjeżdżają tam ze swoimi kotami i nawet nie wiedzą, czym ryzykują :( Myszy razem : Edzio:
  12. Ale długo mnie tutaj nie było aż wstyd. Biorę się za reaktywację wątku :) Na początek trochę wspomnień. Te które z nami były, ale już odeszły [*], czyli Guciek, Cinieczka, mały Edzio i Maniuś. Gućko trafił jako zagłodzony, umierający stareńki szkielecik. Umierał z głodu, połamane zęby popsuły się, zrobiła się przetoka do jamy nosowej i dziadzio nie mógł nic zjeść :( Wbrew początkowym prognozom przeżył jeszcze około 5 lat :) Był najwspanialszym kotem, oazą spokoju, opiekunem dla kolejnych trafiających do nas kociaków. Zdjęci nieudane, uszy mi się ścięły, ale to jest cały Guciek :) Tu już choreńki :( To zdjęcie już na pewno było, ale muszę wstawić - Guć i Cinieczka, nierozłączna para :)
  13. Nie mam jak pomóc :( Asiu, na fb próbowałaś rozpowszechnić temat? Wykasowałam sobie całą pierwszą stronę obserwowanych i nie miałam wątku. Dzięki temu, że napisałaś i że Sonka lata temu logowała się na dogo z mojej poczty, pokazały mi się nowe posty i odzyskałam wątek :)
  14. Nie ma wyjścia, trzeba im szukać wspólnego domu :)
  15. Alu, jak dasz radę, wklej tutaj linka do bazarku naszego na fb- Sonka tu nie wchodzi a mnie od kilku dni na fb zablokowało :( Serdecznie zapraszam :)
  16. To puchate, to Joszi - nowy nabytek Kikou :( Sąsiad przyniósł w drodze nad staw , chciał utopić
  17. Myślę, że Kikou nie będzie miała nic przeciwko temu że wkleję z wątku małej :) ,,a to jest mój najlepszy duuuży kolega :) 0
  18. Świetnie:) Z mojego bazarku też pewnie zaraz przelew będzie - poszło wczoraj.
  19. Melduję się u ślicznotki :) Z veną u mnie krucho, ale po niedzieli postanowiłam zabrać się za ogłoszenia dla Gapcia, to i dla małej porobię ( tylko jakiś tekst plisss)
  20. Chyba rzeczywiście pora pomyśleć o ogłoszeniach. Skoro łapa sprawuje się dobrze, psiak widocznie nie kuleje, to chyba ją tak zostawimy? Przy dokarmianiu, zimą jeszcze na ulicy, wyraźnie nie chodził ,, równo" - może to była wina wychudzenia, spania na betonie?
  21. Podpisuję się pod oboma postami :) Czyli przeznaczamy z konta Gapcia 50zł dla małej? Wszyscy są za?
×
×
  • Create New...