Jump to content
Dogomania

Maruda666

Members
  • Posts

    18804
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by Maruda666

  1. Trzymajcie kciuki, Bąbel jutro ma jechać do nowego domu :) Od jutra też wreszcie zawalczę z jego bratem kanapowcem - chyba zabarykaduję boki wersalki ;) Mały wychodzi, często się nawet w naszej obecności bawią na środku pokoju, ale na każdy ruch reaguje gwałtowną ucieczką do kanapy - znalazł sobie miejsce ;) Do kuwety wychodzi spokojnie, nocami buszuje po kuchni ( kocie miski ;) ).
  2. Ostatnie paragony za Karloska :( [url=http://naforum.zapodaj.net/ad8ee6d2b388.jpg.html][/url]
  3. Jest już na koncie od kilku dni, tylko coś się nie mogłam zabrać aby uzupełnić. Dzięki w imieniu Tuptusia :)
  4. Z powyższego wynika, że grunt to pchły nie zjeść ;)
  5. Dotarło to do mnie ;) , ale z opóźnieniem -już po zatwierdzeniu postu. Starość nie radość, refleks już nie ten ;)
  6. Topi, zastanów się co piszesz. Sugerujesz, że któraś z nas pojechała i otruła go? Z deklaracjami było ciężko, ale gdy były potrzebne pieniądze na leki czy wizytę, zawsze jakoś się znalazły ( czytaj -najczęściej któraś z nas sięgnęła do własnej kieszeni ). Szkoda , że nie było was na wątku wcześniej, gdy można było Karlosa wesprzeć finansowo. Co do sekcji, kilkakrotnie pytałam kto ją zasponsoruje, albo przynajmniej się dołoży - widziałaś jakiegoś chętnego?
  7. Aga, Karlos miał stałych deklaracji ostatnio sto zł, wcześniej 80zł. To tak naprawdę starczało na tabletki i może miskę karmy na tydzień. Mimo to cały czas jadł dobrą karmę, był zadbany, leczony, miał na bieżąco świeże podkłady. Nie miał w ostatnim czasie robionych wyników - nie, niestety na to nazbierało się tylko 5zł :( Dziękuję wszystkim, dzięki którym udało się zapewnić mu przynajmniej tyle to do samego końca.
  8. Idealna opieka, to przy finansach jakimi dysponujemy niestety utopia :( Dla mnie mądrą opieką nie jest ciąganie po kolejnych gabinetach na siłę starego, ledwo chodzącego psa, który do tego wszystkiego miał takie a nie inne podejście do wetów i wszystkiego co się przy nim robi. Wyciągając Karlosa wszyscy liczyliśmy na to, że pożyje jeszcze jakiś czas w godziwych warunkach, w cieple, z pełną miską i przy człowieku - i to Karlos dostał. Był leczony, przez te kilka miesięcy nie cierpiał. Stare psy,tak jak i starzy ludzie, niestety odchodzą. Skupmy się na tym, aby odchodziły tak jak Karlos - w cieple, syty i zadbany. Psów które na to czekają są tysiące. Najczęściej niestety nie stać nas na kosztowne terapie, badania czy sekcje , które nic nie wniosą, te pieniądze lepiej przeznaczyć na zapewnienie tego minimum kolejnym psiakom.
  9. A ja jeszcze raz zapytam, kto zapłaci za sekcję? Czy ktoś się dołoży? Od 31.01 jesteśmy 100zł na minusie ( + do opłacenia faktury za dzisiejszy dzień). Jakby nie patrzeć, nie mamy na to środków.
  10. Większość osób, które były z Karlosem na wątku od początku raczej nie jest za sekcją. Wszyscy wiemy w jakim stanie Karlos był wyciągnięty ze schroniska, co działo się w schronisku, poniekąd cudem było to, że w ogóle dotarł do Makilii. On już dość się nacierpiał, bo co jeszcze go kroić? Co to ma dać? Dla osób znających jego historię to co się wydarzyło jest smutne, wszyscy życzyliśmy mu jeszcze wielu dni życia, ale też chyba liczyliśmy się z tym, że to nie potrwa wiecznie..
  11. Smutne, ale odchodzą te nasze staruszki :( Z piątki psiaków, które miały być razem wtedy wyciągane, żyje chyba już tylko Bartuś. Napisałam do Dody o zmianę tytułu wątku :(
  12. Dorciu, bardzo Ci współczuję. Walczyłaś o Karlosa od wielu miesięcy, dzięki Wam dziewczyny, dzięki Makili, która jako jedyna zdecydowała się przyjąć starego, schorowanego psiaka, Karlos żył kilka miesięcy w godziwych warunkach. Taka decyzja nigdy nie jest prosta, zawsze boli :( Jeszcze co do sekcji, nie wiem co miałaby wnieść. Ale jeżeli jest to konieczne, to jeżeli ktoś nas wesprze finansowo (po opłaceniu ostatnich faktur będziemy na minusie) i znajdzie jakąś lecznicę, która ją wykona, można się na nią zdecydować. Karlosku [*] biegaj szczęśliwy tam gdzie jesteś.
  13. Dziewczyny, wiem, że podejmiecie najlepszą dla Karlosa decyzję. To trudne, ale czasami nie ma innego wyjścia. Wszyscy chcielibyśmy aby tego czasu poza schroniskiem miał Karlos jak najwięcej, ale nie za cenę przedłużania jego cierpienia.
  14. Karlosku, walcz kochany. Stawaj szybko na łapy !!! Mocne kciuki trzymam.
  15. Aśka, oplułam monitor :)
  16. Dotarły pieniądze z bazarku sharki - dziękujemy :) Rozliczyłam też bazarek cegiełkowy na karmę - uzbierało się 200zł :) - 5 zł dopisałam do konta Karlosa ( karma kosztowała 195zł). Z bazarku z ciuchami będzie też około 142zł, więc o ile nic nie wyniknie ( odpukać w niemalowane) na ten miesiąc środki by były :).
  17. Budka na razie jest na swoim miejscu - po drugim wyjęciu ze śmietnika rozmawiałam pod oknami z sąsiadką, która właśnie wyszła z psami. Dość głośno stwierdziłam, że jutro idę na policję i że poprzednie kradzieże domków też były zgłoszone. Na schodach schodząc z Sonką, też to mówiłam - może ktoś zainteresowany usłyszał ?
  18. Z tego co pamiętam, to jedna tbl 7zł, ale mogę coś mieszać ;) Karlos miał kupione 10 tbl 08 stycznia, czyli chyba jeszcze ma, ale pewnie lada moment się skończą :(
  19. Sharka [URL=http://smayliki.ru/smilie-1281526023.html][/URL] ślicznie dziękujemy. Nr konta zaraz posyłam :)
  20. Okazało się, że wet miał rację ;) - Kocie tylko w iniekcji!! - zastrzyk poszedł nad podziw spokojnie :) Tylko jak je do tego przekonać ?? Tzn masz na myśli, że mogły zająć moją poduszkę ?? U nas to nie wygląda aż tak jak na tym obrazku :) - Guć układa się równiutko za Krzyśka głową. Tylko, że jest strasznie uparty, można go przenosić, wynosić z pokoju, wraca jak bumerang. Póki nie miał kataru, to nieraz nawet nie wiedziałam, że tam leży. Budzę się, mówię coś do Krzyśka i nagle z za jego głowy pojawia się głowa Gucia - tak jakby sądził, że do niego mówię. Tak się zastanawiam, czy w tym miejscu nie ma jakiegoś cieku. Często leży też pod łóżkiem ( Gucio, nie mąż) ale też w tym samym miejscu. A w ogóle, to muszę znów ponarzekać :( Wyszłam wieczorem z jedzeniem dla dzikusów i widzę, że domek dla kotów stoi pod śmietnikiem. Nie wiem komu przeszkadzał tam gdzie bylł? :( Pozbierałam i zaniosłam na stare miejsce ( stoi pod żywopłotem, praktycznie jest widoczny tylko z naszych okien - tzn moich i jeszcze kilku sąsiadów - w tym tego od samochodu ,, pochodzonego" przez Szeryfa). Po kilkudziesięciu minutach wyszłam po Marudę ...i okazało się, że domku znów nie ma. Była 22 :00, ciemno, praktycznie nikt już tu nie chodzi. Wróciłam po latarkę i znalazłam domek , tym razem już w śmietniku. Powiedzcie mi, czy to jest normalne???
  21. Asiu, bardzo współczuję :( Szkoda jeżola [*]
  22. Bakusiowa :) dziękujemy. Karmę dla Karlosa jakiś tydzień temu już kupiłam, dotarła, tylko teraz zbieramy na nią pieniądze. Jako że kosztowała 195zł ( paragon na poprzedniej stronie), a z bazarku na karmę już mamy 200zł, czyli za karmę już mamy :) Teraz zbieramy to co nam brakuje do hoteliku na styczeń. Miałam się dołożyć do karmy, więc 100zł przekazuję na potrzeby Karlosa. Karmę rozliczę jutro, po zakończeniu bazarku.
  23. Asiu, znalazłam, taka stronę http://www.primum.org.pl/o-jezach/mieszkancy-jezurkowa/- to ośrodek rehabilitacji jeży. Może się przyda?
  24. Powiedziałabym - wredne towarzystwo kotowe ;) Jesteśmy po wizycie u weta - Gucio ma nowy antybiotyk. Kota i Szeryf dostały po zastrzyku na uczulenie - tzn Szeryf dostał, bo był z nami, Kocie zamierzamy lada moment z Sonką podać - ciekawe co z tego wyniknie ;)? - za podanie doustnie tabletki Kocie nie bierze się nikt, nawet wet.
  25. Maćku, toż bym chyba z torbami poszła ;( - Gucio generalnie to przepada za kurczakiem i indykiem i na tym zostanę - musi jeść dużo białka. Ta sucha ma mieć takie działanie zagęszczające i chyba trochę faktycznie działa. Niestety znów gorzej z tym jego paskudnym katarem - chyba z 10 dni po antybiotyku był spokój i znów nam smarczy. Męczy się w nocy, budzi wszystkich kichaniem i do tego jeszcze od kilku dni ubzdurał sobie, że poduszka męża należy do niego. W nocy gdy wszyscy śpią, układa się mu na głowie, koło niego odważny maluch, który ostatnio towarzyszy Guciowi krok w krok, no i oczywiście Lolek, wierny cień Gucia - na poduszce jest niezły tłok :( Tej nocy walczyłam do czwartej z podstępnymi poduszkozaborcami. O czwartej stwierdziłam, że mam ich dość - zabrałam butelkę maślanki i przez godzinę na podłodze w łazience ( najcieplejsze pomieszczenie :) ) czytałam sobie książkę.
×
×
  • Create New...