-
Posts
42560 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by zuzlikowa
-
[quote name='zuzlikowa']Zgodnie z ustaleniami, środa była ciężkim i pracowitym dniem dla ...Fundacji i weterynarza. Linek nawet nie zorientował się, że odbył podróż do weterynarza i został poddany nie tylko badaniom, ale i wykastrowany, "wypłukany"z grzybów w uszach, wycięciu pazura i wyczyszczeniu ropnia, który już powstał pod wrastającym pazurem... oczywiście został gruntownie przebadany i manualnie... usnął na wybiegu i obudził się na wybiegu i jedynie zdziwił sie czemu musi iść tak "szeroko"... Wyników badań jeszcze nie ma, ale to co trzeba było zbadać przed zabiegiem zbadano- serce nie niepokoi; zęby obejrzane, przy okazji podczyszczone(ładne,wg. lekarza- dziś Linuś ma max. 5 lat!...max.), w usg, nie ma prostaty, w trakcie zabiegu zmian na jądrach także nie stwierdzono... W badaniu manualnym jednoznacznie: Stawy popuchnięte,stan zapalny, ale trwałych zmian w budowie i ruchomości ich nie stwierdzono( i bardzo dobrze :smile: ), równomierne odmięśnienie tylnych łap(sugeruje to, że lewa łapa albo po urazie, albo od niedawna w zwiększonym bólu- w innym przypadku odmięśnienie lewej byłoby znaczniejsze niż prawej, na której wspiera ciężar ciała), miękka, "niedźwiedzia"przednia łapa, niedobór wagi sięgający ok.15kg; duży ropień na opuszce prawej stopy, w którą wbił się jeden z podwójnych wilczych pazurów; uszy z ciemnobrązową wydzieliną o specyficznym zapachu; stan zapalny spojówek, w jednym oku nieznaczne entropium(raczej nie operacyjne, małe); lekko zapalone gardło... oczywiście potwierdziło dysplazję. W trakcie przyśpienia pobrano krew do badań morfologii, biochemii oraz wymazy ; wykonano usg jamy brzusznej; wycięto pazur i wyczyszczono bardzo dokładnie opuszek; wykastrowano, przepłukano i zapuszczono krople w uszy... prześwietlenie do RTG wymagałoby dodatkowego przyśpienia, a nie jest priorytetowe, więc na ten moment odłożono je. Zalecenia: wyleczyć wszystkie stany zapalne , zapobiegać bólowi(leki przeciwzapalne, przeciwbólowe, antybiotyk, ochronne i wspomagające- mogą być zmodyfikowane w zależności od wyników antybiogramu)... doprowadzić do odnowy organizmu i odbudowy masy mięśniowej( jedzenie gotowane, ruch). EDIT: I informacja z ostatniej chwili(przepraszam, ale posta piszę cały dzień po kawałeczku)... a właściwie z dzisiaj- znane są już wyniki badań i... poza stanami zapalnymi uszu, oczu, stawów nic nie wskazuje na problemy zdrowotne. Nerki, wątroba, serducho ok. Ten śmierdzący i obfity mocz też najprawdopodobniej jest związany z ogólnym stanem zapalnym i niejako przeziębieniem, może nadmiernym wydzielaniem testosteronu, adrenaliny... najbliższe dni pokażą. Od kilku dni dostaje ziołowy także ziołowy PetCalm na poprawę nastroju. Bardzo ładnie zjada obfite posiłki...dziś dostał gnata dla rozrywki... Niestety nie jest łatwym psem do prowadzenia, bo albo się mu "podporządkuje" i nie prowokuje sytuacji niosących jakakolwiek niepewność i coś co mu nie odpowiada, albo jest zdecydowanie ofensywny(podłożem jednoznacznie jest tu strach i brak zaufania, że człowiek jest na tyle silny i zdecydowany, że jest w stanie dać mu poczucie bezpieczeństwa, które zwolnią psa z obowiązku "walki" o swoje i o siebie). Nie można zostawić go na etapie, podporządkowywania się mu- dla jego własnego dobra i bezpieczeństwa ludzi (tych dziś się nim opiekujących i ew. domu adopcyjnego w przyszłości), musi nauczyć się podporządkowywać woli człowieka ... ZAUFAĆ i UWIERZYĆ na tyle człowiekowi, by umożliwić nie tylko bezpieczny kontakt na co dzień, ale i w razie potrzeby dostęp opiekuna i weterynarza oraz wykonywanie czynności opiekuńczych( wyczyszczenie uszu, przemycie oczu, obejrzenie ew. bolących, czy zranionych miejsc,...itd ) [quote name='zuzlikowa']Niestety spokój i stagnacja muszą zostać przerwane... nie możemy popadać w samozadowolenie, że pies się dał opiekunce pogłaskać, czy wyszedł z nią na spacer. Pies musi pozwolić na czynności opiekuńczo-pielęgnacyjne, które nie zawsze będą mu się podobały... dla własnego zdrowia i dobra. Wtedy nie dojdzie do problemów z wrastającym wilczym pazurem, do stanów zapalnych spojówek i uszu. Nie będzie problemów z wezwaniem weterynarza, bo opiekun będzie umiał odpowiednio psa przygotować na wizytę weterynarza. Przecież nie może być każdorazowo usypiany... zdrowie żadnego psa tego na dłuższą metę nie zniesie. Pies musi także nauczyć się akceptować wszystkie osoby, które akceptuje jego opiekun. Musi dać się odwołać, dać założyć sobie kaganiec bez zagrożenia dla kogokolwiek... z opiekunem włącznie. Tym bardziej, że jest to pies, który ma zostać wyadoptowany do "obcych" i dla niego, i dla nas ludzi... ludzi, których umiejętności i możliwości tak na prawdę nie jesteśmy w stanie do końca przewidzieć. Czy sytuacja przewiezienia do Fundacji była komfortowa? Zdecydowanie NIE. Jednak dała odpowiedź na podstawowe pytania: Czy Linkoln jest dziś psem do adopcji?Niestety odpowiedź jest jednoznaczna- NIE. Czy Linkoln jest psem, który podporządkowuje sie człowiekowi? NIE. Czy Linkoln nauczył się zaufania do człowieka, uwierzył, że człowiek chce dla niego dobrze?...czy zrezygnował z gotowości do obrony siebie? NIE Czy Linkoln pozwoli na czynności opiekuńczo- pielegnacyjne?NIE Czy Linkoln może zostać poddany jakiemukolwiek badaniu weterynaryjnemu bez przyśpienia, bo pozwoli sobie np. założyć kaganiec i nie wpadnie wtedy w stres i pobudzenie? NIE Czy zmiana miejsca i otoczenia, ludzi możliwa jest bez wywołania stresu i zachowań ofensywnych u Linka(np. do domu adopcyjnego)?NIE ...tak więc, niestety nie można mówić o uwstecznieniu, lecz o ujawnieniu się w pełni zachowań, których nie musiał do tej pory pokazywać obcując w zasadzie "na swoich warunkach", na "swoim terenie" z ograniczoną i niezmienną liczbą ludzi, będąc stale w bezpośrednim kontakcie w zasadzie z jedną osobą. Jednak musimy pamiętać, że wskaźnikiem stopnia przygotowania psa do adopcji, nie jest kontakt z bezpośrednią opiekunką, lecz zasadniczo pozytywne odpowiedzi na powyższe pytania... i do tego musimy zmierzać i w tym celu konieczna była i jest zmiana. Linek bezwzględnie musi zaufać i uwierzyć, że człowiek jest gwarantem jego bezpieczeństwa. Nie może się przed człowiekiem bronić, ani nie może dalej być "szefem" człowieka. Taka postawa Linka jest dla niego i otaczających go ludzi nie tylko destrukcyjna, ale i bardzo niebezpieczna. Strach Linka, który obudowany zostaje zachowaniami agresywnymi, może skończyć się dla psa i ludzi bardzo groźnie. Jeśli chcemy Linkowi pomóc, musimy bardzo realnie patrzeć na psa i odpowiadać na jego rzeczywiste potrzeby. Na dziś, poza wyleczeniem chorób ciała, najważniejszą potrzebą jest pomóc mu zrezygnować z postawy "ofensywnej, obronnej" i jednoznacznie "przejąć nad nim kontrolę". [quote name='zuzlikowa']Wybacz, że dopiero teraz odpisuję... muszę ścigać sie z netem niestety. Oczywiście przekazała wszystkie Twoje sugestie do Fundacji... najlepiej będą wiedziec jak je wykorzystać już na miejscu. Moje odniesienia jednak nie zawsze opierają się na bezposredniej wiedzy co do warunków, a nawet kilkugodzinna wizyta nocna nie daje mi ku temu kompetencji:)... Benie to takie dziwoki :), które przestrzeń bardzo kochają... i nawet nie muszą z niej bezpośrednio w nadmiarze korzystać, ale "wpatrywać się" i mieć wrażenie wolności i dalekiego horyzontu, bardzo lubią. I bywa, że drzwi wtedy przeróżnie wyglądają i wymagają wymiany :)... moje także, niestety, mają ślady Zuzolindy młodszej:evil_lol:. Z Linkiem przyjęty został plan działania taki punktowy i jest skutecznie realizowany: 1. natychmiast zapobiec bólowi , zdiagnozować, wyleczyć ... na bieżąco realizowany, a przy okazji udało się i wykastrować chłopaka( mniej testosteronu, mnie adrenaliny... jest szansa na wyciszenie), obciąć pazur wrastający w opuszek i wyczyścić ropień powstały w związku z tym... 2. zlikwidować niedobór masy ciała i mięśniowy... ten punkt daje się realizować na razie fragmentarycznie- Linek pięknie je i dostaje 3 x dziennie pełne michy gotowanego jedzenia z dodatkami( a to serek, a to żółteczko, a to gnata gigantycznego...). Nieco gorzej z wybieganiem chłopaka... teraz nie specjalnie można go wyprowadzać na spacery, na wybieg ... trzeba coś pokombinować, by umożliwić mu słusznie sugerowane "Może trzeba Linkowi więcej luzu i przestrzeni." Można zacząć starą metodą- "na kiełbaskę", ale wtedy wracamy do starych mechanizmów i uniemożliwiamy na przyszłość pracę nad przekierowaniem zachowania Linka w kierunku podporzadkowania go człowiekowi, a nie podporządkowaniu człowieka Linkowi. Nie wolno nam sie teraz uwstecznić- jeśli ma mieć szansę na adopcję, Linek musi iść do przodu, a nie utrwalać stare nawyki. Kombinujemy nad tym, by dobudować Linkowi wybieg przed kojcem, co umożliwiałoby mu swobodne wychodzenie i rozruszanie mięśni, a jednocześnie nie zakłócało funkcjonowania pozostałych psów i opieki nad nimi- poczatkowo rozpatrywane było 27m2, ale niestety nie zmieści się... musimy poprzestać na wybiegu 16m2 dla Linka. Na jak długo będzie ten wybieg Linkowi potrzebny? Dziś trudno określić, ale jednoznacznie stanowi szansę zapewnienia mu koniecznego ruchu i jednocześnie umożliwia "swobodne" uczestniczenie w życiu psiaków i ludzi... daje możliwość uczenia się przez obserwację... a jednocześnie nie narazi go na warunki w których ponownie mogłoby dojść do nawrotu stanów zapalnych. Jako, że potrzebne są w związku z tym środki na materiały("robocizna" zostanie wykonana we własnym zakresie), już powoli przygotowuję bazarek "kojcowy" dla Linka i bardzo proszę o pomoc w każdej możliwej postaci (najchętniej bazarkowej, fantowej, finansowej, w propagowaniu...). Dziś jeszcze podliczę potrzebne na ten cel środki i przekażę informację już konkretną. [quote name='zuzlikowa']U Linka w zasadzie niewielkie zmiany... wyleguje się przed budą i w zasadzie obserwuje. Na kontakt bezpośredni nadal nie ma ochoty. Informacja bezpośrednia zamieszczona w folderze Lincolna na stronie Fundacji: "Przyjechał 21-07-2011. Samiec, ok. 5 lat, bernardyn. W trakcie obserwacji i pracy z psem. 27-07-2011 Kastracja, chirurgiczne usunięcie części pazura wrośniętego w poduszkę (2,5 cm) i oczyszczenie ropnia, płukanie uszu, usg, konsultacje medyczne i badania diagnostyczne (usg, morfologia i biochemia, wymazy z oczu i uszu, antybiogram, badanie kardiologiczne, neurologiczne i ortopedyczne manualne). Pies w trakcie leczenia; przód: niedźwiedzia łapa, mało mięśni, tył: sterczą kości miednicy, brak mięśni, zapalenie stawów; stawy skokowe opuchnięte, ruchome, nie ma deformacji, ok. 15 kg niedowagi, kuleje na lewą tylną łapę, obydwa stawy biodrowe manualnie bez zmian, "takie same", łapę odciąża od niedawna, nie ma różnicy grubości mięśni w obydwu tylnych łapach, - jadra bez zmian, - prostata nie powiększona, - zapalenie spojówek, - chore uszy, - mofrologia i biochemia: podstawowe parametry bez zmian, z morfologii stan zapalny w organizmie. Antybiotyk Enrobioflox, Scanodyl przeciwzapalnie i przeciwbólowo, preparaty wspomagające kości, witaminy, Immunodol. 30-07-2011 Lincoln nie je suchej karmy, codziennie gotujemy; zjada stopniowo przez cały dzień. Je ok. 2 kg/dziennie. Musi być stały dostęp do wody pitnej, pies b. denerwuje się, gdy brakuje. Pije dużo. Aktualnie podajemy weterynaryjny preparat uspokajający Kalm Aid. W trakcie obserwacji zachowań." [quote name='Fundacja BERNARDYN']Właściwie Lincoln jest już spokojny i nie ma potrzeby stosować dłużej wspomagaczy. Dawaliśmy Kalm Aid w dawce średniej, 10 ml codziennie, trochę psa wyciszało, ale nie naruszało percepcji. Krople Bacha być może skuteczne, nie stosowaliśmy, cena zaporowa. Pies jest trudny do zrobienia, na dzień dzisiejszy nie nadaje się do adopcji. Przejawia zdecydowaną agresję terytorialną. Nie toleruje ludzi ani innych samców, niektóre suki. Agresja ofensywna podczas sprzątania kojca, podawania jedzenia (z wyjątkiem kiełbasy), kontaktu wzrokowego, mówienia do psa. Postawa dominująca. Trwają próby nawiązania kontaktu z psem. Podstawy medyczne zachowania wykluczone; po kastracji pies ładnie się zgoił, antybiotyk i leki towarzyszące eliminują ból i jakikolwiek dyskomfort. Pies przestaje kuleć, obciąża lewą tylną łapę. Mocz nie jest już tak cuchnący. Ataki szału nie powtórzyły się więcej. Pies stabilny emocjonalnie, nie szuka konfrontacji, nie ma typowych (jakichkolwiek) zainteresowań. Mimo bogatej w białko diety nie przekłada się to na zwiększoną chęć ruchu. Pies większość dnia przesypia. Stale jest głodny, nieograniczony dostęp do jedzenia. Musi być bezwzględny stały dostęp do wody pitnej. Przeprowadzona próba gryzienia. Ocena ugryzienia: pełny chwyt, szarpanie z wyrywaniem, kąsanie, przytrzymywanie, atak na ręce pozoranta (do góry). Pies nie przejawia natręctw psychicznych. Pies twardy, nie zraża się negatywnymi bodźcami. Pies nie jest bojaźliwy. Świadomy swojej siły. Co dobrze rokuje: kontakt luźny i niewymuszony z psem nie powoduje agresji. Pies wypuszczony nie atakuje pierwszy znanych sobie osób. Nie sprawdzany na osoby obce poza pozorantem. Prosimy nas nie pytać o stosunek do dzieci i kotów. Niestety, podczas przygotowywania tak trudnego psa do adopcji, wymagania wobec niego są sprecyzowane, zaostrzone i być może wg niektórych prowokowane i przyspieszane. Jednak do adopcji może zostać dopuszczony jedynie osobnik bezpieczny dla ludzi. Metoda radzenia sobie z Lincolnem za pomocą kiełbasy, czyli przekupywanie i unikanie sytuacji konfliktowych są jedynie trikami pomocnymi w obsłudze psa, jednak nie świadczą o panowaniu nad całością zachowań i kontrolą nad zwierzęciem. Wszystkich wątpiących w naszą ocenę zapraszamy do Lincolna osobiście z zestawem rad w jednej ręce, a w drugiej wg uznania...;-) Skomlenie psa podczas wybudzania się po premedykacji jest efektem działania Ketaminy; tak również reagował Lincoln po kastracji. Również mimowolne oddawanie moczu i drgawki nie świadczą o strachu czy lęku w tym wypadku, są również efektem działania środków farmakologicznych. Praca z psem trwa. Pozdrawiamy wszystkich [quote name='zuzlikowa']Od jakiegoś czasu czekałam już na jednoznaczne określenie stanu, zachowań i sposobów reakcji psiaka. Nie naciskałam i nie przyśpieszałam, bo pośpiech do kompetentnych obserwacji i wniosków nie prowadzi. A tu jeszcze zaburzał je zdecydowanie stan zdrowia Lincolna. Minął już pewien czas pobytu Linka w ośrodku, psiak został też w zasadzie pozbawiony bólu i męczących, osłabiających go przypadłości zdrowotnych, wyleczony został bolesny ropień, jest wykastrowany... można było już zacząć przyjmować, że zachowania jakie prezentuje nie są spowodowane osłabieniem, chorobą, bólem, testosteronem, ani stresem związanym z przeniesieniem... tak więc dostaliśmy jednoznaczny opis zachowań Lincolna. Wiemy w jakim kierunku musi iść praca z Lincolnem, by miał on szansę stać się psiakiem adopcyjnym, czyli bezpiecznym i poddającym się woli człowieka. Ocenę powyższą przeklejam do początkowych postów, by mieć jednoznaczny odnośnik w przyszłości. Jednoznacznie runęła i moja teoria o "fobii kojcowej" Linka- po ponad 2 godzinnym swobodnym pobycie na wybiegu, pies sam wrócił do swojego kojca... na swoje miejsce. Zebrałam te posty z ostatniego okresu... Czy dziś zmieniłabym je? W zakresie faktów, tak- w różnym okresie opierały się na różnych faktach przekazywanych mi. Budowane były na "wiedzy", którą wtedy miałam. W zakresie wniosków i postępowania związanych z Linkiem- nie.
-
[quote name='hotelamok'] Po rozmowie z Fundacją wiem że Linek zmienił się całkowicie teraz prezentuje zachowania zupełnie mi nie znane. ... może nie znane dlatego, że gdy Linek "spojrzał tym swoim wzrokiem", odstępowało się od działań, których sobie nie życzył? Tak, byłam dumna gdy Linek spacerował ze mną... i jednoznacznie podkreślam- ze mną, nie ja z nim. Byłam dumna, gdy na wiosnę, zareagował posłusznie chowając się do budy, na moje polecenie. Tak, byłam przekonana, że Linkoln ma fobię kojcową... Byłam przekonana, że w jego zachowaniu zachodzą zmiany, które pozwolą na "obsługę" tego psa w nowym domu. Do tego stopnia przekonana, że nawet zaczęłam wstępnie informować, że Lincoln szuka domu. https://www.facebook.com/media/set/?set=a.122871597782261.21259.122870101115744 Byłam przekonana, do tego stopnia, że z końcem maja zaczęłam ustalać z Iwoną kastrację Lincolna, by był gotowy gdy znajdzie się ew. dom stały. Jakoś, ok 10-ego lipca dostałam informację, że Lincoln będzie kastrowany 14-ego. Stąd skorzystałam z okazji by być w hotelu 12-ego. Wynikła z tego sytuacja: potrzeba zbadania psa, leczenie...niemożność znalezienia weterynarza, który sie tego podejmie i w ostateczności-niemożność pojechania do lecznicy z chorym Linkolnem...oraz wydarzenie z dnia przewozu Lincolna do Fundacji, zmieniły moje przekonanie. [quote name='zuzlikowa']Termin kastracji wyznaczony był na 14-ego i został 12-ego odwołany. Linek piękny, ale niestety albo pogoda ostatnich dni, albo inne przyczyny spowodowały, ze chłopak miał problemy jak wstał- lewa tylna łapka lekko podkurczona stąpajaca na palcach...po dłuższej chwili sie "rozchodził" i stawał całą stopą, ale nie jest to pewny chód...zauważalna jest także nadwrażliwość(bolesność ) uszu bez zmian zewnętrznych i wydzieliny, ropiejące lewe oko, bardzo dużo sika- nawet w kojcu, ale co najbardziej niepokojące i w budzie zmoczony materac...nie może przybrać na wadze ( nie najlepiej z jego apetytem)- tył zdecydowanie za szczupły i za delikatny. Zbierając wszystko razem, podejrzewam, że chłopak przeziębił się i powyłaziły wszystkie przypadłości(obawiam się, że i jakiś stan zapalny zagnieździł się w stawach i niestety nie tylko)...oczywiście nie było na co czekać i Linek ma zrobione badanie moczu, ale z krwią jest problem- weci boją się do Linka przyjechać by pobrać krew, jeden, który się zgodził miał być w piątek/sobotę i do dzisiaj się nie odezwał...Iwona próbowała w sobotę i wczoraj trzykrotnie nawiązać z nim kontakt i niestety bezskutecznie. Dzisiaj będzie trzeba coś pokombinować, bo tu nie chodzi o samo pobranie krwi, lecz leczenie, po zdiagnozowaniu. Nie można było już 12-ego zostawić Linka w takim stanie, więc Iwona już następnego dnia kupiła rimadyl i Aurizon ... Linek dostaje je od 13-ego. Leki przyjmuje bez problemu, uszy daje sobie zakrapiać. Widać wyraźną poprawę- uszy mniej drażliwe, oko nie ropieje, staje pewniej na tylną lewą łapę...ale nie jest zdrowy i można było tak zadziałać na zasadzie- na już, żeby nie bolało i nie rozwijał sie stan zapalny dalej, ale nie jest to leczenie jakiego wymaga psiak. Szczerze mówiąc jestem ogromnie zawiedziona tą "bezradnością" w diagnozowaniu Linka... niemożnością wezwania weterynarza i ich "nieumiejętnością"i niechęcią do pobrania mu krwi i zbadania psa. Linek pozwala sobie założyć kaganiec, więc dla mnie strach przed nim jest nieco dziwny... To już następni weterynarze w ok. Krakowa "chorzy" na tę przypadłość(Tiny także nie zdiagnozowano...ze strachu. Lekarz zalecił operację oka " na oko"). Czekam na informacje Iwony dzisiaj- czy wizyta się odbyła, czy pobrano krew. Jeśli nie- jutro rano pojadę do niego sama i zawiozę drania do lecznicy. No i przemeblowałyśmy chłopakowi w budzie i przed budą... ależ się zdziwił, że coś mu przed budą leży i z wyraźnym zaciekawieniem patrzył jak włażę do jego budy...a jak wszedł do kojca, to wszystko posprawdzał...musiało mu się specjalnie nie podobać, bo miał mniej miękko(materac wyszarpałyśmy, bo był mokry z moczu), ale ostatecznie sprawdził i wylazł sobie na zewnątrz i nawet usiłował się ze mną znowu kłócić, ale jakoś mu teraz już to nie specjalnie wychodziło... pyskuła jedna. :angryy: Za to przed budą nie leży już na betonie, tylko na płytach OSB i to mu się jednak podoba, szczególnie,że ma je w prześcieradełku ubrane. Uploaded with ImageShack.us Uploaded with ImageShack.us Uploaded with ImageShack.us Uploaded with ImageShack.us Uploaded with ImageShack.us [quote name='zuzlikowa']Wczorajszy dzień, to wiszenie na telefonie i szukanie weta, który do Linka przyjedzie zrobić badanie krwi i ogólnie zbada Linusia lub do którego można by podjechać i zrobić za jednym stresem wszystko: badanie krwi, RTG, usg, a jeśli będzie potrzebne przyśpienie(tego nie wiemy, bo Linka nie mieliśmy nigdzie poza hotelem i spacerkami poza terenem) mimo, że daje sobie spokojnie założyć kaganiec, to nawet wykastrowanie o ile serducho pozwoli (tego też nie wiemy, bo nigdy nie badał go bezposrednio żaden lekarz). Najwyżasza pora by już dokładnie zbadać chłopaka, tym bardziej,że nie tylko można to zrobić, bo na to mniej lub bardziej chetnie pozwoli, ale dlatego,że jednak pojawiła się zdecydowana potrzeba tego... zaobserwowane objawy nie są prawidłowe i nie można ich lekceważyć i oczekiwac, że same ustąpią. Po podaniu rimadylu- łapki ewidentnie sprawniejsze, ropienie oka ustępuje (ale nie oznacza to,że minęła przyczyna), po aurizolu bolesność uszu także ustąpiła, ale przecież to działanie może być tylko na moment...zapobiegawczo, by nie bolało i dalej się nie rozwijało. Jestem zdruzgotana wczorajszymi telefonami do wetów i lecznic krakowskich... jak nie mogą przyjechać( a powody tak różne i dla mnie dziwne- przecież nie za darmo:oops:)...to, albo nie ma lekarza, o którego pytam, albo RTG, albo z agresywnymi psami nie pracują,.... Takich bzdetów już dawno nie słyszałam. Kompletna załamka. Nie wiedząc co to jest ASP w wyniku moczu i jak zinterpretować ilość tego czegoś, zadzwoniłam do weterynarza, który badanie robił i -wybaczcie nie będę komentować. Wiem jedynie,że jest to kwas askorbinowy (czyli pospolicie wit.C)... Z ogłoszeń miałam już kilka zapytań o Linusia...co prawda domów, do których w absolutnie nie mógł pójść(nie doświadczonych, z małymi dziećmi, do gospodarstw...), ale chciałam wykastrować, go by jeśli znajdzie sie TEN JEGO DOM, by był gotowy. Teraz przyplątały się problemy zdrowotne i już nawet do doświadczonego domu, go dzisiaj nie mogę wydać, bo zwiększam wielokrotnie zagrożenie Linka i domu- nie dość, że nowa sytuacja będzie na początku trudna nawet dla zdrowego Linka i domu, który adoptuje go, to teraz jeszcze dojdzie konieczność opiekowania się i leczenia, jeżdżenia do weterynarzy, bo Linek nie jest zdrowy( a takiej próby nie podjęła nawet Iwona). Mam w głowie kompletny chaos. Ta sytuacja nie może trwać bez końca. Linek przed wydaniem musi zostać przebadany dokładnie i wyleczony...musimy wiedzieć, czego dom może spodziewać się po Linku w czasie wizyty lekarza i niego lub wizyty Linka u lekarza. Jeszcze dziś muszę znaleźć wyjście z tej patowej sytuacji (choć przyznam,że jestem nią zesteresowana i zaskoczona). [quote name='zuzlikowa'](...) Cóż, uda się na pewno i to bardzo szybko... mając trudności ze znalezieniem weterynarza kompetentnego, a wiedząc jednocześnie, ze ma szerokie kontakty- zwróciłam się o pomoc nie tylko do Krakowianek, ale i Fundacji Bernardyn. Mieli coś pomóc pokombinować przy skontaktowaniu z weterynarzem, któremu ufa fundacyjny weterynarz, ale zaskoczyli mnie propozycją- jeśli pomożemy w utrzymaniu Lincolna, jeśli też pomożemy w opłaceniu badania, leczenia i kastracji przyjmują Lincolna od zaraz i ustawiają lekarzy do dokładnej diagnozy, leczenia i kastracji. Nie zastanawiałam sie długo... Linec jutro ...dzisiaj jedzie do ośrodka Fundacji pod Radomskiem...do Benkowej Doliny. Mam ogromną nadzieje, że poprzecie moją decyzję i nie odmówicie Linkowi nadal wsparcia, że Wasze deklaracje będą nadal aktualne. Decyzja jednak należy do Was i bardzo proszę o jej podanie, bym miała jasność w jakim zakresie muszę starać się o dodatkowe środki. Linka trzeba doprowadzić do pełni zdrowia(mam nadzieję,że to tylko "deszczowa niedyspozycja", ale muszę mieć tego pewność). [quote name='zuzlikowa']Lincoln już w Fundacji Bernardyn. Dojechaliśmy późno... Wczoraj... Lincoln był na spacerze, miał załozony kaganiec. Od początku starał się kaganiec zdjąć. Nie było co przedłużać spaceru, podprowadzony do samochodu, pięknie wsiadł- niejako z marszu...został przywiązany jedną krótszą smyczą do haków i...ściagnął kaganiec. Opiekun nie mógł założyć go ponownie. Byłyśmy obce dla psa, nie mogłyśmy jechać z nie zabezpieczonym psem, w stresie. Zdecydowałyśmy się na podanie przyśpienia. Musiałyśmy odczekać kilka godzin nim środek zacznie działać na tyle, że pies przyśnie i po zabezpieczeniu go dodatkowo smyczą zaciskowo, będziemy mogły podjąć decyzją o przewiezieniu Lincolna. Stres był tak silny, że środki działały z opóźnieniem i nie w pełni. By nadmiernie nie ryzykować, a i psa w razie przebudzenia nie stresować (niestety byłyśmy z BUDRYSEK obce, a sytuacja dla psa nieznana i stresująca) zamiast kratki włożyłyśmy płytę OSB- psiak nie mógł utrudniać jazdy, a i sam nie miał nas na oku, więc...choć "rwałyśmy jak z kopyta", to podróż przebiegła spokojnie i bez stresu. Linek raz się przebudził, próbował zajrzeć za płytę, ale zostawienie go w spokoju, spowodowało, że po chwili znowu się wygodnie ułożył i przespał aż do ośrodka Fundacji. Dojechałyśmy do środka Fundacji bardzo późno... Tam już wszystko było przygotowane...retwailerka Bella wskoczyła do Linka, przywitała go... my zostałyśmy poinstruowane jak pomóc wyprowadzić Linka... i Linek spokojnie poodpinany wysiadł z samochodu, na chwiejnych nogach, nawet bez większego protestu dał się poprowadzić kilkanaście kroków w kierunku kojca i... padł na trawę. Najzwyczajniej w świecie zasnął. Chrapał i oddychał tak spokojnie i głęboko, że wyglądało, że będziemy musiały zanieść go do kojca, ale po chwili wstał i ruszał dalej... w kojcu spokojnie położył się i dalej chrapał...jednak chodząc po terenie i oglądając inne "moje" i nie moje fundacyjne psiaki, widziałam, że wstaje, podchodzi pić i znowu przenosi się w inne miejsce... wcześniej porozpinany z zaciskówki, obróżki odsypia jeszcze i teraz... przebudzając się, by zmienić miejsce, chlipnąć wody, obejrzeć wybieg...dalej śpi. Na dzień dzisiejszy Lincoln musi zostać gruntownie przebadany, wyleczony, musi zostać nauczony, że człowiek podejmuje decyzje, a on realizuje je - mniej lub bardziej chętnie, ale realizuje je bezwzglednie(kaganiec, opieka, pielęgnacja). Tej wielkości pies musi być posłuszny człowiekowi- będzie miał swoje przywary i nie bardzo lubione sytuacje, ale musi ufać człowiekowi tak bardzo, że posłucha polecenia i wykona je. Wyciszanie i uspokajanie trwało długo, pora teraz na konkretną naukę zachowań. Kolejność jednak musi być taka jak powyżej. Najpierw zdrowie, a równolegle konkretna nauka... a bardzo pomogą tu inne psiaki- Linek lubi ich towarzystwo, a towarzystwo zsocjalizowanych psów bardzo będzie pomocne, by "naturalnie" uczyć Linka właściwych zachowań w stosunku do ludzi...nauczy by odpuścił potrzebę kontrolowania wszystkich i wszystkiego, by poddał się ufnie woli człowieka. Dobrze zrobi mu także możliwość całodziennego biegania po wybiegu. Dobrze dla łap i psychiki... A i zmiana miejsca, wtedy gdy wcześniejszy opiekun wyczerpał już wszystkie swoje możliwości oddziaływania na psa, powinna przynieść pozytywne efekty. Tym bardziej, że to Fundacja "wyzwoliła" :) Linka od stresującej sytuacji i "obcych" osób( niestety to ja :( )...dała bezpieczne miejsce, z którego "obcy" zniknęli. Cóż, czasami tak trzeba dla dobra psiaka- zostać "obcym".Wczoraj nawet nie pchałam się bezpośrednio do kojca Linka, obserwowałam z oddalenia... mnie miał jak na jeden dzień dość. I wystarczy. Odpoczywaj Linku... [quote name='zuzlikowa'][FONT="][FONT=Arial] ...to na pewno. Ale jak już zdecydowanie przestanie boleć i lecząc niesprawności można będzie pozbawić... zrozumieć i tak nie zrozumie, ale szansę na zdrowie mieć będzie. Niestety w hotelu nie miał, a mogłam się przekonać o tym w ostatnim tygodniu- sama szukając weta i pomocy dla psiaka. Bezskutecznie i bezsilnie. A Lincoln nie jest w dobrym stanie- bolące uszy, ropiejące oczy, stan zapalny i bolesność stawów, sikanie na potęgę i pod siebie( prącie z wydzieliną ropną), a jeśli już i włos zmatowiał, nos jest suchy, to nie jest dobrze i nie wolno już na nic czekać i działac na zasadzie "prób i błędów. Zdecydowanie wskazuje to na stan zapalny?...przeziębienie?... Samo nie minie, a z dnia na dzień pogarsza się i dyskomfort i samopoczucie psiaka. Bez względu na miejsce. Nie ma nic ważniejszego niż zdrowie...reszta potem. Na dzień dzisieszy potwierdziło sie podejrzenie co do stanów zapalnych stawów( opuchnięte i bolesne, trudno dziś powiedzieć jakiego typu to problemy bez badań), zapalenie spojówek, zapalenie uszu i wydzielina brąowo/czarna z uszu, swędzenie, leci z nosa,w prawej tylnej nodze wrośnięty w opuszek wilczy pazur(jeden z podwójnych), śmierdzący i obfity mocz. Wszystko wskazuje także na dysplazję. Jest nadnaturalnie szczupły. Dziś Linek jest już na lekach. We wtorek najprawdopodobniej wykonane będa badania: Krwi-morfologia, OB, biochemia i cukier, wymaz z uszu, mocz, RTG; zostanie obcięty pazur, wypłukane uszy i jeśli stan Linka na to pozwoli zostanie wykastrowany. Oczywiście zostanie dokładnie zbadany manualnie. Poprawa zdrowia i brak bólu poprawią komfort i samopoczucie psiaka... a wtedy łatwiej przyjmować zmiany i uczyć się. Na dzień dzisiejszy Linek nie jest psem do adopcji...chory, na zmiany reaguje źle, kagańca nie akceptuje(reakcja zdecydowanie agresywna), apatyczny, zmęczony. [/FONT] [/FONT] [quote name='zuzlikowa']Pierwsze postępy w hotelu zniosły napięcie, ale przyszedł czas gdy już nie szliśmy do przodu, a staliśmy i choć wydawało się, że już jest na tyle dobrze, że możemy myśleć o adopcji do bardzo odpowiedzialnego i bardzo doświadczonego domu, z wieloma obwarowaniami, to jednak...życie i te giganty uczą pokory i samoświadomości... zmuszają do weryfikowania naszych poglądów w imię dobra i bezpieczeństwa psa i jego przyszłych opiekunów. Mimo stanu Linka, mimo trudności jakie miałyśmy w przewiezieniu chłopaka, bardzo się cieszę, z tego doświadczenia- nie pozwoliło nam popełnić błędu "pochopności" decyzji. A na Gościa trzeba zagiąć pazur i do przodu!:diabloti: Hahaha...Fundacja bardzo cierpliwa, bo musi taka być- nikt inny nie chce dać szansy tym agresywnym, nikt inny nie próbuje z nimi pracować, często Fundacja jest ich jedyną szansą i stąd Wiktor, Tomek, Sebastian-Oczko, Barnaba, Wąski, Demon...i nie pamiętam już wszystkich agresywnych, mniej lub bardziej, psiaków.Beniastych i nie , przy czym beniaste należą akurat do najtrudniejszych do wyprowadzenia. Dlatego nie zastanawiałam się jak zaproponowali, że przejmą Lincolna pod opiekę, bo miałam świadomość, że poradzą sobie z leczeniem psiaka i wykonaniem wszystkich koniecznych badań i zabiegów... i Linka do przodu pognają. ...i chyba też Fundację lubię:loveu:...i za wycałusiowanie też dziękuję:loveu:...bardzo potrzebna jest mi teraz Wasza aprobata i zrozumienie. :oops: A Linkowi masa ciepłych fluidów, bo nie łatwy dla niego okres teraz nastał, ale by wyzdrowiał i ruszył do przodu, konieczny.
-
[quote name='hotelamok'] Czytałam nie udzielając się nawet wtedy gdy Zuzlikowa wszystkim podziękowała za wpłaty i z radością oznajmiła że Linek nie ma już długów....nie do końca. [/QUOTE] Słusznie... niestety pamietałam o wpłacie w lipcu, ale to było 200zł na kastrację. Przepraszam... Moja wina. Bardzo proszę o rozliczenie 200zł i podanie ostatecznej kwoty zadłużenia Linka...zostanie uregulowana. ...i rzeczywiście byłam dumna i zadowolona.
-
[quote name='Fundacja BERNARDYN'] Potrzeba czasu. Psu się nie spieszy, nam też nie. ... ano , Linkowi sie nie spieszy:diabloti:... ciepło, wygodnie(choć nie wiem jak z "kordełkami" u niego- tę, którą mu przywiozłyśmy, od razu zaanektowała sobie Fela...i znowu o cos muszę popytać:oops:), sucho,, bezboleśnie, zdrowo, z pełną michą i poidełkiem... to po co ma się spieszyć? Ma to co jest mu potrzebne na dziś, ale... hihihihi- jeszcze nie do końca z przestrzenią jest tak jakby chciał:cool3:. Może tu będzie ten moment, który zmusi go do "wyjścia" w kierunku człowieka?... może to jest "klucz" do Linka?...od wybiegu do lasu? Fobii kojcowej jednoznacznie nie ma, ale otwarta przestrzeń jest tym czego by bardzo chciał i czego potrzebuje, więc...kończę bazarek i do budowania wybiegu dla Linkolna się zabieramy i bardzo o pomoc wszelką prosimy. Nie myśl sobie drabie, Lincolnem zwany, że odpuścimy...a Ty się wyłożysz i będziesz robił tylko to co chcesz:diabloti:...nic podobnego!!!Dość tego dobrego!
-
Ostre... ale i życie tych zwierzaków nie "pióreczko":shake: Warto bezwzględnie! ...a z oczywistościami, to różnie bywa:cool3:, wiec wolałam przypomnieć o woreczkach na "skarby" naszych pięknych :)
-
Na FB Beata napisała: "Przypominam jeszcze osobom, które wybierają sie z psami [B]o zabraniu ze soba torebek na kupy[/B] - żeby nie został po nas wyraźny, acz niezbyt przyjemnie pachnący szlak usłany psimi odchodamim... ;-)" Myślę, że dobrze byłoby dopisać woreczki na koopy do wymaganych kagańców i smyczy... pokażmy, że szanujemy się wzajemnie i nie zostawiamy niemiłych "pamiątek" po swoich psiakach...odbieramy tak jeden argument "niemiłośnikom" psiaków.
-
[quote name='Zofia.Sasza']Ja będę rozdawać ulotki "Zbieraj znaczki, nie psy/koty". No co zrobić - mam misję od Boga jak bracia Blues ;)[/QUOTE] Bardzo dobra myśl i misja od Boga! Popieram! Myślę, też, że warto skorzystać z okazji i nieco pod innym kątem pokazać nowelizację Ustawęy o Ochronie Zwierzat...tj."odpowiednia opieka nad psami i zwierzetami" zwiększa bezpieczeństwo ludzi... np: [B]"Odpowiednio zaopiekowany pies, nie stanowi zagrożenia dla człowieka! Psy porzucone, bite, maltretowane, zagłodzone, pozbawione opieki medycznej, przypięte do łańcuchów, nie wychowywane i nie uczone, to potencjalne zagrożenie dla człowieka, którego łatwo uniknąć zmuszając właścicieli do odpowiedzialnej opieki nad psem, którego wzięli pod swą opiekę!"[/B] Tak można popracować i nad poparciem Ustawy, przez ludzi nie zainteresowanych pomocą zwierzętom, a "patrzącym" jedynie na potrzeby człowieka... ten punkt spojrzenia, odbierze argumenty tym parlamentarzystom, którzy jedynie frazesy o "uświęconej tradycji łańcucha" i "podchodzeniu do zwierząt jak do zwierząt (bezpański nie bezdomny)" w imię poparcia ze wsi widzą, zapominając zupełnie, że tak własnie doprowadzają do tragedii związanych z atakami psiaków i na ludzi...dzieci... Trzeba by w końcu pomóc to społeczeństwu zrozumieć.
-
[quote name='Tirana']Lara mnie zapraszała miesiąc temu... Chciałabym wpłacić 100 [zł], tylko nie wiem, czy to jest właściwe konto (z postu nr 94). Stowarzyszenie Nadir UL. Józefa Płochy 2/21 40-756 Katowice ING Bank Śląski S.A. 50 1050 1214 1000 0090 7210 9672 „dla Retro” [quote name='BUDRYSEK']skarbnikiem Retro jest monika083 :) Pomoc w "organizacji finansowej" zabezpiecza monika083...wpłaty dla Retro są przekazywane na jej konto... jeśli macie to konto- podeślijcie proszę do Tirana.
-
[quote name='gawronka']Dziewczyny, nic tam za sierpień nie brakuje bo ja jeszcze nie wpłaciłam. Byłam w banku we wtorek a tam kolejka ,że Panie Boże dopomóż :razz: Jutro skoczę , Bank od 11 to koło 11,15 powinno już być na koncie bo wpłacam bezpośrednio .[/QUOTE] ...fajnie!:) Widzę,że nie tylko u mnie takie kolejki :)
-
[quote name='suślik']Widzisz Aniu... Roma też jest tego samego zdania. Zachowajmy się po kobiecemu ! dawaj numerki babo! :mad: Bo jak nie.... [B]to poszczuję Cię agresorem [/B] [IMG]http://www.garnek.pl/fionik/12727984[/IMG][IMG]http://www.garnek.pl/fionik/12727984[/IMG][/QUOTE] ...byle nie moim żyżełkiem Beniem, bo rozśmieszy jaannę na amen i ze śmiechu nie zdąży wyjawić numerków :) [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/10/benio666.jpg/"][IMG]http://img10.imageshack.us/img10/4324/benio666.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us"]ImageShack.us[/URL] ...ani nie Kami, bo ta już zaczęła jaannę czarować i w oczęta się wpatrywać... będziesz musiała poszukać groźniejszego. Lucek by się z wyglądu nadał, gdyby nie był taką przylepą ogromniastą...
-
[quote name='jaanna019']Ja znam numerki :) ale wam nie podam bo zaraz na psy wszystko przepuście ;)[/QUOTE] Jak dobrze nas znasz- dokładnie tak :) ... nie bądź taka- dawaj numerki, rzeczywiście na psy przepuścimy uczciwie co nieco :cool3:...ale jak znam siebie to i jakieś starocie nakupię- obiecuję! ... a najlepiej na bazarkach...hihihi- więc i tak na psiaki pójdzie.
-
[quote name='suślik']Jasne :) Nie ma problemu. Mam kasę dla niej na koncie i będe trzymać :) Jeśli się nie złoży z deklaracji to ja jednorazowo mogę podratować dziewczynę. na chwilę obecną bankomat jeszcze w domu więc korzystam póki moge :)[/QUOTE] ...a z numerkami totka, to nikt sobie jeszcze nie poradził?...bankomat też by sie osobisty przydał :) Dziękuję suślik...w razie czego odzywam się 15-ego :) i nastawiam Kerian do pilnowania konta przed 15-tym na bieżąco ;).
-
Niestety Image tak wolno chodzi,że chyba zrobię giga folder Benia na FB i wrzucę tu linka... a jest tego troszeczkę :) Małżeństwo coraz bardziej zakochane w chłopiku i powoli zaczyna być i " z wzajemnością"... :)...a zazdrosne o Benia ;) Ostatnio chciał mi draba "zjeść" z radości jak ten na jego widok rzucił się jak zgłupiały do przodu i do witania... musiałam ustawić obu panów i miny mieli nie ciekawe:diabloti: ...nakanapowy żyżełek... [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/811/spacerlizluty2011088.jpg/"][IMG]http://img811.imageshack.us/img811/6792/spacerlizluty2011088.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us"]ImageShack.us[/URL] ...i chłopaki w czasie odpoczywania... niestety nie wychodzimy już w 3-kę...Kuba jest wtedy poza kontrolą, a to PAN okolicznych terenów, więc teraz jest 2+2 w różnych konfiguracjach :)... [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/839/spacerlizluty2011083.jpg/"][IMG]http://img839.imageshack.us/img839/8879/spacerlizluty2011083.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us"]ImageShack.us[/URL] [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/5/spacerlizluty2011059.jpg/"][IMG]http://img5.imageshack.us/img5/6444/spacerlizluty2011059.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us"]ImageShack.us[/URL] ...jak tu odpoczywać, kiedy nos coś ciekawego wyczuł?... sie poczołgam... [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/718/spacerlizluty2011049.jpg/"][IMG]http://img718.imageshack.us/img718/3417/spacerlizluty2011049.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us"]ImageShack.us[/URL] ...a kosteczkę zagrzebałem sobie w ogródku jedną, drugą podebrałem Luckowi i zaniosłem pod stolik na tarasie, a tę mam od Zuzolindy- kłóciła sie, ale poczekałem jak już miała dość mlaskania i teraz sobie ja pomlaszczę :) [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/856/spacerlizluty2011003.jpg/"][IMG]http://img856.imageshack.us/img856/3966/spacerlizluty2011003.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us"]ImageShack.us[/URL]
-
A niech go... wrzucam ten post i lecę przegonić się z drabikiem, który choć małżeństwa, to mnie na krok nie odpuszcza... hahaha- napisałam to i oczywiście zerkam gdzie Beniuta zawsze leży i...NIE MA GO!:crazyeye:...po cichu na palcach lecę szukać, a on w sypialni w łóżku poopę wykłada:evil_lol:. Nieźle- udalo sie już małżeństwu i tego nauczyć "swojego" żyżła. Śpi w łóżku wklejony w pana, a z nosem we mnie, sapiąc mi do ucha, to jeszcze w dzień łóżko okupuje! Dzięki za praktyczne podpowiedzi- wskazówki zawsze się przydadzą, by chłopak bezmyślnie nie ganiał, tylko miał radochę z wypadów! Ostatnio łowił patole z wody...nieźle się namęczył, ale w minut 5 siły i wigor odzyskał, tak, że Lucek łażący i leżący na brzegu był bardziej uchechłany niż Beniutek:evil_lol: Oba już bezjajeczne i te dwa maluchy wyjątkowo dobrze się ze sobą dogadują, bawią i...równie dobrze ze sobą kłócą:evil_lol: [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/695/kopiabenio645.jpg/"][IMG]http://img695.imageshack.us/img695/6910/kopiabenio645.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us"]ImageShack.us[/URL] ...Kuba po sterylce latał w koszulinie, a Benio nie- zupełnie nie wiem kiedy mu się wszystko pięknie zagoiło... [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/809/benio741.jpg/"][IMG]http://img809.imageshack.us/img809/41/benio741.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us"]ImageShack.us[/URL] [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/196/benio748.jpg/"][IMG]http://img196.imageshack.us/img196/9822/benio748.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us"]ImageShack.us[/URL] ...ależ wstyd! Brzusio moje pokazują tak oficjalnie...a co tam- jęzorek też pokażę :) [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/823/kopiabenio756.jpg/"][IMG]http://img823.imageshack.us/img823/6374/kopiabenio756.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us"]ImageShack.us[/URL] [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/850/kopiaspacerlizluty20110.jpg/"][IMG]http://img850.imageshack.us/img850/1604/kopiaspacerlizluty20110.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us"]ImageShack.us[/URL]
-
[quote name='suślik']Zuźlikowa to daj mi znać jeśsli nadal bedzie brakowalo dla Kami. ja już jej te pieniądze odłozyłam na koncie i czekają. jeśli będą potrzebne to zrobię przelew.[/QUOTE] :) Mogę odezwać się 15-ego jeśli nie będzie pełnej kwoty za hotel?... a dobrze byłoby utrzymac ten termin, bo cudna cudnie jeść musi i hotelikowi przyda się mieć mony na jedzonko...mogę?
-
[quote name='brzośka']myślę, że pisząć "stadko tych ludzi" zuzlikowa miała na myśli ich psiaki i kociaki odwiedzają ją codziennie, ale pewnie bez swoich zwierzaków :)[/QUOTE] ...prawdę powiedziawszy, pisząc to miałam na myśli zwierzaki rzeczywiście ... A wracając do Tinki... dobrze byłoby zobaczeć jak psiaki i kociaki na siebie wzajemnie zareagują, istotna jest nie tylko reakcja Tiny na inne zwierzęta(w tym przypadku- te konkretne zwierzeta), ale i ich reakcja na Tinę... a benie miewają problem właśnie z małymi psiakami, a bywa, że i z kotami... i odwrotnie bywa także.
-
[quote name='tamb']Bardzo mili ludzie, którzy poznali ją "na żywo", przeszli pozytywnie wizytę przedadopcyjną i jeżdżą do Tinki codziennie. W październiku przeprowadzają się do swojego domu (teraz jest kończony) i chcieliby zaadoptować Tinkę. Mają 3 nieduże pieski i 6 kotów. Na uwadze leży im dobro Tinki i jeśli wcześniej znalazłby się ktoś idealny, pogodzą się z tym. Kochają zwierzęta, mają możliwość utrzymać takie stadko, są zachwyceni Tiną.[/QUOTE] Co to oznacza praktycznie? Tina nadal szuka domu? Jest ogłaszana? Czy Tina została zapoznana ze stadkiem tych ludzi?...jak na nie reaguje? Czy jest możliwość nagrania filmiku, który pokaże w jaki sposób Tina się porusza? Czy są nowe fotki Tiny? Jak sprawność jej łapek? Czy dziś jest jeszcze leczona i co jest leczone?
-
[quote name='bico']130 zł przelałam na podane mi konto BUDRYSEK. Aktualizacja finansów widoczna powyżej.[/QUOTE] Dziękuję bico:loveu: Linek nie ma obecnie żadnych zaległości, a i karmę ma zabezpieczoną... dzisiaj to dla niego niezwykle ważne. Zaktualizowałam rachunki Linka tworząc archiwum(post7) i bieżące rozliczenia(post5)...uaktualniłam także informacje nt. wpływających deklaracji oraz sytuacji Linkolna...zerkajcie proszę,czy wszystko zostało akuratnie i czytelnie przedstawione. Dziękuję wszystkim wspomagającym Linka... za naddatki także :) Lincoln zdaje się być w ostatnim etapie leczenia i można zaryzykować stwierdzenie,że czuje sie już dobrze fizycznie... przybiera na masie, nie ma jakichkolwiek objawów przeziebienia, choć lewa noga jeszcze nie w pełni sprawna funkcjonalnie. Przepraszam,że nie zadalam wczoraj pytań postawionych przez Psa Wolnego, ale inny temat zdeterminował naszą wczorajszą rozmowę nt.Linka:oops:. Nie czuję się kompetentna, by o tym informować, więc zostawiam to do uznania Fundacji. Niestety skutki są drastyczne nie dla Linka, ale dla sąsiadów naszego drabika.
-
[quote name='Katcherine']Zuzlikowa-[B] nikt was lepiej nie nauczy jak sam BENIO. [/B]Tylko go kochac a samiutki poszepta do ucha co najbardziej Beniowi pasuje.. a najwazniejsze juz ma- wlasniutenkiego Pancia..coz jeszcze mozna chciec :):):).[/QUOTE] Oj, zebyś wiedziała,że masz rację absolutną... uczy Ci on mnie, oj, uczy! :diabloti: Ręce już na 2 i pół metra:evil_lol:...nogi zaś schodzone :evil_lol:...Lucek przetrenowany:evil_lol:...oj, daje ci nam szkołę ten "maluch"! A szepata mi cały czas... na dwór...na dwór...na dwór...i buziakami dzieli i w oczyska wpatruje i cały czas: na dwór- na pole, na łąkę, nad rzekę... ja ledwie się wlokę z powrotem, a on dalej grandzi po trawskach , krzakolach...to z wału, to na wał...paaaadam! I do tego cały czas się uśmiewa radośnie... sadysta jeden!
-
Rija już bezpieczna i szczęśliwa ze swoją nową Rodziną:)
zuzlikowa replied to Evelka's topic in Już w nowym domu
Od pewnego czasu mam w domu wyżełka niemieckiego szorstkowłosego, ale nie to jest istotą, że niemiecki i szorstkowłosy, lecz, ze typowy wyżeł. Dlatego weszłam na ten wątek- ciągle odczuwam brak wiedzy teoretyczno-praktycznej w zaspokojeniu jego potrzeb. Dziękuję nikolinka za wszelkie przekazane informacje... pokazały mi, że Benio jest właśnie najbardziej typowym wyżełkiem i pomogły zrozumieć, że nie byłam zupełnie przygotowana do opieki nad tym psiakiem... zupełnie, mimo pochłonietej masy informacji ustnych i pisanych. Codzienność z wyżłem dawała i daje mi sie nadal we znaki- Benio przewrócił mi całe życie do góry nogami...i to całkowicie! Ale ja jestem w dość dobrej sytuacji i lokalowej, i co do czasu, i co do miejsca zamieszkania(masa wolnych nie zamieszkanych terenów tuż za domem- łąk,pól, rzeka)... sama jestem sobie panią i dzień ustalam tak jak potrzebne to jest psiakom, które mam pod swoją opieką. Nie będę dyskutowała nad tym, czy ten, czy tamten dom jest lepszy dla suni...choć bardzo proszę o naprawdę [B]poważne rozważenie tej kwestii na zimno i bez emocji[/B] (dokładnie- bez emocji, bo kochać psiaki każdy z nas kocha, ale nie każdy może zaspokoić ich potrzeby bytowo-emocjonalne, a to jest chyba priorytetem naszego działania.- [B]znaleźć dom, który zaspokoi wszystkie potrzeby psiaka, którego weźmie pod opiekę[/B], a bycie kochanym jest jedną z potrzeb. Nie każdy psiak nadaje się do każdego domu...ale to jest wiadome, więc nie ma co sie powtarzać.), bo jest to decyzja nie na dzisiaj, gdy sunieczka jest jeszcze słodkim, kluchowatym szczeniorkiem-rozrabiającym, ale jeszcze nie wiele pokazującym z tego jak będzie sie w przyszłości zachowywała i czego będzie w przyszłości potrzebowała. Wiem, że istnieją zróżnicowania w potrzebach osobniczych psiaków... tak jak wśród bernardynów, tak i wśród wyżłów...istnieją, ale nie aż tak znaczące, by dziś liczyć na to, ze malutka nie będzie w przyszłości przejawiała typowych zachowań i potrzeb wyżła... Warto sobie policzyć ile godzin dziennie będzie się mogło jej w przyszłości poświęcić i nie myśleć na zasadzie ile by się chciało, bo to chcenie zweryfikuje życie(praca, dzieci, kontakty towarzyskie i inne obowiązki, które pojawią się w przeciągu jej życia...), ale ile ona będzie potrzebowała i czy jestem w stanie tak kierować swoim życiem [B]przez wiele lat[/B], by jej to zabezpieczyć, choć w namiastce podstawowej, niezbędnej, by była szczęśliwa i zdrowa. Jakie są potrzeby co do czasu i zajęć.- napisała to już nikolinka, ja mogę ze swej strony dodać jedynie, że Benio odżywa gdy wpada na łąki, gdy penetruje trawska, przesadzając je jak oszalały zapamietale...wyznaczając sinusoidy na ziemi, gdy biegnie od jednego końca łąki do drugiego, gdy nagle rzuca sie do niepohamowanego biegu bez mała na oślep, by w sekundę stanąć i zamrzeć...i znowu ruszyć przed siebie...wypłaszając kuropatwy i bażanty... i to wszystko na 2 głównych wyjściach w ciągu dnia, co najmniej półtoragodzinnych...co najmniej. Nic- ani czytanie, ani rozmowy nie przygotowały mnie na spotkanie z dniem codziennym wyżełka i jego potrzebami... nie przygotowały mnie także na siłę jaka ten psiak ma. Nawet moje dwa bernardyny nigdy nie dały mi takiej szkoły jak ten "maluch"- niespożyta energia i potrzeba ruchu oraz nieposkromiona potrzeba penetracji otoczenia, a do tego siła w zapamietaniu tak wielka, że jest mi ciężko go opanować (a niestety jeszcze nie mogę spuścić go ze smyczy w terenie otwartym). Nie wyobrażam sobie dzisiaj Benia biegnącego przy rowerze...może kiedyś, ale tego typu ruch nie zaspakaja jego potrzeb, nie jest nim zainteresowany, bo on nie ruchu potrzebuje...on musi mieć otwartą przestrzeń lub trawska do penetrowania, przewąchiwania, przeszukiwania- na dziś tego własnie potrzebuje...ruch, to dodatek do tego. Ogródek...mały, wielki- rzeczywiście dla Benia nie jest ważny, ale bardzo sie przydaje...tu jest miejsce na zabawy psiejskie z innymi psiurami, na szaleństwa niepohamowane z pilką, na zakopywanie kości...na udawanie ,że się jest nie kontrolowanym i swobodnym. Dobry przerywnik miedzy wypadami na pola i łąki, nad rzekę(uwielbia taplać się w wodzie...nie wiem jeszcze jak z pływaniem). Wiem dziś też jedno...jeszcze z 10 lat temu, nie byłabym dobrym domem dla tego psiaka- zbyt wiele innych ważnych spraw codziennych, zbyt wiele zobowiązań, zbyt mało czasu, mieszkanie w blokowisku bez bezpiecznej przestrzeni na codzienne wypady z Beniem, brak "technicznych" i możliwości wypadów poza miasto...[B]wtedy sama sobie nie powierzyłabym pod opiekę tego psiaka.[/B] Nie chcę rozstrzygać na temat domu, jednak uderzyła mnie jedna rzecz... zawsze byłam przekonana, że osoba powierzająca dt, hotelowi psa pod opiekę jest tą, która pełni rolę jego opiekuna i decydenta. Dt, hotel pełni zaś funkcję niejako "usługową" w stosunku do opiekuna...oczywiście opiekując sie psiakiem, bo na tym "usługa" polega, ale jednak "usługa" ...i na warunkach jakie opiekun ustali z dt, z hotelem. Choć prawdą jest, że dobrym obyczajem jest, by dt ma prawo niejako "pierwszeństwa" do adopcji, jednak ostateczną decyzję co do każdej adopcji podejmuje opiekun, biorąc pod uwagę najlepsze dla psiaka wyjście. Cóż...widać jeszcze wiele rzeczy mnie zdziwi. -
[quote name='suślik']Kamulec ma zapłacony hotel za sierpień tak? Czy te 53zł braków to na sierpień? Wybacz Zuzlikowa, że tak dopytuję ale jeśłi jej za sierpień brakuje to ja te 53zł zapłacę. póki jeszcze mam :D[/QUOTE] Dopytuj, dopytuj...tyle ile potrzeba! :) Dokładnie [B]teraz brakuje właśnie 53zł na opłatę za sierpień..[/B].ale jeszcze nie wszystkie deklaracje sierpniowe wpłynęły(sprawdzajcie proszę, czy jest wszystko wypisane), ale mogą wpłynąć pod koniec miesiąca dopiero... [B]DEKLARACJE STAŁE na hotel dla Kami: [/B]_suślik...20zł- [B]lipiec[/B], sierpień _anecik60...20zł-[B] lipiec[/B], sierpień _buniaaga...10zł- [B]lipiec[/B] _doris66...10zł- [B]lipiec[/B] _P. Grażyna... 50zł- [B]lipiec[/B], sierpień _joi... 30zł-[B] czerwiec, lipiec[/B], ...................................... razem- [B]140zł[/B] Bardzo Ci dziękuję- jakby cała kwota 450zł już była możnaby uregulować sierpniowe zobowiązania i do września mielibyśmy nieco spokoju w szukaniu środków, a może i nie byłyby potrzebne(czego i Kami i nam życzę :) ...domku, gdzieś ty gdzie?)...