łe jezu ,bazyliah,masz to samo co ja , a w sumie to lepiej bo ja cały czas te kurczęcia i inne mięsa rozdrabniam a też nie jem,mój mąż je i dzieciaki tez,to zależy od stanu finansów,ja wiem że to okrutne,jak mamy więcej kasy to tworzę cuda sojowo warzywne,obiadowo daję rade,ale do chlęba (2 bochenki dziennie,duże)to jak nas przycisnie to i najtańsza mielonkę jedzą,tworzę pasty grochowe i smalec z cebuli ,ąle to cieszy się średnim powodzeniem,no i doopa,ło boże ,nawet nie mam pomysłu co mogłabym psiurom dać zamiast!