Jump to content
Dogomania

Sybel

Members
  • Posts

    2501
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sybel

  1. Są pseudo u szczurów. Przynajmniej na tyle, na ile się zorientowałam. Np. kupno szczura w sklepie jest ryzykowne, nie masz gwarancji, czy to aby nie dziecko z genami wsobnymi, bo szczury się mnożą w wąskiej puli rodzinnej w sklepie (w wielu nie sa trzymane oddzielnie samce i samice). Są hodowle zrzeszone, są odpowiednie skojarzenia, są wystawy itd. Dlatego ja adoptowałam od zupełnie normalnej osoby trzech chłopaków - kupiłą szczura, który okazał się ciężarną szczurzycą, na świat przyszło 12 młodych i chciała je oddać. Co nie poszło, trafiło do sklepu lub na karmę dla węży.
  2. Co do TV, mój Pucel (dalmat za TM, niebywale rąbnięty pies) miał zwyczaj siadywać przed piekarnikiem i obserwować piekącego się kurczaka. Nic innego go nie interesowało, tylko kurczaki. Dość zabawnie to wyglądało, bo siedział, czasem zapłakał, ślina po podłogę, czasem przebierał przednimi łapami z wrażenia :) Potem biegał dookoła stołu i wył :] Kociarze są szurnięci, ale poczytajcie sobie na szczurzym forum, jakie są wymagania. Jesli chcesz adoptować szczura, musisz podać masę danych, w tym dokładnie do jakiego weterynarza będziesz chodzić (a co, jak do innego, niż osoba oddająca szczura?). Poza tym w wielu przypadkach przesadzają z histerią na punkcie karmienia. Szczury są w sumie wszystkożerne, a warunki np. przy winogronach są takie: jeśli już winogrona, to tylko z własnej uprawy, sklepowe mogą zaszkodzić. Ja rozumiem, pryskanie itd, ale można umyć, odmoczyć itd. Owszem, wiele jest bardzo wartościowych uwag, ale niektóre są naprawdę przesadzone.
  3. Pomyslcie o jasnej stronie - małej już nigdy nikt nie skrzywdzi. Jest bezpieczna, kochana, będzie jej teraz dobrze. Ona zapomni o bólu i będzie się jeszcze cieszyć życiem. Gdyby nie to, ze została odebrana, cierpiała by dalej (nie wiem, jak długo, bo w takim stanie to nie sądzę, ze miała by przed sobą wiele lat...). Oprawca natomiast odpowie za swoje okrucieństwo. Myślę, ze to tylko kwestia czasu.
  4. Jak Fel pruje morde, jakby go ze skóry obdzierali, pada z mojej strony krótkie, acz stanowcze FEL! CHODŹ TU! Od razu spojrzenie na mnie, ogon opada, a ja stoję niczym kat i czekam, czasem musze powtórzyć raz czy dwa, bo droga bardzo długa bywa i kręta, ale pies się bardziej zajmuje tym, ze musi na mnie spojrzec, a ja mam mord w oczach :) Jak usiądzie, to go po chwili zwalniam, jak wyluzuje.
  5. No tak, marchew gotowana ma dużo wyższy indeks glikemiczny, niż surowa. Można pomyśleć o karmie light, są czasem takie, które można podlać rosołkiem (jakies propozycje? słyszałam, ze są, ale nie znam nazw). Możesz też poczytać o zywieniu BARFem, na forum jest o tym, jak zacząć, jak przygotowywac. To jest karmienie najbardziej naturalne, mało gotowanego itd. Inna sprawa - ile czasu stoi miska? Powinna stac 15 minut, powiedzmy dwa razy dziennie. Nie zje - miska znika do następnego posiłku. Jak zgłodnieje, to zje. I bez podkarmiania na smutne oczy.
  6. Mi kiedyś pies zasnął na kanapie, grzbietem do brzegu. W pewnym momencie coś mu się przyśniło, wyciągnał łapy i z trzaskiem spadł na podłoge... Najlepsze, że zauwazył chyba po 10 minutach :] Bo on w ogóle był hiper bystry ;)
  7. No ta... Moja ciotka tak "hodowała" jamniki. Samiec bardzo w typie, a suka niska, długowłosa, typowy kundelek. Tyle, że jakoś jej geny zawsze zwyciężały :| To samo wczesniej z bokserami i spanielami. Dodam, ze na cześć tej ciotki mój kuzyn nazwał swojego wiekowego poloneza odpalanego kopem "Ciocia Jola" :)
  8. Ale tam chyba spanielka była :D
  9. A wiecie, w ogóle to z dzownkami jest taka dziwna sprawa. Jak mieszkałam u mamy i nasze psy usłyszały dzwonek, to był taki jazgot, głównie Fela, że uszy pękały. Teraz, jak mieszkam bez psów, zaczynam żałować, ze szczury nie szczekają, jak ktoś puka. No bo szczury nam przegryzły kabelki sygnałowe od głośnika (cztery razy). W związku z tym ostatnio, jak grałam sobie w czasie L4 w Skyrim, to w słuchawkach (ładna muzyka, piekne akcenty angielskie w mowie postaci) i nie usłyszała bym pukania, a dzwonka nie mamy. No i nie wiem, czy kilka razy ktoś nie pukał, zdarzało mi się zdjać słuchawki i nasłuchiwać, a te moje szczury zamiast pilnowac domu - spały! Lenie. Co gorsza, musiałam ich błagać, żeby podeszli, jak chciałam im dać coś dobrego... I jak ziewali, dziady małe.
  10. Lady, u nas to samo. 26,700 metra... I wchodzisz do "kuchni" ("zlewem" jest łazienkowa umywalka), na wprost łazienka, w bok pokój ze szczurzą willa :) Jak nas trzy psy odwiedziły, nie było się jak ruszyć, a maks gosci to 6 osób plus 3 psy :) I nie wiem, jak się tam z młodym zmieścimy, jak rozstawiamy suszarkę z praniem, nie ma na nic miejsca (mamy grzanie piecem, więc on zajmuje jakiś metr na metr razem z brykietem). Dlatego na razie nie mamy psa. Mamy za to psa sąsiedzkiego - Urwisa, którego uwielbiam :D To taki starszy, niskopodłogowy kundel, baaardzo pewny siebie, chyba nigdy nie myty, ale rozpuszczony straszliwie. Rano wychodzi na spacer sam, bo pani odsypia, więc na jego szczekanie zdarza nam się go wpuszczać do klatki. Czasem odprowadza mnie do sklepu lub ze sklepu, bo czuje się chyba odpowiedzialny za swoją "trzódkę" podwórkową. Widziałam, jak biegnie może 2 razy w zyciu - raz gonił w jakiejś sprawie, a raz rzuciłam mu zabawkę i zachowywał się jak szczeniak. Nie mogłam do samochodu wsiąść i jechać do pracy, bo jednak są ważniejsze obowiązki, jak rzucanie psu piłeczki :D Tylko z naszymi go nie zintegrujemy, bo jest bardzo dominujacy.
  11. Ciekawe, jak te pudle się rozmnażają? Jajo o jajo? :D
  12. Mnie zaskoczyło, ze nie pamiętam, zebym chorowała (tak samo moja mama tego nie pamięta), a przeciwciała mam. Takze to musiała być mega dyskretna różyczka :) Nie martw się, lekarze sa od tego, żeby zadbać o takie sprawy ;)
  13. Jest femibion natal 1 do 12 TC i dla kobiet planujacych oraz femibion natal2 po 12 TC. Biorę, sensowny jest, więc polecam. Jedynka kosztuje około 40 zł za 30 kapsułek, a dwójka koło 60 za 60 (bo są dwie na dzień - kwas foliowy plus kwasy omega)
  14. Ależ nie bulwersuj się tak. Zadałam proste pytanie, na które można odpowiedzieć "tak obejmuje/ nie, nie obejmuje", jeśli ktoś wie. Nie wiem, czy mam możliwość w ogóle pomóc tym szczurkom, dlatego zadałam pytanie na forum, a forum służy do uzyskiwania odpowiedzi. Nie chcesz - nie odpowiadaj zamiast się rzucać.
  15. Ja wiem, ze to minie. Teraz mam za dużo czasu na myślenie. W ogóle to ja jestem teraz straszna. Nie wiem, czego chcę. Chcę wrócić do pracy, ale odechciewa mi się. Umówiłam się z szefową, ze jeśli będę się źle czuła, mam wyjsć wcześniej, w związku z czym jestem bardzo często ustawiona na zmianę 12-20, kiedy nie mogę wyjść wcześniej, bo nie będzie miał kto usiąść za mnie - to jest jedyna zmiana, kiedy siedzi jedna osoba. Także krew mnie zalała, jak to zobaczyłam i chyba przy najbliższej wizycie wezmę jednak zwolnienie do końca. Staram się grać uczciwie wobec firmy, zgodziłam się na pracę wiecej, niz 4h, ale widzę, ze zostało to kompletnie olane. Także ja chyba też oleję. Nefesza, chyba czytasz miedzy wierszami więcej, niż inni, ja nie widzę żadnego kółka wzajemnej adoracji. Serio, może naiwna jestem, ale nie widzę. Po prostu z jednymi się zgadzamy, z innymi nie i tyle.
  16. Mi się tu wczoraj źle zaglądało, a i tak musiałam dodać swoje trzy grosze... Muszę przyznać, ze są takie momenty, kiedy wpadam w panikę, czy młode to dobry pomysł, bo boję się bólu, zmian w moim ciele (i tak średnio atrakcyjnym), zmian w życiu, w naszym rytmie dnia... Potem przechodzi, ale bywają takie chwile, ze sobie myślę "coś ty narobiła, tu cię boli, tam ciśnie, niedobrze, mdli, a będzie cieżej..." Dobijajace, a najwięcej tego teraz, jak siedzę sama w domu na L4, nie mam TV, nie mam tu znajomych, zdarza mi się spać do 12 (taka marnacja dnia..), a okolica delikatnie mówiac niespecjalnie spacerowa. Także bywa cięzko bardzo. I nic się nie chce. Jutro wracam do pracy i nie wiem, jak sie zbiorę, taka jestem rozbita.
  17. U nas i tak jest jeden pokój, śmialiśmy się, że dobrze, że łazienka dość dźwiękoszczelna, bo będzie gdzie eksmitować siebie lub młode :) Ja zawsze miałam czujny sen, myślę, ze przez okres karmienia piersią młode będzie u nas podsypiać (chociaż nie wiem, jak mój TZ pozwoli, on tak piłuje i się wierci, ze dziś w nocy np. stoczyłam z nim bitwę... Tylko to się nasila, jak jest zmeczony, a teraz od sylwestra nie miał jednego dnia wolnego), potem już tylko własne łóżeczko, co najwyżej poranki u nas, czy zasypianie czasem. Swoja drogą na razie jestem co najwyżej dobrym teoretykiem, co i jak, ale wszystko zostanie zweryfikowane w swoim czasie :)
  18. Nie wiem, ja na razie nie mam. Moja mama wsuwała bezy z cebulą i nie mogła przestać, ale dla mnie na razie to jeszcze nierealne.
  19. W sumie jak to się ma do innych zwierząt, np. szczurów, fretek, szynszyli? Nie czytałąm ustawy, więc tak pytam, bo u nas w Kakadu wczoraj był miot zdecydownie zbyt młodych na sprzedaż szczurków.
  20. Nefesza, nic, po prostu mi się przypomniało.
  21. Ja znam dzieciaki (te, co nadal śpią z mamą), które mają totalnego hopla na punkcie czystości. Tak do bólu. Jak byłam mała, bawiłam się na podwórku w aptekę - tarliśmy niedojrzałe owoce na papkę na betonie, kasztany, kredę, wszystko mieszaliśmy z wodą - no syf i malaria, a jaka radość. Ci chłopcy dostają histerii, jak mają brudne ręce, jak pomarzą sobie buzię. Młodszy, jak miał trzy lata, zaczął wyć, ze on nigdzie nie idzie, bo te buty są niewypastowane. Jak zobaczyli nasze szczury, bali się podejść. Jak mój TZ chce im dokuczyć, bo są męczący i ciągle chcą na barana (TZ ma prawie 2 metry), to bierze coś (np. krem z ciastka) i im buzie smaruje. I z głowy. A my z młodą latałyśmy na bosaka po lesie, po kolana w mule w Zatoce Puckiej, ściągałyśmy do domu potwornie brudne, zabiedzone psy (np. nasz Pucel, dalmatyńczyk, cuchnął niebotycznie, miał w obu oczach zaawansowane entropium i ostre zapalenie uszu), a raz na wakacjach trzy zdziczałe psy, kota z wypaloną dziurą na czole i dwie sarny, bo takie stadko chodziło razem i żebrało... Mamę zatkało. Zimował u nas szpak po wypadku, usiłowałyśmy ratować kormorana (ale nie przeżył, leśniczy myślał, że to szczur...), miałyśmy dwie małe kawki po wypadku, które trzeba było karmić do dzioba, wymazałyśmy cały pokój świecówkami, owinełyśmy włóczką, jak robiłyśmy pajęczynę...ehhh...
  22. Ja jeszcze młodego nie czuję, ale z tego, co piszecie, to mi się wyłania obraz takiego małego obcego siedzącego i robiącego skrrrob skrrrrrob... maaaaamooooo... skrrrrrob... :] A tak na serio, to musi być fajne :)
  23. Mi jakoś migdały zmieniły smak, ja je zawsze uwielbiałam, a teraz... łeeee... Mam owoce, do dóch pomarańczy się juz tydzień modlę i nie mogę. Zaraz będą pomidorki, chleb razowy i jajka na twardo. Pomogło mi, jak czytałam "Grillbar galaktyka" Mai Lidii Kossakowskiej, tam cały czas było o jedzeniu, w tym takim atrakcyjnym (Ale nie tylko, bo to bajka o kosmicznym kucharzu, do tego nabijająca się z niektórych kwestii unijnych - polecam). Wczoraj w ogóle poszliśmy wieczorem do kina na nowego Sherlocka Holmesa (polecam, bardzo fajny film), w ramach chrupawki kupiliśmy te małe marchewki marwitu, także wieczór udany :) Tym bardziej, ze mój TZ teraz siedział w robocie cały weekend (dziś zamykają faze projektu i ma urwanie czachy), więc ja siedziałam non stop sama w domu.
  24. Florentynka, dzięki. Ja teraz mam tak, ze za bardzo siebie słucham chyba... Na dodatek mam ogromny problem z jedzeniem. Wstałam przed 9 i cały czas chodzę koło kuchni i się usiłuję zabrać do jedzenia. I nie mogę. Teraz się jajka gotują, to może się uda, ale jedzenie mi koscią w gardle staje. Ostatnio zjadłam śniadanie i pół naleśnika na obiad - i nie mogłam, bo zgaga, bo niedobrze. A pierwsze 3 miechy były lżejsze, tylko zapachy drażniły. Majuska, my z moją siostrą też podobno syf robiłyśmy. Ja wpadłam do szamba, na szczęście opróżnionego, ktoś nie zamknął po czyszczeniu, a miałam może 3 -4 lata. Potem regularnie wpadałam a to do rowu z jakims syfem, a to do stawu z bardzo paskudną woda, bo żabkę zobaczyłam... I żyję. Więcej krzywdy mi narobił lekarz, który źle w pierwszym roku przepisał dawkę jakiegoś leku. Jak się urodziłam, ważyłam poniżej 3 kg (mama miała wielkie blizny po wyrostku i się nie mogłam dobrze rozwijać, zrobiłam za to miejsce dla siostry). Lekarz mi kazał dawać jakieś zastrzyki, tylko dawkę dał dla trzylatka... Któraś pielęgniarka z kolei się połapała dopiero, że coś nie halo, ale już kilka kolejek dostałam. No i prawdopodobnie po tym mam kilka większych problemów zdrowotnych...
  25. Babcia mojego TZ jest dentystką (aktywną zawodowo w wieku 74 lat). Zawsze powtarza, ze człowiek ma najwięcej bakterii nie w okolicach zadka, a w buzi. Także jak dla mnie najgorsze, najbardziej niehigieniczne, co można zrobić, to wyciućkać dziecku smoka w celu "odkażenia" (?!). Co tam, ze to przerzuca przy okazji bakterie odpowiedzialne za próchnicę i inne schorzenia zębów. Poza tym wielu ludzi nie dba o mleczaki. Akurat babcia mi kiedyś pokazywała RTG szczęki trzylatka bodajże. Podobno już noworodek ma zawiązki zębów stałych, więc zaniedbane mleczaki są gwarancją poważnych problemów z zębami stałymi. Dziewczyny, tak sie zastanawiam. Jestem w 16. tygodniu, zdarzają mi się czasem lekkie bóle w macicy, takie bardzo delikatne, ale nieprzyjemne, w stylu troszkę przedmiesiączkowym. Popytam o to gina, ale idę dopiero 19 na wizytę (Wcześniej albo lekarz nie przyjmuje, albo przyjmuje tak, ze mi bardzo z pracą koliduje) i wolę podpytać, czy to bywa, czy mam się martwić. Poza tym od trzech dni mi tak łeb pęka, że ani spać, ani wstać, ani nic. Masakra, chyba od pogody.
×
×
  • Create New...