W Łodzi sobie mieszkamy. Z mizianiem mogłyby być problemy, fakt. Holka, pół biedy - ona jeździ ze swoim panem do pracy, a wieczorem wyleguje się na kanapie i żaden pies nie śmie jej przeszkadzać. Gorzej z Mixerem - jest potwornie zazdrosny i strasznie cierpi, kiedy jego pańcia mizia inne pieski. Na szczęście jest całkiem niegroźny, czasem warknie tylko albo kłapnie zębiskami ze złości. Teraz mam jeszcze malutką tymczasowiczkę po sterylce i córkę (też na tymczasie) z Egidą/Betką. A i syneczek lubi czasem podrzucić swoją sznaucerkę olbrzymkę. Jest co miziać i na spacerki wyprowadzać!
Kozaczku, jaki ty jesteś śliczny! :loveu: