Jump to content
Dogomania

basiapron

Members
  • Posts

    2548
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by basiapron

  1. takie maciupenieńkie stworzenie to do każdego mieszkania sie zmieści.Mój wujek chciałby pieska ale sie boi cioci,bo ciocia krzyczy i od śmierci Berty nie mają piesiulinki.Jak będe miała okazję to z nim pogadam,moze uda mu sie namówić ciocię chociaż na DT dla jakiejś psinki.Szczególnie takiej maciupeńkiej.
  2. wracaj mi na górę!!sami sie podnosić będziemy.Tak sobie myślę ze jakby ktoś ja do bloku chciał to zamiast kojca jestem w stanie jakiegoś tresera opłacic co by jej pokazał co i jak robic jeśli by coś było nie tak.Czy ktoś chce tą psinę??:placz:
  3. fajnie czytac że piesek znalazł domek:lol:
  4. Jak można po 9 latach zwrócić psa do schroniska??nie rozumiem tego.My naszego Reksia wzięliśmy ze schroniska,był u nas 13 lat,przeżył 15 łącznie,wydaliśmy majątek na leczenie go w ostatnich dniach życia,niestety jego serce było za słabe.Ostatniej nocy strasznie płakał i się męczył,osobiscie wzięłam go na zastrzyk.Minęło ponad pół roku a ja dalej jak idę w nocy do łazienki zapalam światło żeby go nie nadepnąć,do tej pory sąsiadka wchodzi do mnie ostrożnie żeby na nia nie skoczył.Bardziej przeżyłam Reksia śmierć niż śmierć ojca miesiąc wcześniej,moze dlatego że pies jest uzależniony od człowieka:-(
  5. i kolejny piesiulek znalazł domulek:multi:
  6. Kombinuje kombinuje,zero pomysłu kto by ją chciał:-(limit się skończył:-(
  7. wracaj na pierwszą,musimy Cię w końcu stamtąd wyrwać biedulko:placz:
  8. Ciągle nikt jej nie chce:-( już nie wiem co robić:-(
  9. Ludzie to mają wymagania jak się czyta to 'przygarnę psa",ech:-(szkoda że Kudłata zawsze któregoś nie spełnia,albo nie wiem czy spełnia bo jej nie znam aż tak dobrze żebym wiedziała jak reaguje np na kozę (ale kozę kiedyś widziała i wcale nie chciała jej zjeść).
  10. widać że piesio kanapowy,śmieszniutka jest,taka dama trochę:)
  11. jak przeczytałam pierwszy post to jakbym czytała o swojej Kudłatej [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=107200[/url] straszne to życie piesków:placz:
  12. zobaczymy czy coś z tego wyjdzie.Martwie sie o nią bardzo.Sądzę że jak będę ja zabierac stamtąd (o ile cud nastąpi) to "zatrudnię" kogoś kto się poda za towarzystwo miłośników zwierząt i po prostu powie ciotce że psa sie tak nie trzyma i nie będzie na mnie (kiedyś kontakt z roidziną też sie może przydać).Apeluje też o jakiś tymczas (może być płatny) bo zawsze to już lepiej niż tam.
  13. ładniutkie:)do góry,ale uszka ma świetne i tak ciekawie patrzy:)
  14. To ja Ci bardzo dziękuję i wszystkim którzy pomagają.Kudłata już parę razy miała mieć nowy domek ale za każdym razem się ludzie rozmyślili i wykręcili kota ogonem.A potem się okazało że i tak wzięli psa tylko innego.Dobrze chociaż że jakiegoś przygarnęli.Ale Kudłata dalej sie pewnie tam męczy,a ja już tamtym nie zaufam nawet gdyby mi powiedzieli że juz ją puszczają to bym nie uwierzyła.Z resztą to jest widoczne po czystości tej klatki.Biedulka:(
  15. Niestety zdjęcia wsiąkły,wyśle tylko te co mam ale tylko 3 z nich są wyraźne,bo ona jest szybsza od lampy błyskowej jak się cieszy.
  16. Daj mi maila to wyślę jeszcze co znajdę,poszukam gdzies w tym moim głupim kompie zdjęć które robiłam idąc do weterynarza,nie wiem gdzie mi zagineły.A ja nie umiem dodawać zdjęc to bym Ci wysłała jak znajdę i byś dodała bo umiesz:)
  17. Tu chodzi o to że Ci ludzie troszkę inaczej myślą i poprostu nie chcę żeby to się odbiło na Kudłatej albo na mnie.Nawet się tam przyczaić nie da bo jak sie pojawiasz pod domem to Kudłata szczeka jak typowo obronny pies i właścicielka od razu wychodzi.Jakby już było jakieś nowe miejsce to by się załatwiło kulturalnie sprawę,2 stówy do łapki za straty w kurach i bierzemy psa.
  18. Mam nadzieję że podbije Twoje serce,jest tego wart!!!
  19. No to widzę że historię Kudłatej muszę rozbudować i powiedzieć prawde prawdę i tylko prawdę.Kudłata była wzięta ze schroniska,nie wiem kiedy dokładnie.Jej właściciel miał wtedy innego psa na posesji który był starutki i nie dał rady już bronić właściciela przed częstymi włamaniami (to było w tzw dzielnicy złodziei) więc właściciel wziął do siebie Kudłatą.To była posesja niewielka,plac do biegania jakieś 10m na 25m,mieszkała sobie w budzie,z tego co wiem na spacery nie wychodziła.dopiero ja ją wzięłam jak właściciel trafił do szpitala.Wtedy też odwiedziłyśmy weterynarza,poszłyśmy się wykąpać i zaopatrzyłysmy się w smycz i szelki.Grzecznie na nich chodziła więc możliwe że przed schroniskiem ktoś ją tak prowadzał.właściciel zmarł w maju zeszłego roku (tu mogę się w końcu przyznać że to był mój ojciec).Kudłata była za duża na mieszkanie i na moją mamę wiec na stypie się dogadaliśmy że ciotka ze wsi ją weźmie do siebie.Resztę już opisałam na początku.Nie chcę się drugi raz zawieść na ludziach:-(
  20. Na górę wracaj.Szukaj domku dalej.Jakbym tylko mogła...:placz:
  21. Pewnie tak,mam trochę wyrzuty sumienia,ale skad mogłam wiedziec że ją tak potraktują,dlatego szukam czegos nowego bo tu tez chodzi o moje czyste sumienie.Szkoda ze ja nei moge jej wziać,a tak bardzo chciałam.Niestety studiuję w innym mieście:( a mama tez nei wyrabia z czasem wiec chwilowo mamy tylko żółwie wodne.
  22. Jak tylko wrócę do domu poproszę mamę żebyśmy z jej konta internetowego zasilili pare potrzeb.Chyba każde kilka złotych się przyda.
  23. Z ogonem mam nadzieje narazie w porządku,w sumie nie wiem co u niej jest w porządku i czy nie złapie w samotnosci jakiejś dziwnej przypadłości typu łapanie swojego ogona albo obgryzanie paznokci.Już nawet jakby jakiś DT się znalazł to by był jakiś krok do przodu,ja bym sie czuła psychicznie lepiej a Kudłata fizycznie też pewnie lepiej.Kojec,dowóz,sterylizacja jeśli trzeba w moim zakresie,majętna nie jestem ale kocham tego psa strasznie.Sądzę że jej były właściciel też ją kochał,szkoda że umarł.Ale zostawił troche rzeczy po sobie które pieską innym pomogą.Pamietam jak się martwił o nią jak leżał w szpitalu:(
×
×
  • Create New...