Jump to content
Dogomania

kikou

Members
  • Posts

    10430
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    31

Everything posted by kikou

  1. [quote name='holly101']Podskoczymy Chojaczku! Kikou, mam nadzieję, że ostatnie ulewy Was nie dotknęły szczególnie...[/QUOTE] ...owszem ta nawałnica 5 lipca zrujnowała naszą wioske i miejscowość obok... drogi, mostki, słupy energetyczne...ale już rozpisywałam sie o tym na innych watkach... piesie nie ucierpiały w żaden sposób! Natomiast Chojraczek znosi te burze najgorzej ze wszystkich piesków jakie kiedykolwiek znałam... nawet jeszcze nie musze słyszeć burzy a już po "minie" Chojraka i jego nerwowym chodzeniu i trącaniu mnie noskiem: "ej zrób coś z tą burzą" ... juz wiem że zaraz zacznie grzmieć... a jak juz burza jest w nocy... to nikt nie pośpi, Chojruś drapie w drzwi wskakuje na łóżko, zeskakuje, drapie w inne drzwi, wskakuje mi na głowe niemal, zeskakuje, znowu drapie gdzieś w ściane... bardzo to przezywa... az nie do wiary, że z takiego piesia który całe dnie sobie gdzies grzecznie poleguje w kąciku, nagle w czasie burzy takie emocje sie budzą... Jeszcze nie zrobilismy badań kontrolnych krwi, ostatnie tygodnie były ciężkie... upały, powodzie..(np pierwsze dni po po powodzi musieliśmy na piechote torami do sklepu iść 5 km żeby przynieść podstawowe produkty...) w tym tygodniu podjedziemy do weterynarza na spokojnie...
  2. ... na okoliczność narośli zrobilismy badania krwi... bo niezależnie od tego czy to będzie biopsja czy zabieg obie "sprawy" załatwia sie w pełnej narkozie.... i niestety Redzio ma brzydkie wyniki watrobowe...nie krytyczne ale brzydkie - wskaźnik ALP podniesiony o 100% Pani wet zaleciła iontensywną kuracje wątroby przez jakieś 5-6 tygodni do narkozy...bo narkoza to duże stężenie toksyn i może "dobić" wątrobe starszego piesia... Zresztą nie wiem czy pamiętacie ale juz dwa lata temu też było podobnie przed zabiegiem usunięcia tego jajkowatego guza przy odbycie też Redziuś przed operacja chyba ze 2 miesiące łykał pigułki na watrobe, za to nereczki i trzustka w dobrej formie... przy okazji zaszczepilismy sie na wścieklizne bo też już rok dawno minął od ostatniego szczepienia... czas strasznie szybko leci... ...choc sugestia o biopsji jest słuszna...lekarze wet w przypadku starych piesiów decydują sie raczej odrazu na zabieg, bo jeśli wyjdzie że łagodny ale z tendencja do "zezłośliwienia" i rosnący to i tak trzeba bedzie go usunąc za jakiś czas a to oznacza kolejna narkoze dla i tak już nie pierwszej świeżości watróbki i nereczek... więc lepsza jedna narkoza i mozna sobie całą narośl zbadać lub nie.. AA i to jeszcze nie koniec kłopotów bo jeszcze w serduszku słychać nieporządane szmerki... cos jakby z jedną zastawką, nieznacznie ale jednak... przed samym ew. zabiegiem zrobimy jeszczeekg żeby "dmuchać na zimne"...
  3. książeczka zdrówka i rachunek - ten zaległy za badania + wścieklizna: [IMG]http://images42.fotosik.pl/502/b5e59998ab51af81.jpg[/IMG] paragon na heparegen i biodacyne: 66,50: [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/420f318ed5b525d8.html"][IMG]http://images37.fotosik.pl/1678/420f318ed5b525d8gen.jpg[/IMG][/URL]
  4. przez te upały, powodzie i inne kataklizmy troche nie było czasu na siedzenia przy komputerze... Bronio ma sie dobrze... chociaż miał jakiś taki niż, jakos pare dni po szczepieniu na wścieklizne (chyba to szczepienie dołożyło sie do spadku odporności)dopadł go katar i ogólnie gorsza forma, sprawe kataru załatwiły trzy dawki antybiotyku, pani wet zaleciła tez jakis preparat witaminowy... I tak od czasu badań Bronio przyjmuje preparat z enzymami trzustkowymi na trzustke (dostalismy w prezencie od zaprzyjaźnionych "dobrych dusz" jak i witaminy jak i antybiotyk oraz krople do noska...) tablety na wątrobe i witaminki, niestety musieliśmy kupić lekarstwo na wątrobe oraz krople do oczu...bo z tym katarkiem to i oczęta wymagały zakrapiania... zaraz tu dokleje fotki paragonów i zaległy rachunek plus rachunek za szczepienie. teraz Bronio już w lepszej kondycji, nosek suchy :) A Bronio? tak! przytula sie kiedy tylko może.... jest strasznym zazdrośnikiem, jak tylko widzi że głaszcze sie akurat innego piesia a nie jego to szczeka tak bardzo wysokim dyszkancikiem, tak aż zawodzi, aż świdruje w uszach... chciałby żeby tylko jego kiziać... nawet dawał sobie zakrapiac nos i oczy zeby tylko dłużej zajmować sie jego pysiem
  5. same upały dało sie wytrzymać bo mieszkamy w takej starej chałupinie z bardzo grubymi murami i w dodatku na północnej stronie wzgórza wiec było sie gdzie schować przed słoneczkiem i żarem... potem mielismy powódź... akurat nasza miejscowość, a zwłaszcza przylegająca miejscowość strasznie ucierpiały, woda pozrywała wszystkie mostki, podmyła ulice, powyrywała słupy elektryczne... znowu fakt mieszkania na zboczu wzniesienia uchronił nas przed najgorszym, mieliśmy tylko strumień szlamu przez podwórko, brak prądu i wody...ale poza tym dało sie życ... pieski nawet chyba nie zauważyły, że ludziska walczą z żywiołami.... ale sam Bartoszek nie ma sie lepiej... nóżki zupełnie zawodzą, teraz już trzeba trzymać biedulka dwoma rekami żeby przeszedł pare kroczków...już sam nie daje rady w ogóle sie podnieść... Natomiast ciągle ma potrzebę uczestniczyć w centrum życia domowego... wiec jak lezy w pokoju, a ja zawisne dłużej coś robiąc w kuchni... to musze go przynieść z poduchą do kuchni bo woła -głośno piszczy... albo jak jestesmy na podwórku, to musimy Bartoszka zabrać ze sobą...i do sypialni też. Teraz niestety musieliśmy zacząć używać pieluszek, bo choć Bartosz ma główke jasną i sygnalizuje że ma dyskomfort i chce siku ale robi to na 3 sekundy przed samym siczkaniem więc nie zawsze zdążyło sie podbiec żeby go wynieść na czas... pieluszka jednak ułatwia życie w takim stanie... :( Z brzuchem, odpukać, nieźle.. je bidulek, załatwia sie jak trzeba i nie wymiotuje
  6. przelalam swój skromny udział na pobyt Zefirka (na konto fundacji z pierwszej stronki) piękne te zdięcia powyżej.. przepraszam, że dopiero dzisiaj doczytałam co u niego ale ostatnie dni to walka z powodzią u nas... inne sprawy musiały zejść na dalszy plan..
  7. ...nie byłam jeszcze z Redisiem w sprawie tego guzka... głównie dlatego, że w przypadku guzów wszelkich procedura jest taka sama, czyli droga Pani guzka albo operujemy albo dajemy narkoze i pobieramy wycinek i wysyłamy do badania histopatologicznego albo obserwujemy, leków na guzki nie ma... Ponieważ jest to cos bez wyraźnej granicy, operacja wydaje sie trudniejsza niż w przypadku guzka jaki miał Redzio 2 lata temu....a więc już widać że tu w terenie to ja go nie zoperuję.... umawiać go w Jeleniej Góze? we Wrocławiu? cholera jak ten czas leci, trzeba faktycznie cos postanowić... jak minimalnie upał zelzeje pójdziemy sie dopytać.... a sam Redziś w dobrej formie, teraz, pewnie na te upały tak śmiesznie sie leni na tylnich nóżkach....
  8. Bronio pozdrawia Ciotki... upały znosimy dzielnie..mieszkamy w takiej starej ocienionej chałupce więc nie jest źle, po prostu w dzien piesie niemal nie chcą wychodzić... polegują w domu po kątach... Nie wiem czy dietka postępuje, waga w domu odmówiła współpracy...a jak byliśmy w gabinecie wet sie doszczepic na wscieklzne to zapomniałam go zważyć.. ale juz troche widać nóżki Bronia i np kiedyś jeśli stanął przy koszyczku od tej strony gdzie jest wyżej to rezygnował, nie mógł tak podnieść nogi, a teraz wdrapuje sie jakoś naawet z tej wyższej strony... ;) ale od kiedy te nózynki lepiej widać to niestety Bronio ma zmiany artretyczne na łapkach - takie zgrubienia na stawach...
  9. tak potem jeszcze przyłączyła sie kolejna chetna... ale w polowaniu uczestniczy zawsze tylko kotka i Saszka jak nadąży... ;)
  10. extremalne upały sprawiają że każdy piesio szuka tylko chłodnego kątka w domu i polegują cały dzień.... Saszeńka ze swpim niedźwiedzim futerkiem oczywiście też.... Ale ostatnie pare dni niemal co wieczórSaszka w komitywie z kotką bardzo tak blisko siebie biegały po krzakach.. strasznie to zabawnie wygląda bo Saszka jest naprawde duża dziewuszka, a kotka nawet 3 kilo pełne nie waży.... okazało sie że, Saszunia poluje z Franczeską na myszy... tu poniżej zrobiłam im zdięcie jak juz prawie miały myszke...ale na szczęście ;) czmychneła im gdzieś za szopę... a dziewczyny bez końca trącały noskami te rupiecie tam żeby tylko dorwać mysze... ciekawe w jakiej proporcji umówiły sie na podział ewentualnego łupu? :hmmmm::hmmmm::hmmmm: guzek niestety jest stale obecny... i wiekszy.. w tej chwili Saszka bierze stale beta glucan, chlorellę, omega3 i siemie lniane + enzymy trzustkowe bo w jej wynikach wtedy wskaźnik trzustkowy był troche podniesiony
  11. a czym mielisz siemie..(ja je bardziej rozduszam niż miele, nie mam do tego jakiegos młynka??? i jakie są zalecane dawkowania na kg wagi ciała? bo w sumie nie wiem czy nie za mało jej dosypuje
  12. [quote name='sunia2000']Właśnie dostałam maila od jednej z pań, która była zainteresowana śnieżkiem, w końcu sie na niego zdecydowała. A jako że Śniezek juz dawno w domciu to podesłałam jej zdjęcia Diabełka, może się skusi?[/QUOTE] ale jak Pani chciała białaska... to raczej na czarne diablatko sie nie skusi.... :(
  13. tyl;ko 82 złote deklaracji stałych z potrzebnych 300 :( :( kto nam jeszcze pomoże żeby Zefirek mógł sie wyrwac ze schroniska??
  14. sprawdziłam, przelew od Figi zaiste zaistniał ;) wszystko w porządku.... dziękujemy....
  15. grubasińska ta nasza dziewuszka... :) :) ma świetne tereny rekreacyjne w swojej okolicy... fiu, fiu tylko pozazdrościć...
  16. [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/d06db981fc38020c.html"][IMG]http://images41.fotosik.pl/1604/d06db981fc38020c.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/cb58fad635195e37.html"][IMG]http://images38.fotosik.pl/1650/cb58fad635195e37.jpg[/IMG][/URL] był też opisik: "....Gajka w ulubionej rozrywce, czyli pławienie wieloryba nie wiem czy widać, ale ona z zapalem usiłuje wyjąć z wody małże. Potem je co prawda z obrzydzeniem wypluwa, ale jest nimi zafascynowana...."
  17. [quote name=':: FiGa ::']Dostalam nr konta tego samego dnia i wyslalam pieniazki, dlatego tez dziwi mnie ze nie napisalas nic o otrzymaniu wplaty?[/QUOTE] fakt jest faktem, że ja podsumowanie robie z raz na miesiąc albo i dłużej wiec nie patrze co chwile na konto... ale skoro pytasz to jak sie uporam z fotkami sprawdze rachunek
  18. [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/0521908f79b93d3f.html"][IMG]http://images41.fotosik.pl/1604/0521908f79b93d3f.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/b5304c3326ea3a96.html"][IMG]http://images35.fotosik.pl/1472/b5304c3326ea3a96.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/526ac9ecec1cf27b.html"][IMG]http://images38.fotosik.pl/1650/526ac9ecec1cf27bgen.jpg[/IMG][/URL]
  19. [quote name=':: FiGa ::'][URL]http://images41.fotosik.pl/1556/0521a9b29fce6f41gen.jpg[/URL] To cudenko to ta sama Gaja?! :crazyeye: Cudownie wyglada malenka w porownaniu do tego jaka ja pamietam :multi: Podeslijcie prosze nr konta razem z kodem swift banku. Duzo nie pomoge bo juz obiecalam sobie ze za duzo na psiaki idzie :oops: ale jednak to jest silniejsze ode mnie :oops:[/QUOTE] cholerka dawno tu nie zaglądałam zaraz dośle nr konta... natomiast dostałam tez kilka świezych fotek, "lece do fotosika"
  20. kurcze bylismyu pani wet... i choć pewnie usuniecie ząbków zapobiegłoby dziubaniu guzka... i to nie taka prosta sprawa... kiedy piesio ma rozchwiane ząbki paradontozą to niemal same wychodzą... ale Saszenia ma zdrowe kły jak niedźwiedzica, trzebaby je odcinać oc kości żuchwy... a to już cały duży i znowu z dużym dyskomfortem zabieg... wiec kły zostały w buziaku... dostaliśmy tylko lek przeciwzapalny na 4 dni żeby przysuszyć to co sie doraźnie rozdziubało ząbkiem.. serce pęka... :(
  21. ja go wczoraj widziałam... taki maleńki, biedniusi w tym wielkim bezosobowym schroniskowym boksie... ciągle jednak podbiega z nadzieja do kraty jak widzi człowieka... :(
  22. wczoraj pół dnia spedziłam we wrocławskim schronisku (operacja wrocławskiego dziadzia) rozmawiałam z drem Rakiem o Zefirku. [B]Niewydolność watroby zefirka jest znaczna, a kastracja musiała być wykonana pomimo niewydolności wątroby ponieważ tam były też zmiany nowotworowe[/B], a zatem bez zabiegu też nie miałby szans na przeżycie... |I rzeczywiście jest też ogólne zalecenie dla schroniska by psy ze znaczną niewydolnością wątroby i/lub nerek usypiać ponieważ w warunkach schroniskowych nie można im zapewnić stosownej opieki wiec albo opieka w warunkach domowych bądź zbliżonych do domowych lub eutanazja.... I odwiedziłam tez chłopczyka, jaki to pocieszny, miły piesio, taki ufny, tak sie garnie do człowieka z bezgranicznym oddaniem w oczkach... przekochany!!! Strasznie chwycił mnie za serce! może jeszcze ktos miałby możliwość uszczuplic swój comiesięczny budżet o chociaż 5 złociszków... to tak niewiele...a w kilka osób moznaby nazbierać na lepszy los dla dziadeczka....
  23. ....wiem Zosiu jak to jest z deklaracjami, zanim wyniosłam sie na wieś zbierałam pieniądze na 6 piesków w płatnych miejscach, z czego 3 nadal żyja- to oznacza że na "najstarszego" zbieram pieniądze już 5 lat... Bez stałych deklaracji jest bardzo trudno, a nawet i te "stałe" bywaja bardzo różne... Hitem była wiadomosć od jednej z deklarowiczek, która z rozbrajajaca szczeroscią poinformowała mnie: "..ej, nie gniewaj sie nie będe już płacić ale pieski już mnie tak nie bawią...":eek2::eek2: :eek2: dlatego nie dziwie sie, że piesek nadal nie wyjechał skoro nawet nie ma połowy stałych deklaracji, za bardzo groszem nie "śmierdze" ale deklaruje "dyszke" deklaracji stałej na Zefirka
  24. nie gniewaj sie, nie chciałam zeby cokolwiek zabrzmiało protekcjonalnie...
×
×
  • Create New...