dzis sporo jezdzilysmy z Okta, ciesze sie ze moglam pomoc :)
Liszka ma podobno 'typowa' dla tej rasy 'chorobe', faldy skory na siebie nachodza, zbiera sie tam slina z bakteriami i powstaje stan zapalny.
Trzeba wyrownac ten fragment, zeby bylo wszystko w pozadku (operacyjka). Mala nie chce jesc, z tego co Okta mowila, no ale co sie dziwic... przeciez ja to boli ; ;
Wiktoria wygladala na zadowolona z faktu, ze ktos za nia drapie ja w srodku ucha ;p chociaz, to drapaniem nie bylo (w pelnym sensie), tylko czyszczenie, to i tak pomrukiwala i przechylala glowke, zeby "bardziej" ;P
Jacek za to wyglada jak wieksza wersja mojego Nobu, no po prostu cos pieknego! Psiak jest slodki, lasy na glaskanie, placze u lekarza, ale jest taaaaki kochaniusi :)
Mam w samochodzie gdzieniegdzie drobne pamiatki po nim ;)
Mam nadzieje, ze badanie krwi cos wykaze, maluch zasluguje na to, zeby wyzdrowiec i znalesc kochajacy domek...