-
Posts
15120 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Charly
-
"załatwia się na gorąco" ....Nie. nie bylam na Paluchu, ale słyszałam, że to duży objekt jest i dużo psów. Więc jestem pod wrażeniem, że takie sprawy załatwia się na gorąco. widocznie w tym wypadku nie zostało załatwione, informacji nie było, opiekun się nie domyślił. No to faktycznie nic nie można zrobić.
-
no toć, że momy:-DSzwarny gizd ś niego. Rybcia dawaj porządek rób:)
-
[quote name='Kora']I przyszedl na zastepstwo inny opiekun myslenie go nie zabolalo ze jest jakis powod zmkniecia suki w srodku i ze cos trzeba sprawdzic, zrobic:angryy: irytuja mnie tacy opiekunowie ktorym rece do du.. przyrosly.[/quote] myślę, że trzeba umieszczać informacje w takich przypadkach (np. na metalowej tabliczcce gdzie jest opis psa, albo jakos inaczej przytwierdzić informację na kojcu). ktoś może nie pomyśleć, a jeśli jest informacja to każdy wie o co chodzi. (oczywiście jeśli przeczyta- bo z tym też ludzie mają problemy:roll:) wiem, że wypisuje banały, przepływ informacji to podstawa, ale to moim zdaniem w schroniskach jedna z największych bolączek. a nie kosztuje....
-
:evil_lol::evil_lol:
-
kurcze. trzeba zapytac, tylko teraz to się odwlecze, bo weterynarz w szpitalu.
-
z wątku za TM "Wczoraj się dowiedziałam. [B]Michałek nie żyje.[/B] W sobotę został poturbowany i trafił do szpitala. Zmarł w niedzielę rano. Jak to się stało? Nie wiem, nie było mnie przy tym, nie ja wyciągałam go pogryzionego. Ale przypuszczam, że dorwała go amstaffka z sąsiedniego boksu ([B]wyrwała dwie deski zabezpieczające, zgłaszałam, prosiłam, mówiłam, że pilne.... ale czy tam kogoś to obchodzi?[/B] :roll: ). Bo to działa w ten sposób: amstaff przez kraty łapie ogon, łapę albo cokolwiek i "przeciąga" psa przez kraty. Pies się broni, wyje z bólu, miota się. Na to reaguje reszta boksu ofiary ... rzucając się na niego... Już kiedyś inna amstaffka (Wandzia) tak załatwiła psa - ona przez kraty odgryzała owczarkowi ogon (znalazłam ten ogon w boksie amstaffki :roll: ) więc "kolega" z boksu go udusił. Uroki Palucha :shake: " czemu tak musi być?
-
Michałek nie doczekał się domku- Michałek za TM
Charly replied to wtatara's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='morisowa']Wczoraj się dowiedziałam. Michałek nie żyje. W sobotę został poturbowany i trafił do szpitala. Zmarł w niedzielę rano. Jak to się stało? Nie wiem, nie było mnie przy tym, nie ja wyciągałam go pogryzionego. Ale przypuszczam, że dorwała go amstaffka z sąsiedniego boksu (wyrwała dwie deski zabezpieczające, zgłaszałam, prosiłam, mówiłam, że pilne.... ale czy tam kogoś to obchodzi? :roll: ). Bo to działa w ten sposób: amstaff przez kraty łapie ogon, łapę albo cokolwiek i "przeciąga" psa przez kraty. Pies się broni, wyje z bólu, miota się. Na to reaguje reszta boksu ofiary ... rzucając się na niego... Już kiedyś inna amstaffka (Wandzia) tak załatwiła psa - ona przez kraty odgryzała owczarkowi ogon (znalazłam ten ogon w boksie amstaffki :roll: ) więc "kolega" z boksu go udusił. Uroki Palucha :shake: straszne. takie kojce muszą być zabezpieczone drobną siatką. no ale jeśli kierownictwo to ma gdzies... -
Spaniel czy płochacz niemiecki ? ŚLICZNY KOREK! - Elbląg.
Charly replied to Rybc!a's topic in Już w nowym domu
ej no Koreczek wyglądał okropnie przed kąpielą. Na zdjęciach tego nie widać, ale miał wszędzie kołtuny a w nich odchody. Ja myślę, zeby jego jednak jako spaniela ogłaszać. Płochacz to rzadka i droga rasa, zjechali się myśliwi z odleglosci 200km (w jedną stronę), inni (też mysliwi) dzwonili. Oczywiście nic z tego, bo Koreczek albo nie dosłyszy, albo w ogóle jest głuchy, nie aportuje i takie tam:roll:. Z moich doświaczeń płochaczem interesują się tylko myśliwi. -
Co powinnismy wiedzieć wyadoptowując poza granice Polski!!!
Charly replied to Ewkaa's topic in Organizacje
[quote name='myschonok']Czy " ci z Bocholt" handluja zwierzetami? Znaczy: przewoza masowo? Jesli tak, to...fajnie by bylo im ten interes popsuc:diabloti:[/quote] Ech nie nie:) to był taki sobie mały żarcik Myschonok;). -
Co powinnismy wiedzieć wyadoptowując poza granice Polski!!!
Charly replied to Ewkaa's topic in Organizacje
[quote name='myschonok']Hunde-Schutzvertrag-Gaby Tu jest przyklad umowy adopcyjnej. Sa tam wyjasnione prawa wlasciciela i opiekuna. Zauwazcie, ze ten kto psa otrzymuje, jest naprzemiennie nazywany, okreslany jako: Besitzer - oraz Halter. A fundacja oddajaca psa- Eigentumer. właśnie. a tu np. jest taka, też sie nazywa Schutzvertrag. akurat chodzi o konia- ale są też podobne dot. psów. Jednak wedlug tej umowy prawo do własności jest przekazane. SCHUTZVERTRAG Może coś takiego miałaś? Tu w ogóle nie jest napisane kto jest/pozostaje/ czy nabywa prawa do własności. http://209.85.129.132/search?q=cache:Vg8fnukttfIJ:members.aon.at/bauxerl/Schutzvertrag.doc+Schutzvertrag&cd=4&hl=pl&ct=clnk&gl=pl [quote name='myschonok']I tu moze, z malym usmiechem: kto z Was, kochani sie chocby raz w zyciu sadzil, przekonany o swojej racji Z MOCY PRAWA- i przegral,bo KAZDE PRAWO MOZNA PODWAZYC, dobry prawnik wszedzie znajdzie furtke, ten wie,ile warte jest---prawo. dokladnie Myschonok. swoją drogą, Kaufvertrag to też prywatna umowa np. no ale czekamy na istotną informację tego wątku, czyli odpowiedz na pytanie czy fundacja/schronisko musi pozostać właścicielem. -
zagryzienia to temat tabu. wszędzie (?) się zdarzają, nikt onich nie mówi. bo zawsze winne jest schronisko. winne, ze nie przyjmuje psów spoza terenu, winne, jeśli nei przyjmuje od właścicieli z powodu alergii/ wyjazdu za granicę itp. Winne, ze nie przyjmuje, przyjmuje przyjmuje... potem winne, ze psy takie stloczone siedzą. I w końcu winne, ze psa zagryzło..coś tam..zagryzło.. może by zrobic wystawę tych padniętych, sponiewieranych psów dla ich właścicieli. zrobić zdjęcie i wysłać laurke na święta.
-
Co powinnismy wiedzieć wyadoptowując poza granice Polski!!!
Charly replied to Ewkaa's topic in Organizacje
noo mądrala;) Przewozy do nie moja działka.... edit: zapytaj tych z Bocholt. pewnie wiedzą co i jak:) -
[quote name='emilia2280']O wlasnie. Pomijajác te bóle (po kiego grzyba mam sié dobrowolnie na to pisac?), to nie raz slyszalam o komplikacjach po "ciágniéciu" mlodego za te czy inne konczyny. Po co komu takie przejscia? Matce ani dziecku nie potrzeba takich stresów od samego poczátku (tak, ponoc to ogromny stres porodowy i dla malucha). A jak sié obudzé przy takim piéknym zawiniátku, to w czym to ujmuje porodowi? Kochac bédé tak samo, czy mi porozcinajá i pourywajá co nie potrzeba czy bez tego. A potem mozna sobie klasc na brzuchu i caly dzien, zresztá i bez tego sié obejdzie, nie uwazam tego za nic krytycznego w nawiázaniu wiézi z dzieckiem. EDIT: Elinko, ja tak naprawdé mialam na mysli to i to: strach i komplikacje. Naprawdé, dla mnie to jest skórka za wyprawké takie ryzyko.[/quote] to wszystko zalezy od nastawienia. Ja mogę powiedzieć tylko to, co przeżywała moja siostra. Ona świadomie i długo podejmowała decyzję i ją podjęła. Nie żałuje decyzji, wręcz przeciwnie. Ale oczywiście nie ma porównania. Zresztą każdy zna siebie. Mojej siostrze wszystko przychodzi ciężko;)- nawet "głupie" rwanie zęba kończy się 8 godzinnym grzebaniem, znieczulaniem i tygodniową rehabilitacją. O innych nie wspomnę. Więc z doświadczenia i przesądu;) zrezygnowała z naturalnego porodu.