Jeden komentarz do nastepujacych osob:
rudzik - wiecie, o chorobie raczej nikt nie wiedzial, nie czujcie sie oszukani, nikt nie "wykladal" psa do adopcji i chowal jego choroby. myslimy tu o psiaku, mam nadzieje, ze wasza milosc i rudzikowe odwdzieczenie chorobe zwalcza. czy mozemy teraz pomoc? operacje itp??? czy to mozliwe?
wszyscy inni - prosze nie bierzcie az tak doslownie tych komentarzy do serca. trzeba sie postarac, aby psina, ktora sie do nowych opiekunow juz przyzwyczaila, zostala tam. jesli mozemy jakos (finansowo lub naczej) pomoc, to pomozmy.
pozdrawiam serdecznie!