Dopiero teraz zajrzałam na ten wątek. Strasznie mi przykro :(
Kiedyś przeżyłam podobną historie, tylko u mnie zakończyła się dobrze. Będąc na spacerze nad Wisłą z moją pierwszą sunia ,Ledą , szliśmy brzegiem. Ona biegała wokół nas i w pewnym momencie pośliznęła się do miejsca gdzie lód był bardzo cienki. Niestety, załamał się i pies nie mógł się wydostać. Zaczęłam wchodzić na ten lód i tak strasznie krzyczałam, że spacerowicze po drugiej stronie Wisły mnie słyszeli. I gdyby nie mój TZ byłabym razem z Ledą za TM. To on przytomnie mnie cofnął, sam położył się na lodzie i udało mu się złapać łapkę suni. Owinięta w moją kurtkę została przyniesiona do domu. Potem siedzieliśmy przytuleni do niej i nie mogliśmy opanować płaczu.
Nigdy więcej nie poszłam z psem nad wodę bez smyczy, ani w zimie, ani w lecie.
Nie zapomnę tego do końca życia.