Jump to content
Dogomania

mestudio

Members
  • Posts

    18511
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by mestudio

  1. Trzymam kciuki za psinkę. A z ciekawości zapytam, czy ktoś wie dlaczego psiak został oddany do schroniska z domu? Jakie niby argumenty podali właściciele? Przepraszam, ale całości nie dam rady przeczytać.
  2. Pieguska ma tu spokój i nikt jej do niczego nie zmusza. Przestała nawet się bać przechodzenia obok mnie jak wchodzi do swojego domku. Muszę tylko szeroko otworzyć furteczkę do kojca i stanąć obok, ale nie wykonywać żadnych gwałtownych ruchów, wręcz udawać, że jej nie widzę i wtedy sobie wchodzi bez problemu. Lisia zaś trzeba do kojca pakować najczęściej bo wolałby wiecznie biegać samopas. Myślę, że i taką próbę kiedyś wykonamy jak skończymy ogrodzenie. Nie wiem tylko jaki będzie skutek takiego wybiegu bo on okropnie drapie, kopie i kombinuje w ogrodzie. Chodzi jak taran po wszystkim. Właśnie z tego powodu uważam, że on powinien mieć ograniczony wybieg dla siebie i Pieguski na czas jak nikogo nie ma dłużej i będziemy starali się taki wybieg zrobić. Ogólnie pieski się uspokoiły jeśli chodzi o wieczorne szczekanie. Nie jest już tak przerażająco jak jeszcze dwa, trzy tygodnie temu. A co do umieszczania zdjęć to wcale każdego dnia ich nie umieszczam, czasami robię przerwę jak mam bardzo mało czasu. Nie przeszkadza mi komentowanie pobytu psiaków u nas bo lubię to robić i tyle w tym temacie:-). trochę mnie martwi fakt, że zbliża się zima, wolałabym aby te dwa stare psiaki spały na ogrzewanej werandzie, a może jak zrobi się chłodno to one też się trochę ogarną i przestaną tak dziczeć w domu? W tej chwili rozpoczynamy mały remont, przy okazji odnowimy ściany po Lisowych i Krówkowych szaleństwach bo wyglądają tragicznie. Ok, chyba pójdę spać po pobudka 5:30.
  3. [img]http://a.imageshack.us/img837/6500/img0331x.jpg[/img]
  4. Poranne spacery, Lisiowe zdjęcia wyszły zamazane bo brykał jak opętany. [img]http://a.imageshack.us/img227/9979/img0338k.jpg[/img]
  5. A tak traktujemy drewniane skrzyneczki, które pan sam wykonuje. Wystarczy postawić na ziemi cokolwiek, a Lisio zaraz to obsikuje. Nawet jeśli postawię w okolicy schodów torbę z zakupami, to Lisio ją natychmiast obsika. [img]http://a.imageshack.us/img97/9019/img0297dy.jpg[/img]
  6. Poranne spacery przed śniadankiem. [img]http://a.imageshack.us/img827/8568/img0296u.jpg[/img]
  7. Danusiu, ja naprawdę mam dużo obowiązków oprócz pracy, ale jeszcze daję radę:-). Jestem z tych co nie potrzebują dużo snu aby żyć i to mi pomaga. Jestem nocnym markiem i rannym ptaszkiem. Idę spać z konieczności bo wypada, a wstaje z pierwszymi śpiewami Lisia lub szczekami innych psiaków - bywa, że coś im się nie spodoba i obszczekują świat łobuzy o świcie:-).
  8. Myślę, że Lisia jeszcze na wiele stać. Jest upartym koziołkiem, wystarczy posłuchać jego zachrypiałych śpiewów, popatrzeć jak w domu skacze do okna, albo w kojcu do siatki zabezpieczającej u góry. w którym on miejscu jest dziadek? Chyba tylko te trzęsące się łapki o tym świadczą. Ciekawe, że ma tyle wigoru w takim wieku chłopak. Najbardziej lubię te jego uszka, są naprawdę zabawne. Taki kłapouszek. Rano oczywiście śpiewanie zaczyna się o brzasku i nie ma zmiłuj się, okna trzeba zamykać żeby do 6 pospać:-).
  9. Pada deszcz, psiaki śpią w swoim domku. Zjadły podgrzewaną kolacyjkę i ładnie poszły spać.Trzeba będzie rozciągnąć im plandekę przeciwdeszczową nad kojcem, będzie im przyjemniej. Ten deszcz taki niespodziewany, ale jak wyjdzie słoneczko to dopracujemy kojec. Dziś odkryłam, że Lisio rozerwał zabezpieczenie drzwi kojca. Drewniane drzwi są od strony wewnętrznej zabezpieczone siatką drucianą, taką naprawdę mocną, a Lisio ją rozerwał w dwóch miejscach. Gamoń mały. Naprawdę musimy pomyśleć o jakimś specjalnym kojcu dla miłego Lisia i jego koleżanki:-).
  10. Krówka - Pieguska jest odrobinkę wyższa od lisia, ale jest ona drobnym, niedużym pieskiem. Ma bardzo delikatne łapki, a właściwie całe nóżki - takie sarenkowate. Ma zdecydowaną i bardzo czujną minę, ale to nieszkodliwy, płochliwy piesek, który chce żyć tu na własnych warunkach. Lisio jest niższy bo ma krótkie i silne łapki, dosłownie jak łopatki. TŻ mówi, że gdyby nie był taki narwany i silny to nie przetrwał by w swoim otoczeniu. Pieski odrobinę się wyciszyły w kojcu, Króweczka jest bardzo spokojna w kojcu i nawet w ciągu dnia sama tam sobie idzie jak nie chce już spacerować. Lisio ma ciągle napady śpiewu, ale mam wrażenie, że już krótsze i wyciszone. Pieguska fajnie bryka jak odejdzie gdzieś dalej i ją wołam, bo nie widzę gdzie jest, to po chwili przybiega radośnie, skacze jak młody psiak na łączce:-). Często idzie tuż przy mnie, ale nadal czujnie się przygląda czy nie mam niecnych zamiarów - czy nie wyciągam przypadkiem ręki w jej stronę. Jestem naprawdę zadowolona, że Krówka wchodzi sama do kojca, to takie niby żadne osiągnięcie, ale dla mnie duże i ważne. Wygląda to tak jakbyśmy się w końcu dogadały, a psinka zrozumiała, że Pani nie jest żadnym agresywnym stworem i nic na siłę nie zrobi. Mam wrażenie, że jej się to miejsce bardzo podoba - ten kojec i domek murowany z budką w środku. Jak je karmię to muszę czekać i pilnować bo Lisio bez skrupułów wyżera ile się da z miski Krówki. Jest cwany i łapczywy chłopak. Tak więc zawsze pilnuję Lisia aby Krówka mogła spokojnie się najeść. Mam bardzo mało czasu ostatnio, a w dodatku w pracy wszystko nie tak. TŻ podłączył mnie do komórki i mam internet:-), nasz nadajnik nie działa niestety.
  11. Mnie zwyczajnie bawią psiaki, lubię je obserwować, a one tak fajnie wychwytują wszelkie dźwięki. A co do konika to rzeczywiście stanęły obok mnie jak zaczarowane i w związku z tym, że nie widziały co to, nasłuchiwały naprawdę długo. Cieszy mnie, że Pieguska ładnie wchodzi do kojca, przynajmniej chwilowo, bo już miała taki czas, że cofały się jej nowe przyzwyczajenia. Lisio jest niesamowicie silnym psem, nawet nasza duża suka wilkowata tak nie ciągnie jak on. Wczoraj spacerowaliśmy na smyczce - profilaktyka żeby się nie oduczył - i wykazał się na spacerze niesamowitą siła chłopak, jak chce coś obwąchać to ja nie mam szans. W nocy była okropna burza i nie mam w domu internetu, nie wiem czy będzie wieczorem bo mamy sygnał bezprzewodowy z nadajnika miejskiego i bywa, że nadajnik ulega uszkodzeniu. W razie czego będę zaglądała w pracy.
  12. Lisiowa przy górze ziemi - powstaje oczko wodne więc mamy wykopki:-). [img]http://a.imageshack.us/img821/5974/img0269c.jpg[/img]
  13. Dziś wstawię tylko zdjęcia Lisiów - zamarły jak konik sobie szedł ulicą i stukał kopytkami. Oba pieski nasłuchiwały stukotu przez kilkanaście sekund:-). Lisiowa bardzo ładnie wchodzi do kojca, sama bez żadnego łapania za smyczkę. Jakoś tak przyjęła do wiadomości, że to jej nowe miejsce. Lisio w nowym kojcu mniej szczeka, jest spokojniejszy. Jednak ciągle próbuje ucieczek, skacze jak piłka do góry próbując zaczepić się o ściankę u góry. Kojec zabezpieczony jest siatką więc nie powinien uciec. Mimo wszystko i tak jestem zestresowana i ciągle się czegoś obawiam ze strony psiaków. Może w weekend znajdę trochę czasu na normalność to popstrykamy jakieś zdjęcia. [img]http://a.imageshack.us/img716/8379/img0266ln.jpg[/img]
  14. Psinka i mądra i czarująca:-). Gdyby nie moje stado złośliwych psiaków, wcale bym tej kruszynki nie oddawała, ale cóż, za rogiem u pijaczka czają się młode szczeniaki w ilości 6 i jego sunia do sterylizacji bo sam nigdy tego nie dokona. I znowu będzie kłopot.
  15. Danusiu, ja mam taki problem niestety, że najpierw psy i koty, a potem cała reszta - rodzina i ja. Zawsze wychodzę z założenia, że zwierzaki tak jak dzieci nie rozumieją dlaczego w ich życiu nagle coś się zmieniło na gorsze i trzeba je traktować jako priorytet w codziennych zajęciach. TŻ czasami się na to irytuje i próbuje poskramiać moje zapędy, ale bezskutecznie. Ogólnie jestem nieco zdołowana bo sąsiad pijak dorobił się 6 mini szczeniaków. Chciałam mu wysterylizować sunię jakiś czas temu to ją zamkną na dwa miesiące w klatce i myślałam, że jej już nie ma, a tu córka przychodzi tydzień temu i mówi, że pijak ją zaczepił z pytaniem czy ja nie chcę tych psów. Masakra normalnie, u niego te psy nie mają żadnych szans na przeżycie, a co ja mam zrobić????
  16. Dziewczyny, tylko powiedzcie Pani o wadach Alpena, żeby przypadkiem zaraz nie wrócił do schroniska. To jest najgorsza z opcji jaka może spotkać psa jeśli w miejscu docelowym pokaże swoje pazurki. Pani szuka psa w typie Alpena, owszem, ale ten typ to pewnie jego wygląd. Mam nadzieję, że Alpen w warunkach domowych będzie zachowywał się normalniej, albo w ogóle zaniecha łobuzowania.
  17. Np. Państwo mają kuwetę kocią w łazience, ale aby wchodził tam swobodnie kot wyjęta jest na dole kratka - szybka. No i Dziunia próbując tam się dostać jak np. Ola się kąpie, klinuje się, ponieważ mieści się jej tylko główka, a brzuszek już zostaje po drugiej stronie drzwi bo jest za pulchny.
  18. [quote name='Tia']Mestudio kochana jak teraz będzie wyglądać sprawa pieniężna? Bo z tego co czytałam twoja jamnisia jedzie do domu, chyba, że coś przekręciłam.[/QUOTE] Tia, dopiero jak przemyślę jak ulokować Lisia i Pieguskę aby im było dobrze to Ci odpowiem na to pytanie, pamiętam o swojej ofercie i myślę, że to ja powinnam ją wznowić- czuję się co najmniej głupio w tej chwili. Nie bardzo wiem jak zaradzić Lisiowym szaleństwom zarówno w domu jak i w kojcach. Obawiam się, że nawet kojec z betonowym podłożem jest dla Lisia niewłaściwy bo ogrodzenie jest niewysokie, drewniane i on skacze jak wariat do góry, a ja obawiam się, że z tego kojca w końcu ucieknie. W wysokich kojcach zaś powyłamywał drewniane szczeble, on ma ogromną siłę w łapach. O domu to już nie wspomnę bo ściany są zdarte do styropianu i cała ściana pod oknem wymaga otynkowania i całej reszty. Obawiam się, że moje warunki nie są na ten czas dobre dla tych piesków, ja jestem potwornie zestresowana, bo nie wiem czy przynajmniej Lisio nie zwieje mi z kojca kiedy nas nie ma. Lisio i Pieguska potrzebują ogrodzonego wybiegu z podmurówką wokół, a my w tej chwili nie mamy czasu na takie budowle, o finansach nie wspomnę. Zostawienie ich na werandzie w domu owocuje zaś kupami w domu, nawet do miski z wodą się załatwiają - czego w ogóle nie pojmuję, a oprócz tego Lisio ma zasikane wszystko wokół. Oglądałam już przęsła do ogrodzenia wybiegu i muszę zmierzyć ile tego potrzebujemy i jaki byłby koszt aby psom zapewnić normalność, a sobie równowagę psychiczną bo jestem naprawdę zmęczona. Nigdy nie miałam takich nieprzewidywalnych łobuzów, którym nic nie pasuje. Ciągle walczymy, ale chwilowo ja przegrywam i zamartwiam się. Kojec, w którym teraz spędzają czas kiedy wychodzimy ma jakieś 10 metrów kwadratowych, psiakom zrobiliśmy wejście do domku murowanego, TŻ wybił jeden z pustaków w ścianie i tam mają budkę postawioną. Dostały grubą gąbkę do spania, ale cóż, gąbka już porwana w drobny mak i fruwa nawet poza domkiem. Teraz TŻ ma dyżury w soboty to nigdzie się nie ruszymy żeby przeliczyć ile czego potrzeba, ale myślę o nowym kojcu z wybiegiem i podmurówką wokół, specjalnie dla tych dwóch łobuzów. Mało piszę ostatnio, ale miałam bardzo dużo pracy i różności inne na głowie.Nawet dziś do południa dałam sobie odpocząć od dogo. Pieski sobie są w ogrodzie, ale muszę je wypuszczać na raty bo duża suka coś krzywym okiem patrzy na Lisia ostatnio i jeszcze na swoją starą koleżankę Fiźkę. Psy mają takie różne dziwne odloty czasami, znają się tak długo, a bywa, że są na siebie złe. Pamiętam o ofercie i odezwę się w tej sprawie. Z drugiej strony zdaję sobie sprawę z tego, że nikt normalny w takiej sytuacji by tej oferty nie podtrzymał, ale ja nie jestem normalna:-).
  19. Właśnie będzie bardzo trudno znaleźć taki dom z człowiekiem non stop przy psiaku, zarówno DT jak i stały. Spróbuję coś poczytać w weekend o takich zachowaniach psich, a Wy podsuńcie mi też jakieś pomysły zasłyszane od innych bo pewnie znacie takie przypadki. Może razem coś obmyślimy bo naprawdę nie ma sensu krzywdzić i stresować psa jeżdżeniem po całym kraju.
  20. Dziś zadzwoniła do mnie Pani Dziuni. Jestem bardzo szczęśliwa, że Dziunia trafiła do takiego domku. Trudno sobie wymarzyć lepszy dom dla pieska. Pani z radością opowiadała mi różne śmieszne rzeczy o Dziuni, a ja z radością słuchałam. Bardzo, bardzo dziękuję i całuję w nosek małą jamniczkę ze zdjęcia:-).
  21. Rotek, bardzo dziękuję za ten szczery opis. O to mi właśnie chodziło. Teraz to nie bardzo jestem przekonana, że pies powinien przyjechać do mnie. My często wychodzimy z domu i nie da się tego zmienić niestety. Rzadko byłoby tak, że pies byłby 24 godziny pod opieką któregoś z domowników - tak byłoby od piątku do poniedziałku. Jedynym miejscem gdzie mógłby zostawać byłaby weranda o powierzchni 12 metrów - i tak jest cała do remontu. Ale czy to dobry pomysł? Czy jak będzie zostawał na 3-4 godziny sam na werandzie to jego stan ulegnie po pewnym czasie poprawie? Czy może lęki pogłębią się? Może powinien być normalnie w domciu kiedy ktokolwiek w nim będzie, a na werandzie być pod naszą nieobecność, aby nauczyć się, że człowiek wraca. Weranda jest cała oszklona i ma szerokie parapety. Jeśli zostawiam na niej czasami jakiegoś psiaka, to psiak wskakuje sobie do góry na parapet i leży widząc cały świat. Nie jest odizolowany tym samym od otoczenia. Pomóżcie mi trochę pomyśleć. Podsuńcie jakieś mądre rady bo to naprawdę ogromny problem i ogromna odpowiedzialność. Liczy się też w jego przypadku czas bo szkoda zwierzaka. Wolę tu jeszcze z Wami porozmawiać o psiaku niż robić mu krzywdę zabierając, a potem oddając bo np. nie poradzę sobie z psiakiem. Co będzie jeśli pies w żaden sposób nie wykaże chęci do zmiany nawyków?
  22. [B]Nemesea[/B], , proponuję abyś przeczytała - przeczytał ze zrozumieniem o czym tu się dyskutuje bo Twoja wypowiedź wnosi tylko zamieszanie i zniechęcenie. Nie dość, że osądzasz mnie, a nigdy nie miałam do czynienia z pieskiem tylko zapytano mnie czy zabiorę go do domu na pobyt tymczasowy, to piszesz dodatkowo jakieś bzdurne komentarze, które są nieprawdziwe. Owszem wstyd mi, ale tylko dlatego, że muszę czytać takie bezsensy. Zastanówcie się proszę czy piesek miałby do mnie przyjechać, czy mój dom w ogóle Wam by odpowiadał. Jak napisałam wcześniej poczekam jeszcze na Waszą decyzję.
  23. [quote name='Ingrid44']Musimy poczekac na rotka bo ona jest opiekunka Alpenka.[/QUOTE] W takim razie ja też czekam na wypowiedź osoby decyzyjnej - opiekunki.
  24. Właśnie takich psiaków mi najbardziej szkoda, bo DT też wolą w domu mieć psiaki grzeczne. A to pies typowo domowy i do rozpracowania w domu, a nie w kojcu gdyby okazało się, że bardzo niszczy. Nic to, jutro się określimy ostatecznie, tak w okolicy wczesnego popołudnia.
  25. Miłe dziewczyny. Tak naprawdę wcale nie znamy Alpena, ani Wy, ani ja. Nie mamy pojęcia dlaczego tak panicznie walczy o to żeby nie być sam. Aby dowiedzieć się wszystkiego na jego temat musimy go ulokować przynajmniej w domu tymczasowym. Tylko w taki sposób będzie można się dowiedzieć jak pies zachowuje się w normalnym domu gdzie domownicy są, a czasami wychodzą. Dziunia np. na początku przeraźliwie wyła jak wychodzili wszyscy z domu. Wiem to, ba czasami wychodziłam tylko do ogrodu aby wiedzieć co będzie kombinowała. Wycie trwało zazwyczaj kilkanaście minut, po pewnym czasie wcale już się nie przejmowała naszym wychodzeniem. Bez obserwacji w DT jakimkolwiek ten pies może nie mieć szansy na adopcję. Nikt nie zaopiekuje się psem, który dostaje amoku jak wychodzi się z domu i nikt nie pozwoli sobie na niszczenie czegokolwiek w domu. Może właśnie z powodu niszczenia wszystkiego w domu pies został porzucony???? To byłaby najgorsza z opcji w wypadku tego pieska. Wiem co potrafią zdziałać pazury psie w domu, ostatnio to przerobiłam z dwoma tymczasami. W każdym razie dopóki pies nie będzie w domu na obserwacji, to niczego o nim nie będziemy wiedzieli, a pisanie w ogłoszeniach że biedak okalecza się z tęsknoty za człowiekiem spowoduje , że znajdzie dom, ale na jak długo? Myślę, że Alpen to dość skomplikowany przypadek i może sprawiać dużo kłopotów. Jednak musi znaleźć się w DT na obserwacji. Myślimy nad nim z TŻ. Może jak my sobie z bestią nie poradzimy to w międzyczasie znajdzie się inny DT z ogromną ilością czasu spędzanego w domu. Z drugiej strony to nie ma takiej opcji aby jakikolwiek człowiek nie opuszczał domu wcale. Jutro damy odpowiedź, dam jeszcze TŻ i sobie kilka godzin do namysłu - jeszcze raz poczytam o psiaku i odpiszemy. A Wy w tym czasie też jeszcze przemyślcie mój wpis:-).
×
×
  • Create New...