W zeszłym roku było więcej osób i jakoś tak fajniej się bawiliśmy - może dlatego, że nie trzeba było pilnować harpagona cały czas ;) Baaj w Memoriale poradził sobie dobrze - zdobył 75/100. Równaj przez tłum popsuł Misiek, bo odruchowo pies poszedł i z lewej i z prawej strony, a nie tak jak trzeba na zawodach, czyli tylko z lewej. Do taczki wejść nie chciał - nie było mowy, żeby go nią przewieźć. Za to reakcja na strzał świetna. I jedno z najładniejszych przywołań w całych zawodach. Reakcja na pozoranta - typowa dla Baaja - szczekał i nie szło go uciszyć ;) Zresztą on miał już dość...
Piątek - padł Miśka palmtop z naszym GPSem do znajomej w Zielonej Górze jechaliśmy na czuja. U znajomej BB zachował się przyzwoicie, ale i tak zniszczył jedną psią zabawkę i obszczekał gospodarza, bo podszedł do psa z dystansem, a tego Baaj jeszcze nie rozumie.
Przyjechaliśmy do Późnej i Baaj polatał trochę z psami, całą noc się wiercił. Wstaliśmy pół żywi.
W sobotę trochę za dużo zjadł - jakieś 2 kilogramy mięsa na śniadanie, potem czekał w upale na swoją kolej. Jak już wystąpił, to znowu zjadł, więc jak przyszła pora na krótkie szkolenie pies całkowicie odmówił współpracy. Oddaliśmy go w ręce hodowczyni na jej prośbę - wyszło jak wyszło. Następnego dnia pies złapał ją za tyłek ;) Na obronie już tylko szczekał, potem padł.
W niedzielę wstaliśmy, podszedł do przeglądu. Był zestresowany, ale dał się zmierzyć, więc źle nie było. Generalnie mogło być lepiej, ale przynajmniej się odwoływał.