ja nie wiem jak powino wyglądać takie wypuszczenie Jeżego?
(pewnie jak na filmach - You're free now, george!
a on patrzy na nas, na chaszcze, na nas jeszcze raz, uśmiecha sie i drepcze w chaszcze po czym przed samymi zaroślami raz jeszcze sie odwraca, mruga okiem i znika...)
ale nasz Jeży najpierw w ogóle z klatki wyjść nie chciał, może jeszcze 15 minut za wcześnie dla niego było :roll: za jasno
wokół cisza, tylko ptaki słychać było, komary cięły jak cholera
zaraz wyreptał, rozejrzał sie i zaczął sobie spacerować
a my wzrokiem za nim :P
i nie odszedł w siwą dal tylko sibie dreptał to w prawo, to w lewo
węszył i drapał ziemię, wyciągał coś z niej i chrupał sobie :razz:
i tak go śledzilismy troszkę dłuższą chwilę
aż on zniknął w jakiejś gęstwinie, a wokół zrobio się ciemno
:placz::placz::placz: