-
Posts
10326 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by evel
-
Kamień z serca :evil_lol:
-
Ewa, ja też chcę! Anka, a jak się spotka dzika/dziki na odludziu, to co trzeba zrobić? Wycofać się powoli czy co? Bo zawsze mnie to intrygowało. Co prawda spotykamy głównie ptactwo, sarny i zające, czasem lisy (w zeszłym roku widziałyśmy szczeniaki i musiałyśmy iść do domu dookoła, coby nie przeszkadzać lisiej rodzince ;)) ale kto tam wie, co jeszcze w lesie piszczy ;)
-
[quote name='dog193'] Tak w ogóle evel - sorki za OT, jak zwykle w twojej galerii :oops: :eviltong:[/QUOTE] Spoczko, ja chętnie czytam tę Waszą wymianę zdań, serio. Terriery to zupełnie nie moja bajka, ale ciekawią mnie, jak wiele innych tematów kynologicznych - zwłaszcza opisy normalnych właścicieli jak się serio żyje z takimi psami, a nie laurki encyklopedyczne. No i niektórych wiadomości się w necie nie znajdzie za nic, tu bezcenne są wpisy właścicieli, którzy się nie boją pisać o pewnych rzeczach ;)
-
No właśnie. Zresztą ranek już dawno minął, bo mawiają, że nieładnie pić przed południem - a tu już hoho po 12 :diabloti:
-
[quote name='motyleqq']nie wiem, czy na treningu wszyscy się znają, na semi np nie ;) czasem Etna ma wątpliwość, komu oddać aport rzucony przez obcą osobę, ale jak stoję dostatecznie daleko, wyraźnie wycofując się z zabawy, to problem znika. kiedy spotkaliśmy się z pewną osobą po raz pierwszy, by pokazała nam jak rzucać frisbee, to Etna bardzo chętnie się z nią pobawiła. chyba taką sytuację można nazwać zabawą z obcą osobą. kiedyś latając bez smyczy poleciała do kolesia, który odbijał od betonu piłkę, próbując w ten sposób przywołać swojego psa. cóż, przyleciał do niego inny :diabloti: oczywiście odwołała się.[/QUOTE] Przypomniałaś mi, jak na treningu warszawskim, na którym się pojawiliśmy gościnnie towarzysko, rzucałam psu frisbee. I wszystko było spoczko, aż frisbee upadło obok jakiejś pani. Spytała, czy może rzucić - mówię, że tak, ale pies raczej nie przyniesie. Pani niezrażona rzuciła talerzyk, Zu z rozbiegu zrobiła ze trzy kroki, po czym obejrzała się na mnie z miną "żartujesz sobie?" :lol: [quote name='a_niusia']no wiec co: gdyby tego pana jego wlasny pies lubil, to patyk bym mu wystarczyl, co nie?[/QUOTE] Jasne ;)
-
[quote name='a_niusia']serio, kumam to wszystko:))) moj post byl tylko odpowiedzia na to, ze patyk to nie zawsze do dupy zabawka:))[/QUOTE] Jak potrafisz psa nakręcić i Twój pies ma z Tobą fun, to można się świetnie bawić nawet bez niczego i chyba to wszyscy tutaj wiedzą :) Pan wychwala wyższość "naturalnych" zabawek, ale patykiem się może co najwyżej po zadku podrapać, jeśli piesek zobaczy cokolwiek, co go zainteresuje bardziej ;)
-
[QUOTE=makot'a;20673899]Bartka w lesie zaatakował jakiś wilk... ... i ugryzł go w twarz :diabloti: [/QUOTE] Musi wścieknięty :evil_lol: Dobrze, że Bastuszka była na posterunku :D
-
[quote name='a_niusia']no taka opisalas sytuacje i napisalas tez o wyzszosci pilki nad patykiem w tym kontekscie. i dlatego ja odpisalam, ze moim kundlom jest obojetne, co mam czy czego nie mam, bo i tak zawsze bedzie to lepsze i fajniejsze niz to co ma obca osoba. i to jest istota mojego wychowywania psow:)[/QUOTE] Może inaczej. Ten facet uważa, że chodzenie z psem na długi spacer bez smyczy to jest szczyt szczęścia. Nie jara go ani jakieś szkolenie, ani zabawa z psem czymś, w co musiałby włożyć chociaż odrobinę wysiłku (np. kupić piłkę w kiosku za 5 złotych). Uważa, że nagradzanie psa żarciem "jest przekupywaniem" i że to głupie. Podśmiechujki sobie robi ze mnie i z mojej siory, że nosimy na spacery zabawki. A jego suczka jest tak spragniona zabawy i nowych, fajnych rzeczy, że zawsze się do nas przykleja, jeśli nie zauważę jej w porę i nie schowam wszystkich fajnych rzeczy, jakie noszę ze sobą na spacer. I pan, który się wyśmiewa z "przekupowania" psa i noszenia zabawek, nie jest w stanie złowić własnego psa i odprowadzić go do domu, bo jak tylko odejdzie kawałek i puszcza sukę luzem, to ona gna do nas. Biorąc to wszystko pod uwagę, trudno go nazwać rozsądnym właścicielem psa. Rozsądny właściciel widząc, że pieska tak kręcą piłeczki, ruszyłby dupsko i podczas cotygodniowych zakupów w tesco kupiłby psu zestaw 3 piłek i je zabierał na spacerki, żeby psu pokazać, że z pańciem też może być spoko. Pośrednio na pewno polepszyłoby to ich relacje. Moim zdaniem ;)
-
Szatańska galeria - czyli popaprane championy z przeklętych rewirów
evel replied to Vectra's topic in Foto Blogi
No to oby było już wsio dobrze w nowym życiu Marioli :kciuki: -
A tu: [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/239935-L%C4%99k-przed-psem[/url]
-
[quote name='a_niusia']no sorry, ale jesli czyjs piesek napala sie na pilke w rekach kompletnie obcej osoby, ktora nawet nie chce sie z nim bawic, bo planuje te pilke porzucac innemu psu i nie da sie tego pieska odwolac naet jesli ma sie w rekach patyka czy cos tam innego, czym pies podobno lubi sie z wlascicielem bawic, to raczej nie ma sie co cieszyc, ze piesek przyjazny i z kazdym sie bawi...[/QUOTE] Ale to już jest fiksacja + wdupiemanie właściciela. Nie sądzę, żeby jakikolwiek rozsądny człowiek pozwalał tak się zachowywać swojemu psu.
-
[quote name='dog193']Swoją drogą nie wiem w końcu, jakie te psy myśliwskie szkolił, teriery, wyżły, a może jamniki? A może gończe? Płochacze? A z resztą, pewnie wszystkie umiał wyszkolić na doskonałych myśliwych :diabloti:[/QUOTE] Oj, dogu, dogu. Odpowiedź jest jasna. Wszystkie :diabloti: Zu jest w stanie pobiec za piłką wyrzuconą przez jakąś ludzką wyrzutnię, ale i tak przynosi oddać mi ;) chyba, że wyraźnie ją poproszę, żeby komuś zaniosła, jednak to nie zawsze działa. Jednak plan obecnie jest taki, że drugi (w kolejce ;)) pies powinien lubić ludzi. Co nie znaczy, że ma do nich podbiegać i okazywać im swoją miłość, jak czynią nasze sąsiedzkie labradory (a potem człowiek jest cały ośliniony - i mówiąc "cały" mam na myśli NAPRAWDĘ cały :roll:). Ale ma być otwarty na kontakt z ludźmi, na zabawę z nimi... Mam nadzieję, że mi się uda to jakoś osiągnąć ;)
-
Vectra, ale kolo już skasował swoje pościki :( Speeda miałam, oddałam martensowej, bo Zu ją toczył i odmówił noszenia w paszczy :roflt:
-
[quote name='dog193']Pan behawiorysta, spec od PT, dogoterapii, psów myśliwskich i pewnie jeszcze IPO? :diabloti: Który wyszkolił raptem 250 psów bez posiadania szkoły? :evil_lol: Który, jak zakładam, wyszkolił pozytywnie swojego cavaliera i wie już wszystko na temat tej metody dla każdego psa? :diabloti:[/QUOTE] Tak tak, ten sam.
-
Ekipa z zielonego dżipa, czyli Avril, Iwan, Tekila i Kali :D
evel replied to omry's topic in Foto Blogi
Cześć :loveu: Wtłukłaś już wszystkim pieskom na dzień dobry? :loveu: -
Dlatego internetowe porady nie zawsze są skuteczne, bo nie widzimy całego kontekstu. Zwłaszcza, jeśli chodzi o porady związane z agresją. Dlatego właśnie sporo ludzi odsyła do specjalisty, który na miejscu oceni, co i jak. Bo pisać sobie możemy, ba, nawet mądrze czasem ;) ale okazuje się, że właściciel np. pominął coś w opisie problemu albo widzi coś inaczej, niż to jest rzeczywiście i kiszka.
-
Że mój piesek jest zastraszony :(
-
Ojejciu. To ja jestem straszliwa, bo wiejskiego małego pieska wożę do miasta, nie patrząc na jej foszki, właściwie to zabieram go wszędzie, gdzie mogę, wożąc również samochodem, gdzie na początku pies po chwili od uruchomienia silnika puszczał takiego pawia, że żul spod sklepu by się nie powstydził. Mały piesek pojechał (samochodem! 3 h w jedną stronę!) na trening IPO, gdzie było stado dobermanów i ONków, których mały piesek nienawidzi, a obyło się bez jednego warknięcia. Mały piesek nie lubi innych psów, a bywał na wystawie, gdzie psów jest mnóstwo. Bezproblemowo. Bawił się nawet frisbee. Mały piesek był również w bardzo dużym, głośnym mieście (Wrocek), pełnym ludzi, psów i... koni. Był nad morzem, na plażach pełnych ludzi i psów, quadów, wycieczek konnych, był nad jeziorem i rzeką. Mały piesek również jest czasem przekonywany, że jego panika jest głupia i niepotrzebna, i jestem pewna, że dla osób postronnych ten show wygląda dość brzydko. Jednak każdy pies jest inny. Nie da się uniknąć stresu, bo życie jest stresujące. A czasem chwila stresu "wymuszonego" rzutuje na pozytywny odbiór jakiejś sytuacji na resztę życia psa. I można sobie teoretyzować, że stres, że blokowanie umiejętności uczenia się, że bla bla bla. Ale teoria sobie, a życie sobie. Przykładowo: mój pies, mimo że zdarza mu się jeszcze rzygnąć w samochodzie, wykazuje pewnie chęci do ładowania się do samochodów na ulicy. Zwłaszcza małych i czerwonych, jak samochód TŻta :lol: Jak pada deszcz to królewna ma nos na kwintę i ogranicza spacery do fizjologii, a wniesiona kilkukrotnie na letnich wypadach do wody pływa sama z siebie, o ile nie ma dużych fal. Po prostu czasem trzeba psu pokazać, że nic strasznego się nie dzieje. Bez jakiejś wielkiej filozofii.
-
[quote name='Beatrx']noi rzucić smycz a potem liczyć, ze pies z rozpędu jednak nie zaatakuje, skoro już zrobił wyskok? dla mnie pomysł nie do przyjęcia.[/QUOTE] Moim zdaniem to ma sens, jak np. jesteśmy na łące czy gdzieś na otwartej przestrzeni i pies jeszcze nie wyskoczył z japą, ale się napina czy szykuje - puszczamy smycz i odchodzimy szybkim krokiem - pieskowi mięknie rura ;) i zwykle podąża za nami. Ale moim zdaniem to ma szanse na powodzenie w przypadku, gdy pies ma z przewodnikiem odpowiednią więź. Jeśli pies ma właściciela pod ogonkiem to może się nie udać.
-
Funny są miękkie, piankowe, genialnie się odbijają, pływają i da się je mamolić w paszczy. Niestety przesznurkowanie ich znacznie zmniejsza ich żywotność :roll: Ale "w całości" służą całkiem długo. Kolejnym hitem są piszczące pyszczki. Chociaż u nas i tak wygrywają funny :lol: Pan behawiorysta wypisuje mi ambitne pw. Mogliby go zbanować za usuwanie swoich postów chociażby. Albo za cokolwiek... :roll:
-
[B]Czaki[/B], z tym rzucaniem smyczy jest różnie - przecież nie rzucisz smyczy przy głównej ulicy miasta i nie pójdziesz sobie w siną dal, licząc na to, że Twój pies akurat nie wpadnie pod samochód, albo że nic nie będzie jechało. Warto natomiast popracować nad chodzeniem na luźnej smyczy w różnych rozproszeniach, zapewnić psu jak najwięcej kontaktów z normalnymi zrównoważonymi psami i korygować (tak, pójdę do piekła) wyskoki. Uczyć psa skupienia na Tobie i chodzenia przy nodze na kontakcie, choćby nie wiem co się działo gdzieś tam nieopodal. I BARDZO nagradzać poprawne kontakty z innymi czworonogami. Twój pies musi zrozumieć, że minięcie psa "bez napinki" jest tak super, że wtedy dostaje Twoje zadowolenie, smaczki, zabawki czy co tam lubi, że nie opłaca się wyskakiwać z ryjem, bo wtedy jesteś bardzo zła i niezadowolona z jego zachowania. Kluczem prawidłowo zastosowanej korekty jest natychmiastowe nagrodzenie psa po zaprzestaniu czynności niepożądanej - powiedzmy, idziesz sobie z psem, macie kogoś minąć, pies zaczyna sztywnieć, robisz jedno krótkie szarpnięcie smyczą w bok, żeby psa wytrącić z tego stanu, wydajesz komendę, którą pies dobrze zna i ma wyćwiczoną np. równaj, a gdy ją wykonuje, nagradzasz bardzo wylewnie. Edit: co do podwieszania psa na smyczy gdy warczy na innego przy mijance - polecam, jak ktoś lubi psie sparingi. Moja suka po podwieszeniu jej na obroży przy mijaniu zaczepiającego ją psa, zmienia się we wściekłego potwora ze wszystkimi zębami na wierzchu i kapiącego śliną z burczącej gardzieli. Gdzie w takiej samej sytuacji przy małym upomnieniu głosowym może przejść przy mojej nodze bez żadnej reakcji, ale bez żadnego napinania smyczy, a już tym bardziej, na bogów, podnoszenia jej do góry.
-
Ekhm, Pan tłumaczyć się nie musi, bo nie pamięta, a tak w ogóle to nas nie zna, więc uznaję, że nękanie mnie w sprawie podania tytułów i wyszkolonych przeze mnie psów via PW nie miało miejsca. A tak w ogóle to wyszkoliłam tysiąc pięćset sto dziewięćset egzemplarzy ras różnych, ale mam słabą pamięć, więc nie wymienię. I smoka wawelskiego. Tylko ten cholerny szewczyk wszystko zaprzepaścił!
-
Anka, tak, ale chodzilo mi o szydzenie kolesia, ktory sam nie ogarnia wlasnej suki, ktora ma od szczeniaka. Fauka, tak, to chyba moja ulubiona klasa ekspertow :loveu:
-
Aniusia, no chyba powinnam. Wyrwalo mi sie, wiecej nie bede :oops: :evil_lol:
-
Hm, pan od cavaliera po mojej uwadze edytowal posta i teraz wiemy, ze trenowal Z SUKCESAMI roty, onki, dobki, psy mysliwskie ojca i w ogole wszystko :cool3: Jak to sobie zestawiam z korespondencyjnym (sic!) kursem na behawioryste, to co najmniej jeden element mi nie pasuje :diabloti: A sasiedzi to temat rzeka :loveu: mi jeden pan zarzuca, ze przekupuje swojego psa noszac zarcie w kieszeni, a noszenie przeze mnie zabawek to jakis idiotyzm w ogole - przeciez sa patyki :razz: Szkoda tylko ze to moj pies wraca na wolanie nawet gdy nie mam ze soba nic do nagrodzenia (no dobra, bywa ze daje psu wlasna rekawiczke albo szarpie sie... rekawem od mojej "psiej" kurtki :lol: ) a pan musi swoja suke wolac bezskutecznie i w koncu po nia przychodzi, zabierajac ja recznie. Raz zabieral ja od nas ze cztery razy, bo labcia chciala sie pobawic "ta idiotyczna pilka" i w dupie miala patyki ;)