Wspaniale, że jest u Ciebie.
Tak samo cierpiałam, przy pierwszych nocach Chaplina u mnie w domu. Myslałam, że umrze na dniach. Teraz Chaplin, to Królewicz :) Tez przezyłam ogromne wzruszenie, jak pierwszy raz wyszedł mnie powitac, przy powrocie do domu.
Mam nadzieję, że z Barbi będzie dobrze!