-
Posts
7958 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Pipi
-
Już jestem,tak jak napisała Monia3a nie miałam monitora.Bardzo dziękuję Moni3a za pomoc.Pojechała ze mną do sklepu i kupiła suczeniom mięska/szyje z indyka,skrzydełka,podudzia/i 10 kg ryżu na około 100 zł, i opakowanie 3 kg suchej karmy wysokobiałkowej dr.Johna.Gotuję im to z ryżem dodaję marchwi,cebuli i tak wcinają jakby nigdy nic nie jadły - naprawdę.Są już bardziej śmielsze.Zaczynają wysadzać mordki przez sztachety w kojcu i interesować się co się dzieje na podwórku.Z leków podaję im SYNRRGAL 2xdziennie po 1/2 tabletki i dostały ADVOKATE na skórę.Na razie mam to podawać i po 10 dniach Saba do kontroli w lecznicy.Mięso z ryżem dostają rano po południu daję mleko zsiadłe,lub wywar do picia jakąś kość,a na noc suchą karmę namoczoną w ciepłej wodzie i zmieloną słoninkę. Jutro sprawdzę saldo na koncie i jak już są pieniądze to chciała bym kupić im obróżki na szyję,bo wieczorem jak idę do nich to są takie łaskawe,że dają się pogłaskać/chyba dlatego,że jest ciemno he he/.Jak wcinają to ja wtedy głaskam ile mi się podoba, to znaczy dopóki jedzą bo potem to już mają mnie gdzieś.Takie sprytne są.Dziękuję Enia i Evita za wsparcie,jutro zobaczę jak tam z pieniążkami.Mam kilka zdjęć jak jedzą z ręki,już się biorę do wklejania.Lek nazywa się SYNERGAL/coś mi zle się napisało wyżej/
-
Pajunia,dziękuję bardzo.dowiem się gdzie mogę to kupić w mieście .Dzisiaj pojadę do miasta po leki dla suczek to od razu się zoriętuję czy mogę kupić,czy u nas są.Dobrze by było bo są strzaszne cykory.One w tej chwili już na mój głos wszystkie na raz pchają się z budy do przywitania się ze mną,ale jak podchodzę bliżej mykają spowrotem i tylko łebki wystawiają i obwąchują moją rękę.W budzie czują się bezpiecznie.Mam nadzieję,że zrozumieją w końcu i się przełamią.Nie mam doświadczenia z dzikimi psami,ale zawsze jest ten pierwszy raz.W tej chwili zaczynam chodzić do nich nie tylko z karmą,ale i bez.Idę posiedzieć i pogadać,a one głupiutkie takie, odrazu do misek podchodzą.Ciągle by jadły.Ja myślę,że to z nerwów.
-
Dzwoniłam do lecznicy.Są wyniki,więc tak:jest gronkowiec-zwykły i nużeniec,trochę tego nużeńca,tak powiedziała Pani doktor.Mam zadzwonić po 15:00,będzie dr.Jaroszewicz to powie co dalej.No i dzięki Bogu nie taki straszny ten wynik.Suczki do wyleczenia hura!. Do Pana Wójta jeszcze raz się udam.Tylko myślę,że już mam tam odpowiednią "opinię".A jeśli chodzi o zabranie przez Bachnach to nie weżmie Ona na pewno bo za wielkie salony ma na takie"dziady",to jej słowa.
-
Jeszcze za wcześnie do obroży.Na wyciągnięcie mojej ręki chowają się do budy.One jak ja wyjdę od nich bawią się w kojcu,więc trochę ruchu mają.Obserwuję je z okna.Na spacer boję się je wypuszczać bo nie wiem jak z tymi bakteriami u nich/ jeszcze nie ma wyników/.Boję się,żeby nie rozeszło się po podwórku.Jak wracam od nich to łachy i buty chowam do worka foliowego.
-
cały czas resetował mi się komputer wchodziłam na chwilę i się wyłanczał.Na razie jest dobrze.Zaraz biorę się za wklejenie kilku zdjęć.Mam słabiutki aparacik ale troszeczkę widać.Pomalutku jakoś idzie.Już jak tylko wchodzę do nich po chwili wychodzą.zauważyłam dzisiaj u małej suczki nie stety zmiany skórne na pyszczku.Takie prześwity i wyłysienia.Dzwoniłam dzisiaj do lecznicy,wyników badań jeszcze nie ma.Saba zjada wszystko nie chce tylko pić wody.Bardzo lubi zsiadłe mleko.Jak wleję do trzech misek to zjada z wszystkich trzech.a tamtym tylko w jednej na pocieszenie potrafi zostawić trochę/ale nie zawsze/.Najmłodsza wysadza do mnie już mordkę z budy i tak dziwnie warczy i pomrukuje.Czuję,że chciała by się popieścić,ale się boi.Myślę jednak,że idzie w dobrym kierunku.
-
U piesków bez zmian.Chodzę,przemawiam,przymilam się, a one słuchają,patrzą i pomrukują.A jak usiądę koło budy i się nie odzywam i nie ruszam to po chwili wysadzają mordki jedna przez drugą i obwąchują mnie.Wystarczy,że się odezwę od razu mykają w głąb budy.Ale pomalutku.Czas zrobi swoje.Szkoda,że jest tak zimno.Ale aby do wiosny.