-
Posts
7958 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Pipi
-
Tak,Lisek kastrowany jest.A z ostatnich wieści,to zaciągnęłam budę dla Maxa/ledwo/ i okazało się,że chyba raczej otwór za mały jest i nie wejdzie do niej.Na razie wymyśliłam tak,że Max przed bramą będzie mieszkał na łańcuchu.Mam nadzieję,że kotów nie pozjada.Na podwórku,puki co nie może byc nawet na łańcuchu,bo koszmar istny.Wszystkie do niego idą i robi się kocioł.Ja czegoś takiego jeszcze nie przerabiałam.Zrobiłam próbę i nic z tego,podwórko odpada.Sasza nawet go nie lubi już.Myślę,że to z zazdrości. . . .strachu przed nim ?????? nie akceptują i już. . . .Na początku tak nie było,a z każdym dniem co raz gorzej.Ok,lecę,bo kilka dziur jeszcze w płocie muszę załatać,coby nie wydostali się do Maxa.Facet jeszcze nie dzwonił,czekamy. No i już po wizycie,której nawet nie było.Zadzwonił,że jadąc do mnie zajechali do Kauflandu,żeby smaczki kupić Maxowi na dzień dobry i tam plątała się suczka Husky.Obserwowali,czekali,bo miała paseczek,ale nikt nią się nie interesował,to zabrali ją do siebie.Fajnie co? :mad::cool3::angryy::-( . . . .z drugiej strony,jak to prawda,to dobrze,że suczka znalazła dom. . . . Ogłaszamy Maxa dalej. Wrrrr,ale jestem złaaaaaa :angryy::angryy::angryy::angryy::angryy::angryy:
-
Dzięki kobietki :loveu: Ja myśleć nie potrafię w tej chwili.Gucia mam w mózgu.Do puki u mnie się nie znajdzie,nie uspokoję się. . . . .wybaczcie. Rampa jest cudo.
-
Okulary znalazły się :multi::multi::multi: , trochę sfatygowane,w psim łóżku,ale są.Wczoraj już nie miałam jak pisać,bo przy wieczornym świetle,nic,a nic nie widziałam. Nosi mnie dzisiaj,jak mało kiedy. . . . . . . Martwię się o Gucia.W dodatku na razie nie będę mogła go puszczać luzem.Jak to będzie z psami,czy zaakceptują tak jak Maxa?Ciekawe jak będzie z Liskiem,bo przecież jego nie mogę zamknąć.Jak kojec robili,to wszedł do stodoły z innymi psami,ale już po godzinie był na zewnątrz.Znalazł wyjście i przecisnął się.Jeszcze Kropce pokazał gdzie.Ja ledwo znalazłam,którędy wyszli.Lisek do Maxa się sadzi,to i z Guciem może być tak samo.No nic,jakoś musi być.Jednak mnie nosi,targa,jak nie wiem co.Bądźcie dziś z nami ;):loveu:.Będę od razu pisać,co i jak.
-
Zulu-Gula - czyli jamnik szorściak na łowach :-) Już upolował!!!
Pipi replied to Camara's topic in Już w nowym domu
U mnie jest to samo.Ostatnio Evelin przywiozła mi od Ronji pół wora pluszaków.Zostało już tylko kilka całych.Najgorzej,jak po trawie walają się wnętrzności,czyli wata,albo maleńkie kulki styropianowe. Jaka Zulka szczęśliwa,jakby całe życie była u Ciebie Camara. -
[quote name='enia']UWAGA CIOCIA DOBRA RADA:) Irena, schowaj jutro przed południem zadziorę Adasia, włóczykija Liska i miauczące towarzystwo, dla spokojności Maksa.......[/QUOTE] Tak,tak,wiem Ciocia.Już chyba nie zasnę dziś wcale.W dodatku jutro Gucio wraca.Boję się strasznie,jak to będzie.Tak mi go szkoda.Mam nadzieję,że nie przeżyje za bardzo rozstania z jamorem.Jakby nie było do "syfu" wraca. W dodatku okulary zgubiłam i po omacku piszę.A oczy boląąąą?!
-
Podobna,z tym,że Rampa to klępa,a Dianka jest filigranowa.Charaktery identyczne.
-
O kurczę pieczone,Randa przepraszam.Muszę sie przyznać,że często do Rampy mówię Randa :oops: Przed chwilą dzwoniła Pani i chce Maxa,ale ma małe dzieci.Nie rozumiem tego.Co ja mam powiedzieć,że dziecka nie skrzywdzi????? , no nie zagryzie,ale przewróci,taki kolos.On ma masę i przechodząc obok dwu latka może go przewrócic.Umówiłam sie na wtorek,że Rampę pokażę.Pani jest sama z dziećmi/maz na wyjeździe/,nie ma jak przyjechać,zobaczyć.Nie wiem jednak,czy pojade,bo to 150 km w jedną stronę.Ta sama wieś,co Lampo w niej mieszka.Pani ma dużą posesje,kojec,ale chce,żeby pies mieszkał w domu.Nie wiem co robić.Maxa,to absolutnie nie moge polecic.
-
Enia,Adaś,to piesek z lasu.Jest fajny,bardzo sympatyczny i ze wszystkimi psami się zaprzyjaźnił.Jednego Maxa nie cierpi - pewnie sam nie wie,dlaczego.Może miał przykre doświadczenia na wolności?Lubi dominować,lecz nawet do Misia już nie podchodzi.Trochę maluchów przywołuje do porządku czasem,ale to tak delikatnie.Bardzo jest zadowolony z siebie,jak skarci malucha,a ten kładzie się przed nim.Macha wtedy ogonkiem i zachowuje się tak,jakby mówił: no dobra,już się tak nie bój. . . . :multi: Pojawiła się szansa dla Maxa.Wczoraj rozmawiałam przez telefon z panem,który odpowiedział na ogłoszenie.Chce,żebym go ciachnęła i po 1 października umówilismy się,że zawiozę pokazać.Ludzie mieszkają ok 40 km ode mnie,w kierunku Bielaska Podlaskiego.Teraz pan wyjeżdża i wr. dopiero po pierwszym,ale jest zainteresowany.Kciuki potrzebne.[SIZE="1"] . . . .tak na marginesie - O Brunie był mail,odpowiedziałam,czekam:multi::roll:[/SIZE]
-
Evita,jesteś boska,dziękuję,że założyłaś Maxiowi wątek. Bieda z nim,bo jest wielki,silny i psy chyba się go boją.Były dziś dziewczyny ze Schroniska w Hajnówce. . . . .rozmawiałysmy,rozważałyśmy,za i przeciw.Była psia jatka. . . .Chciały zobaczyć jak Max się zachowuje.Wyprowadziłam z kojca i raptem podbiegł Adaś i rzucił się na Maxa. . . .no i się zaczęło.Adaś na Maxa,Maxs na Adasia,Kropka na Adasia,Punia na Kropkę i już nie wiadomo było kto kogo bije.Ledwo ich opanowałyśmy.A Lisek. . . . .był sobie za płotem i się przyglądał - jak na to samo.Był bardzo grzeczny i nie brał udziału w bójce tym razem.Wyglądało na to,że Lisek nie zaczepia.Tak,czy siak Liska nie mają gdzie zabrać i proszą o jeszcze jakiś czas.Powiedzmy do wiosny.Chcą kupić słupki,bramkę i siatkę,żeby móc Maxa zagrodzić,aby psy do niego nie podchodziły,jak będzie stał na łańcuchu.Nie wiem co robić.I liska żal i Maxia i wszystkich.Nie mogę zrozumieć,jak człowiek,który zrobił mi coś takiego może spać spokojnie.Nie martwi się,co się dzieje z jego psem????Wszystko było dobrze,do chwili pojawienia się Maxia. Schronisko nie ma jak go wziąć,nawet na chwilę,bo nie maja kojca wolnego,a na łańcuch też nie ma jak,bo to wielki pies i nawet budy takiej dużej wolnej nie mają.Powiedziały,że wsadzić go do kojca z innymi psami nie można,bo on pozagryza wszystkie psy.Rzeczywiście,jest tak,że on nie czeka,on zaczepiony,natychmiast atakuje.Co ja mam robić????kurcze noooo ?! Nie miałam sumienia powiedzieć,żeby kategorycznie zabrały Liska.Bardzo mnie prosiły,powiedziały,że będą starały się pomóc.Matko,no!
-
Brańsk- śliczny mix saarloosa wilczaka! Wolter ma dom!
Pipi replied to Moniskaa's topic in Już w nowym domu
[quote name='__Lara']O kurde, to obowiązkowe? :eviltong:[/QUOTE] coś Ty _Lara.Tylko się bawimy,dla rozładowania napięcia.Faktem jest,że "nasze" psy z Podlasia,nie mają szczęścia raczej.Mój Ozzy,Gucinek. . . .też u Jamora i zero zainteresowania,nikt nie dzwoni.Ja pisałam nawet do tvp,żeby nas zaprosili i chciałam pokazać Gucia,może by ktoś się zakochał.Nie odpowiedzieli - nie są zainteresowani.Trzeba chyba chody mieć. Z tym zakładem,to jak znam swoje szczęście,to i tak pewnie przegram,ale wysyłam silne i pozytywne fluidy dla Wolterka.Niechby się już nie uczył gadać po szwecku.A z drugiej strony,to młody jest i szybko złapie nowy język. . . .:eviltong: -
Gucio-uciekł z kojca od Pipi :(.. Ozzy już w swoim domku :)
Pipi replied to Evelin's topic in Już w nowym domu
[quote name='Evelin']Z domkiem jest tak,że pani wybiera miedzy Guciem a innym psem..Ma sie zastanowić i odezwać..jak tylko bedę cos wiedziała-napiszę[/QUOTE] Evelin,chyba chodzi o Ozzy i Tuptuś?Tak pisał jamor.Byłoby fajne,gdyby o Gucia chodziło.A ja teraz tym bardziej trzymam kciuki. . . . . -
Zulu-Gula - czyli jamnik szorściak na łowach :-) Już upolował!!!
Pipi replied to Camara's topic in Już w nowym domu
Camara,tak mi przykro,że nie mogę pomóc finansowo.Wiem,ile i na co potrzeba takiemu pieskowi,lecz u mnie 21 w tej chwili i potrzebuję pomocy.Może choć trochę porozsyłam wątek,to więcej osób do zulki przyjdzie. -
Gucio-uciekł z kojca od Pipi :(.. Ozzy już w swoim domku :)
Pipi replied to Evelin's topic in Już w nowym domu
[quote name='li1']I co z domkiem ? Wyslalam 100zl na ogrodzenie.[/QUOTE] Dziękujemy,jesteś kochana.Gucinek,jak wszystko dobrze pójdzie,przyjedzie w sobotę,jak tylko wróci Evelin. -
Brańsk- śliczny mix saarloosa wilczaka! Wolter ma dom!
Pipi replied to Moniskaa's topic in Już w nowym domu
Stawiam na to,że do Bożego Narodzenia znajdzie się domek tutaj,w Polsce. -
Terierkowato-jamnisiowata malutka sunia MA DOM - DZIECI TEŻ!
Pipi replied to malawaszka's topic in Już w nowym domu
Jednym tchem przeczytałam 10 stron.Przyszłam tu za Blisss,bo choć się nie znamy,jestem całym sercem z tą wspaniałą kobietą/i to nie tylko z powodu Biedronki/. Pozwolę sobie na słowa pocieszenia dla Was i wsparcie duchowe.Biedne suczynki,miały szczęście,że trafiły na Was,na Blisss.Poryczałam się z nerwów, bezsilności i żalu,na temat tych suk i szczeniaków zjedzonych żywcem.Wierzyć się nie chce,nikt nie widział?Boże,przecież trzeba pilnować,jak tak można. . . .biedaki,taki koniec. . . . -
[quote name='matrioszka2']Pipi, poproszę Cię o adres na PW.[/QUOTE] Już podaję,dzięki matrioszka2. Elik,nic się nie stało,bo Oni odpisali mi,że pod takim adresem e-mail,który im podałam,nikt nie jest zarejestrowany i proszą o ponowną rejestrację.Trzymam za "Twoje" kocięta. Straszna,ta powódź,współczuję bardzo.
-
Gucio-uciekł z kojca od Pipi :(.. Ozzy już w swoim domku :)
Pipi replied to Evelin's topic in Już w nowym domu
Trzymam mocno kciuki. -
Jesteście [B]W S P A N I A Ł E [/B]i bardzo dziękuję.Wczoraj już tak wyszłam z siebie,że nie wytrzymałam.Staram się być odporna i być po nad to,ale są momenty kiedy nie potrafię ot tak po prostu przejść do porządku,kiedy mnie ktoś podejrzewa i straszy.Popełniam błędy,ale nie jestem oszustką i naciągaczka,jak mnie ktoś podejrzewa.Jak mam własny grosz,to nie lecę do monopolowego,czy na szmaty,jak robią to u nas np.we wsi. . . . . .ja lecę po tabletki na robaki,kupię wkrętów żebym miała w razie czego czym płot podreperować, kupię oponę i wymienię,wymienię olej w samochodzie,kupię płyn do chłodnicy,wymienię świece. . . albo zwyczajnie kupię żarełka,takiego domowego - kurczaka,słoninki,ryżu,marchwi. . . . .gotuję i cieszę się,jak widzę,że rosołek kiciom,szczeniakom smakuje.Mam starą głuchą sunię Maję,która przeszła ropo macicze,chorobę pokleszczową,była operowana,ma marskość wątroby i musi być na diecie.Jemy sobie z majką kurczaka,zagryzamy marchewką i cieszymy się,że żyjemy.Sami wiecie ile trzeba kasy na jazdy,a ja robię setkami kilometry.Teraz np. co drugi dzień jestem w Grabowcu,a w jedną stronę mam 34 km.Tam został piesek i kotka,których nie mogę zabrać,bo kotka dzika,a piesek nie jest dziki,ale tyle przeszedł po śmierci swojego pana,że ucieka.Na sedalin zareagował rozdrażnieniem i ucieka.Piesek jest nieduży,idzie zima,martwię się i staram się żeby mi zaufał - może się uda.Wszędzie trzeba dojechać,ale na wodzie nie pojadę przecież.W Wyszkach jest suczka,którą bardzo chciałam zawieść do sterylizacji i ludzie obiecali,że złapią,zadzwonią. . . . . .urodziła dzieciaki w polu i jak już były spore,to w sklepie jedna kobieta mówi do mnie,że kłopot jest,bo biegają po polu,albo za samochodami.Identyczna sytuacja jak było ze Szczotką.We wsi Pulsze,za posesją 106,albo 109,dokładnie nie pamiętam,jest suka i 8 szczeniaków.Przyjechał do mnie jakiś młody mężczyzna i mówi,że mu powiedzieli,że ja hoduję psy,to on chce przywieźć i tylko przyjechał zapytać,czy ja przyjmę.Zgłaszał do wójta,a ten ponoć nasłał na tych ludzi dzielnicowego,a ten mandatem postraszył i powiedział,że jak nie będziecie swoich psów karmić na podwórku,tylko pozamykacie z tymi miskami,to tamte pójdą sobie gdzie indziej.Tak się u mnie załatwia sprawy.A teraz to już najlepiej. . . .do Jankowskiej odsyła.Szlag mnie trafia,bo ile ja mogę?Jeszcze trochę,to zacznie się tak,że zaczną mi w nocy wywalać za bramę. W sobotę,pojechałam zawieźć moją mamę na przystanek PKS /była u mnie kilka dni/,ktoś widział,że pojechałam i wrzucił mi 4 kociaki do ogródka.Jestem bezsilna. Teraz wiecie jak wyglądam,to nie trudno się domyśleć,że jestem już ciut wiekowa i nie jest mi lekko,ale jeszcze daję radę,jeszcze się nie poddaję.Uważam,że to co ja robię,to pikuś.Chciałabym pomagać tak na prawdę.Nie mam jednak uprawnień i bywa,że ludzie gonią mnie z podwórza,nawet wyrugają i tam nie mam dostępu,a psy cierpią.Nie mam nawet jak żarcia im podrzucić.Jednak rozmawiam,zachęcam,proszę i "nachodzę" niektórych,bo spać nie mogę inaczej spokojnie.Są tu ludzie,którzy nie zdają sobie sprawy,że pies cierpi.Mówią: Pani,to tylko pies,co on tam wie.Jemu nie zimno,bo on ma futro. . . . Wreszcie powiem Wam,że staram się i jestem miła,uprzejma,do nikogo nie krzyczę,niczego nie nakazuję,zawsze rozmawiam i proszę.Pytam,czy pozwoli mi pan/pani umyć garnek,nalać wody???? - to takie przykłady tylko.Jest tych ludzi trochę i są ludzie,którzy teraz do mnie dzwonią i pytają o to,czy tamto.Np.zaczęli odrobaczać.Są i tacy,którzy wołają weterynarza do krowy z Bielska Podlaskiego,bo jest to dobry młody,oddany wet.Nasi tu,jeszcze trochę i zbankrutują/i dobrze/. Duuuużo i dłuuuuugo mogę tak pisać i wymieniać,ale czas goni,jak szalony. Chodzi mi o to,że ja kocham to co robię,jestem szczęśliwa tu na wsi.Mam pomoc,zdobyłam u Was zaufanie,wspieracie mnie i jest ok i jestem dozgonnie wdzięczna.Szkoda tylko,że są tacy,co co jakiś czas zwalają mnie z nóg.Szkoda. . . . . Dzięki Wam dziewczyny,jestem dziś zwarta i gotowa i życie toczy się dalej. . . . . .Alleluja i do przodu,tak?Pozdrawiam Was i dziękuję i spadam do roboty.
-
Elu,trzeba chyba napisać do moderatora i po adresie e-mail może dojść można.To tylko moje zdanie.Ja chyba bym tak zrobiła. Co do kotków,to również od lat nie miałam raczej większego problemu.W tym roku jest coś okropnego. [B]Zostałam poproszona o spis zwierząt,które wysterylizowałam na koszt Pani Alicji z USA.Ponoć TOZ "się czepia". Wysterylizowałam 5 kotek i 1 kot 12 suk i 1 pies Psy: Karla/Pipi z Orlenu w Brańsku Pusia,z Mulawicz Dianka z Kolna pod Szpitalem Muszka z Orlen w Brańsku Rampa z stacji PKP w Białymstoku Aza z wsi Grabowiec/po zmarłym włascicielu/ Nela z pod sklepu spożywczego w wsi Bogdanki Lubisia - matka z wsi Strabla Lubisia z wsi Strabla Miśka, suka mojej matki,znaleziona jako szczeniaczek w lesie w wsi Samułki Rudka z Wyszek Fifi z Wyszek Adaś z lasu pod Białymstokiem Koty: Brunia z wsi Poświętne Gargamel z wsi Suraż Psotka urodzona u mnie,córka Murzynki z pod wsi Malinowo Księżniczka z wsi Mulawicze Murka z wsi Mulawicze Kotka z byłej Szkoły w Mulawiczach/nie pamiętam,ale chyba nazwałam ją Klara/ [COLOR="#2e8b57"]Jestem wykończona tymi ciągłymi podejrzeniami,łapaniem mnie za każde słowo.Nie rozumiem dlaczego ktoś za wszelką cenę chce mnie gnoić i wykończyć. [COLOR="#ff0000"]Oświadczam,że nie robię tego wszystkiego dla siebie,nie czerpię korzyści,nikogo nie wykorzystuję.Ciężko pracuję i swego grosza nie liczę,jem i śpię byle jak.Proszę Państwa,są pewne granice.To jest ponad moje siły. Czy jak moje serce już nie wytrzyma,to będzie lepiej?Czy mam przestać pomagać,doprowadzić do skrajnego wyczerpania te niczemu nie winne zwierzęta? czy wtedy będzie dobrze?Pytam tych wszystkich,którym nie podoba się moja gęba!?[/COLOR][/COLOR][/B] [B][COLOR="#483d8b"]Przepraszam,jeszcze mi się przypomniało,a nie zapisałam dwóch suczek.Jest to : Suczka ze Szkoły w Wyszkach SONIA i suczka ode mnie ze wsi z posesji nr 51, - suczka SUNIA[/COLOR][/B] Jestem zdenerwowana i może być,że o kimś zapomniałam.Przelecę jeszcze wątek i sprawdzę.Mam w zeszycie zapisane tylko,jakie psy woziłam na sterylizację,ale nie przyszło mi niestety do łba,żeby zapisać,które są na koszt p.Alicji.Teraz zmarnowałam masę czasu,żeby to napisać i zmarnuję jeszcze na szukanie i przewalanie stron.Mój Boże i po co mi to potrzebne??? To jestem ja [IMG]http://images38.fotosik.pl/338/e10c21434db296cd.jpeg[/IMG] czy jestem aż tak szpetna,że ktoś mnie nie lubi?