Ech, dla jednych dwie minutki, inni poruszają się po sieci jak dziecko we mgle :diabloti:
Wiecie co... troche nie na temat ale ostatnio na koncercie na którym grałam, występował facet, który od dziecka jest niewidomy. Mimo, ze wczesniej spotkałam osoby niepełnosprawne, niewidome... to nie jestem sobie w stanie wyobrazić, jak to jest NIGDY NIE WIDZIEĆ. Nie mieć nawet wyobrażenia kształtu, koloru, faktury materiału... Jak to jest z wyobraźnią, co sie w głowie tworzy, kiedy inni opowiadaja swiat tym zmysłem, którego oni nie mieli nawet przez chwile?
A dzisiaj pomyslałam, jak to jest nie doswiadczyć nigdy niczego dobrego,jak to jest nie znać miłości, jak to jest nawet nie spróbować, nie wiedzieć jak smakują niektóre emocje- tak przeceiz do szczęsliwego zycia potrzebne. I ciągle myślę o tym, (pisałam to na którymś wątku), czy lepiej (o ile jest jakiekolwiek lepiej)znać DOBRO, MIŁOŚĆ, BYC CHCIANYM I KOCHANYM, i to stracic, czy nie znać wcale? (Kora...)
Pomyślałam dzis, ze jestem cholerną szczęściarą, że dostaje od życia aż tyle, że patrzę na cierpienie od tej drugiej strony...
[SIZE=1]Ale mnie wzięło na refleksje...[/SIZE]