Jump to content
Dogomania

majqa

Members
  • Posts

    36362
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by majqa

  1. [quote name='maggiejan']Czy w tej sytuacji nie można by nawet za pieniądze znaleźć osobę, która będzie przychodzić w ciągu dnia na 2 godziny choćby, aby opiekowwć się Carym i sprzątnąć po nim? Myślę, że jego "opiekunowie" zgodzą się na to.[/quote] Bardzo wątpię, by w opisanej sytuacji ludzie chcieli wpuszczac obcą osobę do siebie, choć może się mylę. Płacić jej nie będą, tu nie mam wątpliwości, kto więc miałby uiszczać należność? Kolejna sprawa. Cary to wbrew pozorom nie potulniaczek. Obolały niespecjalnie był przychylny wetowi (o ile pamiętam). Oczywiście jest to jakiś pomysł więc zaraz prześlę go Ewie.
  2. 35 ogłoszonka Amusiu...oby choć jedno z nich dało efekt. :-(
  3. Wysłałam Ci Temido mail, podałam w nim strony ogłoszeniowe, na których warto umieścić jamnisia. Powtórzyłam własne zapytania z wątku i przypomniałam o chęci pomocy ze strony Isadory, tyle, że tu potrzeba dobrych fotek. Pozdrawiam.
  4. Uważam, że największą szansą dla niuni jest wyróżnione, cukierkowe graficznie allegro i to zo dobrymi zdjęciami.
  5. Kolejne ogłoszenia są na: szybko-sprzedam - na cały kraj ogloszenia.wp - na mazowieckie ojej - na cały kraj zwierzeta.i-bazar.pl - na cały kraj mójpupil - na mazowieckie petworld - na mazowieckie animalia - j.wyż forum krakvetu anonseogloszenia - na łódzkie gieldaogloszen - na mazowieckie naszezwierzaki.info - cały kraj aleokazja - na mazowieckie ogloszenia.moje.pl - j.wyż wegeterianie.pl - j.wyż hodowcy.com.pl - j.wyż
  6. Zestrachałam się, że odnawia się przepuklina ale to był fałszywy alarm. [B]Maniutek[/B] nabrał ciałka i to, co mnie niepokoiło to był tłuszczyk. Uff... Zmartwieniom nie dość. [B]Firce [/B]odnowiła się perforacja z gruczołu wokółodbytniczego, te są czyszczone, pupka zadbana, a i tak to cholerstwo się odzywa co jakiś czas. Tak więc, płuczemy dziurę i sztachamy bidę antybiotykami. Nie dość tego... [B]Jolka[/B] zeżarła z zemsty, że mąż wyszedł z domu 60cm x 30cm prześcieradła i tyleż samo cienkiem narzuty. Co jej odpaliło??? :angryy: :-( Z doktorem zdzwanialiśmy się o północy. Dobrze, że ma kochaną/ wyrozumiałą żonę, z którą się znam i nie zebrałam po łbie. Odkrycie ubytków miało właśnie miejsce tak późno. Nie do końca wierzyłam, choć oczywiście obszukałam mieszkanie. Kiedy materiał wychodził drugą stroną Jolki, nie miałam już wątpliwości. Myślałam, że się ze stresu zawyję. Atrakcji mam więc aż nadto. :mad:
  7. [B]Jeszcze jedna dobijająca perła. :placz: Wrzutka maila Ewy do szefowej Rottki, a umieszczona na tamtejszym forum:[/B] "Pani Kasiu przed chwilą rozmawiałam z Mamą opiekuna Carego - długo i burzliwie. Jego opiekun wychodzi do pracy o 5.00 rano, wraca ok. 22.00 - jak dzwoniłam, jeszcze go nie było. Wychodzi z nim na spacer przed wyjściem i chodzi z nim nawet długo ale potem spieszy się do pracy i nawet już go przed wyjściem nie nie karmi - karmi go jego starszy brat, który jednak od poniedzialku też idzie do pracy. Dodać trzeba, że z uwagi na problemy neurologiczne Cary długo sięnie może załatwić - napina się i spacer siła rzeczy musi trwać. Mama opiekuna Carego właśnie wyszła ze szpitala - jest osobą starszą, skończyła 77 lat i miała poważny wypadek - upadła, ma złamany obojczyk, rękę na temblaku, wstrząśnienie i krwiak mózgu. Sama wymaga opieki i pomocy. Sytuacja jest dramatyczna jako że Cary przez te 10 godzin nieobecności opiekuna w domu załatwia się w domu i Mama nie ma jak tego sprzątać - już sąsiedzi skarżą się na smród, a jest zima i okna też nie można cały czas mieć otwartego. Kobieta jest załamana, powiedziała też, że jego opiekun to brudas - w ogole nie dba o czystość wokól siebie a co dopiero o psa. Dodała, że jest zdeterminowana oddać Carego do schroniska jako że nie może już tego wytrzymać a mieszkanie jest jej - obaj synowie mieszkają z nią w jej mieszkaniu a rzeczony opiekun przyniósł jeszcze Carego (te 3 lata temu) nic nikomu nie mówiąc i o nic nie pytając. Wymogłam na niej, żeby go już raczej uśpiła a nie oddawała do schronu - w jego stanie to okrucieństwo, w schronie i tak od razu byłby uśpiony tyle że niekoniecznie morbitalem ... Naprawdę nie wiem, co w tej sytuacji robić."
  8. [B]Osobno kopiuję wpis szefowej Rottki, jako odpowiedź na zadane wcześniej pytanie, które brzmiało tak:[/B] [B]"[B]Co z diagnostyką Carego? Skąd nagły nóż na gardle? Coś się pogorszyło?" [/B] :-([/B] "Niestety, i to bardzo. Na tę chwilę diagnostyka byłaby wyrzuceniem pieniędzy, bo zdiagnozowanego psa trzeba leczyc, pomagac mu, korzystając z tego co zaordynowali lekarze. Na dziś sprawa wyglada tak: matka opiekuna jest po wypadku, nie moze się nim zajmowac, a jak sie okazuje ona to robiła w 90%, opiekun "kochający" Carego wychodzi z domu na 10 godzin, nawet go nie karmi, pies robi pod siebie, nakarmi go brat opiekuna alkoholik, sasiedzi narzekają ze śmierdzi - prawda, starsza pani powiedziała ze jak nie znajdzie sie dom TERAZ odda go do schroniska. Gdyby tak się stało, zabije go choćby zapalenie płuc, lepiej go i humanitarniej w takiej chwili byłoby uśpić. Sytuacja nie jest zła, jest DRAMATYCZNA, TYLKO DOM MOZE GO WYBAWIĆ OD pewnej śmierci, bo jak sie nie znajdzie, on tak czy siak tam umrze, przy boku "kochajacego" pana. Tyle, ze w męczarniach." [B][COLOR=red]Boże, zamarłam.... :placz: :placz: :placz: [/COLOR][/B]
  9. [B]Mail od Ewy i to daleki od optymizmu. Na jej prośbę wrzucam to na forum. :-([/B] "D[FONT=Arial]om tymczasowy dla Carego nie doszedł do skutku z przyczyn niezależnych, a diagnostyka skonsumowałaby wszystkie zebrane dla Carego środki - może nawet trzeba byłoby do nich dokładać. SGGW wcale nie jest tania, zażyczono tam sobie 700 zł za jeden odcinek, a byłyby to w istniejącym stanie rzeczy zmarnowane pieniądze (których nie ma wiele), bo co z tego, że załóżmy zrobiłybyśmy Caremu te badania skoro jego dotychczasowy opiekun i tak nic by dalej nie robił - ani nie prowadził rehabilitacji, ani leczenia. Biorąc pod uwagę, że przy tej jednostce chorobowej stan może ulec zmianie jak w kalejdoskopie, nie ma sensu tak wydatkować kasy - [B]bo psu to nic nie pomoże, ewentualnie my będziemy wiedzieć trochę więcej i nikt nie przepowie, jak długo ta wiedza będzie aktualna - [/B]akurat Tobie tego nie musze tłumaczyć. Dlatego, w tej sytuacji, kiedy nie ma na obecną chwilę domu tymczasowego i nie ma środków na wszystko - tzn. i na badania i na leki, odżywki i odpowiednią karmę - cóż było robić ? Uzgodniłyśmy z Panią Prezes Rottki, że najrozsądniej i najkorzystniej dla Carego będzie spożytkować część tych środków na ogłoszenia w prasie - szerszy krąg osób niż skupionych na dogo lub na Rottce dowie się o jego sprawie i dzięki temu na zasadzie rachunku prawdopodobieństwa wzrośnie jego szansa na dom. Wrzuć bardzo Cię proszę to info na oba fora moze ktoś będzie miał lepszy pomysł ?" [/FONT]
  10. Jejku, jak wspaniale by było, gdyby na najbliższe święta wyczekiwał Mikołaja ze swoją nową rodziną...
  11. Powodzenia Kazanku na, jakby nie było, nowej drodze życia!!! :loveu:
  12. Dziękuję Temido za PW, wobec czego wróciłam. Koniecznie trzeba doprecyzować, co z tym posikiwaniem. Każda delegliwość, choroba ma nazwę. Wyjaśnij z doktorem/ doktorami, co to jest i jaka jest szansa na podleczenie psa, co za tym idzie koszty. Chętny na psiaka domek też będzie chciał to wiedzieć. Od tego przecież zależeć będzie odpowiedzialna decyzja o adopcji lub (oby nie) o rezygnacji z niej.
  13. Zajefajne fotki, rzuciły mnie na kolana. Ależ Adonis!!! :loveu: :loveu: :loveu:
  14. [COLOR=red][B]Kazanek ma dom!!! :multi: :multi: :multi:[/B][/COLOR] [B][COLOR=black]Dzwonił do mnie jego Pan. Druga nasza rozmowa i do tego druga równie przesympatyczna! Zdarzył się cud za sprawą przypadku. Kuzyn sąsiadki dowiedział się o psiaku, miłośnik astów, ponoć warunki idealne, czyli kontynuacja czysto kanapowego życia!!! [/COLOR][/B] [B][COLOR=black]W głosie Pana Kazanka słyszałam wielką ulgę. Spotkałam się z ciepłym podziękowaniem za próby pomocy, aż...tak mi się zrobiło miękko na serduchu! [/COLOR][COLOR=red]Uff, uff, uff! [/COLOR][/B]
  15. O jasny gwint. Jak się tak przewietrzysz solidnie to dopiero będziesz miała sen bidulko. :-(
  16. Kciuki zaciśnięte za najłagodniejszy w wymowie wynik Twoich badań James.
  17. Pnij się Budrysku!
  18. Kroi się akcja ze sporą siłą wsparcia! Z niepokojem czekamy na jej efekt! Kciuki zaciśnięte, by był pozytywny.
  19. Oby ten weekend przyniósł Ci odzew domkowy!
  20. Ciekawe, czy doszło do jakichś ustaleń w Twojej sprawie Kazanku...:-(
  21. W oczekiwaniu na wieści o Tobie Cary przepycham Cię wątkowo.
  22. Dziś jedziemy z Maniutkiem do Pana doktora na przegląd jej podwozia.
  23. [CENTER][B][SIZE=3][COLOR=blue]Amstaff Budrys, jego nieme wołanie o normalność [/COLOR][/SIZE][/B] [B][SIZE=3][COLOR=blue]i pomoc.[/COLOR][/SIZE][/B][/CENTER] [CENTER][B]Ile znaczy stracić wszystko to, co się ukochało? [/B][B]Ból nie do opisania, prawda? [/B][B]Jakimi słowami wyrazić cierpienie, gdy nasi bliscy nie chcą nas [/B][B]już w swoim życiu? [/B][B]Nie ma tu znaczenia, czy los taki spotyka człowieka, czy zwierzę. Poczucie niezrozumienia, rozgoryczenie, żal są przecież identyczne. [/B][B][COLOR=blue]Budrys miał dom i swoją rodzinę. Nią oddychał, nią się upajał, jej [/COLOR][/B][B][COLOR=blue]strzegł.[/COLOR][/B] Przez myśl mu nie przeszło, że klamka wyroku zapadła, a on sam musi odejść, przekroczyć próg raju bez prawa powrotu. Tak też się stało. [B]Właściciele psa podjęli decyzję, że z chwilą [/B][B]pojawienia się dziecka, Budrys ma zniknąć.[/B] [B][COLOR=blue]Zegar wybił więc godzinę prawdy, wskazówki zatrzymały się na polu [/COLOR][/B][B][COLOR=blue]Żegnaj!". Wprost z domowych pieleszy czterołapek trafił do schroniska. [/COLOR][/B][B]Nie trzeba chyba opisywać, jak bardzo był przerażony i zagubiony, [/B][B]a co najbardziej bolesne on...wciąż czekał, że jego Państwo wrócą. [/B]Sądził zapewne, że zdarzyła się jakaś tragiczna pomyłka, którą kochane serca skorygują. Niestety, kolejne dni pokazały psu, że nie było tu miejsca na błąd. [B][COLOR=blue]Schroniskowa powszedniość, dzień po dniu, zaprawiała go w tresurze przetrwania. [/COLOR][/B]Amstaff, bo tę rasę reprezentuje Budrysek, nie ma szans przeżycia w piekle innych psich cierpień. Zatargi ze współtowarzyszami niedoli są na porządku dziennym. Brak przystosowania do warunków wegetacji przy budzie, raczej wcześniej niż później, owocować zaczyna chorobami. [B][COLOR=blue]Odwiedzający schronisko, stronią od klatek, w których o litość [/COLOR][/B][B][COLOR=blue]błagają oczy amstaffów.[/COLOR][/B] [B]Jak krzywdzącą łatkę psów - morderców im przypięto, wiadomo. Nikogo nie obchodzi ile w tej łatce jest niesprawiedliwości. Nikt nie chce być herosem i pokusić się o [/B][B]sprawdzenie, czy ma do czynienia z mitem, czy słowem prawdy. [/B]Wyłącznie za sprawą ludzi wrażliwych na wszelką psią krzywdę, ludzi wbrew i na przekór bredniom, zakochanych w amstaffach, [COLOR=blue][B]Budrysek [/B][/COLOR][B][COLOR=blue]dostąpił łaski opuszczenia więzienia. Został zabrany do hoteliku [/COLOR][/B][B][COLOR=blue]dla zwierząt w Katowicach.[/COLOR][/B][B][COLOR=blue]Nie mogło stać się lepiej, bo sytuacja ta [/COLOR][/B][B][COLOR=blue]stworzyła sposobność do poznania psa, zaprzyjaźnienia z nim, [/COLOR][/B][B][COLOR=blue]odkrycia dobrych i złych przejawów jego natury.[/COLOR][/B] Powód ku temu był jeden. Znaleźć dla Budrysia odpowiedzialnego domu, który podejmie przemyślaną decyzję i zapragnie adoptować go, co więcej, już nie zawieść. [B][COLOR=blue]Tryby maszyny poszły w ruch. Budrys pozwolił czytać [/COLOR][/B][B][COLOR=blue]z siebie jak z otwartej księgi, kolejne rozdziały pisało samo życie. [/COLOR][/B][B]Ten urodziwy, dwuletni ast pokazał piękno swej duszy, [/B][B]w której [/B][B]drzemie łagodność i ogromna potrzeba bliskości człowieka. [/B]Schronisko nie zdążyło skaleczyć jego psychiki. [B]Budrys ufa ludziom, [/B][B]kocha zabawę, wygłupy i wszelkie szaleństwa pozwalające mu rozładować pokłady drzemiącej w nim energii. Nie szuka zaczepek [/B][B]z innymi psami. Sprawdza się wyśmienicie w roli pasażera w czasie przejażdżek. Na spacerach wymaga mocniejszej ręki, która pokieruje nim właściwie [/B] [B]i nauczy, że smycz nie musi być wrogiem. [/B][B][COLOR=blue]Budrys, z racji wieku, swej otwartości, chłonności umysłu, woli współpracy z człowiekiem, jest doskonałym materiałem na prawdziwego przyjaciela i[/COLOR][/B] [B][COLOR=blue]towarzysza. Niezaprzeczalna uroda sprawi, że stanie także powodem do dumy. [/COLOR][/B] [B][SIZE=3]Czy znajdzie się jednak człowiek chętny dać szansę Budryskowi? Ktoś, kto stereotypom o rasie zaśmieje się prosto w nos?[/SIZE][/B] [B][COLOR=blue]Błagamy o pomoc, wszelką pomoc dla tego skrzywdzonego psiaka.[/COLOR][/B] [B][COLOR=blue]Pomoc ta może mieć wiele wymiarów, od oczywistości, czyli adopcji[/COLOR][/B] [B][COLOR=blue]Budryska, po włącznie się w akcję szukania mu docelowego domku, aż do wsparcia finansowego, jakże potrzebnego, by znalazły się środki na utrzymanie go w hoteliku. [/COLOR][/B][COLOR=blue][B]Tak jak liczy się każdy grosz, tak i na wagę złota jest każdy pomysł, [/B][/COLOR][B][COLOR=blue]który wniesie coś konstruktywnego w życie Budrysa. [/COLOR][/B][B][COLOR=blue]Nie pozwólmy by to urocze stworzenie skończyło marnie w miejscu, które opuściło, czyli [/COLOR][/B][B][COLOR=blue]w schronisku. [/COLOR][/B][/CENTER] [LEFT][B]Osoby zainteresowane losem psiaka proszone są o kontakt z Panią Pauliną dzwoniąc na numer 0-506949028 (po godz. 15) lub pisząc[/B] [B]na adres mailowy [/B][EMAIL="[email protected]"][B][email protected][/B][/EMAIL][B].[/B][/LEFT] [LEFT][B]Tym z Państwa, którzy są skłonni wspomóc hotelowanie Budryska[/B] [B]podajemy dane do wpłat:[/B][/LEFT] [LEFT][B][I][COLOR=blue]Fundacja SOS dla Zwierząt[/COLOR][/I][/B] [I][B][COLOR=blue]41-303 Dąbrowa Górnicza[/COLOR][/B][/I] [I][B][COLOR=blue]ul. Kasprzaka 62 m21 [/COLOR][/B][/I] [I][B][COLOR=blue]konto bankowe: 93156000132367056920790001 [/COLOR][/B][/I] [I][B][COLOR=blue]tytułem - darowizna na hotel dla asta[/COLOR][/B][/I][/LEFT]
×
×
  • Create New...