-
Posts
36362 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by majqa
-
[quote name='Ajula']kurna olek, po jakiemu wy gadacie? :hmmmm:[/QUOTE] Po naszemu, slang poznańsko - łódzki nie do końca trzeźwy... :evil_lol:
-
[quote name='GoniaP'](...) sorus, mamus zapierdalatus :)[/QUOTE] [B]Forgivus - wybaczantus puszczons. :cool1: [/B]
-
Cudny Gufik-zostaje juz na zawsze w domu u Kate i Bea.
majqa replied to rytka's topic in Już w nowym domu
Jasne, że jedno widzące oczko już jest ogromnym sukcesem! -
[LEFT]Ogłoszę Metaxę z takim króciutkim tekścikiem... [/LEFT] [CENTER][B][U]Metaxa, młodziutka sunia o magnetycznej urodzie. [/U] [/B]Los nie rozpieszcza ani ludzi, ani zwierząt. Można powiedzieć, że jest on jeźdźcem, któremu ster/ wodze szczęścia wyrywa z rąk przypadek. Życie [B]prześlicznej[/B], niespełna [B]1 rocznej[/B],[B] łagodnej Metaxy[/B] zdawało się być różami usłane - ukochani ludzie, dom z prawdziwego zdarzenia i wizja świetlanej, bezpiecznej przyszłości. Splot nieoczekiwanych okoliczności sprawił, że ta idylla legła w gruzach. Już nie za sprawą przypadku ale wyższej konieczności, od której nie ma odwrotu, biedactwo musi opuścić swoją rodzinę. Nadzwyczaj[B] urodziwe[/B], [B]inteligentne[/B], [B]zdrowe[/B], [B]zadbane[/B], [B]bez cienia agresji[/B], [B]tryskające energią[/B], [B]przychylne innym zwierzętom[/B], [B]odnajdujące się w dziecięcym świecie[/B], [B]nauczone czystości[/B], [B]sygnalizacji swoich potrzeb[/B], [B]chodzenia na smyczy[/B], zdane jest na łaskę i niełaskę ludzkiej woli pospieszenia z pomocą lub...jej brak. Póki co Metaxa odbija się od ściany obojętności. [B]To zdumiewające, że nie pojawiała się jeszcze osoba, którą sunieczka urzekłaby sobą. Pragniemy wierzyć, że jest to kwestią najbliższego czasu, ów czas jest bowiem wrogiem Metaxy.[/B] Błagamy, pomóżcie, by nie trafiła ona do schroniska! [B]Wystarczającym już dramatem będzie dla niej sam moment rozstania się z ukochanymi opiekunami... [/B] [LEFT][I][B]Osoby zainteresowane adopcją Metaxy proszone są o kontakt,[/B][/I][I][B] dzwoniąc na numer 0-608008883 lub pisząc na adres mailowy [/B][/I][I][B][email protected][/B][/I] [/LEFT] [/CENTER]
-
Cudny Gufik-zostaje juz na zawsze w domu u Kate i Bea.
majqa replied to rytka's topic in Już w nowym domu
[quote name='KateBono'](...) Pan doktor powiedział, że to jest bielmo i występuje ono przy ostrym stanie zapalnum rogówki, może się cofnąć albo nie. (...).[/QUOTE] Czy doktor mówił, w jakim czasie, o ile w ogóle, powinno się cofnąć, czyli, ile możemy się karmić nadzieją? -
9-letni jamnik - z bloku na podwórze - Łódź - RATUNKU! Ma dom.
majqa replied to Laima's topic in Już w nowym domu
Ależ oczywiście, że tak! To na czym mnie zależy to tylko dobre sprawdzenie domku, a nie upieram się w sprawie wyboru osoby. :-) -
9-letni jamnik - z bloku na podwórze - Łódź - RATUNKU! Ma dom.
majqa replied to Laima's topic in Już w nowym domu
[B]Irenko[/B], może podaj Laimie na PW swój mail, niech tak Ci odpowie, czy potrzebna jest pomoc Madzi. Trudno żebyś cały czas odpalała dogo. -
Cudny Gufik-zostaje juz na zawsze w domu u Kate i Bea.
majqa replied to rytka's topic in Już w nowym domu
[quote name='Ajula']do nas rzadko ktoś przychodzi, bo Gacek nie lubi gości :evil_lol:[/QUOTE] Wiesz, ja mam już zupełny luz od gości. Wolą się z nami spotykać na neutralnym gruncie lub ich własnym, twierdząc, że mogliby nie ujść od nas z życiem. ;-) -
[B]Goniuś, zapodaj Ryci Emirus numerus kontus! [/B]
-
Cudny Gufik-zostaje juz na zawsze w domu u Kate i Bea.
majqa replied to rytka's topic in Już w nowym domu
No widzę, że i tu już śmichy są ze mnie... :-) -
Zdecydowanie Nemi ma rację. Co to pies - energetyczny świrusek, wiem...aż za dobrze, a wolałabym nie wiedzieć. Wychowanie to jedno ale zorganizowanie mu czasu, by mógł się wykazać to drugie, a trzecie, no cóż...pisząc skrótem, trzeba go "dorżnąć"/ "umordować", by adrenalinka spadła. ;-)
-
9-letni jamnik - z bloku na podwórze - Łódź - RATUNKU! Ma dom.
majqa replied to Laima's topic in Już w nowym domu
Podpowiedziałam Laimie kontakt, błahahaha z Tobą Irenko, a osobno z Maciaszek. -
9-letni jamnik - z bloku na podwórze - Łódź - RATUNKU! Ma dom.
majqa replied to Laima's topic in Już w nowym domu
[quote name='irenaka']Też trzymam kciuki:thumbs:[/QUOTE] Irenko, a masz tam kogoś dobrego/ odpowiedniego do tej wizyty? -
[quote name='Helga72'](...) dzisiaj Harley ugryzł znajomą i to tak ugryzł ,że jakby to nazwać poprawił rana dość mocno krwawiła . (...) Bawił się z nia sam ją prowokowal do zabawy przyniósł swojego hipcia i nagle zajadły atak taki do krwi .(...)[/QUOTE] O matko... Udało Ci się mnie załatwić... Nie mam wątpliwości, że stało się dobrze, że on nie trafił w kolejne ręce. :-( Biedna znajoma... :-(
-
Hm...tamtemu psiakowi potrzebny jest taki pozytywny szaleniec jak on sam. :-) Jeśli Metaxa jest taka... Tu się musi już wypowiedzieć właścicielka.
-
Cudny Gufik-zostaje juz na zawsze w domu u Kate i Bea.
majqa replied to rytka's topic in Już w nowym domu
BB, mam nadzieję, że wszystko tak się poukłada, byście i Wy i Gufi byli szczęśliwi. Tata Twój jest realistą, a to nie wada. Czasami, w życiu codziennym, brakuje nam głosu rozsądku, więc należy cenić tych, co nim przemawiają. Będzie dobrze! Musi być! :-) -
Nie istniałam ja, praktycznie zupełnie. Kiedy weszłam do niej i wzięłam na dworek, szalała. Wypuściłam jej Fuksa i Klarkę. Z chwilą, gdy mama uchyliła okno i Jadzia usłyszała głos męża, wpadła w trans czekania. Kiedy do niej wyszedł ogłupiała, masa zdjęć mi poszła w diabły (bo sunia poruszała się tak szybko wokół ukochanej jej postaci). Co ciekawe, była tak o męża zazdrosna, że chciała przetrzepać skórę tamtym psiakom, kiedy ośmielały się zbliżyć do jej obiektu westchnień. Na parę słownie minut, w pewnej chwili, mama z mężem wyjechali. Ja otworzyłam tę pośrednią furteczkę i psiaki miały dodatkowe miejsce do biegania. Co robiła Jadzia? Z nosem przy ziemi tropiła ślady męża, wypatrywała kierunku, w jakim odjechało auto i...płakała (ten dźwięk był straszny, taki z trzewi, nie pisk ale jakaś skarga, ja się też popłakałam...). Praktycznie nie reagowała na moje gadanie tylko ruszyła potem wokół domu szukać go, zaliczając każde miejsce, w którym stał. Po jego powrocie znów było nieopisane szczęście. Wiecie, ja nawet nie potrafię tego oddać, klucha w gardle do teraz. :-( [B]Bożeeeeeee, skoro mąż był z nią tylko 2 tyg., a tak go pamięta i tęskni, to kim był ten ktoś, kto miał ją wcześniej skoro z taką łatwością o nim zapomniała??? :placz: Jaki ten ktoś był dla niej? :placz:[/B] Nie wierzę w jej zgubienie... Jej się nie da zgubić ani dosłownie ani w przenośni...jej się nie da wyrzucić z serca. Nawet moja mama, która z nią urzęduje ciągle (wieeeele wyjść w ciągu dnia, tulenie, głaskanie, karmienie) nie wyprzedziła męża... To jest coś bez nazwy... aż boli.