Jump to content
Dogomania

majqa

Members
  • Posts

    36362
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by majqa

  1. [quote name='Ra_dunia'] (...) I dziewczyny - jak sądzicie, (wiem, że trochę już późno ale cholerne dogo mi nie chodziło), czy ktoś bardziej doświadczony w rozmowach przedadopcyjnych mógłby pomóc Meti i być obecnym w czasie tej wizyty? Istnieje taka możliwość?[/QUOTE] O tym napisałam powyżej. Wystarczy poprosić, a jest kogo, na tę okoliczność bodaj zmienić tytuł i...na bank prowadzić te rozmowy w przyszłym domu Metaxy, tam, gdzie chętny na nią nie ukryje różnym niuansów, gdzie jest bardziej sobą niż na obcym mu gruncie.
  2. [quote name='Meti']Dziewczyny a o co mam pytac tych ludzi co dzisiaj przyjdą oglądnąć meti bo ja niewiem[/QUOTE] Pozwólcie, że wyrażę swój niepokój. Oczywiście zrobicie, jak chcecie. Uważam, że poważnym błędem jest sprawdzenie osób chętnych poprzez spotkanie z nimi nie na ich gruncie, a na gruncie Metaxy. Tu powinna się odbyć normalna wizyta przedadopcyjna (A dlaczego? Wystarczy poczytać m.in. Czarne Kwiatki lub różne wątki, na których okazywało się, że danego psiaka spotkał nie taki los, jakiego wszyscy mu sekundujący życzyli, a dodam, że i nic nie wskazywało na to, iż coś może pójść nie tak). Człowiek, któremu na czymś zależy celnie potrafi sprzedać każdą prawdę o sobie, dodam, że prawdę mu z jakichś powodów wygodną. Wracając do sedna sprawy. W miarę spokojnym, bo nigdy na 100%, można być wtedy, gdy odbywa się wizyta przedadopcyjna w przyszłym domu psa, przy obecności kluczowych decyzyjnie osób. Do tego czytam, że Meti pojęcia nie ma jak i o czym rozmawiać z państwem. Pytania z ankiety są tu w niewielkim stopniu pomocne. Meti nigdy tego nie robiła i to będzie widoczne już po chwili. Co ja bym zrobiła? Umiejętnie przełożyłabym to spotkanie na grunt państwa i jeśli nie sama (jako Meti) to dokonałabym tej wizyty za pośrednictwem doświadczonej w takich wizytach osoby (względnie osobiście ale w towarzystwie takiej osoby). Tylko wtedy byłabym w miarę zadowolona, że nic nie zostało przegapione. To jest rejon Warszawy, a tam doświadczonych dogomaniaczek sporo, naprawdę sporo.
  3. Dopnij tego koniecznie, bo ta pani z Katowic może się rozmyśleć lub dać w międzyczasie dom innemu psu (co akurat nie jest złą opcją, a o całe niebo lepszą niż pierwsza ale warto wiedzieć, na czym się stoi).
  4. Czy udało się coś ustalić Laimo?
  5. Nie wiem, co zrobić z tym brakiem stałych deklaracji. :-(
  6. Śliczna jest ta Saba z białym ogonkiem... :-)
  7. [quote name='furciaczek']Dziewczyny wybaczcie ze sie wtracam ale nie nastawiajcie sie ze streylka rozwiaze problemy z zachowaniem. (...).[/QUOTE] To prawda. Sunia uspokoi się, jest na to szansa (choć to wymaga czasu i zmian w jej ukł. hormonalnym) ale nie od ręki. Nie jednak co liczyć na to, że zmieni się diametralnie za sprawą samej sterylki.
  8. [quote name='tripti'](...) Meti zgadzasz się, abyśmy wysterylizowali sunię? (...)[/QUOTE] Istotne pytanie.
  9. A póki co... adonisku, w górę!!!
  10. Ja zawsze, jak tu wchodzę, doczekać się nie mogę kolejnej porcji newsków. :-)
  11. Hm...masz już zaklepaną najbliższą serię zdjęć Jadzi... ;-) Doigrałaś się.
  12. Isadorka, pszszszeeeeeeeeginasz...ale... Spoko loko, lada moment znów będę u Jadziolka. :eviltong:
  13. [quote name='Asior'](...) Mnie poprostu powalił post w którym Misieek pisze, ze jest wiele innych bardziej potrzebujących psów, a sunia która tkwi w środku jakiegoś odludzia na łańcuchu w dziurawej budzie przykrytej jakąś folią wcale źle nie ma, no bo przecież jest dokarmiana :roll: No to trzeba się zdecydować..(...) [/QUOTE] Nie tylko Ciebie Asiu, zważywszy i na fakt, że w sporym zakresie tytuł wątku stracił na aktualności, post 1, na ogół traktowany jako informacyjny, nie jest w ogóle aktualizowany, a całość wątku przecież dotyczy/ dotyczyła 2 suk i ich szczeniąt.
  14. A Jadwinia... a Jadwinia doprowadza mamę do rozpaczy. Mama sterczy z nią jak słup soli na wybiegu, byle Jadzia się załatwiła, a... sama Jadzia popiernicza jak ta lala na 4 łapkach, ledwo wyrabia zakręty i... jakby zapomina, że ma zrobić, co do niej należy (co nie znaczy, że nabrudzi w domu). Dalej sprawa ma się tak, że Jadzia czeka przed furteczką na wpuszczenie do mieszkanka. Zostaje wpuszczona, a za moment, po powrocie do domu, mama słyszy szczek Jadzi i debatuje sama z sobą, schodzić znów do niej (bo się nie załatwiła), czy nie schodzić. Wygrywa na ogół to pierwsze. Wariatkowo...istne wariatkowo. :evil_lol:
  15. Zerduszko, przeczytaj proszę uważniej moje posty (te i wcześniejsze). Sama przecież w nich napisałam, że moje zdanie jest jedynie moim zdaniem. Nazywasz je przesadą? Ależ masz do tego pełne prawo. Masz rację, że każdy pomaga, na ile może, a ja dodam od siebie, że jak może i jak potrafi. Jedno jest pewne, a powinno to uspokoić najbardziej zainteresowanych, że na przyszłość nie będę sobą zadręczać założycielki wątku, a na PW z linkami do założonych przez nią wątków nie zareaguję i to nie z zemsty, bynajmniej...a dla świętego spokoju każdej ze stron. ;)
  16. Mam nadzieję, że już teraz wszystko się poprostuje fakturowo.
  17. Nescco, ja nie stawiam Ci zarzutów.:shake: Nie podaję również gotowego przepisu na....:evil_lol: a opisuję, jak sama bym rozegrała sprawę. Wpis: "Zakładam, że tego Nescca nie zrobiła i to uważam za jej błąd." dotyczy wypunktowania tego, na jakich warunkach pomogłabym komuś, z kim nie jestem blisko, nie znam się dobrze. Każdy, w tym i Ty rzecz jasna Nessiu, może mieć inne podejście do sprawy. :lol: Mój punkt widzenia nie jest jedynym słusznym.
  18. Mop = dziewczynka!
  19. [quote name='missieek'](...) ok 14 zadzwonila nescca z numeru zastrzezonego, powiedziala ze w niedziele wezmie suke, nie powiedziala o ktorej dokladnie, (...) podala mi jednynie nr gg abym sie kontaktowala w razie potrzeby (...) dopiero o 20:50 dostalam smsa "Hej tu nescca. Podaj mi dokladny adres gdzie mam podjechac po psa?" tyle, nie bylo info o ktorej, ani informacji ze ja jestem wymagana (...) napomkne tylko ze osoba ktora wziela na tymczas szczeniki od suki nie robila problemu jak podalam jej tel do kobiety ktora (...) Asior powiadomila mnie ze akcja na niedziele odwolana (...) w poniedzialek o 8:54 dostalam smsa od DaSilva (...) a teraz pytanie glowne co zrobilam zle? co mi masz do zarzucenia majga w pilotowaniu sprawy na miejscu?[/QUOTE] Zawsze staram się, dodam usilnie, by być obiektywna i to, że kogoś lubię lub nie odrzucać na bok. Tak samo i odpowiem teraz, na podstawie znanych mi wpisów. Odniosę się do Twojego ostatniego, głównego zapytania. Z chwilą, gdy ktoś dzwoni, że chce pomóc (a wiem, że chce pomóc w sprawie zwierzęcia, któremu zakładam wątek, które leży mi na serduchu) to zastrzeżony, czy nie proszę go, by podał mi swój numer i to ja dalej dzwonię, dopytuję, dogrywam na tip-top, wychodząc z założenia, że to ktoś mnie robi grzeczność, nie odwrotnie. (Inni mają prawo na tym etapie mieć inne spojrzenie na sprawę, wolno im, ja piszę, jak to wygląda, gdy ktoś mnie pośrednio, a wspomnianemu zwierzęciu dosłownie, spieszy z pomocą). Tak jak Ty masz smsy w komórce, tak ja mam korespondencję z Nesccą na gg. Nescce do łba nie przyszło, że może Cię nie być na miejscu, co piszę na podstawie korespondencji z nią (w czasie, gdy słałaś jej wiadomego smsa). Coś, co było oczywiste dla Nescci i dla mnie, nie było dla Ciebie (a czy moglo? odpowiedź brzmi - mogło). Asior powiadomiła Cię o odwołaniu akcji, zapewne w imieniu Nescci, z przyczyn podanych na wątku. Co ja zrobiłabym na miejscu Nescci? Jasno określiłabym, że ot w Twoim interesie jest dzwonić do niej, do tego poinformowałabym: że chcę pomóc, kiedy będę na miejscu i o której, a w przypadku odwołania akcji sama bym Ci dała znać. Zakładam, że tego Nescca nie zrobiła i to uważam za jej błąd. Piszesz Missieek o szczeniakach... ich odbiór i przewóz, a odbiór dorosłej, dużej suki to nie to samo...jednakże znów wracam do punktu wyjścia. Wystarczyłby tel. do Nescci i info, że nie będzie Cię, bo sunia potulna jest do obłędu, a kobieta na miejscu, z Twojego upoważnienia, bierze wszelką pomoc na miejscu na siebie. To kolejny przykład na to, że ustaleniami smsowymi (czego już nie bierz do siebie Missieek) można sobie wytrzeć 4 litery. Tyle w sprawie konkretnie tego, niefortunnego dnia. Zupełnie inaczej niż sama Nescca, wstępnie dzwoniąc do Ciebie, nakreśliłabym zasady swojej pomocy i podałabym swój numer. Taka oficjalka nie byłaby mi potrzebna, gdybym z kimś znała się jak z łysym koniem ale nie w tym przypadku.
  20. Rzeczywiście, uśmiałam się po pachy. Dziękuję Nescco za info.
  21. [quote name='malawaszka']DaSilva :klacz: super że się udało!!!![/QUOTE] Popieram Dziewczyno!!!!!!!!!!! Jesteś Wielka!!!!!!!!!!!!!!!!!! :loveu: :loveu: :loveu:
  22. [quote name='malawaszka']no to oby ją wpuściło - będzie można się pośmiać[/QUOTE] Nie wątpię.
  23. [B]DaaaaaaaaaaaSilvaaaaaaaaaaaaaa[/B], nie potrafię wyrazić swoje wdzięczności. Sunia jest już w Krakowie (sms od DaSilva, sunia podróż zniosła dzielnie). Słowa wdzięczności nie odwołują tego, co zostało przeze mnie napisane wcześniej. [B]Asior[/B], pogadaj z Frotką, błagam, o osobny wątek dla suni. Porobicie zdjęcia, stanę na łbie, poogłaszam, "zapodam sprawę suni dalej".
  24. Zadzwoniła przed momentem Nescca. Mogę mieć tylko nadzieję, że dogo ją wpuści i zda relację z nd. Jej uzgodnienia z Missieek to kuriozum. Śmiać się, czy płakać??? Stawiam na to pierwsze. :roll:
×
×
  • Create New...