Jump to content
Dogomania

tayga

Members
  • Posts

    6152
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by tayga

  1. Mogę pomóc w transporcie i jak się uprę to np do Żar dojadę. TŻ mnie zabije ale to nic :)
  2. Dzisiaj uczyłam jednego Pana, który pracuje tam, gdzie znajdują się kojce jak ma Skrzacika karmić... po troszkę. I letnia woda w miseczce prosto do budy, bo psiak nie wychodzi. Jutro też zawiozę "domowe" ciepłe jedzonko. I jak Pan się sprawdzi w opiece to zrobimy zrzutę na coś mocniejszego :) Bo ja od 10 do 17 jestem w pracy, możliwości doglądania psiaka ograniczone... a Pan jest tam od 7 do 15.
  3. Byle jaka fotka (z komórki), jutro zabiorę aparat:
  4. Wątek Skrzata: http://www.dogomania.pl/threads/177086-PrzywiAE-zany-w-lesie-na-mrozie-czekaA-na-A-mierAE?p=13832877#post13832877
  5. 16 maja Skrzat po długiej walce z chorobą odszedł za Tęczowy Most :( W ostatnich dniach grudnia mieszkańcy wsi oddalonej o 20 km od Gubina słyszeli wyjącego w lesie psa. Psiak odzywał się tylko w nocy... Nie mogli go zlikalizować przez 3 dni. W Sylwestra jeden z mieszkańców wsi dosiadł quada i wyruszył na poszukiwania. Znalazł zamarzniętą bidę przywiązaną do drzewa. Wrócił do domu po pomoc. Przetransportowali niemal zamarznięte na kość zwierzę na plandece do szopy, ogrzali, podali ciepły posiłek i... zadzwonili po mnie. W Nowy Rok przewiozłam psa do kojca interwencyjnego należącego do Urzędu Miasta. Niestety pracownicy urzędu zdecydowali - schronisko na dniach. Pies jest w fatalnym stanie. Nie przyjmował pokarmów, nie pił wody i miał biegunkę. wczoraj odwiedziłam go z weterynarzem... dostał leki. Sama podaję mu tabletki (je z ręki) i zatrzyki. Wszystko znosi bardzo dzielnie. On jest taki spokojny, łagodny i cierpliwy. Jedna ogromna chudziutka ufność. Skrzacik ma guza (fotki w poście #152). Prosimy o POMOC!!! Potrzebne są pieniążki na opłacenie pobytu w Hoteliku oraz na operację wycięcia guza. ZBIERAMY NA HOTELIK i zabieg!! Deklaracje miesięczne: Plicha - 25 zł styczeń + 25 zł luty + [SIZE=2]25 zł marzec + [SIZE=2]25 zł kwiecień + 25 zł maj:loveu: Nikus - 20 zł styczeń + 20 zł luty +[SIZE=2] 20 zł marzec +[SIZE=2] 20 zł kwiecień +[SIZE=2] 20 zł maj:loveu: Odi - 20 zł styczeń + 20 zł luty +[SIZE=2] 20 zł marzec +[SIZE=2] 20 zł kwiecień +[SIZE=2] 20 zł maj:loveu: Emigrantka - 25 zł za luty + [SIZE=2]25 zł marzec + [SIZE=2]25 zł kwiecień + [SIZE=2]25 zł maj :loveu: kikaicezar - 25 zł styczeń + [SIZE=2]25 zł luty + [SIZE=2]25 zł marzec :loveu: Lucyna - 20 zł styczeń [SIZE=2]20 zł luty (za marzec i kwiecień - Allegro) :loveu: Katarzyna111 - 20 zł styczeń + 20 zł luty +[SIZE=2] 20 zł marzec +[SIZE=2]25 zł kwiecień :loveu: Igiełka 5 zł marzec + 5 zł kwiecień[SIZE=2]+ 5 zł maj :loveu: sekkmet 30 zł Deklaracje jednorazowe: bico - 50 zŁ - wpłynęła :loveu: zachary - "Narazie zapłacę Skrzacikowi za hotelik za luty" - wpłynęło 25 stycznia - 320 zł + 50 zł wpłyneło 3 marca :loveu: 50 zł - na nowa drogę życia od cudnej cioteczki EWY z Gliwic - wpłynęło 25 stycznia:loveu: malibo57 - transport i pierwszy miesiąc w hotelu - wpłynęło 660 zł :loveu: ala123 - 50 zł - włynęła :loveu: Pani fryzjerka Marzenka za pośrednictwem Lucyny - 35 zł - wpłynęła :loveu: 18 stycznia wpłynęło od niezdeklarowanego użytkownika filcant - 65 zł:loveu: oraz od beata2009 - 15 zł:loveu: 25 stycznia wpłynęło od martini77 25 zł:loveu: 02 lutego wpłynęło od jola_li 30 zł:loveu: 30 marca wpłyneło od WARAŃSKA 100 zł:loveu: 01 kwietnia wpłynęło od zaklineczka89 25 zł:loveu: jola_li 50 zł wpłynęło 7 maja:loveu: malibo57 500 zł wpłynęło 10 maja:loveu: Agnieszka103 10 zł wpłynęło 13 maja:loveu: W imieniu Skrzacika wszystkim serdecznie dziekuję:lol: Skrzacikowe wydatki: styczeń: 100 zł - weterynarz w Gubinie 740 zł - przekazane do Hoteliku z tego 204 zł - hotelikowanie styczeń (17 dni x 12 zł) 215 zł wydano na szczepienie, badanie leki i wizytę weta na dalsze leczenie pozostało w Hoteliku 1 zł. luty: 336 zł - hotelikowanie (28 dni x 12 zł) 120 zł - leki na stawy marzec: 372 zł - hotelikowanie (31 dni x 12 zł) 100 zł - leki na stawy kwiecień: 360 zł - hotelikowanie (30 dni x 12 zł) 100 zł - leki na stawy maj: 646,15 - Faktura z lecznicy w Obornikach Śląskich Skrzacikowe konto: + 121,85 zł [FONT=Arial]Dane do przelewu:[/FONT] Agnieszka Maternik Westerplatte 12c/19 66-620 Gubin nr konta BANK PEKAO SA: 92 1240 6869 1111 0000 5393 4260 bardzo proszę w tytule napisać "na Hotelik dla Skrzata" i podać swój nick z dogo :) mój telefon: 602821394 gadu-gadu - 1492938
  6. Zakładam wątek Skrzatowi!!!!!!!!!!!!!! Zadziałało!!!!!
  7. Właśnie rozmawiałam z babką z Urzędu, mam jej prywatną komórę. Schron odwoła jutro... mieli być w piątek lub poniedziałek. I chcieli Skrzata wywieźć do Białogardu!! To jest chyba ze 400 km :(
  8. Ja nie mogę założyć wątku :( ta funkcja u mnie nie działa :( Może któraś z Was? Ja fotki wkleję. Dzisiaj zapomniałam aparatu, ale mam byle jakie z komórki.
  9. Jezuuuuuuuuuuuuu... jakie Wy jesteście kochane... siedzę, czytam i ryczę. Kocham Was!!!! Skrzat żyje :) I chyba ma się lepiej. Karmiłam Go w budzie, wyjść nie chciał, ale dupcię podnosi. Zaaplikowałam mu leki, tabletki jadł z ręki, przy zastrzykach nie protestował. Popiskuje jak słyszy inne szczekające psy. Cioteczki... musiałybyście go widzeć. On jest taki spokojny, łagodny i cierpliwy. Jedna ogromna chudziutka ufność. Oczywiście babola z Urzędu przekonam do tego, że schron ma odwołać i już. A za weta i leki... raczej nie zapłacę :) Jak już to groszowe kwoty. Mój wet zawsze powtarza "za dobre serce się nie płaci, a ja nie zbiednieję", czasami bierze za leki tylko, ale nie zawsze.
  10. Masakra!! W samochodzie pokazało mi 20 stopni na minusie... Biedne psiury :( Nie wiem jak leśny stworek, rano będę u niego z lekami (budę ma ocieploną i dobrze wyścieloną), ale Fuksik nie powinien zmarznąć. Na ostatnich fotkach było widać jak udoskonaliłam jeszcze ocieplanie budy. Dwie godzinki temu dostał cieplutkie jedzonko.
  11. No i nie doszło!! Wet odroczył wykonanie wyroku. Psiak dostał kilka dni szansy na wyzdrowienie. Zaaplikowaliśmy mu wlew podskórny, jakieś prochy i kilka zastrzyków. Mam też w domu tabletki i zastrzyki na kilka dni, sama będę je robić dwa razy dziennie. Pies jest spokojny, wszystkie działania znosi z anielskim spokojem. I tylko tak patrzy tymi biednymi oczkami... ufnie :( Normalnie modlę się by stanął na nogi!! Tylko co zrobić żeby go zaraz do schronu nie zabrali? Ja już u siebie nie mam miejsca:placz: Do tego kojca gdzie przebywa mam 8 km, śniegu po pachy (w TV nawet nasz Gubin z tego powodu pokazali), cały dzień w pracy, Fuksik pod opieką... oby mi sił na wszystko starczyło.
  12. Oj Aniu... to jest takie trudne :( Umówiłam się z wetem na rano, powiedział, że jeśli dojdzie do eutanazji psa prawnie bezdomnego ktoś musi przy tym być. Oczywiście ktoś czyli ja. To moje miasto jest porąbane, urzędy do kitu (bezdomny pies jest własnością gminy przecież), ludzie niby kochający zwierzaki ale pomagać nie chcą... Nikt mnie nie zastąpi podczas wykonywania "wyroku"... bo zaczynam przyzwyczajać się do myśli, że do tego dojdzie.
  13. Z tego wszystkiego zapomniałam Wam napisać, że Fuksik gada - mruczy jak niedżwiadek... do mojej Nali. Dzisiaj się zobaczyły pierwszy raz, ale przez ściankę kojca. Agresji nie zauważyłam, ale na bliższą konfrontację bałam się pozwolić.
  14. Mój zapewne podobnych rozmiarów, ale cały czas się powiększa :( Może dla psiura faktycznie nie ma ratunku... Może należy skrócić mu cierpienia... Może... Ale dlaczego znowu ja muszę podjąć tą decyzję :placz:
  15. W tym tygodniu mieli go zabrać, nawet nie wiem dokąd, bo to gmina a nie miasto zamawiali firmę :-( Najgorsze jest to, że on najprawdopodobniej nigdzie nie pojedzie:placz: Nie przyjmuje pokarmów, nie pije nawet wody, wymiotuje i ciągnie za sobą tylne nogi. Wet mówi, ze to z powodu zamrożenia mogło dojść do trwałych uszkodzeń:placz: Jutro pojadę tam z wetem, bo transportowanie biedaka 10 km to dla niego za duży stres. W Gubinie są tylko dwie lecznice, nie ma laboratorium, nie ma możliwości diagnostyki. Do najbliższej kliniki 60 km :( Jeśli wet uzna że nie psiak z tego nie wyjdzie, to niestety... czeka go psie niebo :( Mam megadoła, nie wiem co robić:bigcry:
  16. ambird kochana Ty moja!!! Wiesz, że już jestem specjalistką od trudnych przypadków :) Zaraz zacznę Fuksiowi domku szukać.
  17. Wracam do fuksiowego tematu. Tak wygląda powitanie: Śnieg u nas sypie nieustannie. Miejscami sięga kolan. Fuks się zdziwił, że dostał śniadanko z marchewką. Ale jak się dopatrzył mięska z kurczaka i innych dodatków to okazało się całkiem zjadliwe :)
  18. Bidaka ma kto karmić, ale nikt go nie wyprowadzi. Sama czasami podjadę i wezmę na spacerek. Niestety pracownicy urzędu (już się z nimi kontaktowałam - bez pozwolenia nie mogę psiaka w kojcu umieścić) zdecydowali - schronisko na dniach :( Nie wiem co mogę zrobić... nie mam innego miejsca gdzie mógłby zamieszkać. A kojce są bardzo tymczasowe. Przydałby się tymczasowy domek, ale skąd go wziąć? :niewiem: Myślę, że to był psiak raczej domowy. Na szyi miał kolczatkę - na łańcuchu nie trzyma się psów w kolczatce... chyba :( Na drugiej fotce widać kawałek odciętego sznura, na nim był przywiązany do drzewa. Jutro podrzucę dla niego puszeczki, które kupiłam Fuksiowi z pieniędzy bazarkowych. Jest jeszcze kilka, niech się Fuks dzieli z chudziutkim kumplem... Samochodem jechał spokojnie, aż zapomniałam że wiozę psa. Daje się głaskać, dotykać, zajrzałam mu w pyszczek - albo taki wystraszony że nie reagował, albo z natury uosobienie łagodności. Na smyczy dał się prowadzić. Nie poznałam go jeszcze dobrze, ale niedługo powinnam wiedzieć coś więcej o jego charakterze. Nowy rok = Nowe Problemy:splat::cry: Dodam jeszcze, że pies ma na mordce blizny, czymś oklejoną sierść miejscami i.... nie ma imienia :(
  19. Fuksik zaczyna obrastać w piórka :) Nie wiem... nigdy zimą takiej bidy nie miałam, ale chyba się regeneruje, bo kudełki wypadają garściami, a od spodu już jest fajny mięciutki puszek, gęsty i jaśniutki. Sierść w pachwinach i na ogonku wupadła według weta z powodu zapalenia skóry spowodowanego inwazją pcheł. Lokatorów Fuksiu miał tylu, że łaziły "wierzchem", po nosie i oczach. No i jeśli był trzymany na łańcuchu, to pewnie mieszkał we własnych odchodach. Nikomu nie życzę wąchana tego zapachu... fuj, jak on śmierdział!!! Gdyby się dało to pożyczyłabym Fuksowi włoski Nali, okudłaciła mi się na zimę nieziemsko :) Do kojca pomimo zadaszenia nasypało tyle śniegu, że 40 minut walczyłam dzisiaj z łopatą. Ostatnia taka zima była tutaj 9 lat temu. Jest tak pięknie... i nie za zimno, -2 stopnie. A dzisiaj "ściągałam" ze wsi 20 km za Gubinem psa, którego wczoraj znaleziono przywiązanego w lesie. Ktoś go od 3 dni słyszał jak wyje, poszli szukać i znaleźli. Nie chodził, przynieśli na plandece do szopy, ogrzali, nakarmili... Dzisiaj wstawał na nogi, ale jest słabiutki. Zamieszkał w kojcu interwencyjnym Urzędu miejskiego. Jest spokojny, nieagresywny i taki skrzywdzony :( Gdybym dopadła "właściciela" to... a nie mogę tu napisać co bym mu zrobiła, bo za takie przekleństwa wywalają z forum. Oto dowód mojej działalności: Wiem, że to Fuksiowy wątek... ale biedaka chciałam Wam pokazać :(
  20. W Święta w Gubinie było tak: W Nowym Roku jest tak: Fuksik czuje się dobrze, jest wesoły. Wydaje mi się, że tak nie marznie bardzo. Dzisiaj fajnie skakał po sniegu :) I nie boi się fajerwerków. Strzelali niedaleko, zupełnie nie zwracał na to uwagi :) Wyjątkowy psiak!
  21. A... mówił, ale dopiero dzisiaj :) Chyba mu się dni w kalendarzu pomyliły, bo przez Święta ciepełko, a dzisiaj się ochłodziło. Nie do końca zrozumiałam to, co chciał mi przekazać, ale coś w rodzaju "jak ja się cieszę, że cię widzę...", bo podskakiwał i popiskiwał tak radośnie :)
  22. Fuksio dostał dzisiaj prezent od sąsiadki. Całą górę kurzych stópek ugotowanych. Galaretę na tym gotowała (na takich nóżkach?). Podzieliłam mu na dwie porcje. A jutro przed wigilią zje sobie Denta rask i kilka psich ciasteczek. Dziewczyny kochane!! Mam takie marzenie, by w tę nadchodzącą Noc Wigilijną wszystkie nasze zwierzęta, które są z nami i te, które odeszły były szczęśliwe, że są lub kiedyś z nami były. By wierzyły i nam pozwoliły wierzyć w to, że nadejdzie taka chwila, że żadne zwierzę nie będzie bezdomne, głodne, bite i poniżane. Tego życzę z całego serca z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia. I Wam cioteczki najdroższe - wszystkiego co najlepsze w te Święta! http://www.jacquielawson.com/preview.asp?cont=1&hdn=0&pv=3169996
  23. Pewnie, że z niego zmarzlak, futerko liche, chudziutki jeszcze... Łapeczki mu zmarzły, ma zaczerwienione poduszeczki. Posmarowałam Alantanem i wazeliną (nic innego nie miałam) i usunęłam z kojca cały lód (wreszcie dało się to rozbić łopatą), została drewniana podłoga. Ale teraz tak źle nie jest. Od wczoraj zero mrozu. Tęskni nasz Fuksik za ludźmi. Już się przekonał, że człowiek nie zawsze oznacza dodatkową porcję bólu. Ma jeszcze obawy przy bliższym kontakcie, ale pokona i to. Muszę zrobić fotki, jak się cieszy na mój widok - tylko takie zdjęcia to tortury, bo on od razu ma dostać JEŚĆ, a nie pozować.
×
×
  • Create New...