-
Posts
6152 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by tayga
-
[quote name='ala123']Jestem ciekawa czy dzieje się coś w kwestii nagłośnienia sprawy w mediach i czy do policji wpłynęło zawiadomienie ? Nasza lokalna gazeta ukaże się dopiero 23 stycznia, ale artykuł będzie. Mamy też lokalną TV, ale olewatorsko podeszli do sprawy. Mam wrażenie, ze zajmują się tylko promocją burmistrza :( Policja... szkoda słów... rozmawiałam co prawda tylko ze znajomym tam pracującym, ale zapytał "nie szkoda czasu? i tak nic nie zrobią, ciesz się że pies żyje" :( Już brak mi nerwów (że o czasie nie wspomnę) :placz: Rano byłam u weta po kilka rzeczy. Wzięłam też te tabletki, które przyjmuje Skrzacik na zapas (jeszcze 5 sztuk), pojadą z nim do Hoteliku. Wet powiedział, że jak bierze to jeszcze kilka dni powinna trwać kuracja. No i poprosiłam weta o podliczenie długu psiaka. Liczył, liczył... 134 zł mu wyszło. Wziął jednak równe 100. Skrzat dostał środki na odrobaczenie, zakropiłam Frontline, podałam leki... Pojechałam do pracy... po czym wróciłam ze szczeniorem, który mieszkał od tygodnia w okienku piwnicznym. Zamieszkał w kojcu obok. Nie mam już siły:placz:
-
Ale jak zareagował! W Sylwestra musiał poruszyć niebio i ziemię by uzyskać pomoc. Policja oczywiście zero reakcji... Nie wiem skąd wziął numer telefonu ale dodzwonił się do mojego kolegi z oddziału terenowego Fundacji Emir w Krośnie Odrzańskim. Dopiero on do mnie, ja do "znalazcy" no i poprosiłam by przetrzymał u siebie psiaka do następnego dnia. Nie mogłam wyjechać od razu, ale Pan zrozumiał. Umówiliśmy się na godzinę 14-15 (musiałam odespać imprezkę). Zjawiłam się punktualnie, a dalej już wiecie... :)
-
Skrzacik dziękuje za pierwsze wpłaty :) Żeby się nie pogubić, zaznaczam w pierwszym poście. Nasz dzielny psiur dzisiaj miał wilczy apetyt. Wcześniej jadł jak arystokrata, powolutku. Dzisiaj pożerał dosłownie :) Aż miło było patrzeć jak tak wcina. Jutro spacerek, odrobaczanko i Frontline. Będę miała więcej czasu niż dzisiaj.
-
Nie ma mowy!! No... może napstępnym razem :) Ten guz Skrzacika to taki "dzyndzel" raczej luźny, nie wrośnięty głębiej. Wielkości może jak pół kciuka. Ale właśnie zaoognione na końcu. Może się podrażniło o słomę w kojcu? A może przymrożone. Mam jakieś mazidła... jak mi się uda dotrzeć jutro do niego to wysmaruję czymś przeciwzapalnym.
-
Jakie Wy jesteście kochane!! Umierałam z niepokoju, już jestem troszkę spokojniejsza. Pojedzie najprawdopodobniej w czwartek. Poprosiłam weta o "wirtualną" konsultację, wysłałam mu te fotki... "Na oko" do usunięcia, bo to taki "zewnętrzy" stwór. Ale wet ma rację - w warunkach w jakich przebywa Skrzat nic z tym nie zrobimy. Po ewentualnym zabiegu nie może być w kojcu. Pogoda u nas nie do opisania. Przed chwilą dwa wozy strażackie wykopywały karetkę pod moim blokiem. Nie ma możliwości wyjechania jakimkolwiek pojazdem. Chyba sprawię sobie traktor. Jakoś tak dzisiaj mnie wzięło na dokładniejsze oględziny Skrzacika. Ma w sierści pełno pchlich odchodów, ale samych lokatorów nie widziałam (wymarzły?). Mimo to przed wyjazdem zaaplikuję mu Frontline i podam środki na odrobaczenie. Obym tylko się do niego mogła dostać. Jest nadzieja, że od jutra ruszą z odśnieżaniem, bo dzisiaj niedziela i wszyscy mają to gdzieś :(
-
Głuchy Fuks - ofiara człowieka - odszedł za TM :(
tayga replied to tayga's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
No i dzisiaj się zakopał... -
Zauważyłam coś strasznego... Skrzacik ma guza :( To nie boli, nie jest wielkie... chyba na sutku. Może to brodawczak tylko... ale wet musiałby to zobaczyć. Niestety przy naszej aurze nie mogę zabrać psiura do lecznicy, wet też nie dojedzie :( Na zbliżeniach wygląda dużo gorzej, tak "normalnie" to tego nie widać. Ratunku!!! Co robić??:placz::placz::placz:
-
Pojechałam i ... nie dojechałam. Zostawiłam auto przy głównej drodze i ładne kilkaset metrów pokonałam brnąc w śniegu. To co się u nas dzieje, to istny Armagedon - sypie okropnie, zero odśnieżania... Ale żarełko dostarczyłam ciepłe. Leki podane. Skrzacik z oporami, ale wyszedł. Ciężko mu iść przez te zaspy, nawet popiskiwał. Z nóżkami jakby gorzej :(
-
Nie da rady... bo ja nie mam pojęcia ile ona03 zechce za transport. Ja zrobię ze swojego darowiznę na rzecz Skrzacika, nie chcę za to kasy :) A hotelik? Coś gdzieś czytałam, że 12 zł za dobę. Kto zna numer konta hoteliku? Potrzebowalabym żeby przelać to co będzie do nich. Ewentualnie ona03 weźmie ode mnie wpłaty w gotówce i zabierze ze sobą.
-
Głuchy Fuks - ofiara człowieka - odszedł za TM :(
tayga replied to tayga's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
U nas dzisiaj zamieć, jakiej w życiu nie widziałam. Wiatrzysko okropne, sypie niesamowicie. Napadało ze 30 cm śniegu, miejscami nie da się iść, sięga po kolana. I... jest ślicznie Do Fuksiowego kojca brnie się w półmetrowej warstwie śniegu. Kojec też był zasypany (odśnieżałyśmy z koleżanką). Nie ciągnęłam psiaka na spacerek, bo niby jak? Zakopałby się bidulek po uszy. -
U nas dzisiaj zamieć, jakiej w życiu nie widziałam. Wiatrzysko okropne, sypie niesamowicie. Napadało ze 30 cm śniegu, miejscami nie da się iść, sięga po kolana. I... jest ślicznie :) Ledwo dojechałam do kojca, przez chwilę miałam wrażenie, że z tej leśniej drogi będą mnie wyciągać traktorem, ale dałam radę... ufff... Skrzacik bardzo niechętnie wyszedł, więc spacerek trwał 5 minut, nie będę psa stresować. I tak się bidulek z zimna telepał.
-
Jak tylko ona03 potwierdzi możliwość wyjazdu w czwartek to ruszamy... a jak nie to w sobotę. Skrzacik stoi na prościutkich nóżkach, tylko nie ma siły się na nich utrzymać. Na nierównościach dupcia na bok leci, ale migiem się zbiera i wędruje dalej. Wet mówi, że to z osłabienia. Być może to go boli... w końcu kilka dni spędził zamarzając w bezruchu. Dostaje leki, wszystko minie :)
-
Oj ja na księdza będę czekać z niecierpliwością... Mam tylko nadzieję, że przyjdzie inny niż w zeszłym roku i nie każe mi na wstępie zamknąć zwierzaków. Tamtemu powiedziałam że to Boże stworzenia, mieszkają ze mną i zostają. Omal nie zwiał :) ala123 - masz rację! Powinni takie rzeczy z ambony wygłaszać, katolicki kraj... wrrrr..
-
[quote name='Nikus']może już pakujmy go powoli do drogi? Walizeczkę mu kupić? :) Jutro zaopatrzę Skrzacika w jego osobistą smycz. W niedzielę ma ostatnie zastrzyki, a dzisiaj dostałam od weta 5 tabletek Carprodyl F (łagodzi stany zapalne i ból w chorobach układu mięśniowo - szkieletowgo i chorobach zwyrodnieniowych stawów. Preparat również łagodzi bóle pooperacyjne po zabiegach). Wet powiedział, że teraz to już tylko dobre żarełko i masa czułości :) Ten mój wet to wspaniały człowiek, dzwoni codziennie z pytaniem o zdrówko naszego Skrzacika :)
-
Artykulik będzie :) Gratisowy z fotkami - To już załatwione!! Fuksik też był. Teraz trwa ustalanie "właściciela - idioty". Jak się uda to wyląduje w sądzie. Już jeden taki - mój sąsiad niestety - przesiedział rok za zabicie psa. Jego przypadek jest dobrym przykładem, że "to nie TYLKO pies". Szkoda tylko, że tak trudno namówić świadków do zeznań :(
-
Głuchy Fuks - ofiara człowieka - odszedł za TM :(
tayga replied to tayga's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Fuksik ma właściwie wszystko... prócz towarzystwa, rąk do głaskania częściej niż ja mogę, ciepłego kąta... Te braki w magazynie dobrze by było uzupełnić.