-
Posts
6152 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by tayga
-
Skrzacik cudownie!! Wyprowadziłam go na chwilkę, bo spieszyłam się do pracy, ale z każdą chwilą jest lepiej. Ma wilczy apetyt, załatwia się normalnie i... bardzo się ucieszył na mój widok (a może to na widok michy?) Już się tak nie kuli, nawet uszy postawione dzielnie... i ogonkiem merda. Wychodzenie z budy przez dach wydaje mu się bardziej atrakcyjne niż normalną drogą. Nad ranem wychodził, ale jak przyjechałam to "śniadanie do łóżka", a spacetek "tędy" skoro już otwarte :) Na pierwszej stronie podałam swój numer konta i wszelkie potrzebne do przelewu dane. Jeśli ktoś inny zdecyduje się zbierać, to ja jestem "za". Ale pomyslałam, ze jakieś konto powinno być podane.
-
Nie wiem czy Skrzacik zawsze jest taki spokojny w samochodzie jak za pierwszym razem... Ale myślę, ze tak, bo to taki układny psiur :) Zgramy się w czasie i dojedzie do hoteliku szybciutko i bezpiecznie :) W weekend postaram się sklecić jakiś bazarek. Własnie skończyłam gotowanie... wywar z kości był tak ciemny, że ryż wygląda paskudnie... taki brązowo-marchewkowy. Ale fajny ma zapach. Mój TŻ niedawno wrócił do domu i zapytał "obiadek gotujesz na jutro?" a ja - "tak, ale nie dla Ciebie". Będziecie swiadkami na rozwodzie!!!!:eviltong:
-
A u mnie zapach (smród) gotowanych kości. Właśnie wrze czwarta tura, wszystkie w jednej wodzie. W tym wywarze gęstym ugotuję ryż z marchewką (już starłam). To będzie "baza" pod właściwe danie :) Jeśli dobrze pójdzie i ona03 znajdzie czas, to w czwartek za tydzień Skrzat mógłby pojechać. Hotelik przyjmie w każdej chwili?
-
[quote name='ona03']Chyba mogę dalej, najwyżej będą dwie uduszone :evil_lol: Skrzaciku :loveu::loveu::loveu: Jesteś ze Skrzacikowych okolic?? :) Zawsze możemy sobie wspólną wyprawę dwóch uduszonych zrobić :) Psiak może jeszcze posiedzieć tutaj, chociaż większych przeciwwskazań do podróży nie widzę. Co prawda jest słaby, ale w ciepłym wygodnym autku nic się stać nie powinno. Na 100% do niedzieli jest na lekach, a potem się okaże...
-
Głuchy Fuks - ofiara człowieka - odszedł za TM :(
tayga replied to tayga's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dziękuję Grosziwo :) Fuksik mimo mrozów ma się nieźle... a drugi stanął na nogi i będzie żył :) -
A świat i tak jest piękny :) Przed chwilą spotkało mnie coś niebywałego... Wyszłam z Nalą na spacer. Wracam już do domu i spotykam zupełnie obcego człowieka ciągnącego duży wózek. Pan mnie pyta czy nie chcę kości dla psa. Patrzę, a wózek pełen wołowych kości, śliczne, nie okrojone za bardzo, te wielkie przerąbane na pół. To ja Panu na to "noooo... może ze dwie" - z myślą o Skrzacie i Fuksiku. No i przywlokłam do domu z 10 kg :) Zaraz wyciągam gar i biorę się za gotowanie!
-
Teresko kochana... Ja też już nie jednego bidaka postawiłam na nogi :) Od kilkunastu lat zajmuję się zwierzakami. Dostałam taki makaron z suszonym mięskiem i warzywami. Zalewa się to wrzątkiem. Do tego dołożyłam resztki z kurczaka (bez kości), gotowaną marchew, puszkę (niemiecką - bo lepsze), dwa żółtka, troszkę oliwy i proszek z glukozaminą i mielone siemię. Wszystko wyglądało nieciekawie, ale pachniało ładnie. Wcinał z ogromnym apetytem. Ale przekarmić taką chudzinkę też nie za dobrze... kilka mniejszych porcji. Pan Marek dostał wytyczne i będzie podstawiał miseczki pod nos. Ja mam kilka kilometrów do kojca... dzisiaj akurat wolne, ale jutro cały dzień w pracy. Podjadę tam rano i po 18-tej. Wieczorem upichcę coś dobrego :)
-
No tak... trzy dni go słyszano... :( Próbował szczekać dzisiaj do psa za siatką, właściwie to się odszczekiwał, jest zachrypnięty bardzo. Patrzę na te fotki i sama uwierzyć nie mogę. Tak bardzo się bałam, że nie stanie tak dobrze na nóżkach. Pytałam weta co ja mu daję... a on na to "nic się nie bój, stanie po tym na nogi". Novalin to wiem... i chyba Catosal (bo różowe), antybiotyk, tabletki na wzmocnienie i coś przeciwbólowego. Podchodzę do kojca jak jakiś narkoman, trzy strzykawy, garść prochów :) Ważne, że pomaga to wszystko :) Kasę mogę zbierać oczywiście, ale może też ktoś inny.
-
Kochani moi... Dzisiaj było tak: Poleciałam rano do Skrzata zaopatrzona w ciepłe żarełko, z mielonym siemieniem, Smectą (wet kazał) i wodą z glukozą. Michę pożarł błyskawicznie, oczywiście leżąc w budzie. Słodką wodę też wypił (prawdziwy facet - lubi słodycze). Dobrze, ze tam się dach podnosi... Za nic nie mogłam go nakłonić do podniesienia dupci. Poważnie zaczęłam myśleć, że jest sparaliżowany... Skrzat nie miał nic swojego... ani Pana, ani budy, nawet miski... więc mu kupiłam śliczną czerwoną obrożę :) Pomyślałam... i wyjęliśmy razem z Panem Markiem psiaka po prostu górą. Musiałam wiedzieć czy stanie na nogach! I co?? NIESPODZIANKA Pan Marek już ma mnie za nienormalną, ale ryczałam ze szczęścia. Psiak jest słaby, przewraca się... ale idzie dzielnie i grzecznie na (prowizorycznej) smyczy. Czy Wy też to widzicie?? Toż to najzwyczajniej w świecie ONek!
-
Aniu kochana, na Labkach są równie cudowni ludzie:loveu: I powiem Ci, że gdybym kiedyś nie trafiła do Was to i tutaj by mnie nie było. Ja się jeszcze z szoku nie otrząsnęłam do końca :) Nawet nie wiem jak wszystkim dziękować... bo takie zwyczajne "dziękuję" to za mało... Chociaż pewnie najlepszym podziękowaniem dla wszystkich będzie ujrzenie uśmiechniętej mordki Skrzata za jakiś czas:loveu:
-
Głuchy Fuks - ofiara człowieka - odszedł za TM :(
tayga replied to tayga's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
No pewnie!! To wątek Fuksia :) -
Głuchy Fuks - ofiara człowieka - odszedł za TM :(
tayga replied to tayga's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
No przecież już pisałam, że u nas Urzędnicy są porąbani (dobrze, że tego nie czytają :))