-
Posts
5940 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by KrystynaS
-
emilia 2280 (z bazarku) - 122,00 zł DuDziaczek (z bazarku) - 20,00 zł DuDziaczek (z 2 bazarków) - 60,00 zł Kuba P - 50,00 zł israel - 50,00 zł ediiii - 50 zł tanitka - 100, 00 zł Viris (allegro cegiełkowe) - 10,00 zł mtf zalesie - 50,00 zł basiapron (bazarek) - 30,00 zł Julie (bazarek) - 100,00 zł Pani Beata (anonimowo bez nicku) - 50,00 zł Razem = 692,00 zł (na dzień 04.10) WYDATKI : Gammolen + Kerabol (na odbudowę sierści) - 64,00 zł Rachunek w lecznicy - 150 zł Razem = 214,00 zł (na dzień 20.10) Saldo na dzień 20.10 = 478,00 zł Pieniądze Lizy przekazane na rzecz innych potrzebujących psów : 1. dla Myszki - 100,00 zł http://www.dogomania.pl/forum/f28/trzy-dni-lezala-na-placu-zabaw-skopana-pobita-122187/index15.html#post111241032. 2. dla Arona - 100,00 zł http://www.dogomania.pl/forum/f28/po-wylewie-wylewie-wylewie-zycie-czy-smierc-w-hoteliku-szukamy-ds-117213/index105.html#post11124082 3. dla Szakala - 100,00 zł http://www.dogomania.pl/forum/f28/umiera-czy-ktos-sie-zlituje-121991/index32.html#post11124071 4. dla Mikiego - 100,00 zł http://www.dogomania.pl/forum/f28/staruszek-przygnieciony-glazem-pomozcie-123657/index11.html#post11171581 5. dla Dropsika - 100,00 zł http://www.dogomania.pl/forum/f28/stary-kaszlacy-dropsik-pospolity-kundelek-niezauwazony-123658/index5.html#post11180867 Saldo końcowe na dzień 04.11 = 00,00 zł Ten post będzie poświęcony FINANSOM LIZY. Będę go aktualizować na bieżąco. WPŁYWY :
-
Och ty kochany, mały Kapselku wierzę, że tym razem to już będzie TEN DOMEK, który jest ci przeznaczony. :multi: :multi: Bardzo trzymam kciuki za Kapselka i Domek :thumbs: :thumbs:
-
No i to było do przewidzenia - dziś lekka biegunka u Lizy. Na wczorajszym gigancie musiała sobie zaserwować jakieś danie śmietnikowe. Ale weci już działają więc niebawem będzie dobrze. Spacer dziś miałyśmy dwuczęściowy : spacerowo-samochodowy. Gdy przyjechałam właśnie wyszła na podwórko z wetem. Jak mnie zobaczyła to z radości skoczyła mi łapami na plecy robiąc mi na kurtce gustowny, niesymetryczny wzór "w łapki" :evil_lol:. Obeszłyśmy nasze 2-3 alejki a potem wsiadłyśmy do samochodu i tak sobie siedziałyśmy. Dla osób spoza naszego miasta wyjaśniam, że u nas dziś temp.+ 7 stopni i pada bez przerwy drobny ale gęsty deszcz. Powycierałam Lizę ręcznikiem, okryłam lekkim kocykiem i siedziałyśmy. Ona położyła mi łapki na nogach i przyglądała mi się. Lubi jak się ją głaska po głowie :lol:. Przyjrzałam się dokładnie ranie. Jest świetnie :multi:, już zaczyna jej odrastać sierść ta którą trzeba było wygolić. Zacznę jej chyba podawać preparat na wzmocnienie sierści (Gammolen i Kerabol który kupiła DuDziaczek).
-
Pomimo wyniku biopsji wieści mają trochę optymizmu. Dobrze że guz raczej nie da przerzutów. Oby tylko operacja przebiegła pomyślnie. Podziękowania dla Dagmar, że walczy o Uszkę. Będziemy czekać na wieści o operacji. Gorące pozdrowienia dla Dagmar a dla Uszki życzenia zdrowia i wielu, wielu lat u boku tak kochającej Pani.
-
no to w czwartek czy w piątek ta operacja, mówiłaś wczoraj ,ze w piątek
-
Iwonko jest jeszcze trochę czasu, więc przemyśl moją propozycję: w piątek 26.09 o 10:00 zostawiasz Rudzię na operację, my w tym czasie coś tam będziemy robić ze sobą (może odwiedzimy Lizę), potem odbierasz Rudzię i jedziemy do mnie do domu. Mam małe, skromne mieszkanie ale wolna kanapa i wolna kołdra jest :lol:, zostajecie na noc bo gdyby coś się działo to podjedziemy do całodobowej lecznicy (tej w której jest Liza) i tam udzielą Rudzi pomocy. Jakoś razem poradzimy sobie z moimi psami-zazrdośnikami. W sobotę niestety pracuję cały dzień do 20:00 więc nie mogę Was odwieść. Albo pojedziecie rano albo dopiero w niedzielę. Ale słuchaj jakbyś zadzwoniła do Kwiecińskiego i [B]przełożyła operację na czwartek to byłoby super. Ja nie pracuję w czwartek i w piątek,[/B] więc operacja w czwartek a w piątek odwiozłabym Cię z Rudzią do Ostrowca. Przemyśl to sobie czy nie byłoby tak dobrze.
-
A na dobranoc opowiem Wam jeszcze czarny humor z dnia dzisiejszego. Podjeżdżamy pod lecznicę, wysiadamy z samochodu i co widzimy???? ....... przed lecznicą zasłabł mężczyzna, zemdlał i leżał przed wejściem a nad nim wet-Szef, który udzielał mu pierwszej pomocy. Przypominam, że wet-Szef jest z zawodu weterynarzem. No ale na szczęście ten dzisiejszy dzień to już jest wczoraj.
-
Myślę i myślę ....... i obawiam się, że boks hotelikowy nawet najobszerniejszy, że buda nawet najwygodniejsza to już dla Lizy nie teraz :shake:. Ona poznała już coś innego, za swoim człowiekiem skoczy w ogień aby być przy nim. Pies przecież też ma swoje uczucia. Tak bardzo chcę uszanować uczucia Lizuni. Czy to możliwe aby nigdy dotąd nie spotkało ją w życiu nic dobrego. :-( :-(
-
To naprawdę bardzo inteligentny pies. Myśli jak niejedemu człowiekowi nie jest dane. Będę do niej chodzić tylko boję się, że lecznica może ograniczyć te moje wizyty skoro ona tak będzie robić. To też kłopot dla nich, no niech by sunia zginęła. Myślę o tym hotelu, rety tam może zrobić taki numer że nawet nie umiem sobie wyobrazić. No i co Wy o tym sądzicie??? Cholera.
-
Jak to się stało. Odprowadziłam ją jak zawsze po spacerze do lecznicy. Posłałam jej posłanko, przytuliłam i poszłam. W tym czasie wet krzątał się, nalewał jej świeżą wodę, nasypywał karmę i zanim zdążył zamknąć drzwi na klucz ona skoczyła na klamkę otworzyła drzwi i pobiegła za mną. Nie widziałam jej bo bym się wróciła i zaprowadziła z powrotem, musiałam już wsiąść do samochodu. Siedziała przed lecznicą, nie dała się złapać jednemu wetowi, uciekała więc wyszedł drugi, też mu się nie dała złapać i uciekła do sklepu. Potem pobiegła tam gdzie chodzimy na nasze spacery, ale mnie nie znalazła więc wróciła do lecznicy i drapała łapą żeby wejść. Słuchajcie nie wiem co robić :shake: Czy mam do niej nie chodzić??? Nie, to nie jest dobre rozwiązanie :shake:. ONA POKOCHAŁA CZŁOWIEKA KTÓRY OKAZAŁ JEJ OKRUSZEK SERCA. Ona sforsuje wszystkie drzwi, wybije wszystkie okna i pogna za człowiekiem którego pokochała.
-
No to tak. Skończyłam pisać, że u Lizy wszystko w porządku, idę zrobić herbatę a tu dzwoni telefon. Lecznica. Sunia uciekła. :eek2: :eek2: :eek2: :eek2: Jak to uciekła???? Uciekła, otworzyła sobie drzwi i pobiegła za panią :crazyeye: :crazyeye:. Już jadę jej szukać - dobrze bo nam nie dała się złapać. Biegiem po schodach, w tym czasie telefon do Dudziaczka - jesteś w domu??? ubieraj się i biegiem na dół!!!! Liza uciekła, jedziemy jej szukać!!!! Jedziemy biegiem dobrze, że już nie ma korków. Wpadamy do lecznicy, gdzie pobiegła???? W stronę sklepu. Do akcji poszukiwawczej dołącza się Saga86 - Saga :modla: bo nie wiem czy nawet podziękowałam - no i Erka koordynuje telefonicznie no bo jak to zazwyczaj bywa w takich przypadkach telefon rozładowany, nie ma nr. tel. brak zasięgu. Erka :modla: Chodzimy, patrzymy, wołamy - nie ma. Pytamy ludzi czy nie widzieli. Dwaj panowie mówią, że widzieli biegła w tamtą stronę. W tamtą czyli w stronę gdzie zazwyczaj chodzimy na spacer. Idziemy tam - nie ma. Robi się coraz ciemniej i szanse aby zobaczyć Lizę prawie żadne no chyba żebyśmy za przeproszeniem na nią wlazły. Co robimy??? no nic, jedziemy do domu a ja jutro od rana przyjeżdżam, chodzę po osiedlu i szukam jej. Już mi się płakać chce. Wracamy pod lecznicę, mówię - wiecie co zajrzę do szpitalika. Podchodzę i zaglądam przez okno, w pokoju pali się światło i wet pochylony nad posłaniem Lizy. Pukam w szybę, on podnosi głowę i się uśmiecha. Jest???? Jest. Jak to jest????? Wróciła. Jak to wróciła???? sama???? Wróciła sama i dobijała się łapą do drzwi żeby ją wpuścić. Nie wierzyłam, zajrzałam do pomieszczenia, JEST :multi: :multi: TO ONA MOJA LIZA :multi: :multi: Jak mnie zobaczyła to ogon oszalał z radości.
-
Rany goją się coraz lepiej. :multi: Lizunia pokazała mi dziś brzuch - wywaliła się łapami do góry :lol:- z jednej strony już całkiem zagojone a z drugiej zagoją się niebawem. Na plecach też zagojone w większości. Prawa strona była dużo bardziej poraniona i z tej właśnie strony grzbiet i brzuch wyglądają gorzej. Poza tym dobrze, po biegunce już ani śladu, zachowuje się grzecznie. No nudzi jej się trochę więc od czasu do czasu coś tam spsoci np. dziś walczyła z kocykiem i przy okazji wylała miskę wody na tenże kocyk. Dobrze, że miałam drugi w samochodzie to wymieniłam jej na czysty :lol: Chyba jeszcze nie przytyła bo kości nadal jej sterczą, musimy ją zważyć jak nie będzie pacjentów. Ośmiela się już do ludzi, podchodzi do osób czekających w lecznicy na wizytę, dziś ulubiła sobie pewnego pana, który czekał i miał w ręce saszetkę z karmą :evil_lol: