Jump to content
Dogomania

KrystynaS

Members
  • Posts

    5940
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by KrystynaS

  1. Dobry wieczór!!! Ślepota to ułomność z którą psy potrafią sobie radzić. Myślicie, że weterynarz na prawdę mógłby uśpić zdrowego (??), nie cierpiącego psa, bo dużo psów przebywa w lecznicy. [QUOTE]Ciekawe jak to się ma do etyki zawodowej i poszanowaniem prawa.[/QUOTE] Właśnie.
  2. [quote name='marysia55']Nie wiem, gdzie dać 'na mszę', ale .....[/QUOTE] Nie wiesz ...... :-o, ona nie wie ..... :turn-l:
  3. Witajcie!!! No trzeba mieć stalowe nerwy aby teraz wejść na Dogo- :mad:. A niby miało być lepiej niż na błękitnym. Ciekawe której z Was uda się dziś odwiedzić Sarunie
  4. Witajcie drogie ciotki, Saro ciebie witam szczególnie Cantadorra jak tam samopoczucie
  5. [B]Tosiu [*] .......................... [/B] [IMG]http://img265.imageshack.us/img265/2306/wieca4ee6.jpg[/IMG]
  6. Świetnie, że zdrowotnie wszystko dobrze u Balbiny. Zapewniłaś jej należyte warunki i opiekę za co podziękowania dla Ciebie :Rose: Zuziu. Ale patrzcie co to się robi z naszej cichej Balbinki. Bardzo pewnie się już u Ciebie poczuła, no to co - teraz by się porządziło kim się da.
  7. [quote name='Cantadorra'].... Mam chyba dogokryzys....Ja chyba też ...... za wiele tu przeczytałam Cantadorra :glaszcze:
  8. O Dogo- mi działa. Podzielę się z Wami moimi myślami nawiązując do poniższych cytatów [quote name='Cantadorra']Wczoraj odeszla Lady,.... Byla tydzien poza schronem,.....[/QUOTE] [quote name='marysia55']Czasami odnoszę wrażenie, że te psy z jakimś niewyobrażalnym instynktem czekają aby nie odejść w schronisku.....[/QUOTE] Wiele razy czytam, że pies po opuszczeniu schroniska albo zaczyna bardzo poważnie chorować, albo umiera. Tak jakby tam w schronisku mobilizował wszelkie siły aby przeżyć kolejny dzień. Wychodzi ze schronu, poczuje się bezpiecznie, mija stres i co się dzieje??? Tak jakby przestał walczyć o siebie no bo jest ktoś kto się o niego troszczy. Jakby opuściły go siły witalne. 'Siada' układ immunologiczny (reakcja po stresowa) i pojawiają się różne choroby. Że tak jest u ludzi to wiadomo. Zawsze gdy tak się dzieje mam ambiwalentne uczucia. Czy gdyby został w 'swoim' schronisku żył by dalej czy też by umarł w tym samym czasie??? Czy życie w schronisku było dla tego psa życiem, marnym bo marnym ale życiem??? czy tylko oddychaniem, wydalaniem itd. Wiem, że każdy pies tak jak każdy człowiek jest inny. Może dla jednego psa schronisko to depresja i powolna śmierć, ale dla drugiego może nie. Tylko jak to naprawdę rozpoznać. My myślimy kategoriami ludzkimi nie psimi, a może czasem lepiej byłoby dla danego psa żeby go nie zabierać. Tu przychodzi mi do głowy stare przysłowie "nie przesadza się starych drzew, nie przyjmą się".
  9. Co za mordęga z tym Dogo- teraz, ani nic przeczytać, ani nic napisać :mad: Zuziu jak Balbina??? Chyba już niebawem wizyta kontrolna i zdjęcie szwów.
  10. [quote name='marysia55']oj NIE, tak mi sie wypsnęło :oops::oops:, [/QUOTE]No tak właśnie pomyślałam :p ale wolałam się upewnić
  11. A może Ty trochę wcześniej zaczniesz swoje urzędowanie tutaj. Chciałabyś mojego zmiennika
  12. Marysia mam taką wiadomość - od poniedziałku już nie będę urzędować na 'nocnej zmianie' niestety. Od poniedziałku pracuję w normalnych godzinach czyli 7-15 i dlatego trzeba wcześniej kłaść się spać. Jak mi się to uda, nie mam pojęcia.
  13. Tak, ja już tracę cierpliwość jak chcę otworzyć jakiś wątek :angryy: A o napisaniu i wysłaniu czegokolwiek nawet nie wspomnę. Co z tym Dogo- , no u mnie coraz gorzej. Myślałam kiedyś o Neigh i tej Pani znajomej i proszę - jest Neigh. Pamiętają Sarę :lol:
  14. Dobry wieczór!!! Będziecie się śmiać ze mnie, ale ja mam laptopa a mimo to pracuję z nim siedząc przy stoliku na którym on stoi/leży. Tak mi najwygodniej.
  15. A ja zasiadłam sobie właśnie z Dogo- przed oczami
  16. Tak Zuziu, my też tak myślimy. Tosia po prostu była zmęczona życiem, nie było u niej jakieś choroby somatycznej, którą należało leczyć. [QUOTE]W swiecie zwierzat to jest najbardziej okrutne, ze one sie nie wspieraja .... ale wlasnie elimunuja.....Balbinka przestala Tosie juz zauwazac, odsunela ja .....[/QUOTE]Eliminują 'innego' czyli słabszego, chorego no bo jest inny dla nich. My tu sobie Zuziu tak głośno myślimy z Magdą, bo Tosia była dla nas ważna. Dla Ciebie też, wiemy. Nie miej nam tego za złe, proszę. I spadło to na nas tak niespodziewanie jak grom z jasnego nieba i to w chwili gdy martwiłyśmy się o Balbinę, o guza, o operację. A tu masz - Tosia [*] :-( Ja tak uważam : [QUOTE][QUOTE]pies po wieloletnim pobycie w schronisku gdy znalazł się na wolności szybko umierał. Tak jakby tam (w schronisku) mobilizował wszystkie siły aby przeżyć. [B]A gdy poczuł się już bezpieczny, [/B]gdy był ktoś kto troszczył się o niego, [B]tak jakby wszystkie siły nastawione na przetrwanie uchodziły z tego psa[/B] [/QUOTE][QUOTE]Myślę, że [B]nie przeoczyliśmy czegoś u Tosi, [/B] [B]Delikatna suczka, która poczuła się już zwolniona z obowiązku walki o swoje życie. [/B]:-( :-([/QUOTE][/QUOTE]
  17. Wiesz Marysiu nie chciało mi się nawet napisać jednego słowa. Taki marazm. Parę dni temu zasnęła suczka, której losem się interesowałam. Tak po prostu położyła się spać i już się nie obudziła. Tosia [*] ..... :-(
  18. Daję GŁOS Marysiu, jestem. To jest już wózek dla Sary, a ja myślałam, że trzeba dopiero szukać kogoś kto by nam taki pojazd zrobił. Ale ja czytam, no naprawdę. Ale Sara by chyba nie używała tego wózeczka u siebie w zagrodzie bo tam za mało miejsca na takie coś
  19. Myślę, że nie przeoczyliśmy czegoś u Tosi, no chyba że o czymś nie wiem. Delikatna suczka, która poczuła się już zwolniona z obowiązku walki o swoje życie. :-( :-(
  20. Alfa na razie nie składam deklaracji długoterminowych (tzw. stałych), przykro mi.
  21. Magda myślę, że nie powinnaś sobie wyrzucać, że coś zaniedbałaś bo tak nie jest. Równie dobrze my wszyscy żeśmy zaniedbali. Jeśli już to myślę że nie była to jakaś konkretna choroba, po prostu stres minął i 'siły witalne z niej uleciały'. Serce Tosi było już widocznie bardzo zmęczone :-( :-(
  22. Ja długo będę o niej myśleć, bo inaczej nie potrafię. Tak głupio jestem skonstruowana. Tak u ludzi tak samo, gdy sytuacja bardzo ciężka to nie wiadomo skąd są siły ale daje radę. Gdy stres minie, siły opadają i klapa, dętka się z niego robi. A potem nie wiadomo skąd zaczyna się leczyć na to czy tamto.
  23. Ja myślę, że jej coś dolegało i dlatego tak ciągle spała w swojej budce, nie wychodziła do innych psów. Spotkałam się już z takimi przypadkami, że pies po wieloletnim pobycie w schronisku gdy znalazł się na wolności szybko umierał. Tak jakby tam (w schronisku) mobilizował wszystkie siły aby przeżyć. A gdy poczuł się już bezpieczny, gdy był ktoś kto troszczył się o niego, tak jakby wszystkie siły nastawione na przetrwanie uchodziły z tego psa i pojawiały się różne choroby i niedomagania. No nie wiem jak to inaczej napisać, ale wiesz o co mi chodzi. Zuzia pisała, że Balbina zaczęła doskakiwać z zębami do Tosi gdy ta chciała wyjść. A może czuła, że Tosia jest już 'inna' chora, słaba i chciała ją eliminować ze stada. Ciężko mi tu teraz wchodzić na ten wątek. Ciekawe czy Balbina szuka Tosi jak jest na dworze.
  24. Wiesz Magda ja nie mogę ...... Za bardzo się z nią zżyłam choć jej nie widziałam. Co to takiego było???? Serce stanęło???
×
×
  • Create New...