Jump to content
Dogomania

Katica

Members
  • Posts

    751
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Katica

  1. [quote name='MusliStracciatella'] A teraz co do testów psychicznych , których chyba w zyciu nie widziałas albo nie rozumiesz zasady działania popedu u psa. Nie spotkałam sie , zeby pies nie nauczony wczesniej chwytania za rekaw, niepracujacy wczesniej z pozorantem , zaliczył testy. Kilka osób twierdzacych ze ich psy sa ostre ...cokolwiek by nie mieli na mysli...podeszło z psami do testów i wielki rotweiler mało sie nie udusił ze strachu jak pozorant stanał pomiedzy nim a przewodnikiem, była to dla niego tak stresujaca sytuacja , ze nie wiedział jak ma sie zachowac nie majac przy boku własciciela który zawsze dodawał mu odwagi. Proponuje Ci poszerz swoja wiedze troszke bo ...mi ręce opadaja do samej ziemi. Nie wszyscy musza sie znac na psychice psów ale tez takie osoby nie powinny pouczac innych. Nie chce nikogo obrazac chodzi o to zeby nie było mylnych interpretacji psich zachowan - przede wszyzstkim rozwaga jak we wszystkim a nie krytykowanie, ze branie dziecka na rece co to za pomysł.[/quote] Tak to jest fakt. Często najbardziej cięte psy, w momencie konfrontacji z pozorantem, rękawem, ubraniem ringowym, nie mają pojecia o co chodzi... tyle ze jeden może zareagować ze strachu ucieczką, a drugi atakiem... No i co by było gdyby te psy miały kiedykolwiek kontakt z pozorantem... wtedy nie poszloby tak latwo ;)
  2. [quote name='MusliStracciatella']Katica myslę, że nie kazdego tu na forum zadowoli smycz dla małego psa ponieważ wiele osób denerwuje się na samo szczekanie a jak wiemy na smyczy psy te jazgoczą jeszcze wiecej , ja uwazam , że jednak powinnismy miec w sobie troche wiecej tolerancji. Sama mam 3 psy w tym 2 duże i jednego sredniego i nie bronie włascicieli psów ras małych jednak zagrozenia duzego nie stwazaja i wystarczy zwracac takim włascicielom uwage , ze pies powiedzmy drazni naszego psa . Jak reagujecie w takim razie na małego psa luzem, szczekajacego na wasze , a jak reagujecie jak ujadajacy maluch jest na smyczy?[/quote] Ależ MS mnie nie interesuje czy pies szczeka bez smyczy czy na smyczy... mnie interesuje dlaczego on atakuje... Nie wiem czy jazgoczą na smyczy bardziej czy mniej, jest ona dla mnie o tyle podstawowym rozwiązaniem, że daje wlaścicielowi kontrolę nad psem, jeśli nie potrafi zapanować i odwolac psa to nie ma innego wyjścia... i tyle. I nie chodzi o to że pies bedzie na smyczy czy bez ujadał, ale o to czy posunie się dalej czy nie... ja po raz już chyba 3 powtarzam że mojej suki np, nie ruszają szczekacze, ale gdyby taki szczekacz zaatakowal ją - obojetnie jak - szczypnał, podgryzł, skoczył na nią to to juz jest ingerencja fizyczna... nikt tu nie uważa szczekania za realny atak, to Ty sobie to wkręciłaś- że się tak wyrażę ;) A to że niektorzy sobie tego nie zyczą, tak samo jak właściciele małych psów nie życzą sobie biegających luzem olbrzymów... i każdy ma do tego święte prawo!
  3. Nie wiem skąd wnioskujesz, bo domyślam się, że mnie tyczy się też to o agresji w stosunku do małych psów - przynajmniej tak to odbieram, że w nas tyle tej agresji, skoro i ja z małymi psami żyję, a moja suka kompletnie je ignoruje, a niektore nawet bardzo lubi ;) Nie wiem czy ja piszę po chińsku... Ja sobie poprostu nie życzę, zeby jakikolwiek pies ingerował nieproszony w spacer mój z psem, niezależnie od wielkosci... a w bardzo prosty sposób można nad tym zapanować, wystarczy smycz ;)
  4. [quote name='MusliStracciatella']Nie wiem dlaczego cały czas mówi się tu o agresji małych psów kiedy połowa z was nie odróznia znaczenia agresjii od agresywnosci i zwykłej zaczepki poszczekiwania od faktycznego ataku. Większosc psów małych ras choć i duzych tez oszczekując psa w trakcie zbliżania się do niego pokazuje wyraźnie , że sie boi więc wystarczy stanąc i zaczekać aż sie cofnie bo najczęsciej tak się dzieje . Wielu tu piszacych ocenia oszczekiwanie jako bezposredni atak i zaraz puszczałaby swojego psa zeby sie bronił. Ludzie przeciez jak zza płotu sąsiad grozi sasiadowi i go wyzywa bo mniej wiecej tak to mozna porównac to ten drugi nie musi od razu wyrywac sztachety i go lac. Najlepsza odpowiedzia jest lekcewazenie. Dlatego mój owczarek nie daje sie prowokowac takim siusmajtkom które szczekaja a nawet takim które go uszczypna - na uszczypniecie reaguje odwracajac sie zadem bo mały pies do nie przeciwnik. Kazdy zdrowy pies tak własnie powinien reagowac bo nie jest to dla niego realne zagrozenie więc skonczmy pisac o tym ze miał prawo pit zadac 18 ran jesli był sprowokowany - nie ma takiej opcji. A ponadto kaganiec i jeszcze raz kaganiec wyraznie mówia to przepisy[/quote] MS nie wiem jak ty to wyczytałaś, ze wg ciebie my traktujemy oszczekiwanie jako realny atak, ale bynajmniej totalnie nie to miałam na myśli. Moja suka zlewa oszczekujące ją burki, wrecz patrzy zdziwiona czego ten kurdupel chce, ale gdy ją labek - wiem wiem gabaryty- napadł, i próbował zdominować, po dwóch odstraszających klapnięciach, 3 wymierzyła precyzyjnie unieruchomiając gada... Na szczęscie lab większy i cięzszy od niej, nic mu się nie stało... ale gdyby to był taki cocker czy jrt to mogłoby się skończyć gorzej. Dla mnie realnym zagrożeniem jest bezposredni atak, ingerencja fizyczna, nie "słowna" czy dzwiękowa. Co do ataku pita (zresztą to był bull nie pit), na jamnika i 18 ran, nikt nie usprawiedliwa że ten pies miał prawo czy nie miał, chodzi o to, że dlaczego on jest tym złym, gdy jamnik zaatakował wlaściciela i pies użył zębów... dlaczego nie wezmie się pod uwagę tego ze to jamnik latał luzem, ale bierze się fakt że pies nie mial kagańca... być może wg prawa miejscowego nie musiał mieć kagańca, ale zapewne powinien być na smyczy. A 18 ran zadać może tak duzy pies, małemu bez krwawej jatki, ale paroma klapnięciami... nie twierdzę ze to czyni go niewinnym, stwierdzam tylko fakty. Yoreczka, cięszę się że wreszcie doczytałaś i zrozumialaś moje intencje i opinię, którą powtórzyłam chyba po raz enty... ;)
  5. [quote name='arjuna']dziewczyny-on w tym kubraku moze też spać-jest nieprzemakalny. Skoro pies zostaje w stajni, to może warto sie złożyć psu na budę-w tajni jest zbyt chłodno, zaś w budzie pies wytwarzałby sam odpowiednią temperaturę. POza tym-pieski lubią sie gdzieś schować i odpocząć w ciszy. I oczywiscie dzięki temu zachowana jest większa higiena.[/quote] Magda z Taboo miała jakąs budę do oddania... Magda jest z okolic Oleśnicy k. Wrocławia.
  6. [quote name='malva']nie wiem czy chcemy go trzymac w stajni pól roku czy rok powiedz proszę -nie rozumiesz ze nie ma pieniędzy na hotel? btw : jest to pytanie retoryczne więc nie oczekuję odpowiedzi -przeciez to rozumiesz co do leczenia:[COLOR=teal][B]dzisiaj była wizyta weterynarza - Tytek ma pobraną zeskrobinę, zastrzyk, dostał płyn do wcierania, antybiotyk, obroże na nużeńca, odrobaczenie.[/B][/COLOR] więc jest leczony,nie moge wjesc w dyskusję czy dobrze czy nie bo jedyna choroba na jakiej się znam to mucynoza-a jej na szczescie ten pies miec nie może a to nie nam oceniać psa socjalizację,czy ona jest czy jej nie ma ,czego pies potrzebuje,to osoby ktore na miejscu są mogą nt rozmawiać[/quote] Malva, myślę, że nie rozumiesz intencji Andzi... do tej pory nikt tu nie wspomniał co dokładnie stwierdził wet, możemy się jedynie domyślać po tym jak dziewczyny piszą jak pies jest leczony... Tylko, że z wetami różnie bywa, mojej suce też kiedyś jeden na oko stwierdził nużeńca, ktorego w zeskrobinach nie było ;/... [COLOR=black]także ja się również przyłaczam do pytania andzi.... [/COLOR][B][COLOR=red]czy były robione zeskrobiny i co w nich wyszło??[/COLOR][/B] [COLOR=black][B]K[/B]westia socjalizacji, no z największymi chęciami psa żyjącego w stajni nie da sie poprawnie zscojalizować, nawet jeśli bedzie miał 2-3 spacerki dziennie... w taki sposób są właśnie hodowane psy ktore pózniej mają bardzo głęboki syndrom kennelowy... Ten pies już go ma, "zadbał" o to poprzedni właściciel... [/COLOR] Ja rozumiem, że jest to sytuacja awaryjna, myślę że lepiej robić to co robią dziewczyny, niż nie robić nic, to na 100%... ale proszę weźcie pod uwagę sugestie takich osób jak Andzia czy arjuna, bo dziewczyny naprawdę mają doświadczenie z wyciąganiem bullowatych ze strasznych warunków, ochydnych chorób, i popapranej psychiki... edit nie doczytałam wcześniej o tych zeskrobinach w poście malvy... :) opieralam się na wcześniejszych postach ...
  7. Moja suka pitbull "morderca" żyje z kotem, weekendy spędza u koni, najlepsza psiapsiółka to westik, 2 kolejne to shitzuki :D Innych ttb niecierpi- z kilkoma wyjatkami, które toleruje ;) Ale to o niczym nie świadczy, może jedynie o tym, że mój pies jest całkiem dobrze zsocjalizowany ze światem, zwięrzętami, ludzmi, ale to co ma w genach (a gryzienie ma w genach każdy pies) może się odezwać w nim w każdym momencie kiedy nastąpi prowokacja... moja w tym głowa żeby nie pogryzła, wtedy gdy ja sobie tego nie życzę...
  8. [quote name='agasc'] Nie oceniaj kogoś,bo możesz się baardzo zdziwić,ja nie lubię wymyslać,bo niby czemu miało by to służyć? Tutaj jest to opisane-jamnik szorściak-dog arlekin: http://***************/viewthread.php?tid=7748&page=2 Więc rany mogą być różne ,a niezależnie od tego jak pisałam: Gdyby każdy właściciel odpowiadał za swojego psa, za niedopilnowanie płacił nie mandat 200 a 2000zł problem byłby o wiele mniejszy. Bo co to za nagonka na inne rasy?Bo duży,to mu nie wolno a małemu wszystko ujdzie? Odpowiedzialność spoczywa na każdym i mało mnie obchodzi,że mały to tylko poszczeka i poskubie.Niech szczeka i skubie swojego ,,odpowiedzialnego''opiekuna. Ja ze swojej strony dziękuję za takie posty... są dla mnie podsumowaniem meritum problemu... W tym temacie jest parę osób które mając małe psy potrafią zrozumieć nasze podejście... Bo nie chodzi nam o rozróznienie że my mamy małe wy duże to my jesteśmy lepsi wolno nam wszystko a wy nie... czy też odwrotnie... Ja sama również miewałam psiaki małe i duże, szczekacze, myśliwych, (cockerspaniela, wyżła węgierskiego, jagdteriera i przez 2 lata żyłam pod jednym dachem z jrt) a teraz psa bojowego... i mam jakieś tam porównanie, wiem że mimo złej opini, mimo ludzkiej głupoty i strachu, są to jedne z najwspanialszych psów... i to że niektóre jednostki są nadmiernie pobudliwe względem przedstawicieli swojego gatunku, przy całym pięknie ras bullowatych, jest dla mnie na tyle małym problemem (wystarczt nauczyć się z tym żyć i zabezpieczać swojego psa) że każdy kolejny pies to będzie ttb... Pozdrawiam... tyle ode mnie.
  9. M@d sama zwracasz uwagę na skrajności... i ja się zgodzę, pies rozszarpujący inne psy za to że na niego spojrzały... nie jest normalnym psem, ale w sytuacji która rozpoczeła tą dyskusję nie ma mowy o dewiancie i bezbronnej boguducha winnej jamniczce... także zawsze należy wziąc pod uwagę okoliczności. Bo niekiedy, a śmiem stwierdzić, że może się to zdarzać często, jednorazowy wybryk dużego psa, który nie musiał podchodzić pod rozszarpywanie - dobrze wiemy że kąsający duży pies może zrobić krzywdę małemu, moim zdaniem ma prawo żyć w społeczeństwie, ale pod okiem odpowiedzialnych ludzi. W bardzo niewielu przypadkach środki muszą być tak drastyczne jak uśpienie, a w wielu wystarczy zmiana podejścia, i podstawowe zasady bezpieczeństwa, które obowiązują każdego psiarza. Podejżewam ze moja suka, która akurat, wobec małych psów, jest wyjątkowo tolerancyjna, gdyby któryś przekroczył granice "jej strefy" troche by go do pionu postawiła, (nie piszę o ataku, piszę o ustalaniu pewnych reguł) i choćby z racji swojej siły, mocnych silnych szczęk, mogłaby takiemu maluchowi zrobić krzywdę, może nawet miałby jakieś rany do szycia... ale nie kwalifikuje się dla mnie taka suka do uśpienia... Dlatego moja suka nie bawi się z mniejszymi psami, chyba że na przywitanie, pod blokiem powąchają się, zrobią 2-3 rundki na flexi, taniec radości z dupskiem po ziemi, w ramach socjalizacji między rasowej, i tyle. Z dużymi psami się też nie bawi, bo nie lubi... moja suka bawi się ze mną, i świetnie na tym wychodzi ;)
  10. W tym przypadku moim zdaniem taki pies, który był już kilkakrotnie na obserwacji, właściciel nie potrafi sprawować nad nim kontroli, powinien zostać uśpiony. ALe w tym przypadku nie ma mowy o jednokrotnym incydencie, także mimo wszystko nie jestem za zbyt pochopnym podejmowaniu decyzji. Jednak ewidentnie w tym wypadku, procedura również była chora, pies po 1 wypadku nie powinien był wrócić do właściciela.... Natomiast opisy o tym jak psy rozszarpywały ciało pieska martwego są wg. mnie już tylko fikcją dziennikarską, która miała nadać wszystkiego legendarnej grozy...
  11. [quote name='aaanna']Miałam już nie pisać nic na tym wątku ale po przeczytaniu kilku postów po prostu mnie zmroziło. Z jednej strony obrońcy dużych i agresywnych psów oburzają się , gdy postuluje się uśpienie psa który dotkliwie pogryzł lub zagryzł innego (bo może to nie jego wina) a z drugiej strony deklarują , że puściliby swojego psa, gdyby mały pies go obszczekał. A co tam niech go zagryzie, w końcu to wina małego. Myślałam, że na na tym forum wypowiadają się miłośnicy zwierząt a jak widać są to tylko miłośnicy własnego ego i może w niewielkim stopniu własnego psa (oczywiście nie wszyscy). Jak można porównywać szanse małego psa w starciu z dużym , w szczególności takim jak pitbull, rottweiler czy amstaff. To jest chore. I od razu uprzedzam , nie posiadam małego psa. Mój pies jest średniej wielkości, nieraz bywa zaczepiany przez małe pieski i nigdy nie przyszło by mi do głowy pozwolić mu na zaatakowanie z tego powodu małego psa. Miałabym po prostu wyrzuty sumienia. Nie twierdzę, że mały pies może zaczepiać dużego ale jeśli tak się dzieję zwracam uwagę właścicielowi a jak nie pomoże to straż miejska i mandat. W każdym bądź razie gratuluję poglądów i już wiem dlaczego na widok właściciela z dużym psem , który może być potencjalnie agresywny wyciągam gaz z kieszeni[/quote] aaanna jednak nie doczytujesz dokładnie... Nikt tu nie pisze, że szanse są równe... ciągle powtarzamy że kazdy pies niezlaeżnie od wielkości powienien być równy wobec prawa, i tak jak od właścicieli dużych psów wymaga się kontroli w postaci smyczy, kagańca itp, to właścicieli maluchów obowiązywać powinno to samo prawo... Jak również nie pisze, że puści psa gdy go mały pies obszczeka... ale w sytuacji realnego zagrożenia owszem... a to jest różnica, i to spora. Są psy mniej lub bardziej niebezpieczne, ale nie są one niebezpieczne tylko dlatego że przynależą do jakiejś konkrentej rasy, ale dlatego że albo mają problemy, albo je żle wychowano, nie nauczono itd... i gdyby każdy odpowiedzialnie zadbał o swojego psa, mniej by było tragedii. Ja nie mówię, że w ten sposób tłumaczę właścicieli psów które pogryzły inne psy, ale nie rozumiem dlaczego mamy winić właściciela pita, ona, dobka, który np zabezpieczył psa, ale przez lekkomyślność właściciela jakiegoś jazgotka doszło do tragedii... Nie każdy gryzący duży pies to furiat, i psychopata, u niektórego nerwy puszczają raz w życiu... wina zawsze leży gdzieś po środku.
  12. [quote name='M@d']W Lubie psy, kocham psy, ale właśnie dlatego uważam, że psy atakujące inne nie mają miejsca w spoleczeństwie. Może to wina właścicieli, może genów, nie wnikam. Ale człowiek ten dorastający i ten dojrzały, ma świadomość dobra i zła, winy i kary... pies tego nie posiada... dla psa gryzienie jest czymś tak naturalnym jak picie wody - to cżłowieka w tym głowa, aby do gryzienia nie dochodziło... Jasne że nie musi... ale skoro u ludzi- mających bądz co bądz większą świadomość swoich czynów- również spotkamy rózne reakcje - jeden na zaczepkę odpowie ignorowaniem, inny wyskoczy z pięściami... to nie winmy psów, ze jeden na zaczepki przejdzie obojętnie drugi da się sprowokować...
  13. [quote name='yoreczka95']Widzisz,na wsi nikt nie dałby się nabrać na ten żarcik a Ty popłynęłaś.:lol: Wniosek: pisząc do Ciebie język jeszcze bardziej muszę uprościć.[/quote] Tak to sobie tłumacz ;) Jakbyś choć w jednym poście zaimponowała wiedzą to faktycznie mogłabym się przyznać że zrobiłaś mnie w konia ;)
  14. [quote name='yoreczka95']Bardzo milusi pomysł. A kto ma za te próby płacić?:shake: I dlaczego?[/quote] Chyba oczywiste jest że adopcji dokonują ludzie z własnej, dobrej, nieprzymuszonej woli... tacy sami wpłacają datki na fundacje pomagające bezdomnym psom... nie chcesz nie płacisz, nie adoptujesz, nie dajesz dt, nie pomagasz... wolny wybór.
  15. [quote name='miszenka']Wasz podstawowy argumet: wschechgryzace, agresywne jamniki.... Brak slow. Pozdrawiam i zycze duzo pomyslnosci (baz ironii) :)[/quote] uhmmm z 500 kg uściskiem paszczy.... :evil_lol:
  16. [quote name='miszenka']katica- czy kazdy ma obowiazek przeczytac wszystkie Twoje posty zeby moc wypowiedziec sie w temacie?????????????????? Emocje a postep w dyskusji to dwie rozne sprawy- wiec tylko glupki niepotrafia ich rozroznic. 2 Posty wczesniej twierdzilas, ze dyskusja idzie do przodu, teraz twierdzisz ze kreci sie w kolko..... Zdecyduj sie :lol:[/quote] Nie musisz czytać wszystkich moich postów, ale nie wypominaj mi po przeczytaniu jednego że piszę o piaskownicy i trzepaku... To że dyskusja kręci się w kółko - oznacza że wokół jednego tematu, a to nie oznacza że nie moze iść do przodu... fizycznie może jest to niemożliwe, ale teoretycznie tak... Dużo padło tu kwestii które początkowo bulwersowały, ale w miarę rozmowy "niebo" zaczęło się przejaśniać... co nie zmienia faktu, że nadal dyskutujemy na ten sam temat... Każdemu postępowi towarzyszą emocje :D Widzę że zaatakowałaś akurat mnie, gdyż ośmieliłam się zwrócić Tobie uwagę, iż nie zapoznawszy się z dyskusją powracasz do puntku wyjścia... no przykro mi bardzo...
  17. [quote name='miszenka'] psy ras bojowych za 100 zl na gieldzie, ast na polmetrowej smyczy w obrozy z cwiekami, pit z dresiarzem, cane corso z lala typu doda (bo ona wie jak go wychowac), bull z z babcia (bo corci sie znudzil)..... i dzieja sie tragedie. Nigdy nie wydarzylyby sie az takie gdyby lala, dresiarz, babcia, gowniarz itd. prowadzili na smyczy spaniela....... wszystko w temacie :p[/quote] To prawda, i właśnie od tego należy zacząć... Pozatym to nie warto kierować się stereotypami... ja gdy biegnie do mnie ON, czy AST też mam lęki, ale nie dlatego że to ta czy ta rasa, ale dlatego, że zastanawiam się co do cholery taki pies robi luzem, i czy nie zrobi krzywdy mojej suce (pit) lub mnie gdy się coś wydarzy ... gdy biegnie york czy jamnikowaty, też się zastanawiam gdzie do cholery jest właściciel i dlaczego pies jest luzem, ale obawiam się czy moja suka nie zrobi temu maleństwu krzywdy... A nie mielibyśmy takich obaw, gdyby każdy pies był odpowiedzialnie traktowany przez swojego wlaściciela...
  18. [quote name='Amber'] A nigdy nie zdarzyło ci się spotkać rozweselonego, dorosłego laba? W przypadku małego psa, moje suki się z nim powąchają i tyle (chociaż nie znoszę tego, bo taki delikwent potem lubi się za nami ciągnąć i przeszkadza w spacerze), bo nie są agresywne, ale w przypadku laba tudzież innego kolosa, który swoim cielskiem skacze mi po 7 kg suczkach, to nie jest zabawa tylko walka żeby mi ich nie połamał...[/quote] Amber zdarzyło się, pisała o tym już w tym temacie ;) Dlatego powtórzę po raz enty, każdego psa obowiązywać powinny te same zasady - właściwie to właściciela... (tak wiem, w kółko obracam się wokół tego samego tematu, ale skoro nie wszyscy doczytują cały temat, to będę powtarzać bo zdania nie zmieniam...)
  19. [quote name='miszenka']wlasnie przeczytalam 4 oststnie strony i nie widze progresu w porownaniu z pierwsza :). Dalo sie natomiast zauwazyc spore emocje z Twojej strony w typie: trzepak i podworko ;). Malo tego, Ty sama ciagle krecisz sie wokol jednych i tych samych argumentow :cool1: Pozdrawiam.[/quote] Cóż, tylko głupi pozostają bez emocji ;) a trzepak i podwórko jest odpowiedzią na klepanie bez celu... Kręcę się wokól tych samych argumentów, bo i dyskusja się obraca w kółko wokół jednego tematu... :) Bardzo "lubię" jak ktoś przeczyta 1/10 tematu ale ma dużo do skomentowania, zwłaszcza wobec userów, nie wobec postów...
  20. miszenka to może jednak poczytaj... przepraszam, ale wyskoczyłaś jak filip z konopii :).... już zaszliśmy dużo dalej w tej dyskusji, i gdyby nie wstawki niektórych osób, nic nie wnoszące, dyskutowałoby się całkiem przyjemnie...
  21. [quote name='florida_blue'][COLOR=purple][B]dopiero wróciłam, zaraz będę się dowiadywać o wieści itd. [/B][/COLOR] [B][COLOR=purple]i widze, ze sie tu niezła dyskusja rozwinęła... wiec ja ją nieco pozwolę sobie uciąć: [/COLOR][/B] [B][COLOR=purple]1. postanowiłyśmy, że pies [COLOR=red]na razie, aż do odwołania[/COLOR] zostaje tam, gdzie jest, bo delikatnie mówiąc stanowi zagrożenie... nawet całkiem zdrowiutki, ale ze "zrytą psychiką" (taka nowomowa) nie będzie miał szansy na dom. Nie znam innej osoby, która poświęciłaby mu po KILKA godzin dziennie - siedząc z nim, rozmawiając... inaczej może to wyglądało w moich dotychczasowych relacjach - inne mam odczucia po wczorajszej wizycie. Będzie oswojony, zacznie chodzić na spacery, poznawać więcej ludzi - będziemy myśleć o hotelu. Przeniesienie go teraz - to kolejny stres , zmiana miejsca, obcy ludzie... [/COLOR][/B][COLOR=purple] [B]2. kwestia finansowa - teraz jest akcja, są wpłaty, udało sie zebrać tysiaka - wspaniale, mnóstwo ludzi się zaangażowało w pomoc dla niego za co gorąco dziękuję, bo nie spodziewałam się aż takiego odzewu , ale czy za miesiąc też się uda ? i za kolejny miesiąc? Biorąc pod uwagę koszt hotelu te 600 zł miesięcznie plus leczenie - może wyjdzie 700 albo 800 zł? okazuje się ze mamy na miesiąc jego pobytu.... co później ? Możemy myśleć optymistycznie i niech tak zostanie :)[/B] [B]3. I tak go nikt teraz nie wykąpie - jest tylko jedna możliwość - usypiać go do [COLOR=red]każdej[/COLOR] kąpieli... co dwa dni? nie wyobrażam sobie tego - bo na dzień dzisiejszy nikt inny oprócz opiekunki (stajennej, rekus to dla ciebie specjalnie :mad:) go nie dotknie - chyba, że użyjemy kaganca, chwytaka - moze by sie udało :roll:[/B] [B]PS. wiem że w pierwszych postach wątku wspominałam, że chcemy , żeby zamieszkał w hotelu, początkowo miał być w domu - nie wyszło... Jednak sytuacja się zmieniła, okazało się, pies nie jest słodkim niuniaczkiem, który pozwoli ze sobą wszystko zrobić, on się boi. Zycie go okrutnie doświadczyło mimo, że jest jeszcze troche szczeniakiem, ale mieszkał w takich, a nie innych warunkach. [COLOR=red]Proszę postarajcie się to zrozumieć...[/COLOR][/B][/COLOR][/quote] Nie jest to idealne rozwiązanie, ale wydaje się być najrozsądniejsze w tym momencie. Największym minusem, jest niemożność intensywnego leczenia - kąpiele itp... no nic pozostaje szukać dt, i modlić się o szybkie nadejście ciepłej i suchej wiosny ;)
  22. [quote name='yoreczka95']Katica, Twoje burki mnie nie obchdzą. Piszemy o czymś zupełnie innym. KaPeWu? [FONT=Times New Roman][FONT=Verdana]Ludzie pierwotni gdy chcieli rozpalić ogień musieli pocierać krzemieniem o krzemień a pod spód podkładali stare gazety. I tyle iskrzenia z Twojego... gadania...[/FONT][/FONT] Ludzie pierwotni zapewne mieli całe stosy gazet :diabloti: ktoś tu kogoś pouczał że mu wiedzy brakuje hahahaha O ile temat dotyczy pitbulli to dotyczy również moich burków I pohamuj trochę swój prostacki język z łaski swojej... bo kapewu możesz mówić do koleżanek z piaskownicy czy z trzepaka...
  23. [quote name='Amber'] Myślę, że jest nawet trudniejsze ze względu na to, że każdy wie, że wojna i głód to złe rzeczy, a w puszczaniu samopas agresywnych psów nikt nie widzi nic złego :p "bo on nic nie zrobi, chce się pobawić".[/quote] Tu się nie zgodzę, dużo częstsze jest puszczanie samopas małych psów - przecież on malutki - chce się pobawić... Ostatnio idąc z suką podbiegł 6-7 miesięczny (jak się po chwili dowiedziałam) pies, poprosiłam Państwa aby wzieli go na smycz, a uslyszałam - przecież to szczenie... No do cholery, ale szczenie, york, czy dog de bordeaux, ja sobie nie życzę aby podbiegał do mnie czy do mojej suki... I nie ważne czy pies jest mały czy duży... każdy ma być zabezpieczony tak samo... bo czy mały latający luzem, podbiegnie do dużego i sprowokuje - dojdzie do nieszczęscie, duży podbiegnie do małego na smyczy- też dojdzie do nieszczęscia, także nie chodzi o to że te mają być a te mogą nie być, na smyczach... KAŻDY PIES WYCHODZĄCY W MIEJSCE PUBLICZNE POWINIEN BYĆ ZABEZPIECZONY. Inaczej uznaję że właściciel ma tyłku zdrowie, życie i bezpieczeństwo swojego psa, i niezależnie od jego gabarytów, nie będę narażała siebie ani swoich psów na pokąsanie, pogryzienie, przewrócenie, czy jakąkolwiek formę ingerencji w "moją osobę", i użyję buta, kamienia, czy zębów suki jeśli zaistnieje taka konieczność.
  24. [quote name='yoreczka95']Czy Ty aby ludzi nie obrażasz?:-o A w miastach to co jest? Same profesory? Schemat myślowy, delikatnie powiem.:cool1:[/quote] yoreczka95 albo się czepiasz uszyczpliwie userów, albo powtarzasz za innymi którzy Tobie się wydają mądrzejsi... jak już się zdążyliśmy zorientować o ttb wiesz niewiele, więc albo wróć jak się douczysz (chyba skądś znasz to stwierdzenie), albo przynajmniej nie bądź złośliwa, bo nic konstruktywnego z Twoich postów wynieść nie można...
  25. [quote name='Juliusz(ka)']Dorzucę swoje '3 grosze' - coż, niestety wiem czym jest agresja, u nas lękowa. Czy kogoś interesuje DLACZEGO duży pies szczeka, rzuca się na smyczy? Nie. Mały pieseczek jest BOHATEREM, mały pieseczek krzywdy nie zrobi, małego pieseczka trzeba chronić. A duży? MORDERCA! Nie ma znaczenia, że ten sam pies kiedyś był przyjazny, że bawił się z innymi psami, wysyłał i czytał CS. Nie ma znaczenia, że ten sam pies został kilka razy brutalnie potraktowany przez przedstawicieli własnego gatunku, a teraz - ze STRACHU - wyprzedza potencjalny(jego zdaniem) atak robiąc duuużo szumu. Nie ma również znaczenia, że właściciel tego psa staje na rzęsach, żeby jakoś z problemem sobie poradzić. Nie ma. A dlaczego? Bo innym pieseczkom wolno wszystko: wolno podbiec pod sam pysk szalejącego psa i obwarczeć, wolno zataczć kółka i szczekać namiętnie, wolno doskakiwać i odskakiwać, wolno biec za i szczypać po 4literach psa, którego właściciel odciąga od 'psiego szczęścia':angryy:. To wszystko wolno, bo właściciel dużego psa NIE puszcza smyczy. Głupi, głupi właściciel. A ja durna jestem, że pierwszego psa, który skotłował mojego ufnie badającego świat szczeniaka nie zatłukłam na miejscu:angryy:. Nie interesuje mnie rozmiar psa. Jeśli małemu 'wolno' coś robić ze starchu, dużemu TEŻ.[/quote] Bardzo mądry post... a niewiele tu takich... To, że schroniska wydają psy byle komu i o niestabilnej psyche, nie jest chyba problemem właścicieli ttb?? Stworzyliśmy fundację która pomaga ttb w potrzebie, i fundacyjne psy są gruntownie sprawdzane przed adopcją, i czasami przypadki nie nadające się do resocjalizacji są usypiane. Psy w których jest szansa po długiej obserwacji, że wyjdą na prostą, są oddawane do adopcji do właścicieli z doświadczeniem, i ci również są wybierani bardzo drobiazgowo...Ale naprawdę dużo a nawet sporo, jest psów które idą do adopcji bez problemu agresji, a niektóre żyją w domach w stadzie swoich psów, do poznej starości. Nie jesteśmy w stanie odpowiadać za każde błędy schronisk, a takich wiele, nie tylko bezmyślne adopcje do nieodpowiednich domów... tylko dlaczego od razu psy mają na tym cierpieć?? Przecież to człowiek ponosi za takie sytuacje odpowiedzialność! Psy ttb potrafią żyć w stadzie, w zgodzie, oczywiście nie każdy osobnik się do tego nadaje. Ale są przypadki psów walczących które pod jednym dachem żyją z innym psem, w dobrej komitywie. Ja jestem za zaostrzeniem przepisów, nawet mocno, ale nie jestem za bezmyślnym usypianiem zwierząt, bo to nie jest wyjście. Tak, ale najpierw prawo, kodeks dostosować, a pózniej egzekwować paragrafy.
×
×
  • Create New...