Jump to content
Dogomania

toyota

Members
  • Posts

    8312
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by toyota

  1. Ja też się cieszę z małej Marchewki i gratuluję Mamusi ! Musimy dalej szukać domu dla Grafita, pomimo mojej szczególnej reklamy jego walorów został wybrany inny psiak- Prymus z hotelu od Ani z Brodnicy. Prymus jest raczej przeciwieństwem Grafita - widać Państwo wolą grubasków ;).
  2. Chodzi spokojnie, jak się ją nakieruje smyczą to idzie prosto, ale co jakiś czas próbuje zakręcać. Parę dni temu było gorzej, tzn. chodziła tylko po okręgu. Jeśli piesek jest z punktu przetrzymań w gminie, to tam odbył już kwarantannę. Z resztą i tak niedługo będą już 2 tygodnie jej pobytu tutaj, więc zrobią co zechcą.
  3. Biorąc po uwagę polskie standardy to bym określiła, że ten schron plasuje się gdzieś pośrodku. Nie ma głodu, naprawdę psy mają posprzątane. Nie ma masowej eutanazji, bo np. pies jest stary lub nieadopcyjny. Ale jest bardzo duże przepełnienie. Boksy tylko zewnętrzne. Co najmniej 2 ciężkie pogryzienia na tydzień, niektóre śmiertelne. Na szczęście już w budowie kolejne boksy. Nie ma sterylizacji, niektóre samce są kastrowane. Psy nie rozmnażaja się , bo są oddzielnie suki i osobno samce. Jednak suki mają cieczki, nie wiem jak te niekastrowane psy to wytrzymują, przecież to musi rodzić dodatkowe frustracje. Nie ma wolontariatu (nie życzą sobie), więc psy nie wychodzą na spacer, siedzą w betonowych boksach do czasu adopcji lub do śmierci. Sunia nie ma szans na adopcje, w schronie jest ok. 450 psów i nikt nie weźmie suczki z problemem, to biedne miasto i nikt nie zrobi sobie kłopotu finansowego na dzień dobry.
  4. Sunia jest w tej chwili w klatce kennelowej i leży sobie spokojnie, a zaczyna chodzić w kółko jak jest wyprowadzona na spacer. Na pewno nie jest to kwestia przebywania w ciasnym boksie, ona trafiła nieco ponad tydzień temu do schronu i tak już było. Miałam psa, który kręcił się w kółko z powodu przebywania w ciasnym boksie i to zdecydowanie inaczej wyglądało.
  5. No właśnie nie umiem :oops:. A może jak będziesz to nagrasz filmik ? Ona jest do wszystkich przyjazna, to taka sierotka :(.
  6. Ona jest w schronie bardzo krótko, nieco ponad tydzień. Jest lekka poprawa, tzn. sunia chodzi przed siebie, co jakiś czas próbuje skręcać i wtedy wystarczy ją nakierować smyczą i idzie do przodu. . Nie ma też szans na adopcję ani właściwie nie ma warunków na jej pobyt w tym miejscu. Jesteśmy jej jedynym ratunkiem. Ona wygląda na bardzo młodego psa, wydaje mi się, że guzy mózgu w tak młodym wieku to marginalne przypadki, chyba że pourazowy.
  7. Faworek już właśnie skończył kwarantannę, będziemy organizować transport.
  8. [quote name='Isadora7'][SIZE=4][B]Padły takie pytania na evencie Faworka:[/B][/SIZE] [B][SIZE=3][FONT=arial] [/FONT][/SIZE][/B] [LIST] [*][SIZE=3][FONT=arial]czy w schronisku, w którym przebywa jest mozliwe, żeby zbadac mu krew i mocz? [/FONT][/SIZE] [*][SIZE=3][FONT=arial]A jest tam weterynarz? [/FONT][/SIZE] [*][SIZE=3][FONT=arial] A badał go,bo szkoda pieska aby się zmarnował. [/FONT][/SIZE] [*][SIZE=3][FONT=arial] a chociaz pobranie krwi i moczu? próbki mozna podrzucic do jakiegos weta, który moze zbadać. kaska na bank sie znajdzie, bo to nie sa duże koszty [/FONT][/SIZE] [/LIST] [/QUOTE] Schronisko nie zapłaci za badania krwi. Nie ma osoby, która podrzuci próbki do weta, bo tam jest 3 pracowników na 450 psów + kierownik, który na pewno nie pojedzie. Ja mieszkam za daleko, a materiał na pewno musi być świeży. I ktoś musi przecież pobrać krew, a wet jest w schronisku w wybrane dni, w różnych godzinach, a pies musi być na czczo, bo inaczej wyniki będą do kitu. Poza tym w schronie nie pozwolą na taką pomoc. Przerabiałam to już. Sami nie mają możliwości finansowych na leczenie, natomiast jak chciałam wziąć psiaka do weta, to był sprzeciw, żeby nie było, że schron sobie nie radzi. Nie wytrzymałam i adoptowałam Pusię, żeby zawieźć ją do mojego weta no i mam teraz 9 psów :shake:. Isadorko, czy zakładać mu wątek, bo tu się bałagan robi ?
  9. Cieszę się Malagos, że zajrzałaś. Czy to może być krwiak i czy ma szansę się wchłonąć i uciskać i czy jest szansa, że z tego wyjdzie ? Poza tym sunia jest bardzo przyjacielska, cieszy się na widok człowieka, przytula itp. Zobaczyć uśmiech Kruszynki - bezcenne !!!
  10. Ja tu w Grudziądzu nikogo nie znam, oprócz jednej osoby od bokserów, ale ona niedawno wzięła boksia ze schronu w depresji i został u niej na stałe.
  11. Isadorko, nie pisz , że to Grudziądz, nie ma sensu, nie chcemy przecież, żeby ktoś przyszedł i go wyadoptował ot tak. Poza tym w schronie nie lubią takiej (anty) reklamy i mieliby do mnie pretensje. Jeśli znajdzie się DT lub DS to pomogę w transporcie, ale dom musimy przecież najpierw sprawdzić.
  12. Niestety w schronie kolejny dramat, szukam dla niej pomocy :(:[url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/226407-Mała-młoda-sunia-do-uśpienia-(?p=19018207#post19018207[/url]
  13. Suczka wielkości Pusi potrzebuje pilnie pomocy, inaczej czeka ją eutanazja: http://www.dogomania.pl/forum/threads/226407-Mała-młoda-sunia-do-uśpienia-(?p=19018207#post19018207
  14. Sytuacja z gatunku beznadziejnych :-(. Sunia jest przyjacielska, kontaktowa, tuli się do człowieka, merda ogonkiem, ale niestety jest jakiś problem :-(. Sunia chodzi w kółko. Być może nie widzi na jedno oko i to jest przyczyna, ale też możliwy jest uraz neurologiczny. Wet podejrzewa, że mogła dostać kopniaka w głowę. Wątpię, że stanie się cud i sunia ozdrowieje bez pomocy medycznej. Sunia jest bardzo młodziutka. Ma ok. roku. Waży 4,5 kg. Informacje o Kruszynce od Emmy53 : [SIZE=2]Kruszynka już bezpieczna w domku tymczasowym. Zaraz po przyjeździe musiałam ją kąpać bo nieładnie pachniała. Jest cała w strupkach, musiała być mocno pogryziona, niektóre miejsca są tak rozległe, że widać na zdjęciach. Chudziutka waży 4, 2 kg można się na niej uczyć anatomii, wyczuwalne wszystkie żebra i kręgi. Na szczęście ma apetyt. Porusza się powoli, jest kontaktowa, merda ogonkiem, jak się nie boi to chodzi prosto. Przyjazna dla kotów, psów i dzieci. Dzisiaj byłam z nią u weta. Sunia ma serduszko po prawej stronie! Przeszła w przeszłości zapalenie błony naczyniowej oczu, nie było to schorzenie leczone i dlatego nie widzi na jedno oczko a na drugie słabo. Lekarz nie potrafił mi odpowiedzieć czy można jej pomóc w odzyskaniu wzroku. Trzeba by zrobić badania u dr.Kiełbowicza we Wrocławiu. Jest to jedyna placówka gdzie mają taki sprzęt. Kruszynka jest grzeczna, bezproblemowa i już bardzo kochana. Trochę jeszcze przestraszona ale to kwestia czasu. Dobrze, że została uratowana przed uśpieniem ona zasługuje na drugą szansę. Sądzę, że jej dotychczasowe krótkie życie było koszmarem. Mimo to sunia jest pogodna i przyjazna. Kruszynka u Emmy53 :loveu::loveu::loveu:: Tekst do ogłoszeń: [SIZE=2]Mikrosunia Kruszynka szuka kochającego domu. Witaj człowieku. Mam na imię Kruszynka i chciałabym Ci opowiedzieć moją historię. Pewnego dnia mój świat się zawalił… Zostałam wyrzucona z domu, straciłam nie tylko dach nad głową, ale również swojego człowieka, którego kochałam ponad wszystko, straciłam swoje posłanko i ulubione zabawki… Tułałam się bez celu po ruchliwych ulicach. I nagle… pamiętam tylko gwałtowne uderzenie, ogromny hałas. Potem obudziłam się w zupełnie obcym miejscu, koło mnie obcy ludzie. Ktoś mówił, że chcą mnie uśpić, ktoś inny – zasługuje na szansę. Na szczęście – ową szansę dostałam i jestem za to bardzo wdzięczna. Bo ja przecież jestem młodziutka i jeszcze całe długie życie przede mną. Trafiłam do schroniska, gdzie nie potrafiłam się odnaleźć. Na szczęście los po raz kolejny się do mnie uśmiechnął. Ze schroniska zabrano mnie do domu tymczasowego, gdzie pod czujnym okiem i troskliwą opieką mojej nowej opiekunki doszłam prawie do zdrowia. Niestety podczas wypadku doznałam urazu neurologicznego, przez co mam lekko porażoną prawą stronę ciała. Nie widzę na prawe oczko, trochę gorzej słyszę na prawe uszko i mam lekki niedowład prawej łapki. Mogę chodzić i biegać ale nie skakać. Jednak to nic złego – nie martw się, mogę z tym żyć i normalnie funkcjonować. Ogólnie jestem już radosna, uwielbiam się przytulać do człowieka, przebywać blisko niego. Nie straszne mi psie i kocie towarzystwo – żyje z nimi w przyjaźni. Jestem malutka, nakolankowi – ważę 4,5 kg, więc nie zajmę dużo miejsca w Twoim domu. Potrafię zasygnalizować, gdy chcę iść na dwór, a gdy zostaje sama w domu – nie psocę, nie płaczę tylko cierpliwie czekam. Lubię spacerki, ale pewniej czuję się na swoim własnym podwórku. Teraz, gdy już jestem prawie zdrowa – szukam nowego domu. Domu, który będzie cierpliwy i troskliwy. Który pozwoli mi na nowo zaufać człowiekowi, który da mi bezpieczeństwo i dużo miłości. Może znajdę ten domek właśnie u Ciebie?? Jeśli chcesz mieć we mnie prawdziwego przyjaciela, skontaktuj się z moją tymczasowa opiekunką, a odpowie na wszystkie Twoje pytania. Warunkiem adopcji jest wizyta przed i podopcyjna oraz podpisanie umowy adopcyjnej. Kontakt w sprawie adopcji: Ewa tel: 606 730 564 , mail: [email protected] [SIZE=4]Zdjęcia do ogłoszeń także w poście nr 4.
  15. Psiaki ze schroniska. Od wielu lat nie powąchały trawy, ziemi. Ten betonowy boks to cały ich świat. I w tych warunkach zrodziła się psia przyjaźń. Jasny i większy Bezik zawsze staje w obronie mniejszego czarnego przed atakami innych psów oraz służy mu za poduszkę. Popatrzcie sami: [IMG]http://img716.imageshack.us/img716/5892/dsc20191024x678.jpg[/IMG] [IMG]http://img690.imageshack.us/img690/5045/dsc20201024x678.jpg[/IMG] [IMG]http://img844.imageshack.us/img844/7821/dsc20241024x678.jpg[/IMG] [IMG]http://img851.imageshack.us/img851/3345/dsc20231024x678.jpg[/IMG] [SIZE=5][B]Aktualności: 10.06 Bezik i Dyzio opuścili schronisko i pojechali do BDT do Kaji69 :). Bezik jest gruby jak tucznik :roll:, prosimy o wsparcie na karmę light. [/B] [SIZE=3]Dzisiaj się dowiedziałam, że Bezik był w tym samym boksie od samego początku i opuścił go przez 6 lat tylko 2 razy - raz został przeprowadzony parę metrów do sali na kastrację, a za drugim razem był u fryzjera- z prywatnej inicjatywy pracowniczki schronu. Dyzio również opuścił ten sam boks 2 razy- raz na kastrację, drugi raz był adoptowany i wrócił po 3 dniach - pani powiedziała, że rodzina ją wyśmiała, że jest stary i brzydki. Zdążyli mu nadać imię- widziałam, że ma wpisane w książeczkę zdrowia - Dino. [B][SIZE=5]Rozliczenie: [/SIZE][/B] [/SIZE][SIZE=2] toyota- 50 zł evita2000- 50 zł :loveu: AtaO- 20 zł :loveu: Aimez_moi - 20 zł :loveu: kabaja- 100 zł :loveu: agusiazet -40 zł :loveu: kabaja- 40 zł :loveu: kabaja- 40 zł :loveu: evita2000- 100 zł :loveu: WYDATKI: odrobaczenie-35,00 zł odpchlenie -40, 00 zł karma light -90,00 zł czyszczenie ząbków Dyzia -40,00 zł szczepienia p/wściekliźnie x2-30,00 zł karma light-90,00 zł RAZEM WYDATKI -325,00 zł [/SIZE] [IMG]http://img72.imageshack.us/img72/6884/dsc08648x.jpg[/IMG] [IMG]http://desmond.imageshack.us/Himg404/scaled.php?server=404&filename=dsc08711g.jpg&res=landing[/IMG] [B] Teksty do ogłoszeń:[/B] [SIZE=2]CV Imię: Dyzio Nazwisko: Możesz sam wybrać Miejsce urodzenia: nie pamiętam, ale była tam moje mama Wykształcenie: Szkoła psiego uśmiechu, kurs uroku osobistego, studia wyższe w posłuszeństwie, specjalizacja w roztapianiu ludzkich serc, tytuł pracy naukowej: „Kocham cię” Doświadczenie zawodowe: Wieloletnia praktyka w bieganiu z patykiem w pyszczku. Praca w firmie „Podwórko” na stanowisku starszego sprawiacza radości. Wady: Długa i niezasłużona odsiadka w więzieniu zwanym schronisko Zalety: Kocham cię! Hobby: Uszczęśliwianie wszystkich ludzi dookoła. List Motywacyjny: Nazywam Się Dyzio i obecnie mieszkam w Domku Tymczasowym. Jednak z przyjemnością przeniosę się do Państwa domku. Powiem nieskromnie, że mam wiele zalet. Potrafię się uśmiechać i cieszyć z byle powodu. Mój ogon posiada funkcję radosnego merdania zawsze gdy tylko widzę swojego Pana lub Panią. Jestem tani w utrzymaniu. Moja pensja nie musi być wysoka, szczerze powiedziawszy to nawet może jej nie być. Wystarczy mi miska dobrego jedzonka i głaskanie w dużej ilości. Nie pogardzę też rzucaniem piłeczki i zabawą w chowanego. W zamian oferuję swoje usługi w postaci radosnego szczekania, przytulania się i rozweselania nawet w najtrudniejszych chwilach. Pokocham całą Twoją rodzinę.[/SIZE] [SIZE=2]Bezik Była sobie raz cukiernia mała Piękne torty w środku miała Były czerwone, żółte i różowe A także niebieskie i całe kolorowe Na półeczkach, podziwiane Stały babeczki malowane Były też cukierki, rogaliki i pączki Wystarczyło tylko wziąć do rączki Niestety w samym koncie, na półeczce Leżał mały Bezik, zapomniany troszeczkę Leżał tydzień, dwa, a nawet trzy Jednak przez cały czas będąc świeży! Kilka lat tak czekał Aż się w końcu doczekał Dobra Pani go wzięła I radośnie uścisnęła W końcu znalazł swoje miejsce Z czego ucieszył się wielce Bo moi mili prawda jest taka: Jak masz diament to wiedz o tej dewizie Że żaden czas diamentu ci nie nadgryzie Powyższa dewiza dotyczy też naszego Bezika – psa o złotym sercu. Psiak spędził kilka lat w schronisku, zdążył zapomnieć co to jest trawa i jak się biega. Aby osłodzić swój czas spędzony w więzieniu zaprzyjaźnił się z Dyziem i nie raz stawał w jego obronie. Bezika udało się razem z jego przyjacielem wyciągnąć ze schroniska i umieścić we wspaniałym domku tymczasowym. Jego sierść została doprowadzona do ładu, zrzucił też kilka zbędnych kilogramów. Przypomniał sobie co to znaczy biegać po zielonej trawie i cieszyć się dotykiem człowieka. Teraz czeka na swojego nowego właściciela – Ciebie! Jest w pełni przygotowany do adopcji. Brakuje mu jedynie metalowej blaszki, doczepionej do obroży – z Twoim imieniem i numerem telefonu. Nie każ mu dłużej czekać![/SIZE] [/SIZE]
  16. [quote name='Isadora7']Matko jedyna zaraz go umieszczam na SOS. [B]Toyota jakie dane kontaktowe dać?[/B] I pokombinuje jakiegoś newsa i eventa.[/QUOTE] Dziękuję, podaję moje dane: 605060617, [EMAIL="[email protected]"][email protected][/EMAIL] Jamniś zachowuje się normalnie, jest żywotny, nie widać po nim choroby, chyba nie je po prostu :(. Tydzień temu jeszcze w miarę normalnie wyglądał: [IMG]http://img707.imageshack.us/img707/2726/dsc19981024x678.jpg[/IMG] [IMG]http://img856.imageshack.us/img856/945/dsc20041024x678.jpg[/IMG]
  17. Widziałam tylko jak zeskakuje. Julia podchwyciła temat i wozi Pusię w tym wózku po domu. Pusia daje się wozić jak w karocy.
  18. No właśnie, to nic pewnego, jak się spodoba to wtedy będziemy myśleć czy może tam zamieszkać. Na pewno wizyta PA pomoże w ostatecznej decyzji. Przekopałam wątek, wybrałam fajne fotki i wysłałam przed chwilą maila.
  19. Brawo :) !!! U nas jest to wózek dla lalek. Pusia oczywiście sama do niego wskakuje, nikt jej tam nie wkłada ;). Nie umiem niestety obrócić zdjęć :oops:: Aż wreszcie Pusię obudziłam tym robieniem zdjęć:
  20. W schronie to żadnych badań nie robią.
  21. Ostatnia podpowiedź- to jest coś co nie wszyscy mają w domu, ale raczej każdy przez jakiś czas miał lub będzie miał. Wy to macie na pewno :lol:.
  22. Wet nic nie stwierdził na oko.
  23. W schronie jest też drugi jamnik, czarny podpalany, bardzo zadbany, na razie w kondycji "wystawowej". Przyjazny, ale nie lubi dzieci. Wkrótce postaram się też o jego fotki. Moim zdaniem bardzo w typie rasy. Nie miałam czasu na zdjęcia, ale wystraszył mnie wygląd tego wychudzonego (a raczej tempo jego chudnięcia), więc zrobiłam fotki chociaż jemu jako bardziej potrzebującemu.
×
×
  • Create New...