Jump to content
Dogomania

wszpasia

Members
  • Posts

    981
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by wszpasia

  1. Na początek gorzka część wizyty - znowu poszło na nią 70zł. Dostałam teraz Multimastit do wpuszczania w kawerny. Sytuacja z dnia na dzień podobno wygląda coraz lepiej, zarastają te kieszonki, naprawdę się zasklepiają i nawet ja to wczoraj już zauważyłam. To co martwe musi do końca odpaść, jak już wisi to wetka obcina albo ja w domu to robię, ale nie ma co skubać na siłę więc czekamy aż całość będzie można usunąć żeby martwe ciało nie siało bakterii na żywe. Rokowania dot. ewentualnego kolejnego szycia wciąż są bardzo ostrożne i dopiero po weekendzie sytuacja się wyklaruje. Zapytałam dzisiaj o te opatrunki żelowe - zdecydowanie nie zalecane. Umknęło mi pytanie podsunięte przez Taks - zapiszę sobie nazwę tego specyfiku i jutro zapytam. A za pokazanie nóg publicznie czekam na napiwki! Jak mam na sobie akurat normalne spodnie, a nie domowe dresy to je ściągam żeby potem nie płakać nad plamami po nadmanganianie lub jodynie.
  2. Już ktoś to pisał, ale i ja mam takie odczucia więc posmęcę - co spojrzę na tytuł wątku to zamieram na ułamki sekund bo ten TM daje mi po oczach. Brazowa ulituj się i nie torturuj porządnych obywateli mikro zawałami:)
  3. Widzę, że ktoś je wrzuciła na FB. Super, tylko to może nie pomóc. Czy nie ma możliwości umieszczenia ich w tym olsztyńskim schronie? I potem kiedy już nie będzie nad nimi wisiało widmo igły - szukanie domów?
  4. Ja dostałam sms'a od Pani Ani po 2 w nocy, że wizytę odwołuje i pierwsze moje skojarzenie nie było najlepsze, bo już raz Nutkę chciała adoptować osoba wypisująca nocne esy. Może dobrze wyszło, bo widzę, że bardzo się martwiłyście adopcją na taką odległość. Nutka jest śliczna i malutka, raz dwa zgłosi się inny domek.
  5. Nie miałam neta od wczorajszego wieczora:( Ja nic nie poświadczam, widziałam Gametę - to fakt. Szprycha jak się patrzy, skrzyżowanie Matki Polki z Tap Madl :crazyeye: Ino na oczy jej padło i głupoty pierdzieli! Isia niezmiennie dobrze się czuje, wczoraj przy późno wieczornej zmianie opatrunku odpadł jej kolejny kawałek martwej skóry ze szwami. Jeśli nic nie pokręciłam to dzisiaj wetka włączy penicylinę w takiej ampułko-tubce, zamiast tej dowymieniowej zawiesiny. Idziemy za godzinę na wizytę. Wczoraj dzwoniła Pani w sprawie Isi i umówiłyśmy się, że w miarę możliwości podjedzie w weekend, ale w świetle tych reakcji Isi na obcych to chyba umówię się z nią na spacer albo wręcz pojadę z psem do niej na wizytę. Sama jestem mocno zdziwiona tym strachem Isiowym - ona naprawdę jest ufną i otwartą suczką, a tak mi się przynajmniej wydawało. Ale teraz widzę, że bardziej swobodnie czuje się jak jedzie ze mną do kogoś nieznanego, niż kiedy obcy przychodzi do nas.
  6. Tylko takie fotki udało mi się zrobić. Akurat wróciłyśmy ze spacerku i zmieniałam jej opatrunek. Widać gdzie jest już dziura i gdzie szew jest czarny - tam też skóra już się rozpada i jest martwa:( Jedyne co mnie pociesza to to, że jej chyba to bardzo nie boli, pies jest radosny, bawi się i żebrze przy każdej okazji:) [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images37.fotosik.pl/539/c7ec259ce6374de8med.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images38.fotosik.pl/557/08efcecfab139feamed.jpg[/IMG][/URL] To żółte w dziurze to zawiesina a nie ropa. Była u nas Itske przed chwilą i Isia zareagowała na nią tak jak na obcych odwiedzających w sobotę - obszczekała przy drzwiach a potem zaszyła się na posłaniu i przyjęła zamkniętą pozycję. Ona boi się obcych w domu.
  7. Czy ja źle widzę, czy on ma z lewym uszkiem też coś nie tak..?
  8. Pocieszyłaś mnie Akucha, bo naprawdę różne mam myśli.. włącznie z tym, że ja czegoś nie dopilnowałam. Może gdybym od początku zakładała jej ubranko i czymś dezynfekowała ranę to nie byłoby takiej sytuacji:( U Isi też wdała się martwica tkanek, łącznie w wyniku tej martwicy szew puścił na długości około 5cm i dzisiaj wetka obcięła wiszący kawałek martwej skóry ze szwami. Skóra rozpadła się mniej więcej w środkowej części rany, tam gdzie najmniej skóry przestawało ponad szew, widać na tej fotce, który to obszar ( idąc od głowy psa to ten rejon gdzie prawie kończy się wiszący worek skórny więc może gdyby wet złapał w tym miejscu tyle zapasu co gdzie indziej.. sama nie wiem). A psioczyłam najpierw na to, że Isi tak brzydko sterczy ten wałek, teraz narzekam, że w jednym miejscu był za mały i tam się rana nie goi;( [URL="http://www.fotosik.pl/"][IMG]http://images41.fotosik.pl/543/3539511d7c7f8e5bmed.jpg[/IMG][/URL] Po weekendzie Isia będzie miała zdejmowane te szwy, które się ostaną i albo całość od razu, albo na początek co drugi jeśli zrost nie będzie dość silny. Ogólnie stan zapalny jest w miarę opanowany, ropa już z niej nie leci, nie ma też już prawie wysięku z krwi i osocza. Poza obszarem, w którym rana się otworzyła tkanki są żywe i prawdopodobnie tam się Isia zagoi. Doktor mówiła dzisiaj, że jeśli więcej szwów nie puści to prawdopodobnie uda się uniknąć kolejnego szycia, ale to wszystko okaże się w ciągu kolejnych dni. Koszt wizyty - 50zł. Później uzupełnię finanse.
  9. Dzisiejsza kontrola doposażyła nas w zawiesinę dowymieniową, bo Isi pęka rozmiękła i rozpaprana skóra, w jednym miejscu zrobiła się po prostu otwarta kieszonka, w innym zaraz się zrobi. Jest generalnie źle i widmo ponownego szycia wisi na psem. Wszystko zależy od tego jak całość będzie się dalej goiła i na jakiej długości szew puści. Jeśli maść pomoże i te kieszonki się pozasklepiają to ponowne szycie nie będzie konieczne. Strasznie mi ciężko kilka razy w ciągu dnia płukać jej to tym nadmanganianem, potem jodynować szew, teraz doszła maść do tej otwartej kieszonki i będzie jeszcze maść z antybiotykiem na tą rokującą część szycia. Mała bardzo się boi tych zabiegów, szarpie się, chce uciekać a ja mam tylko 2 ręce i boję się, że nie dość dokładnie jej to czyszczę. Ponieważ rana się otworzyła to i na spacerach Isia musi nosić ubranko chroniące cięcie. Koszt dzisiejszej wizyty z zawiesiną - 70zł. :(
  10. Kolejna wymiana maili z potencjalnym nowym domkiem nie zaowocuje adopcją. Nikt jej nie chce i myślę, że nawet jak usuniemy drugą listwę ale będę rzetelnie informowała nowy domek, o tym jakie suka miała problemy w przeszłości to i tak będzie ich to skutecznie zniechęcało, bo przecież mogą pojawić się kolejne guzy. Naprawdę myślę, że ludki w ten sposób będą rozumować:( Zwłaszcza, że na takiego psa jak Isia zdecyduje się ktoś kot miał już psy, kto już jakiegoś psa kochał i go stracił a teraz chce pomóc biedakowi. A mało kto chce narażać się na kolejną rychłą stratę, nawet jeśli nie będzie to uzasadnione, bo guzki będą łagodne itd. Dla pocieszenia dodam, że Isia dzisiaj od rana świetnie się czuje, bawi się i znowu ma w oczach te iskierki:) Zmiana lekarza poprawiła jej stan w tak szybkim tempie, że aż nie mogę w to uwierzyć. Betbet dzięki ale nie ma takiej potrzeby, chyba że chcesz wpaść do Isi to możesz przy okazji coś przywieźć. Zrobiłam z mojej Jogobellowej koszulki 2 ubranka i to chyba powinno wystarczyć. Mam nadzieję, że teraz już pójdzie z górki i za kilka dni po infekcji nie będzie śladu.
  11. Litterko nie ukrywam, że niechętnie o ile nie miałabym ważnej sprawy w tamtym rejonie. Bez auta to koszmarna wycieczka, dokładnie naokoło prze całe Trójmiasto.. ale jeśli siata jest do przewiezienia skm'ką a Betbet mogłaby ją podrzucić do GWO to na Ciebie mogłaby czekać w Orłowie vis a vis C. H. Klif:) Możliwe, że w najbliższym czasie jechałabym do Gdyni i mogłabym osobiście te rzeczy przewieźć, ale nie jestem w stanie teraz się jednoznacznie określić. -------------------------- Kładę się, bo już po 1 ale chciałam jeszcze Wam powiedzieć, że Isia piszczy hipnotyzując wzrokiem kocią miskę, która stoi na stole.. Wbrew pozorom to dobry znak! Łakomstwo jej wróciło, bo normalny apetyt miała cały czas. I jest bardziej radosna, taka Isiowata bardziej. Aż mi się wierzyć nie chce, że poprawa jej samopoczucia nastąpiła tak szybko. Byle było już tylko lepiej!
  12. To chyba wypada mi podziękować. Spojrzałam w lewo a tam Iśka oparta o kaloryfer resztkami sił opiera się sile grawitacji żeby nie zmniejszyć czasem powierzchni ciała przylegającej do grzejnika:) Uśmiałam się.
  13. Już pocięłam swoją ulubioną chabrową (no dobra, po prostu niebieską:)) koszulkę do spania z napisem Jogobella - pamiątka z czasów kiedy pracowałam na promocjach. Sposób faktycznie wygodniejszy niż tez z użyciem "wampirków" do bandaża.
  14. Nie pisz tak brazowa bo raz, że mi głupio, dwa inni robią znacznie więcej a trzy to mimo, iż dogo jest fajnym narzędziem do pomagania psom i pomagania pomagającym to jakoś odrzuca mnie ta tendencja do dziękowania komuś kto się jakimś psem zajmuje, czy pisania o uznaniu w tak patetyczny sposób. Ja tam jestem pionkiem i jakbym nie miała wsparcia finansowego to guzik w tym przypadku bym pomogła.
  15. Trafiłam tu z FB. Takie Dorkowate jak dla mnie.. Miśki takie śliczne z Was chłopaki, a taki debil jest panem waszego życia. Jeśli wiadomo gdzie są psy i znane są personalia właściciela lub weterynarza, który zgodził się psy uśpić to ja pierwsze kroki kierowałabym na policję. Niech zabiorą psy do schronu, stamtąd można je wyciągnąć - po morbitalu już się ich nie obudzi!!
  16. Tadzik, Tadzik pokaż rogi - dam Ci sera na pierogi:)
  17. Dzięki Taks, pomyślę czy mam z czego to zrobić, bo ostatnio pozbyłam się naprawdę wszystkich rzeczy, które tylko leżały. Wywiozłam do schronu ogromną torbę koszulek, spodni, starych swetrów, polarków, kurtek - wszystko czego i tak ze sobą nie zabiorę uszczelnia pewnie teraz budy w Sopocie. Jak nic nie znajdę to jutro może w jakimś lumpeksie kupię (muszę na zumi znaleźć lumpeks w okolicy). Co za los, człowiek grzebie się w jakiejś obrzydliwej ropie, trzęsie się nad suką i to wszystko po to, żeby była docelowo szczęśliwa u boku kogoś innego:(
  18. Betbet jeśli wyniki histo nie ujawnią złośliwego charakteru usuniętych guzów to będzie można dać czas Isi na porządną rekonwalescencję, ale jeśli okaże się, że siedziało w niej coś złośliwego to kolejna operacja będzie najszybciej jak to możliwe (tu oczywiście będzie się musiał wypowiedzieć wet). Ja niestety psychicznie nastawiam się na tą mniej optymistyczną wersję.. co nie zmienia faktu, że chętnie przeczytam na wyniku iż się myliłam.
  19. Ja nigdy czegoś takiego nie stosowałam. Ale napiszę do Myszy czy wciąż ma zbędne opatrunki a jutro zapytam wetki czy warto by je zastosować.
  20. Ubranko ma działać w tym przypadku w dwie strony - chronić ranę przed dalszym zasyfieniem i chronić mnie przed złapaniem czegoś, bo mam już całą wykładzinę (której nienawidzę prać), pościel i każdą inną powierzchnie zasyfioną jej ropno-krwistym wyciekiem, a ostatnią rzeczą jakiej trzeba to żebym ja się od tego rozchorowała. Ja jej podpachy w ubranku zmieniam co jakiś czas, co kilka godzin przepłukuję ranę nadmanganianem i później przecieram jodyną (oczywiście dopiero od dzisiaj) a i pies szczęśliwszy w ubranku (z nowego ręcznika..) niż w kołnierzu. No i patrzcie czarownicę!! Wykrakała!! W trakcie pisania przeze mnie tego postu Isia zaczęła się tarzać na pleckach i jedne "wampirek" strzelił nie wiadomo gdzie a drugiego ja popsułam i kończymy na dzisiaj przygodę z ubrankiem. Jutro i tak muszę podejść do apteki po więcej rękawiczek jednorazowych i większą strzykawkę do nadmanganianu, bo odjęłam sobie i dałam jej swoją malutką od adrenaliny, którą noszę na wypadek ukąszenia owada.
  21. Metodę z masełkiem testowałam na kotce kiedyś, wyczytałam gdzieś, że taką pastą smaruje się kotu łapkę i sam sobie to wyliże - nie moja kotka:/ A przy podawaniu tabletek psom zawsze sprawdzało się coś dobrego + tabletka lub proszek z niej powstały. Jak kupię smaczki do faszerowania tabletkami to przynajmniej pies będzie miał trochę radochy z urozmaiconej diety, a u mnie w lodówce masła nie ma, bo staram się nie jeść pieczywa. Idę z nimi na spacer a jak wrócę to muszę jakoś jej wycisnąć płyn z rany, tylko boję się, że po dzisiejszym wymiętoleniu u weta będzie tak obolała, że mogę sobie nie poradzić beż dodatkowej ręki, a na taką nie mogę liczyć. No nic, dam radę. Nadmanganian potasu rozrobiony, jodyna czeka w pogotowiu. Zrobiłam jej w końcu ubranko pooperacyjne i zdjęłam kołnierz skoro jestem w domu i ją widzę. Ubranko spełnia swoją rolę a w miejscu, w którym sączy się z rany ma włożoną podpaskę (kupię takie dłuugie na noc, bo zwykła jest ciut za krótka) żeby często ją zmieniać nie pozbywając się całego ubranka. [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images43.fotosik.pl/558/ff18d30756aa6a73med.jpg[/IMG][/URL]
  22. Nie znam się ale myślę, że można było szybciej powstrzymać rozprzestrzenianie się infekcji. Już przy pierwszej kontroli widać było, że jest stan zapalny a (moim zdaniem, to nie jest fachowa opinia) Isia była dalej leczona jak pacjent, u którego gojenie przebiega bez powikłań. Wydaje mi się, że dzisiejsza wizyta w innym gabinecie przyniosła niemal natychmiastową poprawę, bo Isia nawet troszkę się ze mną bawiła chwilę temu:) Muszę kupić jakieś smaczki żeby przemycać jej tabletki. Zalałam je maślanką i liczyłam naiwnie, że się Isia nie zorientuje, ale jak na złość przegryzła wit. C - ale miny robiła:) Dziękuję Taks, jeszcze są pieniążki na Isiowym koncie więc bazarek baaardzo pilnie potrzebny nie jest, ale oczywiście przyda się ogromnie, bo ciężko teraz przewidzieć ile te powikłania pochłoną $$$..
  23. Jak widać moja opieka na niewiele jej się zdała. Byłam dzisiaj u innego weta - przez weekend stan Isi się pogorszył, z rany zaczęła ciec gęsta zielona ropa, pies stał się nieco osowiały i ewidentnie bardziej bolała ją ta okolica. Dzisiaj odciągnięto jej ten wysięk strzykawą, było tego ponad 30cm + to co zostało wyciśnięte przez dziurki po igle, rana została przepłukana nadmanganianem potasu i jodyną (zalecenie jest takie, żeby również w domu to robiła). Dodatkowo Isi został przepisany metronidazol. Isiulka dostała w doopkę inny antybiotyk niż Betamox (nie jestem w stanie rozszyfrować co tam w książeczce jest wpisane), coś na powstrzymanie krwawienia. W domu ma dostawać też witaminę C. Pani doktor fajnie się nią zajęła, spędziłyśmy w gabinecie dość dużo czasu i jedynym mankamentem była cena tej "przyjemności" - 100zł. Oczy wyszły mi na wierzch, ale mam nadzieję, że było warto. Jutro kolejna wizyta, już wiem, że jej koszt to 40zł. Padło w czasie tej wizyty takie zdanie, że może uda się uniknąć ponownego szycia.. Rana jest mocno zainfekowana i cholera wie co z tego będzie :-( U dotychczasowego weta poprosiłam o paragon - będzie on opiewał na łączną kwotę 480zł. Poniżej przedstawiam pozostałe paragony. Żałuję, że nie znalazłam tego za pierwszą obróżkę i nie zatrzymałam biletów. Czekamy na zwrot 300zł ze skarbonki sterylkowej i jeśli tylko się uda, to chciałabym zamrozić niezbędną kwotę na poczet usunięcia drugiej listwy. [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images43.fotosik.pl/557/1f6049920c2cee84med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images50.fotosik.pl/557/4a3a50077e510c23med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images41.fotosik.pl/551/520430eb1016e2acmed.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images35.fotosik.pl/392/adcc318a24b18f8bmed.jpg[/IMG][/URL]
  24. W takim razie do widzenia, ale zawsze możesz wrócić, hahaha:eviltong: Robisz tu ze mnie niepilnowaczkę jakąś jakbyś nie była na bieżąco; toć wiesz przecież że ja prędzej w wyniku wrodzonego panikarstwa przedobrzę niż odwrotnie.
  25. A to "a no" to do mnie było? Już Ty się o nic nie martw i bez wirtualnego nadzoru sobie radzimy;)
×
×
  • Create New...