Wiem, że nie będzie łatwo ale rozdzielenie byłoby straszne. Kiedy głaszczę małego, Sabcia podchodzi i sprawdza, czy nie robię mu nic złego. Wczoraj wyniosłam go na pierwszy spacer, Kajtek trząsł się ze strachu, nie zrobił jednego kroku, łypał oczkami na boki jak zwiać. W tym czasie Sabcia trzęsła się i dyszała za zdenerwowania w boksie. Kiedy po kilku minutach wróciłam z Kajtkiem, witały się piszcząc, jakby nie widziały się rok. Sabcia bardzo się boi, ale już ją głaszczę po główce i karku. Przy następnej wizycie założę jej obrożę. Na spacer bałabym się jeszcze z nią wyjść. Te biedne psy nie zaznały niczego dobrego od ludzi i w czasie bezdomności zdziczały. Jeszcze ich nie ogłaszam, dużo pracy przy nich, żeby przestały się bać. Do nowego domu muszą iść razem, musi być dom z ogrodem bardzo szczelnie ogrodzony i wyjątkowo cierpliwi ludzie. Nie będzie to łatwe. Psy na szczęście są łagodne.