Niestety produkcja kociąt i psiaków trwa pełną parą i się dobre domy wyczerpały :roll: Ostatnio znajoma do mnie dzwoni, pyta o zwierzaki i zaczyna, ze ma wsi ma koty, bo wzięli kotkę i się rozmnożyła. No, to wiecie jakam była uradowana :pissed::stormy-sad::madgo:
To ja się produkuję, serce mi pęka bo zimno a kociaki latają po ulicach, z 10% dożyje wiosny, tyle bezdomnych.... A tu kurde ot tak łatwą ręką :( Da się komuś i po sprawie :( A co potem z kociakiem, to cóż.
Nie wiem czy pisałam, ale ostatnio odbierałam kocura po kastracji i miał kiedyś dom. Tak się mu spodobało w klatce w lecznicy, że jak przez 3 mies. nie dał się nam złapać, tak teraz się dobijał do bloku i do ludzi łasił. A pani jego ma nowego kota, bo przecież nowy lepszy.