No to już wszystko jasne. Dzwoniłam do pana który maiał odebrać Kubę. Wczoraj Dorota zawiozła mu jednego z jamników z "jamniczej Fermy" i w ten sposób Kuba zostaje na lodzie.
Gdyby jeszcze ktoś ( czytaj Dorota) był tak uprzejmy i poinformował o obrocie sprawy , byłoby miło. Nie rozmawiałyscie z Pania Moniką i nie wiecie na co teraz sie narażam. Ta pani była miła pierwszego dnia gdy jamnik był u mnie, ostatnia rozmowa nie należała do przyjemnych. Ona ząda ode nie zaświadczeń, metryk, i bóg wie czym jeszcze mnie zaskoczy.
Dowiedziałam sie jak to ją oszukałam itd itp. Zreszta kogo to obchodzi.
No przed chwila rozmawiałam z Pnia MOniką - uf.