Dziś w dalszym ciągu jemy i jemy i jemy. Podobno juz lepiej wygląda - ja tego nie widzę. Sierść pomięta, strasznie chudy, no może głowa wyzej podniesiona. Wychodzi na chwilę z budy i poszczekuje na inne psy. Rozgląda się ciekawie dookoła i wraca do budy. Lezy tam z taką zrezygnowaną miną jakby juz miał wszystkiego dosyć. Ciągle zbyt mało błysku życia w jego oczach, nie widac tej iskierki, która dawałaby nadzieje. A moze się mylę? (Dziś zdjął sobie opatrunki z łap. )