Ciekawe jak Filip sobie radzi. Siedzi pewnie w stodole swego "pana". Wyskakuje na chwilę by zdobyć coś do jedzenia.
Szkoda Filipku że się wtedy nie udało.
A to teraz watek malucha zabranego od "bardzo dobrych opiekunów". Piesek przerażał mnie ogromnym brzuszkiem, ale jak zobaczyłam jaki jest chudziutki - przestałam się dziwić. Może ktoś przygarnie maluszka?
Jakos nie można się doczekac pomocy ze strony mieszkańców Kampinosa. Owszem dzwonią żeby zabrać psa z ich posesji ale pomóc w konkretnej sprawie? :shake:
Jedna pani L. ciagle ma chęć pomagania i to od niej mam takie smutne wiadomości.