Umówiłam Kobiego na 17 godz do fryzjera . Pani fryzjerka aż jękneła , jak się dowiedziała , że chodzi o Kobiego :shake:
W zeszłym tygodniu go kąpałam z narażeniem życia , a pani fryzjerka kazała go teraz wykąpać i rozczesać :placz:
Już go wykąpałam , popsikałam olejkiem z nornika i Kobi szaleje :roll:
Z tym czesaniem to wielki problem . Ja go codziennie czeszę i szczotkuję , ale tak z nienacka . Gdzie złapię , tam skrobnę :shake:
Jeśli chodzi o wyjecie rzepa to jest niezwykła sztuka . A właśnie sobie w łapkę wbił :oops:
Ja to się nawet nie dziwię , że Kobi był zarośnięty jak go oddali do schronu . Pewnie nikt go nie chciał strzyc :cool3:
Ile on mnie zdrowia kosztuje :roll:
Ale jest miluśki i ślicznie się bawi zabaweczkami :evil_lol: