[quote name='demi']A no silna muszę być, bo co poradzę...:roll:
Jeśli chodzi o TOZ, to już Wam mówię jak sprawa wygląda.
Ja jestem w tozie we wro już od dwóch lat. I to jest bardziej praca chałupnicza... W toz jest nad 2 w porywach do 3 osób:lol: włącznie ze mną. I to wszytsko wygląda kolorowo, ale tylko na stronie www... którą zresztą też ja prowadzę.
Na nas spoczywa wszytsko; kupa interwencji, pomoc azylom, wyłapywanie kotek dzikich do sterylizacji, leczenie bezdomniaczków po prywatnych wetach. I tak w kółko.
Wiecznie sie odpisuje na pisma, interwencje ciągną się i ciągną- koszmar.
Mamy prawie 200 wolontariuszy, ale to są osoby starsze, którzy dokarmiają koty na działkach, po piwnicach itp. Jakiś czas temu dostaliśmy ok 50 klatek wystawówek, wszystko na rewers wzieli karmiciele. A spróbować im odebrać... nie ma mowy. Mnie w biurze podaczas wydawania talonów babka mało krzesłem nie zabiła- wszyscy, którzy bardziej poświęcą się zwierzakom mają już dość, są przemęczeni.
wszystko robimy w swoim wolnym czasie... a gdzie praca? gdzie rodzina? a o życiu prywatnym już w ogóle mowy nie ma:shake: do tego "interesu" tylko się dokłada.
teraz walczymy z urzędem o lecznice dla bezdomniaczków, jeśli nie wyprujemy teraz flaków, to dalej bedziemy płacić wielkie pieniądze po prywatnych lecznicach, brać zwierzęta do swoich domów- ale ile tak człowiek wytrzyma? nie mam pojecia. napewno nie długo.
to sie wyżaliłam:roll: juz sił brakuje
właśnie dzwoniła do mnie jakaś okropna baba, i co musze jutro po jej psa jechać, wszystko szantażem, żeby tych ludzi to szlak trafił!:placz:
DEMI JESTEŚ NIESAMOWICIE DZIELNA!!!