o 12 wreszcie ja zobaczyłam,słaniała sie na nogach,pewnie nie wychodziła z boksu przez te dni,jest bardzo dobrze wychowana na spacerze od razu poszła na trawke zrobic co potrzeba, tak wiec była przygotowana do podróży :)
maluchy -słodkie, przesmieszne glizdki :) podróz minęła bardzo spokojnie,łezka się zakreciła w oku gdy Pani Lidia odbierała psinki, jak tylko przyjada zostaną przebadane przez zaufanego weterynarza :) dostana osobne pomieszczenie i będa przez pewien czas izolowane od 2 suczek Pani Lidii,która wzięła tygodniowy urlop "psiurzyński" :) dostaliśmy obietnice relacji z procesu adaptacji Stelli i maluchów do warunków domowych, juz jest 5 chętnych na te szczeniaki ,szkoda ze musimy wozić psy do ludzi i zapraszać tych,którzy mieszkaja w odległych województwach :/
w gabinecie nie spuścili z ceny - 30 zł, nie lubia mnie tam juz :shake: