tak ,pojechałam razem z Kaja i Jarkiem :) pilnowałam by szczeniaczki nie wypadły, Stella kładła mi głowa na nogach, trzymałam na rekach te maleństwa, kurcze zauwazylismy ,że jeden z nich ma obdartego paluszka :(
popiskiwały bardzo, hehehe Stelka przez chwile połozyła się na nich i musiałam szukać ich pod ta masa futra ,wygrzebywac je i położyć w miejscu gdzie miały dostep do pokarmu, psy z łódzkiego schroniska sa bardzo grzeczne,do tej pory tylko jedna sunia przezywała mocniej podróż (do Niemiec) trochę szczekała i się kreciła,pozostałe jak aniołki:)